Zofia Madydowa nie przeżyła 15-stopniowych mrozów. Zmarła w swoim mieszkaniu, otoczona psami. To one były miłością jej życia.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"2996"}
Była sobota rano. Na zewnątrz trzaskający mróz. Sąsiedzi zauważyli, że pani Zofia, mieszkająca w małym domku w okolicach ronda Jana Pawła II, nie daje oznak życia. Słychać było tylko szczekanie jej psów. Na miejsce przyjechali strażacy. Wyważyli drzwi. W środku nie było włączonego ogrzewania. Staruszka nie żyła. To pierwsza ofiara mrozów w tym roku w Zakopanem.
Zofia Madydowa przed laty mieszkała w baraku przy zakopiańskiej elektrowni. Tam przygarniała bezpańskie psy. Poprzednie władze miasta przeprowadziły ją na zakopiańskie Wyskówki. W końcu trafiła do budynku w okolicach ronda Jana Pawła II. Zamieszkała w sypiącym się budynku przy potoku Bystra. Tymczasem podupadła bardzo na zdrowiu, nie radziła sobie z czworonogami. Nie zgadzała się na przeprowadzkę do domu opieki społecznej. Władze miasta pozostawiły jej kilka czworonogów, których z czasem znowu zaczęło przybywać. Pani Zofia miała prawie 80 lat i kochała psy, ale sfora siała postrach w okolicy.
Kilka miesięcy temu do drzwi staruszki zapukali reporterzy Tygodnika. Mówiła, że jest szczęśliwa, niczego nie potrzebuje. Powtarzała, że nie chce iść do domu opieki społecznej, że dla niej byłoby to równoznaczne ze śmiercią.
W ostatnich dniach stan staruszki pogorszył się. Pięć dni przed śmiercią odwiedził ją lekarz. Kobieta, choć kwalifikowała się do leczenia w szpitalu, nie zgodziła się na to.
W piątek, tuż przed feralną nocą, do pani Zofii zapukała siostra z Caritasu, jak zwykle przyniosła jej zupę. Nic nie zapowiadało jednak nadchodzącej tragedii.
– To dla nas ogromna tragedia. Pani Zofia była przecież mieszkanką naszego miasta – twierdzi wiceburmistrz Jan Gąsienica Walczak. Władze twierdzą, że za pośrednictwem Ośrodka Pomocy Społecznej wielokrotnie oferowały zmarłej pomoc, którą odrzucała.
– Średnio raz w tygodniu nasi pracownicy chodzili do pani Zofii – mówi Janina Spisak, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Zakopanem. – Nie wpuszczała nas do środka. Kategorycznie odmawiała wszelkiej pomocy. Mimo że pogarszał się stan jej zdrowia, nie chciała także pomocy lekarza.
W 2007 roku przekazano do sądu wniosek o umieszczenie staruszki w domu opieki społecznej. Sąd stwierdził, że nie można jej ubezwłasnowolnić. Tylko raz zgodziła się na krótki pobyt w szpitalu. W tym czasie miejskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, do którego należy mieszkanie po zmarłej, przeprowadziło jego remont. Zamontowano nowe ogrzewanie.
– Ta pani była pod stałą opieką straży miejskiej, opieki społecznej, Caritasu. Przed nadejściem mrozów zbadaliśmy podobne do pani Zofii przypadki. Praktycznie w Zakopanem są jeszcze cztery osoby, które mieszkają w podobnych warunkach. Znajdują się one pod naszą opieką. Apeluję jednak do sąsiadów takich osób, aby informowały nas o ich sytuacji – dodaje burmistrz Majcher.
Może się jednak zdarzyć, że w czasie mrozów bez niczyjej wiedzy bezdomni zajmą któryś z pozbawionych ogrzewania pustostanów. Może to oznaczać szybką śmierć. – Staramy się kontrolować takie miejsca, współpracujemy z ośrodkiem pomocy społecznej – zauważa Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowa zakopiańskiej policji. – Dzielnicowi sprawdzają swoje rejony. Jeśli chodzi o panią Zofię, to myślę, że umarła szczęśliwa, wśród zwierząt, które były miłością jej życia.
Do dyspozycji bezdomnych jest zakopiańska noclegownia. Przebywają w niej na razie 23 osoby. – Po mojej interwencji, nocą, w czasie wielkich mrozów otwarta ma być również poczekalnia na dworcu PKP – podkreśla wiceburmistrz Jan Gąsienica Walczak. Zimą Zakopane nie przeżywa jednak najazdu bezdomnych.
Psy pani Zofii nadal pozostają w budynku, w którym mieszkała zmarła staruszka. Władze miasta kupiły im jedzenie. Dokarmianiem zajmują się przedstawiciele Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
– Psy są przeznaczone do adopcji – podkreśla Beata Czerska z Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. – Będzie im jednak trudno znaleźć nowego właściciela. Mają nawyki psów podwórkowych. Właścicielka nie uczyła ich tego wszystkiego, czego wymagamy od psa domowego, tzn. chodzenia na smyczy, załatwiania potrzeb na spacerach. Pewne natomiast jest, że w niedługim czasie wszystkie te pieski mogą się tego w nowych domach nauczyć. Jeśli nie, mają trafić do schroniska. Jest tylko ten problem – schronisko nowotarskie nie chce przyjmować psów z Zakopanego.
Paweł Pełka
0 0
Oferować to nie znaczy pomóc. Widzę te Panie z MOPSu. BIUROKRACJA.
To nie jest praca od 8 do 16 w stercie papierów.
0 0
te pieski nie są zdziczałe a co najwyżej nie-do-końca nauczone wszystkiego:)
nie chodziły na smyczy przecież-)))
pies zdiczały to jak dzikie zwierze, człowieka traktuje jak wroga, a te pieski mieszkały z człowiekiem w domu, no fakt że w b. trudnych warunakch...
0 0
Wizytówką MOPS-u Zakopane są j.w. zdjęcia mieszkania ś.p. Pani Zosi, nie wpuszczała, bo nikt u Niej pewnie nie był, do takich domów Panie z MOPS Z-ne nie chodzą za to można ich spodkac w innych miejscach Zakopanego zupełnie nie związane z pomocą społeczną .
0 0
Szanowna Pani Dyrektor MOPS-a !! do ludzi typu zmarlej pani Zofii potrzebne jest nie DOJSCIE ale PODEJSCIE - prosze mi uwierzyc akurat na tym sie bardzo dobrze znam!!Takiego wygladu \"mieszkania\" nie osiaga sie w kilka miesiecy!!! Do takich biednych ludzi trzeba duzo wczesniej CIAGLE probowac wyciagnac reke aby zdobyc ich zaufanie !!! Piekna wizytowka na caly swiat.Jestem gotowa isc w zaklad,ze takich przypadkow jest w Zakopanem wiecej w razie zainteresowania sluze zdjeciami.
0 0
dana, ja cię proszę, już nie zaczynaj:)
0 0
niestety ...chciała okulisty, żeby dał jej jakie krople na chore oczy
0 0
Czasem wchodze na str. TP i czytam...czytam te bzdury które wypisuje Kasia i az sie zastanawiam czy z kazdego poważnego tematu znów zrobi pośmiewisko, może czasem należy dać sobie odpocząć od komputera i nie wypisywać banałów jak jakaś infantylna nastolatka co właśnie zaczęła dojrzewać!!
0 0
zastanawiam się, skąd się bierze jawna nienawiść niektórych osób do mnie?
może mi gosciu odpowiesz?
bo w temacie artykułu PP wyobrażni nie starcza???
0 0
to nie nienawiść, poprostu czasem myśl co piszesz, a nie pisz co myślisz...
Pozdrawiam
0 0
cyt: myśl co piszesz, a nie pisz co myślisz...
czyli mam pisać nieszczere komentarze, uprawiając jakąś hipokryzję???
ja tak nie potrafię
a ty tak stale robisz?
0 0
Kolejny przykład komu MOPS pomaga.Promyczkowo. Dzieci dostają paczki mikołajowe i nie tylko te z ubogich rodzin. Wystarczyło popatrzeć jakimi \"furami\" rodzice przyjeżdżali po dzieci. No cóż pazerność nie zna granic.
0 0
w ramach obywatelskiego nieposłuszetwa i sprzeciwu należało zadzwonić po TP, podjechałby JJ albo PP i by się sprawa rypła;-)))
0 0
Jak zawsze mądry polak po \"szkodzie\".
0 0
Ręce opadają jak czyta się czasem te bzdury, które wypisują tu niektórzy stali bywalcy tego forum. aż się dziwię, skąd u niektórych taka nienawiść do ludzi mieszkających i pracujących w Zakopanem, a szczególnie do kogoś, kto zajmuje jakieś stanowisko. Krytykujecie ludzi, a może najwyższy czas zacząć krytykować idiotyczne prawo i durne przepisy.
Nikt nie jest w stanie uratować kogoś na siłę. O ile wiem, Pani Zofia miała możliwość ogrzania się. To, że zmarła z wychłodzenia nie jest jeszcze do końca takie pewne, tym bardziej ,że wcale w Zakopanem nie było takich strasznych mrozów. Może akurat zasłabła i nie zdążyła włączyć sobie piecyka olejowego, którym się dogrzewała. Była przecież schorowaną, starszą kobietą.
A bałagan? No cóż, czasami starsi ludzie nie pozwolą nic zrobić u siebie w domu, i nie zdają sobie sprawy z tego jak ich mieszkanie wygląda.
0 0
Muszę powiedzieć, że mnie szokuje założenie, iż można zamarznąć na własne życzenie. A tak najwyraźniej stwierdzili pracownicy ośrodka pomocy społecznej, wychodząc z założenia, że jeśli ta pani odmawiała przyjęcia pomocy, to wszystko było OK. A mnie się wydawało, że pomoc społeczna, opłacana przecież z pieniędzy budżetowych, jest po to, by przekonać ludzi, że jednak potrzebują pomocy, by, mówiąc obrazowo - jeśli nie da się drzwiami - wejść oknem. Nie wiem, może większy odzew byłby wtedy, gdyby na przykład pod Kłodzkiem zamarzła Wioletta Villas ze swoimi psami (czego jej bynajmniej nie życzę, choć przypadek, jak się wydaje, podobny).
0 0
a członkinie TTOnZu Marta i Diana wysprzątały na błysk pomieszczenie zajmowane przez psy
0 0
Prawda pomoc socjalna trafia nie zawsze do potrzebuących
0 0
wystarczyłoby aby oceniać pracowników Mopsu z efektywnosci w docieraniu do ludzi; kiedys latem byłam swiadkiem jak pewna pani z kilkorgiem małych dzieci została zaczepiona na ul. Kosciuszki ( przez takie urzędniczki socjalne , które głośno ją zawezwały do przyjscia do urzędu po jakies wakcje dla dzieciaków z socjalu; w momencie gdy ta propozycja została wykrzyczana ( a słyszało ją wiele osób przypadkowych) pani adresatka poczerwieniała na twarzy... Pomagając nie możemy też nikogo upakarzać...
0 0
a dzisiaj same nowe \'sensacje\': ponoć przyczyną zgonu p.Zofii nie było zamarznięcie...???
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz