Artystka miała w sobie wiele świateł, przelewała je w misterny sposób na kolejne szklane tafle, które wypełniały się biblijnymi scenami, wizerunkami Madonn i świętych, aż w końcu opowieściami godnymi współczesnych felietonistów, opisujących stan Rzeczpospolitej.
Tytuł obrazu "Jaskinia zbójców". W grocie uzbrojeni w pałki zbóje, wokół jaskini przestraszeni górale i góralki. Na pierwszy rzut oka - jedna z wielu scenek rodzajowych o życiu na Podhalu. Tyle że tabliczka powieszona na skale mówi nam, że to "Urząd Skarbowy".
W Centrum Kultury Rodzimej w Willi Czerwony Dwór odbył się w piątek wernisaż "Janina Maślanka. Światło serca - malarstwo na szkle".,- Pięknie, że ta wystawa tutaj jest, smutno, że nie ma z nami autorki - podkreśliła Joanna Staszak, naczelnik Wydziału Kultury Urzędu Miasta Zakopane dziękując organizatorom za przygotowanie wystawy, a rodzinie za udostępnienie prac artystki.
Janina Maślanka (1948 – 2024) przeszła długą i fascynującą artystycznie drogę. Od pierwszej próby odtworzenia rozbitego obrazu na szkle znalezionego w schronisku na Turbaczu, po dzieła zachwycające warsztatową perfekcją, kompozycją, ornamentem i światłem. Jej twórczość, silnie związana z Podhalem i jego dziedzictwem wyrasta z ludowej pobożności i ikonograficznego kanonu. Z czasem jednak stopniowo otwiera się na osobistą refleksję, ironię i komentarz do współczesnego świata. Do jego - naszych ludzkich - wad, przywar i ułomności.
Światło folkloru
Wystawa nieprzypadkowo zagościła w willi Czerwony Dwór. To miejsce, gdzie Janina Maślanka wielokrotnie odnosiła sukcesy w ogólnopolskich konkursach malarstwa na szkle i rzeźby w drewnie: "Madonny Podhalańskie", "Oblicza Frasobliwego" czy "Rodzina". Ekspozycja jest nie tylko hołdem dla artystki, ale także świadectwem jej ogromnej roli w podtrzymywaniu i rozwijaniu regionalnej tradycji. O czym opowiadała Małgorzata Wonuczka-Wnuk, szefowa Centrum Kultury Rodzimej, Anna Szopińska, autorka tekstu do katalogu oraz Maciej, mąż Janiny Maślanki.
- Otwieramy dzisiaj wystawę malarstwa na szkle świętej pamięci pani Janiny Maślankowej. Pozwólcie, że przywitam serdecznie męża pani Janiny, pana Macieja Maślankę. A także ich córki oraz całą rodzinę - licznie przybyłych gości witała Małgorzata Wonuczka-Wnuk, szefowa Centrum Kultury Rodzimej. Podkreśliła, że każdy artysta jest indywidualnością. Każdy inaczej widzi i interpretuje świat, przekładając go potem na szklaną taflę. Każdy z artystów pragnie pozostać ze swym głosem w sercach odbiorców. - Malując swoje Madonny, anioły, świętych, sceny rodzajowe, głęboko osadzone w kulturze Podhala, nie tylko pozostaje ze swoim głosem pani Janina w naszych sercach. Ale pozostaje w nim poprzez swoje światło. Światło serca, bo tak brzmi właśnie tytuł tej wystawy. Była bowiem kobietą otwartą na drugiego człowieka, ciekawą, serdeczną, gościnną i nader skromną. Była też kobietą szalenie błyskotliwą, bystrą. Oglądała świat życzliwie, co nie znaczy, że bezkrytycznie - zaznaczyła Małgorzata Wonuczka-Wnuk.
Światło patriotyzmu
Jej słowa potwierdzają prezentowane prace. Te klasyczne, typowe dla ludowej twórczości, z postaciami świętych, z góralami, owieczkami, ale i te bardzo nowoczesne, zgromadzone w oddzielnej sali.
- Głęboko na sercu leżała jej Polska. Ze wszystkimi naszymi przywarami, niewiernościami, odstępstwami od wiary. Obserwowała rzeczywistość i bolała nad nią. Stąd między innymi dwa ostatnie, niedokończone obrazy, które pokazujemy na naszej wystawie, zatytułowane: "Spór o Polskę". I przykazanie piąte: "Nie zabijaj!". A także wcześniejsze obrazy: "Przeciąganie liny" czy "Walka o orła" - przypomniała szefowa CKR.
Anna Szopinska podkreśliła, że wystawa w mateczniku znakomitych malarzy na szkle, jakim jest Zakopane, to honor, zaszczyt i godne podsumowanie twórczości Janiny Maślankowej.- Jej obrazy gościły tu w Czerwonym Dworze wielokrotnie. Jana zbierała nagrody i myślę, że jej dzieła były również tych wystaw ozdobą. Ale ta wystawa, najbogatsza z dotychczasowych, największa, umieszczona we wspaniałym anturażu, jest też najważniejsza. Z kilku powodów. Nie tylko ze względu na obiekt, ale również na to, że iskierka, ta Boża iskierka, która rozgorzała w życiową pasję malarską Jany, prawdopodobnie rozpaliła się właśnie tutaj, pod Tatrami - zaznaczyła autorka tekstu do katalogu wystawy. Przypomniała, że mama artystki, Zofia Marcińczak.
Światło kochania
Kiedy Jana była dzieckiem, jej mama Zofia Marcińczak, odwiedzała w Zakopanem przyjaciółkę, Ewelinę Pęksową. Wtedy już słynną artystkę, w jej bajkowym, urokliwym domu. Zdaniem Anny Szopińskiej zachwyt, którego wtedy doświadczyła jako dziecko, w dużym stopniu przełożył się na to, że chwyciła pędzel do ręki, że zajęła się malarstwem. - Natomiast zmysł estetyczny, talent, wrażliwość najwyraźniej była już wrodzona. Kolejne lata życia Jany pokazały, jak znakomicie potrafiła w sobie rozwinąć te artystyczne zdolności, ale też jak piękną potrafiła być osobą. Myślę, że ona opanowała taką zdolność kochania świata i ludzi, jaka może się brać tylko z mądrości, pokory, ogromnej życzliwości, szacunku w stosunku do drugiego człowieka, wewnętrznego ciepła, otwartości i empatii. Wszystkim tym Jana dosłownie promieniała i kto ją znał, tego doświadczał. Jeśli ktoś już zawitał w progach jej pokoiku-pracowni, został ugoszczony, poczęstowany, wysłuchany, pocieszony i można powiedzieć, że po trosze odrastały mu te ludzkie skrzydła. No, taka właśnie była Jana. Jana, która swoimi obrazami rzeczywiście chciała rozmawiać z ludźmi, ponieważ te szkloki, mówiąc góralska, były sposobem jej obdarowywania ludzi pięknem, cudownością, świętością. Były też natchnieniem do modlitwy, ponieważ zapełniały je częstokroć święte postaci, zwłaszcza cudownych Madonn. Madonn polskich, góralskich, Madonn cudami słynących z różnych świątyń. I one zostały uwiecznione w sposób dla niej właściwy, przepuszczony przez filtr artystycznej wyobraźni. Możemy je tu oglądać i cieszyć się tymi cudami. A Jana miała, jak już wspomniała pani Małgorzata, wiele do powiedzenia również w innych sferach. Część jej religijnych obrazów z religijnego wątku nazwałabym takimi rekolekcjami na szkle, ponieważ w centrum uwagi Jany był Dekalog. I choć nie jest to łatwe, w tej technice malowania na szkle potrafiła znakomicie opowiedzieć, w czym my tym boskim przykazaniom uchybiamy, w czym uchybia cała nasza rzeczywistość i współczesność. Te obrazy o nietypowej jak dla tradycyjnego malarstwa na szkle, nietypowej tematyce, są dowodem na to, że Janie Maślankowej za ciasno było w ramach tradycji - dodała Anna Szopińska.
Światło kolorów
Zwróciła też uwagę, że rama tradycji pęka w momencie, gdy artystka przedstawia tematykę współczesną, a także gdy tworzy dynamiczne kompozycje. Bogate treściowo, intelektualnie wypowiedzi potrafi zmieścić w ramie szklanego obrazu.- Jana miała w sobie krytycyzm, te czasem takie gorzko-cierpkie puenty, którymi podsumowywała różne epizody naszej rzeczywistości - podsumowała Anna Szopińska. Na koniec posłużyła się cytatem z Mariana Gromady, malarza z Ostrowska, który jej zdaniem najuważniej śledził artystyczne poczynania artystki jako konsultant Klubu Plastyka Amatora Wizja przy Miejskim Ośrodku Kultury, potem Centrum Kultury w Nowym Targu. W październiku 2024 roku wspominał zmarłą i jej twórczość: "Malarstwo Jany wyróżniało się spośród prac innych artystów. Jej obrazy lokowały się gdzieś pomiędzy profesjonalnym malarstwem a światem ludowego widzenia sztuki. Jana była wielokrotnie nagradzana. Osobiście najbliższe były mi jej obrazy opowiadające o naszej ludzkiej naturze. Każdy z nas pamięta jej przenikliwe i zadziorne oczy. A później ten niekiedy uzasadniony, ostry jak szpilka dowcip można było zobaczyć na jej obrazach. Jednak tym, co najbardziej przyciągało wzrok w malarstwie Jany, było emanujące z tych obrazów przepiękne światło. Feeria kolorów kusiła jak najlepsze jedzenie, aż chciało się jak najszybciej pokosztować pysznych kolorów z tego talerza. Jej obrazy wędrowały do przeróżnych domów, w których do dzisiaj wiszą na ścianach, cieszą oczy i radują serca. Myślę, że jedną z największych satysfakcji każdego malarza jest przebywanie za pośrednictwem swoich dzieł w życiu innych ludzi. Janie się to udało, jak mało któremu malarzowi. Więc Jana wciąż żyje. Żyje w swoich emocjonalnych obrazach, które dla ich odbiorców są źródłem radości, smutku i nadziei".
Spotkanie ze sztuką uświetniła góralska muzyka w składzie: Szymon Tylka, Maciej Krzeptowski i Tadeusz Gocał. Dla niesłyszącej części publiczności kolejne przemówienia tłumaczyła w języku migowym Weronika Pacyga.
Rafał Gratkowski

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz