Skasował 150 zł - zdaniem właścicielki - za fuszerkę. Miał pecha - trafił na Teresę Bachledę Kominek.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"116817"}
Tej góralki z Cyrhli nikomu pod Tatrami nie trzeba przedstawiać. Znana jest głównie jako poetka, która sypie wierszami jak z rękawa, a w dodatku zazwyczaj recytuje je z pamięci. Gdy trzeba, bierze piłę motorową czy siekierę w rękę i na równi z chłopami pracuje w lesie. Murować na budowie też potrafi. Nic dziwnego, że wyjście na stromy dach swojego domu na Cyrhli nie był dla niej rzeczą niemożliwą. Na bardzo stromy dach. Poza tym, nazwisko "Kominek" także zobowiązuje...
Zacznijmy jednak od początku. Przed świętami z pieca zaczęło niemiłosiernie dymić, co jest oznaką, że przewód kominowy wymaga wyczyszczenia. Córka pani Teresy - Julia - znalazła w internecie kominiarza z Limanowej, który oferował takie usługi w Zakopanem. Kominiarz stawił się w umówiony dzień z pomocnikiem.
- Rączek sobie nie pobrudził. Na dach wysłał pomocnika, młodego chłopaka. Ten nawet pół godziny na tym kominie nie był. Machnął kilka razy szczotką i po robocie - relacjonuje Teresa Bachleda Kominek.
Zaproponował czyszczenie mechaniczne, jeden metr - cena 75 zł. Córka nie zdecydowała się na taki zabieg. Usłyszała, że ma zapłacić kominiarzowi 200 zł. Trochę się zdenerwowała. Utargowała do 150 zł.
Gdy Teresa kilka dni później postanowiła w piecu zapalić, okazało się, że jak dymiło się, tak dymi dalej. Zatelefonowała z reklamacją do mistrza z Limanowej. Usłyszała, że trzeba przepalić kilka razy, żeby się przestało dymić. A poza tym najlepiej wyczyścić komin maszynowo.
- Wkurzyłam się, wzięłam szczotkę i "wystyrmałam" na dach. Półtorej godziny pucowałam komin. Dwa worki sadzy wyleciało. Teraz pali się elegancko - opowiada.
Jeszcze z dachu zadzwoniła do kominiarza, żeby go ochrzanić. - Nie chciał wierzyć, że jestem na dachu, więc zadzwoniłam do córki, która zrobiła mi z dołu zdjęcie. Materiał dowodowy wysłała do kominiarza i do redakcji Tygodnika Podhalańskiego. Swoją podobiznę na dachu, a nawet filmik, na którym widać, że czyści komin śpiewająco. Dołączyła też fotki tego, co po jej pracy wypadło z komina. Dwa pełne worki z sadzą.
Na dachu zdążyła jeszcze napisać wiersz (bo Teresa zawsze w kieszeni ma coś do pisania). "Coz mi na kominie robić, kie kominiorz na nim był. Bestyjniok, wlotu nie przetkoł, dutki wzion i się zmył" - tak brzmi pierwsza zwrotka.
- Drań jeden, proszę przestrzec innych, jak ludzi oszukuje - już nie poetyckim językiem mówi do dziennikarza. - Będę żądać zwrotu tych 150 zł - zapowiada.
Andrzej Wnętrzak, kominiarz z Limanowej, potwierdza, że był na Cyrhli. Nie ma jednak sobie nic do zarzucenia. - Wyczyściliśmy szczotką komin, ale stan był taki, że wymagał mechanicznego czyszczenia. Zaproponowaliśmy to, ale córka właścicielki powiedziała, że mama zdecyduje, jak wróci - wyjaśnia. Twierdzi, że w kominie powstała sadza szklista. Tworzy się ona, gdy wewnątrz sadza się odkłada, wilgotnieje, a następnie krystalizuje.
- Czyszczenie siłowe sadzy szklistej - szczotką jest niebezpieczne, może doprowadzić do zniszczenia ścianki działowej, rozszczelnienia komina - tłumaczy. - Jako mistrz kominiarski muszę wykonywać swoją pracę rzetelnie, zgodnie z rzemiosłem kominiarskim. Mam atestowany sprzęt, ale to klient decyduje, czy chce usługę - mówi. Dodaje, że ustawodawca dopuszcza czyszczenie własnoręczne komina przez właściciela, ale nie chce oceniać pracy góralki z Cyrhli. Twierdzi, że po takim czyszczeniu, komin najprawdopodobniej powinien być - dla bezpieczeństwa - uszczelniony.
Na pytanie, za co w takim razie wziął 150 zł, odpowiada: - Ja nie jestem instytucją charytatywną. To koszt dojazdu i koszt usługi. Ocena stanu przewodu kominowego też kosztuje - przekonuje. - To że właścicielka nie skorzystała z czyszczenia mechanicznego, które zaproponowałem, to już nie mój problem. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia - podkreśla.
Beata Zalot
0 0
O rany, jakieś tam szkliwienia.. jakieś tam szczególne uszczelnienia ??? ten pan kominiarz to niezły czarodziej, żaden tam fachowiec.
0 0
Uwielbiam tą kobietę. Po prostu uwielbiam jej energię, zapał, No a przede wszystkim historię.
0 0
Miszczu kominiarzu, jakoś sobie pani Teresa poradziła bez maszynowego czyszczenia komina, a to oznacza, że po prostu kłamiesz. Ilość sadzy, którą wyciągnięto świadczy o bardzo kiepskim wykonaniu usługi. Komentarz do pytania dziennikarki to zwykła bezczelność.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz