Tak nazwali swoją wyprawę, której celem jest najszybsze w historii pokonanie całego Łuku Karpat. Przed nimi było niewielu, którzy w ogóle przemierzyli całą trasę.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"18672"}
Start w Nowym Targu 7 lipca. 2,1 tys. km górami w formie biegu górskiego, tylko z niezbędnym ekwipunkiem na plecach i 1 tys. km kajakiem Dunajem z Bratysławy do Orszowej w Rumunii. Dają sobie na to 60 dni. Liczą, że zakończą swoją wyprawę na początku września, zbiegając z Rysów, prosto na scenę Dworca Tatrzańskiego, podczas odbywającego się tam Festiwalu Filmu Górskiego.
- Od lat 60. ubiegłego wieku podejmowano próby pokonania całego łańcucha w ciągu jednej wyprawy, udało się to w 1980 r. grupie pod przewodnictwem Andrzeja Wielochy ze Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich - opowiada Krzysztof Mroszczak z Nowego Targu. - Od tego czasu czasu Łuk Karpat pokonało tylko 8 wypraw. My dodatkowo chcemy sobie utrudnić zadanie, starając się pokonać tę trasę jak najszybciej - dodaje Wojtek Stolarczyk z Bańskiej Niżnej.
Obydwaj są studentami. Krzysiek studiuje geologię na krakowskiej AGH, Wojtek medycynę w Łodzi. Trzecim uczestnikiem planowanej wyprawy jest Szymon Pietrowski z Aleksandrowa Łódzkiego. Całą trójkę łączy zamiłowanie do różnych sportów ekstremalnych. Wszyscy wspinają się w górach. Wojtek od dzieciństwa wiosłuje, biega w maratonach i wspina się sportowo. Szymon kiedyś trenował akrobatykę, później lekkoatletykę i koszykówkę. Dziś startuje w triathlonach, biegach górskich, rajdach przygodowych. Krzysiek zimą uprawia narciarstwo zjazdowe, tourowe i biegowe. To ostatnie traktuje wyczynowo. Wśród swoich ulubionych sportów wymienia też rower, biegi na orientację, rajdy przygodowe. Na swoim koncie ma też kilka ukończonych półmaratonów.
Przekonują, że "Karpackie Wyzwanie" to pionierska wyprawa. Ostre tempo, dzienne przewyższenia od 1,5 do 3 tys. metrów. Po co? - Żeby przekonać innych, że niekoniecznie trzeba jechać w wysokie góry, żeby zrobić coś ekstremalnego, pionierskiego - tłumaczy Wojtek. - I żeby się sprawdzić - dorzuca Krzysiek. "Wierzymy, że nasza wyprawa zwróci uwagę mediów na atrakcyjność przemierzanych regionów i problemy, z jakimi boryka się karpacka przyroda" - piszą na swojej stronie www.karpackiewyzwanie.pl.
Od kilku miesięcy ostro przygotowują się do wyprawy. Wiosłują na sucho, trenują w Gorcach, uczestniczą w różnych zawodach. Na trening poświęcają 2 godziny dziennie - 2 razy w tygodniu są na siłowni, codziennie biegają. - Kondycyjnie będziemy dobrze przygotowani - zapewnia Krzysiek. Czego najbardziej się obawiają? Kontuzji i pasterskich psów, przed którymi już uciekali podczas wcześniejszych wypraw w Karpaty. Może trochę zimy latem w górach. - Jakby co, przesiądziemy się na narty - śmieje się Krzysiek.
TrasaCzeka ich 48 dni marszobiegu i 12 dni spływu kajakami. Wystartują na nowotarskim Rynku i pobiegną w stronę Babiej Góry, oczywiście przez Turbacz, bo cała ich trasa będzie przebiegać pasmami górskimi. Po przejściu Beskidu Żywieckiego i pokonaniu pierwszej granicy, przez Jaworniki, Karpaty Małe i Białe będą podążać do Bratysławy. W stolicy Słowacji przesiądą się w kajak i popłyną przez 2 europejskie stolice - Budapeszt i Belgrad, aż do Orszowej w Rumunii. Tu rozpoczną kolejny etap pieszy - przez Karpaty Południowe, Wschodnie, w kierunku Ukrainy. Tu będą się trzymać dawnej polskiej granicy, w czym pomogą im stojące do dziś słupki graniczne. Tak planują dotrzeć do Bieszczad, by potem Beskidami zmierzać w kierunku Zakopanego.
Ich plecaki będą ważyć 6 kg każdy. Będą zaopatrzeni w mapy i kompas, z GPS-a zamierzają zrezygnować ze względu na ciężar. Co kilka dni planują się spotkać z supportującymi ich przyjaciółmi, którzy będą na nich czekać z czystą odzieżą oraz jedzeniem.
Kto im pomożeNa razie sen z oczu spędza im także brak sponsorów. Ich wyprawa to koszt ok. 30 tys. zł. Mają już częściowo zapewniony sprzęt, ale ciągle szukają chętnych, którzy pomogą im w realizacji ich "Karpackiego Wyzwania". Zainteresowanych proszą o kontakt mailowy:
[email protected]Tygodnik Podhalański objął patronat nad wyprawą, w miarę możliwości będziemy relacjonować przebieg wyprawy w internecie na www.24tp.pl i w papierowym wydaniu gazetowym. Trzymamy kciuki.
bz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz