Społeczna lodówka, wymiana ubrań, bank usług sąsiedzkich i walka o prawa osób doświadczających przemocy. Maria Szymańska od kilku lat konsekwentnie angażuje mieszkańców Zakopanego w działania społeczne. – Samorząd bez ludzi nie ma sensu – podkreśla.
- Wróćmy do momentu zbierania podpisów pod uchwałą antyprzemocową. Minęły już ponad dwa lata. Jak dziś patrzysz na tamte wydarzenia, uważasz jej uchwalenie za sukces?
- Jeżeli mówimy o sukcesie, to dla mnie jest to sukces trochę wątpliwy, dlatego że respektowanie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej było obowiązkiem każdego samorządu. To nie było nic deklaratywnego, tylko obligatoryjnego. Sam fakt, że przez tyle lat nie udawało się tego wprowadzić, pokazuje pewien problem. Mam też wrażenie, że wielu radnych wtedy nie rozumiało treści tej ustawy, która przecież jest bardzo krótka i jasna.
- Skąd w ogóle pojawił się pomysł na tę petycję?
- To wynikło z moich osobistych doświadczeń. Kolejny raz doświadczyłam przemocy w domu, w miejscu, które powinno być bezpieczne. U mnie zawsze był stan napięcia, niepewności, ciągłego zagrożenia. W pewnym momencie po prostu pękłam. Opublikowałam w mediach społecznościowych filmik pokazujący sytuację przemocy, której doświadczałam. Odezwała się do mnie wtedy koleżanka ze szkolnych lat i powiedziała: „Może trzeba coś z tym zrobić”. I tak się zaczęło.
- Spodziewałaś się wtedy tak dużego rozgłosu?
- Absolutnie nie. Nie chodziło mi o żaden medialny szum. Chciałam tylko, żeby było respektowane prawo i hierarchia aktów prawnych w Polsce. Powstała petycja, która bardzo szybko zaczęła żyć własnym życiem. Już po dwóch dniach odezwały się media ogólnopolskie.
- Wokół uchwały było też sporo politycznych emocji.
- Tak, radni tak długo nie mogli podjąć uchwały, a nagle zrobił się wręcz konkurs o to, kto będzie jej autorem. Obserwowałam ten cały chaos trochę z boku.
- Jak oceniasz dziś funkcjonowanie tej uchwały?
- Mogę mówić tylko z perspektywy własnych doświadczeń. Uważam, że w Polsce superwizja zespołów interdyscyplinarnych powinna być obowiązkowa. Widzę ogromne braki w znajomości przepisów i w praktycznym stosowaniu procedury „Niebieskiej Karty”. Prawo daje narzędzia, tylko pytanie, czy ludzie chcą i potrafią z nich korzystać. Chociażby rolą policjanta powinno być doprowadzenie do tego, aby sprawca przestał stosować przemoc i po drugie ochrona osoby, której ta przemoc dotyczy. To teoretycznie dwa proste zadania, a patrząc na mój przypadek różnie z tym bywa.
- Czy spotkałaś się z negatywnymi reakcjami na swoją działalność?
- Jeśli takie były, to nie docierały do mnie bezpośrednio. Nie czytam komentarzy na swój temat w internecie. Nigdy też nikt nie powiedział mi wprost, że to, co robię, jest bez sensu.
- A sama nie miałaś momentów zwątpienia?
- Nie. Jeżeli podejmuję się jakiegoś działania, to jestem przekonana, że ma ono sens. Jestem bardzo zadaniowa. Jeśli widzę, że coś jest potrzebne społecznie, to po prostu działam i dążę do obranego celu. Jak na razie chyba mi się to udaje
- Można powiedzieć, że jesteś społeczniczką?
- Myślę, że tak. Staram się najpierw „dbać o swój ogródek”, czyli o swoje najbliższe otoczenie. Kiedy to się udaje mogę z wszelkimi inicjatywami wyjść dalej. Podobnie, jeśli udaje się wprowadzić dobre praktyki lokalnie, to później można je powielać gdzie indziej. Gdy dodatkowo udaje się zarazić swoim pomysłem jak najwięcej osób i to wszystko działa na zasadzie śnieżnej kuli to tym bardziej jest usatysfakcjonowana. Wróciłam niedawno ze studyjnej wizyty w Brukseli, gdzie zostałam zaproszona razem z kobietami, społeczniczkami z Białorusi, Ukrainy i myślę, że bardzo wiele z tej wizyty wyniosłam. Patrzyłam co można przenieść na nasze lokalne, zakopiańskie podwórko. W Brukseli był sklep, w którym dziewczyny sprzedawały używaną odzież po minimalnych cenach, aby zarobić na swoja organizację, a ja im mówię, że w Zakopanem robię to samo, ale za darmo. Jak widać więc pewne rozwiązania są uniwersalne.
- Starasz się angażować w swoje działania samorządowców.
- Tak, uważam, że jeżeli sami możemy wypracować gotowy model funkcjonowania dla samorządu, to fajnie by było aby włączały się do tego władze. To jest przecież część polityki społecznej, za którą samorząd jest odpowiedzialny. Bez polityki społecznej i bez zaangażowanych w nią mieszkańców to samorządowcy mogą sobie wymyślać "cuda na kiju", ale jeżeli nie zaangażują w to społeczności lokalnej to nic z takich działań nie będzie.
- Jedną z inicjatyw jest akcja „Nie wyrzucaj, podaj dalej”. Skąd się wzięła?
– Sama od lat praktycznie nie kupuję nowych ubrań. Długo znosiłam używane ubrania do mnie do domu, segregowałam i rozdawałam. Pomyślałam więc: skoro to działa u mnie, to dlaczego nie zrobić tego szerzej? Najpierw powstała grupa na Facebooku „Nie wyrzucaj, podaj dalej – Zero Waste Podhale”. Dziś jest tam kilka tysięcy osób.
- A później pojawiły się spotkania w Sokolni.
- Tak. Początkowo miało to być jedno wydarzenie realizowane w ramach projektu „Inkubator Inicjatyw”, na który dostaliśmy grant. Na pierwsze spotkanie w ramach akcji przyszło tak dużo ludzi, że pojawiła się naturalna potrzeba kontynuacji.
- Na czym polega fenomen tej akcji?
- Dla mnie najważniejsze nie są same ubrania. Najważniejsze jest to, że tworzy się kapitał społeczny. W jednym miejscu spotyka się dwieście osób, które mają wspólny cel, rozmawiają ze sobą, poznają się. To jest największa wartość. Naprawdę trudno zebrać w jednym miejscu w Zakopanem 200 osób, no chyba że ktoś rozdawałby watę cukrową, a tu udało się zaangażować tylu mieszkańców. Oprócz wymiany ubrań chodzi też o integrację, bo możemy pobyć razem, później jemy kiełbaski. Jest sympatycznie i nawiązują się międzyludzkie relacje.
- Po drodze pojawiła się też społeczna lodówka.
– Tak, choć od początku wiedzieliśmy, że jej obecna lokalizacja nie jest idealna. Szukanie miejsca trwało półtora roku. Lodówka działa, znajduje się na Spyrkówce, ale dziś korzystają z niej głównie osoby związane z noclegownią. To miejsce oddalone od centrum, tworzą się tam korki i tak naprawdę dociera w to miejsce niewiele osób. A założenie było takie, żeby była dostępna dla wszystkich mieszkańców.
- Ma się to zmienić?
- Tak. Docelowo lodówka ma zostać przeniesiona do „miejskiej dzielni”, która powstanie obok parkingu przy dolnych Alejach 3 Maja. Tam znajduje się taka budka z barem, która jak się okazuje należy do gminy. Będzie to miejsce finansowane przez miasto, gdzie mieszkańcy będą mogli oddawać i odbierać ubrania czy inne potrzebne rzeczy. To świetna lokalizacja, bardzo blisko Krupówek i centrum. Oczywiście będziemy sprawdzać czy przynoszone tam ubrania nie są po prostu odpadkami. W dotychczasowej tego typu działalności takie przypadki zdarzały się jednak bardzo rzadko. Przy okazji chciałabym też stworzyć tzw. bank usług sąsiedzkich. Miejsce, gdzie ludzie będą mogli wymieniać się umiejętnościami i pomocą. Ktoś pomoże dziecku w matematyce, ktoś inny naprawi ekspres albo wyprowadzi psa. To przyniesie wymierne korzyści, ale zbuduje też relacje i wspólnotę. Chciałabym, aby ludzie łączyli się w tych wzajemnych usługach nie tylko w internecie, ale także na podstawie na przykład tablicy korkowej z karteczkami, tak aby osoby mniej aktywne w sieci, mediach społecznościowych nie były z tego wykluczone. Ostatnio spotkałam pewną panią, która zajmowała się szyciem. Od razu wpadłam na pomysł, aby nauczyła młodych przyszywania guzików, bo oni po prostu tego nie potrafią.
- Czego dziś najbardziej brakuje społeczniczkom i społecznikom?
- Osobiście nie spotykam się z barierami, ale może wynika to z mojego charakteru i dążenia do obranego celu. Przede wszystkim wsparcia i przestrzeni do działania. Są ludzie z fantastycznymi pomysłami, ale często nie wiedzą, od czego zacząć. Potrzebne są miejsca i inicjatywy, które pomagają budować poczucie sprawczości. Chodzi o apolityczne inicjatywy, po prostu o to, aby ludzie skrzykiwali się wokół jakiegoś pomysłu, idei i ją wspólnie realizowali. Ludzie mają wiele pomysłów, ale często na początku spotykają się ze ścianą i to pierwsze niepowodzenie ich zniechęca.
- Czy Zakopane się zmienia pod tym względem?
- Myślę, że tak. Coraz więcej osób chce działać społecznie. Trzeba ten potencjał wspierać, bo bez aktywnych mieszkańców samorząd sam niczego nie zbuduje. Najważniejsze jest właśnie to, żeby ludzie chcieli robić coś dobrego dla swojej lokalnej społeczności.
- Dziękuję za rozmowę.

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...

05.06.2026
Do wynajęcia POKÓJ - na stałe, Poronin. 880 390 02...

05.06.2026
MYCIE DOMÓW DREWNIANYCH kompleksowo. WOLNE TERMINY...
1 0
Czyli samorząd zlikwidować. Oszczędności i synergie.
0 0
"Jak państwo wiedza niewiele możemy zrobić..."
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz