W zakopiańskim szpitalu zmarł nagle noworodek, mimo że przez pierwsze dwa dni życia był okazem zdrowia. Na wyniki sekcji zwłok matka czekała aż 7 tygodni. Mimo to nadal nie wie, dlaczego jej Edzio nie żyje.
Nie wie nawet dokładnie, o której godzinie umarło jej dziecko, mimo że tragedia rozegrała się w szpitalu.Nie wie, dlaczego tak długo nikt nie powiedział jej o śmierci synka.
I czy gdyby na oddziale było więcej pielęgniarek - jej dziecko żyłoby.
- Czuję się tak, jakbym zostawiła mojego synka w parku na ławce, przez 6 godzin bez opieki. A przecież to wszystko działo się w szpitalu - nie kryje rozgoryczenia matka.
- Ta śmierć to także dla nas zagadka i wielka tragedia - przekonuje Sylweriusz Kosiński, zastępca dyrektora w zakopiańskim szpitalu.
- Umarło zdrowe dziecko i my nie wiemy, dlaczego. Mieliśmy nadzieję, że wyjaśni to sekcja zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie, nadal jednak mamy wiele wątpliwości - mówi wicedyrektor.
Jednocześnie podkreśla, że według komisji powołanej w szpitalu do zbadania każdego zgonu, w tym przypadku nie doszło do żadnego zaniedbania ze strony personelu.
- Tak bardzo czekaliśmy na to dziecko - Anna Szczupalska nie może powstrzymać łez, choć od śmierci jej synka minęły dwa miesiące.
- Urodziłam 18 stycznia siłami natury, w 40 tygodniu ciąży. Edzio był zdrowy, duży - ważył 3,3 kg. Dostał 10 stopni w skali Apgara.
To była środa - opowiada. - W czwartek dowiedziałam się, że synek ma żółtaczkę fizjologiczną i że będą go naświetlać. Dostał antybiotyk.
Wszystko z nim było jednak w porządku, ssał mocno pierś - opowiada. - W nocy z czwartku na piątek pielęgniarka przyniosła mi Edzia o północy, żeby go nakarmić, bo potem będzie leżał dłużej pod lampami. Oddałam go o godz. 2.40.
Nie wiedziałam, że widzę go wtedy ostatni raz - wspomina.
- Rano, przed godz. 7 poszłam do pokoju pielęgniarek prosić o syna. Powiedziały mi, że śpi, że jak się obudzi, to go przyniosą. Byłam bardzo niespokojna.
Przed 9 ordynator powiedział, że jutro wychodzę z synkiem do domu. Usłyszałam, że ja to mogę rodzić co roku - opowiada.
- Dowiedziałam się też, że żółtaczka powinna do jutra przejść - dodaje.
- Nie mogłam doczekać się na synka, nagle po godz. 9 zaczął się ruch i bieganina po korytarzu z jakąś aparaturą.
Lekarze i pielęgniarki byli podenerwowani. Nie wiedziałam, że próbują reanimować mojego Edzia.
Nikt do mnie nie przyszedł, nikt mi nie powiedział, że to chodzi o moje dziecko - do oczu Anny znowu napływają łzy.
- Potem pielęgniarka wzięła wózek i zaczęła rozwozić noworodki do matek, a ja dalej nie dostałam dziecka.
Przed jedenastą wpadłam do pomieszczenia z noworodkami z krzykiem, żeby oddali mi syna. Wtedy zaprosili mnie do pokoju lekarskiego i tam usłyszałam, że syn nie żyje.
Anna była wstrząśnięta, jej dziecko było zdrowe, miała przecież już jutro wrócić z nim do domu.
- Próbowałam dowiedzieć się, kiedy syn zmarł, ale nikt nie potrafił podać mi godziny zgonu.
Od godz. 2.40 w nocy, kiedy go oddałam pielęgniarce, do godz. 9, kiedy lekarz podczas rannej wizyty stwierdził zgon, nie wiadomo, co się z nim działo.
Czy przez tyle godzin mój syn był bez opieki? Byłam obok i nie wiedziałam, że umiera - mówi cicho.
- Dziecko w inkubatorze powinno być pod szczególną opieką, a oni nie wiedzą nawet, kiedy umarło, nie wiedzą, co się z nim działo przez 6 godzin.
Dowiedziałam się w tylko prokuraturze, że o godz. 5 pielęgniarka go przekładała na brzuszek i że podała mu glukozę.
Dlaczego dali mu glukozę, jeśli ja miałam pokarm? Mogłam go nakarmić.
Doktor Ustupski powiedział mi, że rano, kiedy stwierdził zgon, mój synek miał plamy opadowe, a takie pojawiają się kilka godzin po śmierci - twierdzi matka.
Takich wątpliwości ma o wiele więcej.
Dawniej na oddziale było 5 pielęgniarek, teraz są dwie, mają pod opieką ponad 20 noworodków, które muszą wykąpać, przebrać, dać do naświetleń w inkubatorze.
Może, gdyby nie oszczędności dyrekcji na etatach, moje dziecko by żyło - zastanawia się.
Na wyniki sekcji zwłok Anna czekała aż 7 tygodni. - Sekcja zwłok została zlecona 25 stycznia, powinna być wykonana do 17 lutego.
Czekaliśmy dłużej z uwagi na wykonanie dodatkowych badań - tłumaczy prokurator Ireneusz Głowiński. Wyniki sekcji zwłok zakopiańska prokuratura otrzymała 13 marca.
Według biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie - przyczyną zgonu była ostra niewydolność oddechowo-krążeniowa w przebiegu rozpoczynającego się zapalenia płuc.
- Dziecko było badane od urodzenia, było zdrowe, nie było żadnych objawów wskazujących na stan zapalny, informacja o początkach zapalenia płuc to dla nas zaskoczenie - mówi wicedyrektor Kosiński.
- Nie wiemy, kiedy dokładnie nastąpił zgon, ale dziecko było cały czas pod opieką.
Według naszych obserwacji zgon nastąpił kilkanaście albo kilkadziesiąt minut przed stwierdzeniem przez lekarza zgonu.
Fakt, że dziecko było w inkubatorze naświetlane, powoduje, że część typowych objawów związanych ze śmiercią, jak np. ochłodzenie czy plamy opadowe - są przez ciepło zamaskowane - wyjaśnia lekarz.
Odpiera też zarzuty dotyczące zbyt małej liczby pielęgniarek na oddziale.
- Obsada u nas jest standardowa, regulowana przez przepisy. Kilka lat temu był tu zjazd anestezjologów, podczas którego na zawał serca zmarł jeden z uczestników. Mimo że było przy nim kilkuset lekarzy.
Nie na tym to polega, żeby na jednego pacjenta było 50 lekarzy - przekonuje.
- Rozpoczynające się zapalenie płuc nie jest wystarczającym powodem niewydolności krążeniowo-oddechowej. Coś jeszcze musiało się na to nałożyć, może np. wrodzona wada serca, sekcja tego jednak nie wykazała - mówi wicedyrektor.
- Być może objawy, które powinny się pojawić przy zapaleniu płuc, nie były widoczne ze względu na podany dziecku antybiotyk - przypuszcza.
Dlaczego zdrowe dziecko dostało antybiotyk?
- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo cała dokumentacja jest w prokuraturze. Może z powodu zabrudzonych wód płodowych. W każdym razie była to decyzja słuszna - twierdzi Kosiński.
Dr Ustupski przypomina sobie, że powodem był podwyższony wskaźnik stanu zapalnego. I on zaskoczony jest wynikami sekcji zwłok: - Dzieciak na zapalenie płuc umiera inaczej, to wszystko rozciąga się w czasie - twierdzi.
Sprawę śmierci noworodka bada prokuratura zakopiańska. - Nie wykluczam, że zwrócę się do Zakładu Medycyny Sądowej o opinię uzupełniającą.
Będziemy też badać, czy nie doszło do jakiegoś zaniedbania ze strony szpitala. Sprawdzimy, jak to się stało, że w szpitalu noworodek mógł zachorować na zapalenie płuc - informuje prokurator Ireneusz Głowiński.
To nie jedyny taki przypadek badany przez zakopiańską prokuraturęa. Ten sam prokurator zajmuje się śmiercią noworodka, zmarłego w zakopiańskim szpitalu w lipcu 2004 roku.
- Ciąża przebiegała prawidłowo, byłam bardzo przewrażliwiona, bo wcześniej poroniłam - opowiada matka.
- Tydzień przed terminem zgłosiliśmy się do szpitala z mężem, to miał być rodzinny poród. Na nasze nieszczęście to było piątkowe popołudnie, początek weekendu.
Odeszły wody płodowe, ale nie było rozwarcia, lekarka zaproponowała mi podanie okscytocyny, która przyspieszy poród.
Usłyszeliśmy, że na podjęcie decyzji mamy 6 godzin od odejścia wód. Kiedy w piątek wieczorem zdecydowaliśmy się na okscytocynę, usłyszeliśmy, że jest już 10 w nocy, że mogłyby się zacząć skurcze i trzeba by było wzywać lekarzy, a jest weekend.
Kazali nam iść spać i poczekać z tym do rana. W nocy, o godz. 3.30 zauważyliśmy na KTG, że serduszko naszego dziecka bije słabiej, wezwaliśmy pielęgniarkę, przyszedł lekarz, tętno dziecka nie było już wyczuwalne - opowiada matka.
Kobieta urodziła przez cesarskie cięcie. Noworodek zmarł 3 godziny po porodzie.
- Zawiadomiliśmy prokuraturę, bo naszym zdaniem zostały popełnione ewidentne błędy w sztuce lekarskiej. Po przyjęciu mnie do szpitala nie wykonano mi badania USG, mimo że wody płodowe już odeszły i takie badanie to standard.
Dowiedziałam się też, że przez cały czas powinien być prowadzony zapis KTG, tymczasem w naszym przypadku takie badanie było wykonane tylko 2-krotnie po 15 minut.
Nie zostało zachowane łożysko, mimo że w takim wypadku powinno być zabezpieczone do badania - twierdzi kobieta.
- Choć minęły już ponad 1,5 roku - nadal nie wiem, dlaczego moje dziecko nie żyje - dodaje.
- Za dużo jest znaków zapytania, chcę poznać prawdę o śmierci Edzia - podobnie mówi Anna Szczupalska.
- Jestem nawet gotowa na ekshumację zwłok synka - stwierdza stanowczo.
Beata Zalot Foto | Inkubator w zakopiańskim szpitalu.

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz