Czasem wystarczy potrzymać za rękę i wysłuchać. Czasem trzeba podać leki i wykąpać. Przynieść zakupy. Porozmawiać, uczesać. Pocieszyć najbliższych. Każdego dnia wolontariusze pomagają w godnym odchodzeniu.
Podopiecznymi działającego od kilkunastu lat Podhalańskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Chorych Hospicjum Jezusa Miłosiernego w Zakopanem są głównie osoby starsze. Chorzy cierpiący na przewlekłe dolegliwości, choroby Alzheimera, z demencją. Nie ma dla nich miejsca w szpitalach, brakuje oddziałów geriatrycznych.
Rak nasz powszedniDwudziestka pracowników domowego hospicjum każdego dnia roztacza opiekę nad swymi pacjentami w domach. Ale zdarzają się i takie świadectwa.
"Mam na imię Piotrek. Mam 15 lat i nieuleczalną odmianę białaczki. Zaczęło się 2 lata temu. Najpierw osłabienie, bóle i zmęczenie. Najpierw to ignorowałem. Rodzice też. I kiedy specjalista rozpoznał raka, był on już w zaawansowanym stadium.
Wiadomość była dla mnie i rodziny potwornym szokiem. Nie chciałem umierać. Leczenie ciągnęło się miesiącami. Kolejne metody nie skutkowały. Ich działanie powodowało niewyobrażalny ból fizyczny i psychiczny. Pół roku temu sytuacja była już tak beznadziejna, że rodzice postanowili przerwać kurację i oszczędzić mi dodatkowych cierpień. Nie było już dla mnie ratunku. Trafiłem do hospicjum. Bardzo bałem się tego miejsca. Ale okazało się, że oprócz lekarzy, pracują ze mną wspaniali wolontariusze. Wkładają w pomoc chorym całe serce, robią to z poświęceniem i pasją.
Chciałbym, by każdy śmiertelnie chory mógł, tak jak ja, mieć możliwość skorzystania z tak rzetelnej opieki hospicyjnej, która nie prowadzi chorego do odejścia, lecz do przejścia do dalszego życia."
- Rak przytrafia się w bardzo różnym wieku - mówi doktor Anna Węglarz, prezes Hospicjum Jezusa Miłosiernego w Zakopanem. - Choć większość naszych pacjentów to osoby wiekowe, to coraz częściej trafiają pod naszą opiekę dzieci. Mieliśmy już nawet dwuletnich podopiecznych. Był 10-letni chłopczyk. Czasem trafiają do specjalistycznych placówek w Krakowie, a czasem pozostaje opieka domowa.
Dzieło JP II
Zaczęło się od skromnego spotkania w salce domu parafialnego kościoła Świętej Rodziny w Zakopanem. W gościnnych progach pod opieką ks. Stanisława Olszówki zebrało się grono zapaleńców zainteresowanych stworzeniem hospicjum pod Giewontem. Przyjęto statut stowarzyszenia. Wybrano zarząd i komisję rewizyjną. Wszystko dzięki inicjatywie i wielkiemu zaangażowaniu lekarki Anny Węglarz. Za każdym razem powtarza ona, że pomysł jest prostą odpowiedzią na przesłanie Ojca Świętego Jana Pawła II. Gdy przybył z ostatnią pielgrzymką do ojczyzny, odwiedził Łagiewniki i mówił o potrzebie miłosierdzia. - To nasze podziękowanie za jego pontyfikat - skromnie mówi Anna Węglarz.
W czasie góralskiej pielgrzymki do Watykanu 11 grudnia 2002 r. przekazano Janowi Pawłowi II statut Stowarzyszenia z prośbą o błogosławieństwo dla tego dzieła.
13 marca 2003 r. Podhalańskie Stowarzyszenie Przyjaciół Chorych Hospicjum Jezusa Miłosiernego w Zakopanem zostało zarejestrowane przez Sąd Rejonowy dla Krakowa - Śródmieście w Krakowie pod numerem KRS: 0000155063. Rozliczając PIT, możemy je wspierać, przeznaczając 1% podatku. Warto. Bo nasza pomoc zaprocentuje.
Pół tysiąca wolontariuszyPrzez ponad 10 lat działalności opieką objęto ok. 1200 osób. Głównie z Zakopanego i okolic, a także z Nowego Targu, Szczawnicy i innych miejscowości Podhala. W działalność pielęgniarek, lekarzy i sióstr zakonnych włącza się coraz więcej ludzi nie mających związku z medycyną. Przechodzą szkolenia w opiece nad ludźmi terminalnie chorymi, uczą się, jak pomagać drugiemu człowiekowi, jak radzić sobie z odejściem najbliższych, jak wspierać rodziny osób chorych na śmiertelne przypadłości.
Przy kościele Świętej Rodziny działa wypożyczalnia sprzętu medycznego, łóżek, materaców, a w przychodni na Orkana 3 c działa poradnia hospicyjna. Pomoc medyczna, wypożyczenie sprzętu medycznego, wsparcie nic nie kosztuje. Jest całkowicie darmowe. - Funkcjonujemy w całości na zasadach non profit - mówi Anna Węglarz. - Wszystko, co robimy, robimy za darmo, społecznie. Bazujemy na stałej grupie kilkunastu wypróbowanych osób.
Natomiast w trakcie dorocznych akcji "Pola Nadziei" w Zakopanem aktywnie działa już ponad pół tysiąca wolontariuszy.
Szef wie lepiejPrzez wiele lat skupieni w hospicjum próbowali walczyć o budowę stacjonarnego hospicjum w Zakopanem. Bo potrzebujących jest coraz więcej. Uderzano do wszystkich w mieście i powiecie tatrzańskim, którzy mogą dysponować terenami budowlanymi. Znikąd nie było pozytywnego oddźwięku. Zawsze kończyło się na rozmowach i obiecankach. - Poddałam się - mówi Anna Węglarz. - Ale tylko dlatego, że tak chciał mój Szef. On tam w górze wie lepiej. Skoro nie mogliśmy wybudować domu stacjonarnego, to znaczy, że tak mamy działać. Dziś jestem skłonna przyznać, że Szef miał rację. Dużo lepiej i naturalniej jest odchodzić z tego życia we własnym domu, wśród najbliższych. Dlatego będziemy rozwijać ideę domowej opieki hospicyjnej, wspierając umierających i ich rodziny.
Dodaje, że Szef zawsze wspiera swych robotników. Przypomina, że w grudniu 2012 roku była przerażona. - Mieliśmy pieniądze tylko na pół roku działalności, ale Szef wie, co robi. Udało się przetrwać pierwsze miesiące i wiem już, że damy sobie radę.
Pytam, czy po kilkunastu latach pracy wolontariuszy obytych ze śmiercią jest w stanie coś zaskoczyć. Doktor Węglarz bez zastanowienia odpowiada, że za każdym razem zaskakuje ją człowiek. I jego człowieczeństwo, które ujawnia się najdobitniej w bezbronnej, starej osobie. - Im dłużej pracuje się z tymi odchodzącymi ludźmi, tym wyraźniej widzi się, jak człowiek jest piękny - tłumaczy Anna Węglarz. - Najpierw myślałam, że tak bardzo im pomagamy, i to jest ważne. Teraz, po latach, wiem, że oni dają mi dużo więcej. Oni mają w oczach niebo.
Nie mówi tego, ale już rozumiem, że wspaniale jest patrzeć w te oczy.
Rafał Gratkowski
0 0
To jest wroszajacy artykol, pelen przemyslen, wzbodza wiele mysli.
Wspaniala robota Rafal !!!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz