Zakopiańczycy z ul. Kościuszki 4 żądają od Związku Podhalan zwrotu kosztów zimowego ogrzewania.
- W mieszkaniach było jak w lodowni, pomieszczenia są zagrzybione, grzyba nie usunęłam do dziś - opowiada Maria Nowak. Wraz z nią Zofia i Andrzej Bartmanowie oraz Zofia i Sylwester Pieckowie pozwali Związek Podhalan o zwrot kosztów za zimowe ogrzewanie.
W poniedziałek przed zakopiańskim sądem rozpoczęła się sprawa przeciwko Związkowi Podhalan, jaką wytoczyli mieszkańcy budynku, w którym mieści się także kino \"Giewont\" i restauracja \"Śwarna\". Lokatorzy chcą zwrotu pieniędzy za 6 miesięcy ogrzewania. Twierdzą, że od października 2011 do marca 2012 roku niesłusznie pobierano od nich należność za ogrzewanie. Bo go nie było lub było za słabe. - Płacimy za ogrzewanie przez 12 miesięcy w roku - wyjaśnia Andrzej Bartman. - Przez 6 miesięcy mieliśmy w mieszkaniach katastrofalne warunki.
Trzy rodziny żądają od Związku Podhalan zwrotu kwoty 3,6 tys. zł.
Zawyżanie czynszuKażdy z mieszkańców płaci za ogrzewanie 3,57 zł na m kw. powierzchni mieszkania. Andrzej Bartman podkreślił przed sądem, że żądając zwrotu opłat jedynie za 6 miesięcy, mieszkańcy wykazują się dobrą wolą. Przypomina, że czynsz wynosi 7,02 zł za metr. W czerwcu 2012 r. prezes Marcin Zubek próbował zmienić stawkę na 7,94 zł. - Najwyższe stawki ma w mieście TBS, bo 7,8 zł za metr. Ale to są mieszkania komunalne o dużo wyższym od naszego standardzie - wyjaśnia Andrzej Bartman. Zarzucił też władzom zakopiańskiego oddziału ZP, że w mieszkaniu jego matki błędnie naliczane są opłaty czynszowe. - W 2006 r. dokonano przeróbki łazienki na naszym piętrze, zmniejszono ją o połowę i nie zweryfikowano powierzchni lokalowej. W efekcie płacimy za lokale, w których nie ma ogrzewania, i za cały korytarz, który dzielimy z sąsiadem - dodaje Andrzej Bartman.
Mecenas Małgorzata Górbiel, reprezentująca ZP, podkreśliła, że wykonano remont bez zgłoszenia u zarządcy i zgody właściciela nieruchomości. Jej zdaniem sąsiedzi powinni też w swoim zakresie podzielić się kosztami opłat. A czynsz za korytarz naliczany jest po połowie dla obu sąsiadów. - Niedobory w okresach grzewczych miały charakter krótkotrwały, wystąpiły dwukrotnie - wyjaśnia Małgorzata Górbiel. Zaznaczyła że trudno mówić o nieogrzewanych pomieszczeniach, bowiem \"ciepło ma to do siebie, że się rozprzestrzenia\".
Kaloryfer za ścianą- Mieszkańcy nie wpuszczają żadnych kontroli. Związek Podhalan nie ma możliwości zweryfikowania stanu, w jakim są pomieszczenia - dodaje mecenas. - Jest podpisana umowa ZP z Geotermią Podhalańską, cały obiekt będzie niebawem ogrzewany.
Mecenas przedstawiła przed sądem wynik kontroli z 15 lutego 2013 roku, z którego wynika, że rodziny Bartmanów i Piecków nie wpuściły przedstawicieli ZP do lokali, a mieszkanie Marii Nowak było zamknięte.
Zdaniem Andrzeja Bartmana pisma o kontroli nie są żadnym dokumentem, tylko anonimem. Nie było na nich ani daty, ani podpisu. - Przez 2 lata prowadzimy korespondencję z ZP i każde nasze pismo pozostaje bez echa, nie ma żadnej odpowiedzi - wyjaśnia. - Notatka o kontroli to też wyraz braku szacunku, dlatego nie udostępniliśmy lokali. Nie może tak być, że na każdym kroku ZP łamie wszelkie procedury. Prezes Marcin Zubek przez 5 lat ani razu się z nami nie spotkał.
Mecenas reprezentująca ZP podkreśliła, że odbyło się zebranie Związku, na które wszyscy lokatorzy zostali zaproszeni. I niektórzy przyszli. Sylwester Piecka przyznał, że od pracownika ZP dowiedział się o zebraniu. - Jak przyszliśmy, to prezes nam powiedział, że geotermii nie będzie, bo związek nie jest właścicielem kamienicy - mówi Sylwester Piecka. Wtóruje mu Maria Nowak. Podkreśla, że mieszkańcy na zebraniu byli nieproszonymi gośćmi. - Sprawa ogrzewania omawiana była przy okazji, potem zostaliśmy wyproszeni - dodaje.
Trzeba farelkiPrezes zakopiańskiego oddziału ZP Marcin Zubek podkreśla, że ogrzewanie geotermalne będzie montowane niebawem, że związek już płaci faktury za moc zamówioną, jest zamontowany wymiennik ciepła. A kotłownia jest zamknięta, bo znajdują się w niej urządzenia elektroniczne. - Budynek jest ogrzewany cały czas, to nasze wspólne dobro. Pracujemy, by podnieść standard - zaznacza Marcin Zubek.
Architekt Andrzej C., który od ZP wynajmuje pomieszczenia na pracownię projektową, przyznał, że w zimowym okresie zdarza się mu korzystać z dodatkowej farelki w biurze. - Muszę sobie dogrzewać pomieszczenie. Były może 2 przestoje w ogrzewaniu, zdaje się spowodowane brakiem paliwa. Słyszałem o awarii - zeznał architekt.
Pękła ruraPiotr S., który mieszka w kamienicy i pracuje w ZP, przyznał, że mieszkańcy informowali go że w mieszkaniach jest zimno. Przypomniał awaryjną sytuację, gdy w lutym pękła rura w piwnicy, w pomieszczeniu przy kotłowni. - To był piątek, w sobotę i niedzielę trudno było ją naprawić. Przywieźliśmy spawarkę, ale była za słaba. Panowały silne mrozy - mówi Piotr. S. Dodał, że zdarzył się też problem z programatorem pieca, trzeba było półtorej doby czekać na fachowca.
Zdaniem Marii Nowak do pęknięcia rury doszło nie w piątek, a w poniedziałek. - 3 lutego panowały najniższe temperatury, minus 25 i minus 30 stopni - mówi Maria Nowak. - Piec nie grzał od piątku, bo się skończył olej opałowy. A w poniedziałek pękła rura.
Świadek Janusz B., prowadzący kino, zeznał, że sam kilkakrotnie kupował opał, gdy widział że olej się kończy. Zaznaczył też, że ma system dogrzewania kina, uruchamiany, gdy widzowie interweniują, że jest zbyt zimno.
W maju sąd przesłucha kolejnych świadków.
rav
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz