Zorza polarna była najbardziej nietypowym zjawiskiem, obserwowanym nad Podhalem. Do najrzadszych należy zaćmienie Słońca. Wenus jest pierwszą „gwiazdką”, jaka pojawia się na niebie w Wigilię Bożego Narodzenia. O zjawiskach astronomicznych opowiada zakopiańczyk Dariusz Bobak.
Dariusz Bobak z zawodu jest architektem, ale podobnie jak architekturą, astronomią interesował się od dziecka. Dopiero po studiach temu hobby zaczął poświęcać więcej czasu. Wymagało to też zgromadzenia odpowiednich przyrządów i sprzętu do obserwacji. Dariusz Bobak nie tylko obserwuje niebo, ale również utrwala na fotografiach zjawiska tam zachodzące. – Do fotografowania dalekich obiektów kosmosu używam jednego z kilku moich teleskopów. Jednak z reguły do uwieczniania ciekawych i niespodziewanych zjawisk lub dużych fragmentów nieba używam zwykłej lustrzanki z obiektywem – objaśnia Dariusz Bobak. – Mam kilka teleskopów. Jeden wyłącznie do fotografowania. Inny tylko do obserwacji wizualnych. Jest system lustrzany, wykonany i zaprojektowany przez mojego kolegę pasjonata – informatyka. Pozwala dostrzec kilka milionów razy więcej obiektów, niż gołym okiem – tłumaczy.
Z czasem zaprzyjaźnił się dzięki Internetowi z wieloma osobami, które mają takie same zainteresowania astronomiczne. Dwa razy w roku organizują ogólnopolskie zloty. Na wiosnę jeżdżą do Roztok Górnych w Bieszczadach. Tutaj obserwują takie zjawiska, których nie można zobaczyć gdzie indziej. Oglądali rzucanie cienia przez gwiazdę i tzw. światło zodiakalne, którego z powodu rozwoju cywilizacyjnego w innym miejscu Europy nie można zobaczyć. – Wiosną i jesienią wzdłuż płaszczyzny naszego układu słonecznego obserwujemy podświetlony przez promienie słoneczne pył. To zjawisko nazywa się światłem zodiakalnym. To zjawisko można jeszcze zobaczyć może na Saharze lub w górach Chile, ale nie w Europie – twierdzi miłośnik astronomii. Drugim razem spotykają się w Jodłowej, położonej w Kotlinie Kłodzkiej. Tam też są odpowiednie do tego warunki. – Obserwacje prowadzimy w miejscach znacznie oddalonych od miast. Światła bardzo w tym przeszkadzają. Czasem trzeba jeździć w miejsca oddalone kilkadziesiąt kilometrów od oświetlonych miejscowości, aby można było cokolwiek zobaczyć w odległym kosmosie – twierdzi Dariusz Bobak.
Niebo zmienia się niemal codziennie, ale trudno to zauważyć osobie, która się tym nie interesuje. Jedni obserwatorzy wolą oglądać niebo latem, inni zimową porą. – Na pewno w górach i przy mrozie jest lepsza widoczność. Atmosfera jest stabilna, co pozwala na zaobserwowanie dalszych obiektów kosmosu lub planet. Pokrywy lodowe na Marsie, przerwa Cassiniego na Saturnie czy gigantyczna burza na Jowiszu wyglądają szczególnie urzekająco. Uważam, że niebo o każdej porze roku jest piękne, trzeba tylko wiedzieć, gdzie i na co spojrzeć – przekonuje. Zimą można obserwować piękne mgławice w gwiazdozbiorze Oriona, wiosną i latem spiralne galaktyki w Pannie, Lwie czy Warkoczu Bereniki, jednak nic nie przebije obserwacji ogromnej Galaktyki w Andromedzie wraz ze spiralnymi ramionami – to tak, jakbyśmy patrzyli na naszą galaktykę z zewnątrz. Jest ona najdalszym obiektem widocznym gołym okiem. W lecie na niebie pięknie prezentuje się Droga Mleczna, przesuwająca się powoli nad Tatrami. Przez cały rok pojawiają się też roje meteorów. Najbardziej znane to pojawiające się w listopadzie tzw. Leonidy, a sierpniu Perseidy. Nazwa ich pochodzi od nazw gwiazdozbiorów, z których początkowo „wylatują”, a właściwie wlatują w naszą atmosferę.
MeteoryMeteory są pozostałością z czasów formowania się układu słonecznego, niektóre pochodzą z komet, a nawet spoza naszego układu. Kiedy Ziemia przecina trasę przelotu dawnej komety lub asteroidy sprzed milionów czy tysięcy lat, do atmosfery przedostają się pozostałości komet w postaci pyłków lub kamyków o średnicy kilku lub kilkunastu centymetrów. – Jeśli do atmosfery przedostaną się większe kawałki, to zostaną już zarejestrowane. Dzięki amatorskim sieciom stacji fotograficznych, rejestrującym całe niebo oraz wyliczeniu jego prędkości i trajektorii, można dokładnie oznaczyć, gdzie taki meteoryt spadnie. Z czasem jednak dociera do Ziemi. Wartość takiego znaleziska może być czasem bardzo duża. Kilkugramowy meteoryt może kosztować kilkaset złotych.
Najcenniejsze są jednak meteoryty pochodzące z Księżyca czy Marsa, krążące kilka milionów lat, zanim w przestrzeni natrafią na naszą planetę – opowiada Dariusz Bobak. – Meteoryty mogą być kamienne, żelazne lub kamienno-żelazne. Ich skład można określić dopiero po przecięciu i wytrawieniu kwasem. Pojawiają się wtedy krystaliczne wzory, na podstawie których można stwierdzić skład mineralogiczny meteorytu. Taki skład, jaki posiada meteoryt, może powstać jedynie w warunkach nieważkości – dodaje.
Dariusz Bobak często obserwuje niebo nad Podhalem nocą. Z centrum Zakopanego można oglądać tylko Księżyc, planety, ewentualnie jaśniejsze galaktyki. Inne zjawiska wymagają podczas obserwacji bardzo ciemnego nieba, bez świateł lamp czy miast.
Akurat pokazuje fotografię, na której Wenus znajduje się na tle krzyża na Giewoncie. – Zrobiłem kilka serii takich zdjęć, gdzie starałem się ująć obiekty naszego układu słonecznego na tle Giewontu. To można zrobić tylko będąc w Zakopanem – wyjaśnia.
Komety i zorza polarnaNad naszym niebem zdarzają się różne zjawiska. Często niezapowiedzianie – wręcz znikąd pojawiające się komety. Stanowią one najstarszą i najdalej umiejscowioną materię układu słonecznego, a kiedy wytrącona zostanie ze swego obłoku przez siły grawitacyjne np. innej gwiazdy, wówczas leci w kierunku Słońca i możemy ją obserwować na niebie. Jest dużym lodowym okruchem z wody i metanu dwutlenku węgla. Gdy zacznie – zbliżając się do Słońca – parować, stworzy długi, dochodzący do dziesiątek milionów kilometrów ogon.
Duże, jasne komety dawniej wywoływały przerażenie, zwiastowały wojnę lub klęski żywiołowe. Wiązało się to zapewne z nieznanym pochodzeniem tych obiektów.
Prawie codziennie odkrywane są nowe komety. Jest to możliwe dzięki nowoczesnym automatycznym teleskopom, a także zdjęciom z satelit, obserwujących m.in. nasze Słońce. W Polsce jest kilkadziesiąt osób, które zajmują się tym amatorsko.
Najbardziej nietypowym zjawiskiem w Zakopanem – według Dariusz Bobaka – była zaobserwowana 20 listopada 2003 roku zorza polarna, która w normalnych warunkach widoczna jest tylko na dalekiej północy i okolicach podbiegunowych. Za to zjawisko odpowiada wiatr słoneczny, który jest rozpędzonymi cząstkami protonów i elektronów. Gdy taki strumień materii uderza w pole magnetyczne Ziemi, wówczas skupia się na dwóch biegunach. – Akurat wybuch na Słońcu był skierowany prosto w naszą planetę i po kilku dniach dotarł do Ziemi. A ponieważ był tak duży, więc zorza polarna nie pojawiła się w rejonie podbiegunowym, tylko dopiero w naszej szerokości geograficznej. Podobno była widoczna nawet w Grecji, co się zdarzyło po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat. Ludzie myśleli, że na horyzoncie jest pożar – opowiada mój rozmówca.
Zaćmienie SłońcaZa najciekawsze i najrzadsze zjawisko astronomiczne zakopiańczyk bez wątpienia uznaje całkowite zaćmienie Słońca. Jest ono widoczne tylko w wąskim pasie, o szerokości około 100-200 km. Najbliższe czasowo zaćmienie Słońca na Podhalu będzie dopiero widoczne dopiero 7 października 2135 roku – będzie to najbliższe zaćmienie całkowite widoczne w Polsce.
Aby jednak zobaczyć to najbardziej ekscytujące zjawisko astronomiczne, trzeba czasami wyruszyć w podróż. W XXI wieku najdłuższe zaćmienie potrwa ponad 6 minut i w przyszłym roku będzie je można obserwować w Chinach. – Wybieram się z grupą zapaleńców do Szanghaju. Oby tylko nie było smogu w tym czasie nad miastem i była dobra pogoda – obawia się. Pan Dariusz obserwował już całkowite zaćmienie Słońca w 1999 roku na Węgrzech i dwa lata temu w Turcji. W czasie zaćmienia wokół Słońca widoczna jest jasna korona słoneczna, na fotografiach poskręcana jak włosy, ułożone zgodnie z polem magnetycznym Słońca. Robi się wtedy tak ciemno, jak w nocy. Na niebie widać najjaśniejsze gwiazdy oraz planety. W czasie tego zjawiska przyroda zachowuje się dziwnie. Milkną ptaki. Zwierzęta zachowują się nienaturalnie – jedne kładą się do snu, inne przerażone, wydają okrzyki, w ciągu godziny spada temperatura o dobre kilkanaście stopni, zwiększa się wilgotność powietrza i zachmurzenie. Początek zaćmienia przypomina mrok po wyłączeniu światła.
Oprócz całkowitego zaćmienia, występuje też częściowe i tzw. obrączkowe. Niekiedy można je obserwować w Polsce. – Zaćmienie obrączkowe występuje wtedy, gdy Księżyc jest daleko od Ziemi, na swojej orbicie, a Słońce blisko. Wówczas Księżyc nie zakrywa całej tarczy słonecznej – tłumaczy mój rozmówca. Czasem tego zjawiska można nie zauważyć, bo spadek jasności jest znikomy. Ciemność zapada dopiero wtedy, gdy Słońce zakryte jest przez Księżyc w 99,99 procentach.
Nieco inaczej jest z zaćmieniem Księżyca, które czasami jest widoczne kilka razy w roku. Można je wtedy obserwować na całym obszarze Ziemi, gdzie akurat panuje noc.
W Boże NarodzenieW Wigilię Bożego Narodzenia już przed godziną szesnastą można wypatrywać pierwszej gwiazdki. Zgodnie z chrześcijańską tradycją, można wtedy zasiąść do wigilijnej kolacji. – Pierwszym świecącym punktem, który pokaże się nam na jeszcze dość jasnym niebie, będzie jednak planeta tj. Wenus, aktualnie najjaśniejszy obiekt na niebie. Kolejny powinien być Jowisz, a dopiero trzecią gwiazdką będzie Syriusz. Ja jednak zasiądę do wigilijnej kolacji po dostrzeżeniu Wenus albo po prostu, gdy zgłodnieję – śmieje się Dariusz Bobak. Pierwsza „gwiazdka”, czyli Wenus, pojawi się na południowym zachodzie. Z centrum Zakopanego będzie ją można zobaczyć między Giewontem a Czerwonymi Wierchami. Niedługo potem nisko nad zachodnim horyzontem zaświeci Jowisz, a nieco później, spoglądając w kierunku południowym, zobaczymy naszą najjaśniejszą gwiazdę – Syriusza.
„A kiedy Jezus przyszedł na świat za czasów króla Heroda w Betlejem judzkim, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Widzieliśmy bowiem gwiazdę jego na wschodzie i przyszliśmy, aby się mu pokłonić” – czytamy w Ewangelii według świętego Mateusza. Dariusz Bobak twierdzi, że Mędrcy prawdopodobnie szli za kometą. – Podobno szli ze wschodu, więc przypuszczam, że wieczorem kometa była na zachodniej części nieba i wskazywała mędrcom drogę do Judei i Betlejem – wyjaśnia.
Jolanta Flach
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz