Trzech braci G. z Poronina stanęło w środę przed nowosądeckim sądem. Oskarżeni są m.in. o handel kobietami.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"3670"}
Bracia G. na sali rozpraw w Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu zostali umieszczeni w specjalnej klatce. W czasie wprowadzania na salę Tadeusz G. wygrażał pięścią i odgrażał się dziennikarzowi TP. Rozprawa nie została utajniona.
Pani prokurator z Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Krakowie odczytała akt oskarżenia, stawiając braciom G. kilka zarzutów: handlu kobietami, czerpania korzyści z nierządu, nakłaniania do prostytucji, pobicia i wymuszenia rozbójniczego.
Jako pierwszy wyjaśnienia złożył Jan G. Nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań. Sąd odczytał więc jego wcześniejsze wyjaśnienia. Twierdził w nich, że w salonie „Go-Go Bahama” pracował za barem. O pobicie jednej z dziewczyn, pracujących w agencji, oskarżył muskularnych mężczyzn, mówiących po rosyjsku. Tymczasem według aktu oskarżenia kobieta została dotkliwe pobita przez braci G. Mieli jej złamać nos i żebra. „Od tych mężczyzn dostała z liścia” – twierdził Jan G., dodając, że agencja była pensjonatem, a wynajmujące w niej pokoje kobiety były dobrze traktowane. „Tadek miał dobre serce, nawet dał im czasem na życie” – takie zeznania Jana G. odczytał sędzia. Oskarżony twierdził, że interes został zamknięty po śmierci papieża.
Drugi z braci Józef G. również odmówił składania wyjaśnień. Częściowo przyznał się do jednego z zarzutów: umożliwiania kobietom świadczenia prostytucji, ale twierdził, że nie czerpał z tego tytułu żadnych korzyści majątkowych. Mówił, że utrzymywał się z video-filmowania i prowadzenia warsztatu samochodowego. Przyznał się też do uderzenia jednej z kobiet gumową pałką. Kobieta pobita najmocniej trafiła do szpitala.
We wcześniejszych zeznaniach, przytoczonych w środę przez sąd, Józef G. przekonywał, że prostytutki nie były do niczego zmuszane, paszporty były im zabierane najwyżej na trzy dni, w celu zameldowania kobiet. „Czasem za spóźnienie do pracy lub nie przyjście przez jeden, dwa dni otrzymywały karę 50 zł. Były dobrze traktowane, miały telewizor, lodówkę, dostawały zgodę na zmianę agencji, czasem wyjeżdżały, ale wracały” – takie zeznania Józefa G. odczytywał sędzia. Rozprawę obserwowała rodzina braci.
W czasie posiedzenia wyszło też na jaw, że niedawno zakopiański sąd skazał braci G. nieprawomocnym wyrokiem za czerpanie korzyści majątkowych z nierządu. Odwołali się oni od tego werdyktu, który jako dowód ma być włączony do akt sprawy toczonej przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu.
Bracia G. zostali aresztowani w maju ubiegłego roku. Od tego czasu siedzieli za kratkami – sąd kilka razy przedłużał im tymczasowy areszt. Zasłynęli w całej Polsce, gdy po śmierci Jana Pawła II oświadczyli w mediach, że zamykają swój salon masażu „Go-Go Bahama”. Grozi im do 10 lat więzienia.
Paweł Pełka