Z serca ateńskiej demokracji uparta góralka pisze skargę na polskie sądy do Strasbourga.
Od kilkunastu lat mieszka w Atenach, ale na starość chce wrócić do rodzinnego Czerwiennego. Czuje się pokrzywdzona przez nasze sądy, a swego mecenasa nazywa sprzedawczykiem. Gdy przekazał stronie przeciwnej kluczowy dowód w sprawie o sporną działkę, podeszła do niego i lakonicznie stwierdziła, że zwyczajnie ją sprzedał. Ma żal, że przegrała wszystkie sprawy ze swym sąsiadem. Ale nie odpuszcza. Życie ją nauczyło, że o swoje trzeba walczyć.
Podłe życieSporna działka leży tuż przy drodze biegnącej przez Czerwienne. Należała do jej matki. - Miałam 11 lat, jak matka zmarła - mówi Anna. - Ojca nie pamiętam. Wychowywała mnie siostra mojej babci. Potem żyłam z mężem, który był alkoholikiem.
Zimą w 1979 roku sąsiad z Czerwiennego przyszedł do niej i zaoferował kupno 4 arów ziemi po jej mamie. Chciała 30 tysięcy. Zbił cenę na 27 tysięcy. Przyszedł na wiosnę, zaoferował 20 tysięcy. Obiecał dopłacić resztę przy podpisaniu umowy. - Jest mi wciąż winien 7 tys. zł. Sąsiad kupił część działki nad drogą a zasiedział drugą, poniżej drogi. Tu nie chodzi jednak o pieniądze, ale o zasiedziałą działkę po mojej mamie, na której chcę wybudować dom i zamieszkać na starość - podkreśla Anna.
Na adwokatów wydała majątek. Działka 6 arów - nie jest dziś więcej warta, niż 60 tys. zł.
Drogą podzieloneJej sąsiad twierdzi zupełnie co innego. Przed sądem zeznał, że kupił od niej działkę w 1980 roku. Ale potem sprostował, że już w 1967 roku kupił sporne 6 arów. Twierdził, że zapłacił 24 tys., że dał świetną cenę. Jego rodzina, świadkowie potwierdzili to przed sądem. - A ja wtedy miałam 13 lat. Przecież bez żadnej umowy dał mi w 1980 roku 20 tys. Zaufałam mu - wyjaśnia Anna.
Dodaje, że przez całą jej parcelę, która liczyła ponad 11 arów, gmina w 1973 roku poprowadziła drogę. I że sąsiad kupił tylko górną część działki, nad drogą. A na dolnej zwyczajnie się uwłaszczył.
W gminnej ewidencji gruntów widniał jednak wpis, że właścicielem całości jest sąsiad. - To karygodne, że gmina dokonała takiego wpisu. Ale najważniejsze, że po moich usilnych zabiegach sąsiad w obecności adwokata podpisał ugodę - pokazuje kolejny dokument Anna. Rzeczywiście, w 1991 roku w obecności adwokata obie strony przyznały zgodnie, że działka "pod drogą" należy do Anny.
UcieczkaAle z czasem sąsiad wypiera się i tego dokumentu. W sądzie stwierdził, że podpisał go jedynie dlatego, że był "podchmielony". W dodatku sądy wszystkich kolejnych instancji przyznały rację właśnie jemu i jego świadkom. Choć świadkowie Anny potwierdzali jej wersję zdarzeń, sędziowie nie brali pod uwagę ich oświadczeń. Każdy z jej świadków podkreślał, że Anna składała już materiały budowlane na działce "pod drogą", bo zamierzała wybudować tu dom. A jej sąsiad nigdy o działkę nie dbał, nie użytkował jej i nie był jej właścicielem.
W 1999 roku wyjechała do Grecji. - Uciekłam, żeby zarobić na adwokatów - podkreśla Anna. I tak prowadzi już kilka lat walkę o część działki po mamie. Do Polski przyjeżdża na kilka dni, by stawać przed sądami i walczyć o prawdę. Po niekorzystnych wyrokach zwróciła się do Sądu Najwyższego o ich kasację.
Gdy Sąd Najwyższy odmówił kasacji wyroku, postanowiła szukać pomocy przez swych greckich przyjaciół. Poszła do tamtejszego mecenasa.
Peloponez ratunkowySkarga, jaką wraz z adwokatem z Grecji wysłała we wrześniu do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, to poważna sprawa. Zawiera 22 dokumenty, świadczące o pracy rodzimej prokuratury i sądownictwa. A także najważniejsze dowody. Domaga się przyznania prawa własności do nieruchomości, która jest jej jedyną ojcowizną, a którą zawłaszczył - jak twierdzi - nieuczciwy sąsiad. Chce też, by trybunał przyznał jej odszkodowanie w wysokości 50 tys. euro. Podkreśla, że poniosła ogromne koszty związane z prowadzeniem sprawy, straciła już spory majątek na opłaty sądowe i wypłaty dla adwokatów. - Najgorsze, że dręczy mnie potworny stres - tłumaczy góralka. - Nie mogę spać po nocach. Ciągle myślę o tej działce.
Dodaje, że aby normalnie funkcjonować, musi wciąż brać leki uspokajające. Twierdzi, że pogorszyło jej się zdrowie. Ale nie odpuści. - Ja, redaktorze, muszę doprowadzić tę sprawę do końca, nie pozwolę, by przepadła moja ojcowizna - podsumowuje swą historię.
Rafał Gratkowski
0 0
Uwielbiam takie sprawy. Skrzywdzona przez los i złe państwo będzie domagać się sprawiedliwości. Bo ona już składowała cegły, bo już miała plany, bo na starość, bo nie po katolicku, bo ja, bo moje, bo mi się należy.
To mi przypomina sprawę dalekiego krewnego, który procesował się z siostrą. Przed sądem przywoływał okoliczności kompletnie nieistotne dla sprawy i "miał na to świadków" (trochę jak grecka emigrantka). Był oburzony gdy sąd stwierdził, że te okoliczności nie mają znaczenia dla sprawy i podziękował świadkom. Był też wielce zdziwiony, mimo, że przed procesem tłumaczyłem mu uparcie bezsens jego działań. Ale baba z Czerwiennego i chłop spode Sonca zawsze znają się na wszystkim lepiy ;)
P.S. Powodzenia Przed ETPCz - obawiam się, że on także będzie stronniczy :(
0 0
kolejna WIELKA PATRIOTKA co to chce wrócić do ojczyzny na starość !!!!!!
0 0
proces to poker....wygrywa lepszy a nie ten, któremu wydaje się, że prawda leży po jego stronie... ;)
0 0
GMINY to najwieksza sitwa na wioskach ,i elyta na wysokim obcasie i pierdzaca w stolki!
0 0
I tak pieniądze które powinny być przeznaczone na godne przeżycie starości dostaną prawnicy a sprawa i tak będzie przegrana.Niestety na głupotę nie wynaleziono jeszcze lekarstwa.
0 0
Niedługo babo pójdziesz do piachu i po co ci ta zasrana ojcowizna. Ludzie to są pazerni. Myślą że z ziemia ich zabiorą do nieba
0 0
uważam, ze kobieta ma racje. O ile w roku 1979 sprzedawała tylko jedna działkę- tę nad drogą. Tryb zasiedzenia wg mnie jest jakimś cywilizacyjnym NIEPOROZUMIENIEM!! Bo niby dlaczego ktoś może nabyć moją ojcowiznę np. po 20 lub 30 latach używania. Nie zgadzam się na takie prawo! Jeżeli to jest moja własność - to nikt inny nie powinien mieć do niej prawa. To, że ja nie używam działki to nie znaczy, ze sąd może przyznać własność komuś innemu. Ja wiem że tak stanowi Kodeks Cywilny, ale ludzie!!! Dlaczego tak ma być! Dlatego popieram kobietę.
0 0
Wszystkie sprawy o zasiedzenie działek w Zakopanem i okolicach powinny być jeszcze raz sprawdzone bo cwaniacy a zwłaszcza ci co mieli dostęp do dokumentów w ten sposób wzbogacili się kosztem innych.
0 0
@szymszel Wykazałeś się niespotykaną inteligencją. Zaprzepaśc caly swój majątek, przecież do niebo go nie zabierzesz...
0 0
widać że w cerwiennym mają przywiązanie do ojcowizny ale cudzej
0 0
Nie rozumiem prawa polskiego , co znaczy że zasiedział działkę to to prawo nie dotyczy majątków po niemieckich po 50-60 latach wracają i odbierają swoją własność ,to czy w Czerwiennym jest inne prawo ?! A jaki by miała kobitka interes kłamać w sprawie pieniędzy ? Po prostu sąsiad jest zwykłym złodziejem który chce okraść sierotę ,niech ta pani walczy o swoje trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie.
0 0
Brawo dla tej kobiety, ma odwage walczyc o swoja ojcowizne i stawic czolo sadownictwu, ktore w bardzo wielu przypadkach jest stronnicze, ni mowiac juz o adwokatach, ktorzy mysla tak naprawde tylko o wlasnej kieszeni. ta ziemia musi miec dla tej Pani bezcenna wartosc skoro tak bardzo walczy. Jak to jest mozliwe aby 13 letnia dziewczynka sprzedala ziemie...???? porazka sadu. druga sprawa skoro ten kawalek ziemi byl jej matki to ona jest wlascicielem gruntu, nie musi niczego zasiedziec???? porazka sadu....takie wnioski mi sie nasuwaja. A ten Pan ktory zawlaszczyl ziemie nie zastanowi sie ze swoim oszustwem pozbawia ta kobiete czegos dla niej waznego. Nastepny sad bedzie Sad Boski, tam osodza go sprawiedliwie!!!!!
0 0
no własnie "standi" - ona nie musi nic zasiadywać. Ta działka jest jej własnością!!!. To sasiad musi ją zasiedzieć. Problem w tym, ża opierając sie na polskim prawie on zdobedzie własnośc tej działki w drodze zasiedzenia!! Coś co jest jej przejmie sąsiad bo niby tam kosił, grabił, cholera wiec co jeszcze robił. Wystarczy że znajdzie świadków. To jest OKRADANIE CUDZIEJ WŁĄSNOŚCI! A takich naciagaczyi cwaniaków, którzy tylko węszą gdzie są nieruchomości opuszczone, zaniedbane pozostawione odłogiem jest dosyc sporo. Wystarczy się takim gruntem delikatnie zaopiekować i czekać te 20 lat.
0 0
doświadczyłam tego na własnej skórze -jak sądy okradają ludzi z ich własności -wystarczy kilku świadków ,przychylny sędzia ,cwany adwokat i twoje prawa są nie brane pod uwagę -to właściciel w zakopanem musi udowodnić że to jego a nie osoba która się zasiedzi , to że stoi twoja budowla ,to że jest twój wjazd do twojego domu -nic nie znaczy -sędzia tak to prowadzi żeby to zabrać -czyste złodziejstwo
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz