Zdobywca złotych medali w Mistrzostwach Świata Weteranów w skokach narciarskich był z krótką wizytą pod Giewontem. Do Zakopanego przyjechał prosto z Harrachova.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"12076"}
Jacek Gąsienica Mracielnik odwiedził rodzinny dom na Skibówkach. Jako kierowca wielkiego trucka zjeździł całe Stany Zjednoczone, ale jego pasją są skoki narciarskie. Przez lata całe skakał w Zakopanem, los jednak sprawił, że dziś jako sportowy weteran reprezentuje amerykański klub Utah Olimpic Park City Nordic Ski Club. Reprezentuje z powodzeniem, bo podczas niedawnych zawodów w Harrachovie zdobył 2 złote medale: za skok oddany na skoczni K 70 i K 90. Pan Jacek ma 52 lata.
– Cieszymy się i jesteśmy dumni z syna – mówi Anna Gąsienica Mracielnik – przyjeżdża z USA na 3 tygodnie, zdąży wziąć udział w zawodach, to i rodzinę odwiedzi. Ojciec Jacka, Stanisław Gąsienica Mracielnik, także skakał. Był wicemistrzem Polski w latach 50 ub. wieku. – Syn skakał już, jak miał 2 latka. Cały czas w kuchni z wersalki skakał albo ze schodów. To mówię do męża – kupimy mu narty – wspomina Anna Gąsienica Mracielnik. I tak się zaczęło, Jacek przejął rodzinną tradycję. Najpierw w klubie Start, potem, jak ojciec – w klubie Wisła Gwardia Zakopane. Dziś w USA skacze także jego młodszy brat Wojtek, a także syn – 17-letni Łukasz. – Skakałem od 2. roku życia. Potem razem z Apoloniuszem Tajnerem, Piotrem Łojasem, Januszem Dudą i śp. Stanisławem Bobakiem czy Andrzejem Krzysztofiakiem. Osiem lat byłem w reprezentacji Polski. Dziś, chociaż reprezentuję amerykański klub, to skaczę jako zakopiańczyk, bo tu się wszystko zaczęło.
Jacek Gąsienica Mracielnik pojechał do USA w 1986 roku. Najpierw wylądował w Chicago, dziś mieszka w Salt Lake City. Już ćwierć wieku spędził za Wielką Wodą. Początkowo imał się różnych zajęć. Pracował w fabryce części samochodowych, by w końcu zasiąść za kierownicą wielkich ciągników siodłowych. Wozi truckiem samochody. Ale nie zapomina o codziennych treningach. – Staram się zawsze być w formię. Ćwiczę regularnie. A i praca przy załadunku samochodów na trucka to ciężka fizyczna robota. Tak że mogę sobie potem poskakać – uśmiecha się zawodnik z Zakopanego. Przed trzema laty na Mistrzostwach Świata seniorów w Finlandii zajął 3. miejsce i zdobył brąz. Dwa lata temu z Norwegii przywiózł srebro. Tym bardziej cieszy tegoroczny sukces i medale przywiezione z Czech. Mówi, że będzie skakał, dopóki zdrowie i kondycja dopiszą. Żałuje, że Adam Małysz kończy karierę. Znają się dobrze. Gdy Orzeł z Wisły upadł na zawodach w Salt Lake City i wylądował w szpitalu, Jacek Gąsienica Mracielnik odwiedzał go i wspierał. – Występowałem też jako przedskoczek na FIS-owskich zawodach. Skoro ja, taki dziadek, potrafię skoczyć ponad 100 m, to chyba nie jest źle? Mam satysfakcję, bo nie każdy mój rówieśnik może skakać – podsumowuje Jacek Gąsienica Mracielnik.
Jego rodzice także podkreślają, że syn jest bardzo konsekwentny i uparty. Jeśli raz coś postanowi, to na pewno doprowadzi to do końca.
Rafał Gratkowski
0 0
a w tle, za mistrzem trofea mysliwskie...z upolowanych KOZIC??? kurde...
0 0
Chyba chodzi o Adama Krzysztofiaka a nie o Andrzeja...
0 0
uoscypek: jak to są kozice to ty jesteś ementaler
0 0
chodi napewno o sp. adama krzysztofiaka a nie andzrzej,zawodnik snptt-07 zakopane,pozdrawiam i gratuluje!
0 0
no, ale jakies koziołki ??
0 0
Nie wiem czy Jacek sie pomylil czy redaktor ,poniewaz Krzysztofiak mial na imie Adam wtedy skakal tez Tadesz Pawlusiak warto wymienicbo to byli z Adamem olimpijczykami.Z powazaniem Zbyszek Koscialek.
0 0
jacek gratuluje !!! wynikow ichartu ducha i wytrwalosci pozdrawiam
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz