Narzekamy, stojąc w korkach na zakopiance, cóż to za niedogodności w porównaniu z wyzwaniem, jakim była podróż do Zakopanego sto lat temu.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"118489"}
Zakopianka - jedna z najsłynniejszych dróg w Polsce. Jej nazwa pochodzi od Zakopanego, choć trakty w kierunku Tatr powstały o wiele wcześniej, zanim ta wioska u podnóża Tatr powstała (prawa miejskie Zakopane uzyskało dopiero w 1933 r.). Wiódł tędy szlak kupiecki z Krakowa na Węgry. Dotrzeć trzeba było także do kopalni, które w Tatrach istniały już w XV w. Wydobywano tu przede wszystkim żelazo, ale także miedź i srebro. Poszukiwano również złota i antymonitu, czyli „szpiglasu".
- W kierunku kopalni wiodły trzy drogi - opowiada Jacek Nowak, były wójt Białego Dunajca, pasjonat historii Podhala. - Pierwsza droga do kopalń, a nawet dalej na Węgry wiodła doliną Białego Dunajca, raz jedną, a raz drugą stroną rzeki w różnych okresach - podkreśla. Druga droga - zwana Bańską - szła wierchami. Bania w gwarze podhalańskiej to właśnie kopalnia. Droga ta prowadziła przez Szaflary, Bańską, Bustryk i Ząb. Z drugiej strony również wierchami szła Drogą Sądelska (sadel to po rumuńsku kopalnia) - przez dzisiejszy Sądel, czyli osiedle Leśnicy, potem Gliczarów Górny aż do Kośnych Hamrów.
Droga od zaborcyPo rozbiorach Polski w XVIII w. Małopolska i Podhale znalazło się pod zaborem austriackim. I to właśnie Austriakom zawdzięczamy pierwszą poważną przebudowę drogi z Krakowa aż do Zakopanego w latach 1817-23. W przeciwieństwie do starego szlaku, nowa droga nie wiodła już dolinami, ale grzbietami górskimi. Przy budowie gościńców rząd austriacki zatrudniał robotników włoskich, którzy do prac transportowych wykorzystywali osły sprowadzane aż z Sardynii. Trasa wtedy wytyczona w znacznym stopniu pokrywa się z obecnym przebiegiem zakopianki.
Moda na ZakopanePoczątki samego Zakopanego sięgają XVII w. Przez dziesiątki lat była to jedna z wiejskich osad pod Tatrami. Swoją popularność zawdzięcza doktorowi Tytusowi Chałubińskiemu, który w drugiej połowie XIX w. zaczął sławić walory zdrowotne Zakopanego. Z czasem pod Tatry zaczęli przyjeżdżać artyści - pisarze, malarze, poeci, kompozytorzy. Zakopane stawało się coraz bardziej modnym letniskiem i kurortem, gdzie leczono gruźlicę.
Ci, którzy w XIX w. za cel obrali sobie Tatry, musieli się liczyć z podróżą wozem lub fasiągiem, trwającą dwa, a nawet trzy dni. Po drodze czyhało na turystów wiele niebezpieczeństw. Trudno dziś w to uwierzyć, ale szlak ten był wtedy odludny i mało uczęszczany. Krążyły też opowieści o napadach zbójników, górale nie mieli najlepszej opinii.
Krakowski botanik, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Józef Rostafiński (1850-1928), tak opisuje swoją podróż do Zakopanego góralską furą: „Stopnie i resory należą w nich do przyszłości, więc zęby ognia dają, a grube płótno sprawia, że w pogodę jest w nich duszno, a w deszcz się moknie”.
W latach 50. XIX w. okazyjne podwózki chłopskimi furami z Krakowa na Podhale były już często praktykowane. Górale wozili do Krakowa żelazo, deski czy wyroby z drewna, a z powrotem chętnie zabierali podróżnych. Z czasem dla niektórych Podhalan transport letników był stałym dochodem. Podhalanie stali z furkami w Krakowie na Kazimierzu lub na Kleparzu.
Przeprawa przez Biały DunajecJak przebiegał odcinek drogi między samym Nowym Targiem a Zakopanem? Szlak wiódł przez centrum wsi Szaflary, Biały Dunajec i Poronin. - Co jakiś czas powodzie porywały mosty, więc przeprawy przez Dunajec były niemałym wyzwaniem - podkreśla Jacek Nowak. Bywało, że furmanki lądowały razem z "panami" w nurtach lodowatej wody, a ich pakunki spływały w kierunku morza.
Dotarcie na Podhale stało się łatwiejsze i mniej uciążliwe, gdy w listopadzie 1884 r. została wybudowana kolej z Krakowa do Chabówki. Zamiast dwudniowej eskapady, była to już tylko pięciogodzinna podróż pociągiem. Z Chabówki jednak do samego Zakopanego nadal trzeba było podróżować fasiągami.
„Za przejazd stąd do Zakopanego dwukonną budką, obszernie mieszczącą cztery osoby i pewną ilość kuferków i rzeczy, płaci się 6 złr (złoty reński) i myto po drodze 36 ct. Ponieważ furmani zwykli ciągle palić tytoń we fajce, z czego dym i odór, zapełniając wnętrze budki, narażać może niejedne osobę, a zwłaszcza panie, na ból głowy, przeto przy najmowaniu furmanki trzeba sobie wymówić to kopcenie poza obrębem budki. Będzie on wtedy palił fajkę, idąc obok wozu przy jeździe pod górę lub na popasie” - pisał Walery Eljasz, autor pierwszych przewodników po Tatrach.
Pokonanie tego ostatniego odcinka z Chabówki zajmowało kolejne pięć godzin.
W 1899 r. ukończono budowę torów z Chabówki do Zakopanego. Czas podróży z Krakowa pod same Tatry skrócił się do sześciu i pół godziny. Na 147-kilometrowej linii kursowały codziennie trzy pary pociągów.
Góra Obidowa wzięta samochodemNa początku XX w. pod Tatrami pojawił się pierwszy samochód. Czasopismo „Giewont” z 1902 r. relacjonowało to sensacyjne wydarzenie tak: „Starszy inżynier drogowy p. Krobicki z Bochni używa prawie kilka lat samochodu benzynowego w swoich objazdach służbowych. Korzystając z urlopu, przyjechał do Zakopanego wraz z rodziną samochodem. Z ogromną ciekawością oglądają górale tę maszynę, której p. inżynier używa bardzo względnie, jeżdżąc powoli i stając, ile razy zachodzi obawa spłoszenia koni. Ciekawą jest rzeczą, że góra Obidowa, mająca miejscami do 12 proc. spadku, dała się wziąć samochodem”.
W 1908 r. zaczęła kursować komunikacja samochodowa do Morskiego Oka. Od 1912 r. stałe połączenie samochodowe z Morskim Okiem utrzymywał dzierżawca tamtejszego schroniska. W 1930 r. w Zakopanem otworzono pierwszy dworzec autobusowy. Dwa razy dziennie kursował z niego autobus do Krakowa, a czas podróży wynosił 3,5 godziny. Jak można się domyślić, miejscowi furmani nie byli zachwyceni tymi zmianami.
Tytuł zimowej stolicy Polski Zakopane zyskało po dwukrotnie organizowanych tu mistrzostwach świata FIS w narciarstwie - w 1929 i 1939 r. Droga prowadząca do Zakopanego również zaczęła zyskiwać na znaczeniu. To wtedy - jak można dowiedzieć się na stronie internetowej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - licząca 102 km trasa z Krakowa do Zakopanego zyskała miano "zakopianki".
Do Zakopanego w błocieW okresie międzywojennym zakopianka doczekała się też kolejnej przebudowy. Wtedy rozpoczęto m.in. budowę przeszło 400-metrowego wiaduktu nad doliną Raby w Chabówce. W 1930 r. powstał też niedawno dopiero zburzony most w Białym Dunajcu. Przeszedł on chrzest bojowy już w 1934 r., kiedy Podhale nawiedziła pamiętna powódź, którą most przetrwał.
- Sama droga była wtedy od Nowego Targu do Białego Dunajca żwirowa. Materiał brano z pobliskich kamieniołomów. Jeden z nich - kamieniołom wapienny - był w okolicach Zaskala - podkreśla Jacek Nowak. Dalej od Białego Dunajca do Zakopanego było już tylko błoto.
Prace przerwała wojna, ale dokończyli ją okupanci. Na zakopiance pojawiły się wtedy betonowe płyty, które istniały jeszcze przez wiele lat po wojnie na niektórych odcinkach. - Pracę nadzorowały niemieckie firmy budowlane, z początku zatrudniani byli płatni robotnicy. Potem zaczęto przy pracach wykorzystywać jeńców z obozu w Płaszowie. Często byli tu Żydzi - opowiada Jacek Nowak. - Byli w bardzo złym stanie, wygłodzeni, wielu z nich przy tych pracach zmarło - podkreśla wójt Białego Dunajca. Starsi mieszkańcy Białego Dunajca opowiadali, że czasem górale podrzucali im coś do jedzenia, mimo że groziła za to śmierć.
Jak wyglądały wtedy prace na zakopiance i sama droga, można się przekonać dzięki zdjęciom Waltera Clara, oficera niemieckiego. Dziś znajdują się w niemieckim archiwum digit.wdr.de
Na kolejną modernizację zakopianka czekała aż do lat 60. XX w. To wtedy odcinek od Nowego Targu do Zakopanego został poprowadzony w zupełnie nowym śladzie, omijając centra Szaflar, Białego Dunajca i Poronina. Pojawił się też asfalt. Ponieważ jego jakość była kiepska, szybko na słynnej drodze pojawiły się garby i koleiny, które przez lata były zmorą kierowców.
Pierwszy fragment dwupasmówki to 21-kilometrowy odcinek drogi od wylotu z Krakowa do Myślenic. Wkrótce także w Nowym Targu powstał 4,5-kilometrowy odcinek drogi dwupasmowej, omijający centrum stolicy Podhala.
Dziś na zakopiance już nie błoto i dziury straszą, nie ma po drodze zbójników. Ale bywa, że w korkach na niewielkim odcinku z Zakopanego w Krakowie stoi się nawet osiem godzin. Nie narzekajmy jednak. Deszcz nas nie moczy, fajka furmana nie dusi, więc jednak jakiś postęp jest.
Beata Zalot
W artykule wykorzystałam materiały GDDKiA a także z książki "Kpiarze pod Giewontem" opr. przez Romana Hennela. Fot. Archiwum GDDKiA i Arch. Gmina Biały Dunajec
0 0
I wtedy koniki dawały radę? A może nie było lewackich ekooszołomów i?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz