Kiedy Klimek Murańka skacze, jego mama modli się żarliwie nie o długie, ale o szczęśliwe skoki.
Zaraz jednak dodaje, że talent syna to wielka radość, ale nie największa. – Dziękuję Bogu przede wszystkim za to, że obdarował mnie szóstką zdrowych dzieci i że mam dobrego i pracowitego męża. Potem dopiero na kolejnym miejscu jest radość z talentu i sukcesów Klimka – podkreśla. Trudno znaleźć chwilę na spokojną rozmowę. A to ktoś wpada do kuchni, a to ktoś telefonuje, by zarezerwować pokoje. Pani Janina zawsze ma ręce pełne roboty. Prowadzenie domu, pensjonat, który jednorazowo może pomieścić 70 osób, stołówka, którą prowadzi.
– To mąż zazwyczaj jeździ na zawody z Klimkiem. Wtedy jednak był na busie, więc ja pojechałam – wspomina wydarzenia sprzed 4 lat. 10-letni wówczas Klimek zdumiał wszystkich swoim skokiem na zakopiańskiej skoczni. – To był dzień jego urodzin – 31 sierpnia – opowiada mama. – Wyspindraliśmy się na trybuny, niosłam mu narty. Kiedy zaczęły się skoki, trzymałam się mocno barierki. I modliłam się o szczęśliwe skoki Klimka, zawsze modlę się, nie o długie, ale o szczęśliwe skoki – podkreśla.
W tym przełomowym dla niego dniu, w pierwszej kolejce skoczył 127 metrów, w drugiej – 129,5, a w trzeciej aż 135,5 metra. Tylko 4,5 metra brakło mu do rekordu tej skoczni, ustanowionego przez Svena Hannawalda. Adam Małysz na Wielkiej Krokwi oddał tylko o 0,5 metra lepszy skok od Klimka.
– Osłupiałam, znajomemu aż aparat fotograficzny wypadł z ręki. Ze szczęścia trzęsłam się jak osika i płakałam – kiedy pani Janina wspomina tamte chwile, wzruszenie znowu wraca.
Od tego momentu nie tylko życie Klimka, ale całej rodziny przewróciło się do góry nogami. – Od dziennikarzy trudno się było opędzić. W domu ich było pełno. Klimek chował się przed nimi. Do dziś nie lubi wywiadów. I zaraz potem zaczęli mówić, że Klimek jest za młody na taki sukces, że sobie z nim nie poradzi, że uderzy mu woda sodowa do głowy i będzie po karierze – opowiada mama. – I co? Cztery lata minęły od tego momentu, Klimek cały czas odnosi sukcesy i radzi sobie – dodaje. – On jest odporny psychicznie, twardy, umie sobie radzić ze stresem, z porażkami – dodaje Adrian, przyjaciel rodziny. Klimek ciężko pracuje. Treningi, zawody, zgrupowania. Rzadko pojawia się w domu. – Jak przyjeżdża, to tylko na chwilę. Zdążę mu poprać rzeczy, poprasować i znowu muszę pakować walizki. W tym roku szkolnym na lekcjach był tylko 3 tygodnie. Przed wakacjami będzie wszystko nadganiał – mówi pani Janina. Nie ukrywa, że tęskni. Klimek jednak musiał wydorośleć szybciej od swoich rówieśników. Nie rozczula się nad sobą, skupia na sporcie. Obecność najbliższych na trybunach przeszkadza. Dlatego nie przeszkadzają podczas zawodów. Przypominają o sobie dopiero po skokach.
Ściana w kuchni ugina się od medali i pucharów Klimka. Zdobył je nie tylko w skokach, ale także w snowboardzie. Zresztą cała rodzina jest usportowiona. – To po małżonku, on całą szóstkę pozarażał sportem. Sam kiedyś też odnosił sukcesy międzynarodowe, uprawiał biathlon. Teraz kursuje z dziećmi, wozi je na treningi, jeździ z nimi na zawody – opowiada pani Janina. – Ja, choć jestem rodowitą góralką, nart nigdy na nogach nie miałam, nie byłam też nigdy na Giewoncie – wyznaje ze śmiechem.
Za to cała szóstka poszła w ślady taty. Najstarsza Hania (25 lat) jeździła na snowboardzie, Bartek (19 lat) był dobry w kombinacji narciarskiej. O rok młodszy Kuba trenuje ciężary. Przez 7 lat był w Klubie Sportowym Śmig, uprawiał zjazdy.
14-letni Klimek, rodzinna gwiazda, może mówić o sławie międzynarodowej. Trzy razy z rzędu stanął na podium w Mistrzostwach Świata Dzieci. Dziś Klimek jest w kadrze narodowej B, jest najmłodszy z ekipy. Nieźle zarabia. Mama zdradza, że zbiera już na własny dom. Od rodziców dostanie działkę. – Umie szanować swoją własność. Żeby pani widziała, jak on ma wypielęgnowany skuter, który kupił za swoje pieniądze – opowiada pani Janina.
Po Klimku jest 13-letnia Asia, która najbardziej lubi łyżwy, ale i na nartach nierzadko można ją spotkać. I najmłodszy, 11-letni Krzyś, który także zdążył już objawić swoje talenty. – Rok temu podczas Memoriału Bronisława Czecha powygrywał w swojej klasie we wszystkich dyscyplinach – w snowboardzie, w skokach, biegach, zjazdach i na sprzęcie dowolnym – wymienia z dumą mama. – Pani ze szkoły sportowej widzi w nim talent łyżwiarski, ale i w piłce nożnej jest dobry. Nie wiadomo jeszcze, co wybierze – dodaje.
Tak naprawdę złoty medal za prowadzenie domu i pensjonatu należy się pani Janinie – przekonują zgodnie domownicy. Zamiast krążka, otrzymała w tym roku honorowy tytuł SuperMamy w plebiscycie magazynu „Dobre Rady”. – Dziennikarka przyjechała tu, by zrobić wywiad o Klimku, nie mogłyśmy spokojnie porozmawiać przy tej krzątaninie. A to obiad, a to któreś z dzieciaków coś chciało, a to babcia, która wtedy jeszcze żyła, mnie wołała, a to zadzwonił ktoś o nocleg. Dziennikarka była zaskoczona, że ja sobie z tym wszystkim tak radzę. Takim sposobem zostałam nominowana do tego tytułu SuperMamy, ale ostatecznie o wygranej zdecydowali czytelnicy – opowiada. Pani Janina znalazła się w czołówce, zdobyła drugie miejsce. Została zaproszona do Warszawy. To był jeden z nielicznych wyjazdów z domu. – Wysłali mnie na siłę. Trzeba było babę na zastępstwo załatwić. Uroczystości były w hotelu Bristol, było bardzo miło. Dostałam pół torby kosmetyków i 10-dniowe wczasy w hotelu Gołębiowski w Wiśle. Kosmetyki dziewczyny rozebrały, a wczasy przepadły, bo przecież nie zostawię domu na 10 dni – śmieje się.
Pani Janina nie ma czasu nie tylko na wyjazdy, ale także na rozmyślania czy sentymenty. Pytaniem o najszczęśliwsze chwile w swoim życiu jest zaskoczona. – Dużo było pięknych chwil w moim życiu, ale naprawdę będę szczęśliwa, jak już odchowam całą szóstkę, jak każde pójdzie na swoje, i jak będę wiedziała, że każde z nich szczęśliwe.
Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz