Miasto Zakopane

Zamknij

Miłość o zapachu nasturcji

Beata Zalot 00:32, 04.01.2009
Treść artykułu pod wideo ↓

W dniu jego śmierci przy łóżku stały w wazonie kwiaty. Zasuszyła je oprawiła jak obrazek. Do dziś są pamiątką ich wielkiej, choć trudnej miłości.

Harenda nierozłącznie kojarzy się z Janem Kasprowiczem, mniej z jego trzecią żoną – Marusią Bunin, która tak naprawdę stworzyła ten niezwykły dom-muzeum. Spędziła tu 45 lat, naznaczyła swoją osobowością, a i dziś zza światów – wpływa na losy tego niezwykłego miejsca.

On miał prawie 50 lat, był z rodziny chłopskiej, jednym z 15 dzieci. Talent i trochę szczęścia spowodowały, że zdobył wykształcenie. Został uznanym poetą, profesorem na Uniwersytecie Lwowskim, a potem jego rektorem.

Ona miała zaledwie 20-lat. Była Rosjanką z arystokratycznej rodziny, córką generała. Zwiedziła pół świata, znała 5 języków. Była oczytana, czarująca, tajemnicza. Krucha i zarazem silna. Podobała się mężczyznom.

Jak pisze Barbara Wachowicz w „Czasie nasturcji”, dzieliło ich wszystko – wiek, pochodzenie, narodowość, środowisko. A mimo to odnaleźli się w świecie.

Poznali się w pociągu jadącym z Rzymu do Neapolu wiosną 1907 roku. Kasprowicz miał już za sobą dwa małżeństwa, to drugie zakończyło się skandalem, Jadwiga wolała być jedną z wielu kobiet Przybyszewskiego, niż pozostać u boku męża. Pozostawiała mu 2 córki.

Rozmowy istotne w pociągu

Marusia podróżowała ze swoją ciotką Eugenią. Jan Kasprowicz się do nich przysiadł. Marusi znane było nazwisko polskiego poety, choć jego wierszy nie znała. Rozmawiali po niemiecku. On recytował jej wiersze, opowiadał o Tatrach, jak o żywych istotach. Młoda, wrażliwa rozmówczyni spodobała się bardzo Kasprowiczowi, choć zapewne nie widział wtedy w niej swojej partnerki.

Dwa lata później w drodze do Petersburga Marusia zatrzymała się we Lwowie. Przez przypadek za jedną z szyb kawiarni zobaczyła Kasprowicza, grającego w domino. Była zdziwiona radością, jaką wywołał jej widok w poecie. Od tego momentu zaczyna się ich korespondencja – coraz częstsza i gorętsza. Poeta jednak boi się wiązać z kobietą o 30 lat młodszą, a w dodatku tak atrakcyjną. Waha się, to ona walczy o ich miłość.

W kwietniu 1911 r. Kasprowicz pojawia się w domu jej rodziców w Petersburgu, by prosić o rękę ich córki. Starszy mężczyzna, w góralskiej pelerynie i kapeluszu z szerokim rondem wygląda dziwacznie. Nie mógł się spodobać rodzicom. Im jednak nie udaje się odwieść córki od poślubienia polskiego poety.
Przystanek: Poronin

Ślub biorą w Dreźnie we wrześniu 1911 roku, najpierw cywilny, a potem kościelny – w obrządku protestanckim (Kasprowicz nie mógł wziąć katolickiego ślubu kościelnego ze względu na wcześniejsze związki).

W podróż poślubną jadą do Poronina. Mieszkają przy ul. Kasprowicza 77, w domu Ludwiny i Józefa Mardułów. Marusia szybko rozkochuje się w Tatrach i Podhalu, w codziennych wędrówkach i mieszkających tu ludziach. Wracają tu potem każdego kolejnego lata, aż do zakupu własnego domu. Kasprowicz podczas tych przyjazdów na Podhale dużo pisze. Znika rano z notatnikiem, a po powrocie czyta Marusi wiersze napisane podczas samotnych wypraw.

Gdy wybucha wojna, uciekają ze Lwowa i spędzają w Poroninie ponad rok. To wtedy – między innymi dzięki Kasprowiczowi – udaje się uwolnić Lenina z nowotarskiego aresztu. Wódz republiki sowieckiej odwdzięczy się później, w 1920 roku, pomagając mamie i siostrze Marusi wydostać się z Petersburga.

Marzenie Kasprowiczów o własnym domu w Poroninie staje się możliwe, gdy pojawia się angielska malarka Winifred Cooper, która chce odsprzedać swój dom na Harendzie. Prosty budynek z balii jodłowych w urzekającym miejscu – na wzgórzu, tuż nad szumiącym potokiem, jest wymarzonym dla nich miejscem. Zaczyna się poszukiwanie pieniędzy. Na kupno mogą sobie pozwolić, kiedy Kasprowicz otrzymuje zaliczkę na poczet przekładu na język polski dzieł Szekspira. Żartuje potem, że dom „zafundował mu zaprzyjaźniony Anglik, niejaki Wiliam Szekspir”. Wprowadzili się tu w październiku 1923 roku. Razem z nimi – mama i siostra Marusi. Poeta bierze roczny urlop na uniwersytecie we Lwowie, by móc nacieszyć się własnym domem.

Czas Harendy

Dom tętni życiem. Częstymi gośćmi są tu Makuszyński, Szymanowski, Witkacy, Stryjeński i wielu innych znakomitych gości. Kasprowiczowi wraca tu twórcza wena.

„O naszej Harendzie mogę pisać tylko ze szczerym wzruszeniem i miłością. Kocham w niej wszystko. Gdy budzę się rano i otwieram okno, widzę przez okno promienisty grzebień Tatr. Mam wrażenie, że zawiśliśmy gdzieś w powietrzu, nad tą całą panoramą” – pisze Marusia.

Sadzą drzewa i kwiaty. Dom opasają potężne jesiony i delikatne nasturcje. Młoda żona bardzo dużo wnosi do życia, także tego wewnętrznego, Jana Kasprowicza. Ma duży wpływ na jego wiersze. Dowody jej twórczej inspiracji można znaleźć w wielu utworach – w „Marchołcie”, „Księdze ubogich”, „Moim świecie”.

Wnosi w jego życie także niepokój – jest o nią słusznie zazdrosny, obawia się jej adoratorów.

Kasprowicz niedługo cieszy się swoim wymarzonym domem. Do wielu chorób, które go wcześniej trapiły, dochodzi cukrzyca. Zapada w śpiączkę. Wychodzi z niej, ale przez ostatnie 2 lata swojego życia przykuty jest do łóżka. Umiera 1 sierpnia 1926 roku. Marusia w tym dniu zasusza bukiet kwiatów, które w chwili śmierci miał przy łóżku. Można je dziś podziwiać na Harendzie – wiszą oprawione na ścianie w salonie. W nocy po jego śmierci czyta mu jego wiersze, a do trumny wkłada „Księgę ubogich”.

W domu na Harendzie postanawia niczego nie zmieniać. Śpi w łóżku, w którym zmarł mąż. Otacza się jego przedmiotami. Jest współzałożycielką Komitetu Uczczenia Pamięci Jana Kasprowicza, którego celem była budowa mauzoleum poety obok ich harendziańskiego domu. Dzięki temu 6 lat po śmierci, 1 sierpnia 1933 r., poeta wraca na Harendę, do mauzoleum z tatrzańskiego granitu, tuż obok domu.

Życie po śmierci Jana

Dom powoli zamienia się w żywe muzeum, Marusia wita chętnie wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się czegoś o poecie, zobaczyć pamiątki po nim. Jego córkom, które odziedziczyły 2/3 domu, nie podobają się te liczne wizyty obcych ludzi. Stosunki córek i Marusi za życia poety były poprawne, po jego śmierci – bardzo się pogarszają. Próbują nawet wyrzucić ją z Harendy, spłacając jej część, ale przegrywają sprawę w sądzie.

Harenda nadal tętni życiem. Jest ważnym salonem literacko-artystycznym, skupiającym wiele znanych osób.

Gośćmi są dawni bywalcy – Szymanowski, Witkacy, ale i nowe osoby – Nałkowska. Gombrowicz, Choromański. Michał Choromański ze swoją matką zamieszkują nawet u Marusi. Młody pisarz jest jej drugą wielką miłością. Ma słabość do literatów, bo po nim wiąże się z Henrykiem Worcellem.

Na początku lat 30. zaczynają się ukazywać kolejne części jej dziennika, które świadczą o jej talencie literackim, ale są też świadectwem – bardzo szczerze pisanym – losów ich małżeństwa, kopalnią wiadomości o poecie.

W 1950 r. Marusia wywalczyła, by dom na Harendzie uzyskał oficjalny status „Muzeum Jana Kasprowicza”. Została pierwszą kustoszką. Zwiedzającym udostępniła 3 pokoje – stołowy, salon i sypialnię. Sama zamieszkała w małym gabinecie, dawnej bibliotece poety.

Herbatka u Marusi

Nie było to zwykłe muzeum. Gospodyni witała często gości herbatą, wdawała się z nimi w długie pogawędki. Miejsce bardziej przypominało dom.

Walczyła o fundusze na remont, borykała się z problemem braku pieniędzy. Mimo trudnych momentów, nie poddawała się. Spieszyła innym z pomocą.

– Pani Marusia była niezwykłą kobietą, to wokół niej ogniskowało się życie towarzyskie. Cieszyła się też wielkim szacunkiem górali. Budowa szkoły na Harendzie była jedną z wielu jej inicjatyw. Choć parcela była kupiona ze składek społecznych, została kupiona na jej nazwisko. To świadczy o zaufaniu dla niej – podkreśla pani Zdzisława Zając, która 16 lat była kustoszem muzeum. – Harendę uważała za szczególne miejsce. Wierzyła w UFO, twierdziła, że jeśli UFO gdzieś tu wyląduje, to na pewno na Harendzie – opowiada ze śmiechem. – Chciała, by dom na Harendzie służył ludziom, żeby był tu uniwersytet ludowy, żeby było to miejsce dla artystów, twórców – opowiada poprzednia kustoszka.

Marusia spędziła na Harendzie 45 lat, jej mąż tylko 3. To ona stworzyła to miejsce, naznaczyła swoją indywidualnością, nadała mu wręcz mistyczny charakter.

Zmarła 12 grudnia 1968 roku, w dniu urodzin męża. Została pochowana u boku męża, w kapliczce mauzoleum.

Opieka zza światów

– Czuję tu obecność Marusi, mam wrażenie, że nadal czuwa nad Harendą i wpływa na to, co się tu dzieje  – podkreśla Małgorzata Karpiel, która od kilkunastu miesięcy jest kustoszem na Harendzie. Muzeum jest prywatne, należy do Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza. Utrzymuje się ze sprzedaży biletów. – Wszystko nadal jest tu autentyczne, pozostawione tak, jak urządziła sobie pani Marusia z mężem. Widać jej gust, charakter i ciepło, którym naznaczyła ten dom – podkreśla Małgorzata Karpiel.

Są nawet koty, które były za życia gospodyni. – Pierwszego kota pani Marusia kupiła od młodego górala za 1 mln marek. Koty uwielbiała jej siostra Nieta, która mieszkała tu jeszcze po śmierci Marusi. W testamencie prosiła, by po jej śmierci uśpić wszystkie i tak też się stało. Z czasem jednak pojawiły się nowe koty, bywały czasy, że było ich tu nawet sześć – opowiada kustoszka. Teraz na utrzymaniu są dwa.

Zdzisława Zając, poprzednia kustosz muzeum, wspomina, że gdy była przyjmowana do pracy, usłyszała, że tu się nie obsługuje zwiedzających, ale przyjmuje gości. Tak jak za życia pani Marusi. Dlatego, by zostać tu kustoszem, trzeba mieć specyficzne cechy charakteru. Takie, które podobały się pani Kasprowiczowej.

– Pani Marusia wierzyła, że w miejscach, które się kocha, zostawia się swoją cząstkę, jakąś energię. Przepracowałam tu 16 lat, wierzę, że tak właśnie jest. Że pani Marusia czuwa cały czas nad tym miejscem – twierdzi Zdzisława Zając. – Często, kiedy miałam podjąć jakąś decyzję, przyłapywałam się nad tym, że zastanawiałam się, co na to powiedziałaby pani Marusia – dodaje. Nowa gospodyni muzeum – Małgosia Karpiel przytakuje.

Beata Zalot

W artykule wykorzystałam informacje z książki Marii Kasprowiczowej „W naszym górskim domu”, Barbary Wachowicz „Czas nasturcji” oraz Radosława Romanika „One”.
(Beata Zalot)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (5)

Konto usunięteKonto usunięte

0 0

wreszcie cos optymistycznego:)

14:36, 05.01.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

kazakaza

0 0

TP zapomniał, że na takie artukuły czekamy. Brawo za ten!

17:37, 05.01.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

JA DANAJA DANA

0 0

Cieplutko mi się zrobiło.. fajny artykuł.
Kasia boję się że jak otworzę lodówkę to też w niej będziesz... Chłopa przepędziłaś i tak straśnie ci się nudzi, że tylko na necie wisis? Od tego są specjaliści co leczą od uzależnienia od komputera.

18:17, 05.01.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Konto usunięteKonto usunięte

0 0

to nie zaglądaj do lodówki

jak chcesz wiedzieć, to siedzę własnie żeby nie mysleć o niczym innym niż tylko te ...moje komentarze; a nie wolno?

19:00, 05.01.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

kasia do jadanykasia do jadany

0 0

ciebie też tu czesto widują:)
zacząłes się już leczyć z uzależnień?

19:01, 05.01.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • domy

    14.05.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • LAS

    21.05.2026

    Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

  • praca

    14.05.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • budowy

    14.05.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • biznes

    14.05.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%