Zakopiańska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci w zakopiańskim szpitalu na Kamieńcu.
To już drugi przypadek w krótkim czasie, gdy rodzina, zaniepokojona i zbulwersowana sposobem traktowania pacjenta, składa w zakopiańskiej prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W listopadzie (TP 44) pisaliśmy o kobiecie cierpiącej na nowotwór złośliwy, której przetaczano złą grupę krwi. Niedługo po tym pacjentka zmarła. Prokuratura zleciła przeprowadzenie sekcji zwłok. Jej wyniki nie są jeszcze znane.
Kolejna śmierć, po której najbliżsi zmarłego zaalarmowali policję i prokuraturę, miała miejsce 11 grudnia. 62-letni pacjent, który od wielu lat cierpiał na astmę oskrzelową, nadciśnienie, bóle kręgosłupa, poczuł się bardzo źle. - 14 listopada tata był sinoblady, miał trudności z oddychaniem - mówi córka zmarłego. - Pojechałam z nim do szpitala. Lekarz dyżurny na oddziale ratunkowym nawet nie obejrzał ojca, powiedział, że trafiliśmy pod zły adres. Odesłał nas do lekarza rodzinnego.
Dzień później cierpiący człowiek dostał od lekarza rodzinnego skierowanie na badanie krwi i moczu. Wyniki były tak złe, że lekarz prowadzący zarządził natychmiast pilne skierowanie do szpitala. Tym razem pacjenta przyjęto. Po kilku dniach zdiagnozowano nowotwór płuc z rozległymi przerzutami. - Od lekarza usłyszałam diagnozę: mąż ma 1% szansy na przeżycie - płacze żona zmarłego. Jednak wykonane trzy dni później badanie tomografem komputerowym wykluczyło tę dramatyczną diagnozę. - Dopiero 21 listopada pobrano ojcu krew i wysłano na badania do Krakowa - mówi córka zmarłego. - Został przyjęty do kliniki hematologii na Kopernika. Tam postawiono poprawną diagnozę, że tata ma szpiczaka.
Stan pacjenta po zastosowaniu odpowiednich medykamentów i leczenia poprawił się na tyle, że 2 grudnia został wypisany z krakowskiego szpitala. Rodzina została pouczona, jakie leki podawać i jak je dawkować. Jednak kolejne badanie krwi i moczu wyszły na tyle źle, że pacjent 7 grudnia znów trafił na oddział wewnętrzny szpitala na Kamieńcu. - Ostatni raz byłam u taty 10 grudnia, czuł się lepiej, żartował, a 11 grudnia zostaliśmy rano powiadomieni, że tata zmarł - ociera łzę córka. Cała rodzina ma szereg zarzutów pod adresem zakopiańskiego szpitala: od złego traktowania chorych, przez złą diagnostykę, brak dostępu do informacji, przekłamania w dokumentacji (po wizycie na pogotowiu nie było żadnych dokumentów, w karcie przyjęć zmieniono imię żony zmarłego). - Uważam, że powodem śmierci mojego ojca mogło być złe skoordynowanie leków - tłumaczy córka zmarłego - ojciec cierpiał na astmę, niektóre środki mogły spowodować uduszenie. Razem z matką są oburzone, bo gdy chciały przekazać listę leków, jakie zaordynowała krakowska klinika, usłyszały, że zakopiański szpital ma swoje leki. Dlatego zdecydowały się na zgłoszenie sprawy na policję i do prokuratury.
Dyrektor szpitala Regina Tokarz nie chce komentować sprawy śmierci pacjenta. - Przyczyną śmierci była ciężka niewydolność serca - mówi doktor Anna Orzechowska, ordynator oddziału kardiologii szpitala powiatowego na Kamieńcu. Dodaje, że lekarze przez 5 godzin walczyli o jego życie. Absolutnie nie zgadza się z zarzutami rodziny zmarłego. Przypomina, że zmarły leczył się przez pół roku ambulatoryjnie na bóle kręgosłupa u lekarzy ortopedów. - U nas został poprawnie zdiagnozowany, udało się załatwić przyjęcie w krakowskiej klinice hematologii jako pilne - dodaje ordynator Orzechowska. Podkreśla, że wywiad na temat chorób był zebrany poprawnie, nie było możliwości podania złych leków.
- Zabezpieczyliśmy dokumentację medyczną - mówi Zbigniew Lis, prokurator rejonowy w Zakopanem. - Wszczęte jest śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. W tej chwili prokuratura czeka na wyniki sekcji zwłok mężczyzny, którą przeprowadzono w Instytucie Medycyny Sądowej w Krakowie.
rav
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz