Zbyszek P., mechanik ze wsi Słomiróg, na papiery swojego kolegi więźnia założył w Zakopanem firmę. Miała sprowadzać z Niemiec auta. Nie sprowadziła żadnego. Pieniądze kilkuset osób wyparowały.
Ujawniamy niewiarygodny sposób, w jaki oszuści oczarowali klientów, pracowników, a nawet policjantów.Ta historia to przestroga dla wszystkich naiwnych. Wszystko zaczęło się w grudniu ubiegłego roku. Wtedy Zbigniew P. ze wsi Słomiróg pod Krakowem, z zawodu mechanik samochodowy, wpadł na \"genialny\" pomysł. Do jego wykonania zatrudnił kolegę - Dominika H. z Czernichowa, innej małopolskiej wsi. Dominik H. za kilka dni rozpoczynał odsiadkę w więzieniu.
Zanim zniknął za kratkami, oddał Zbyszkowi P. to, co w tym momencie miał najcenniejszego (przynajmniej dla kolegi) nazwisko i dokumenty.
Dzięki tym danym powstała firma: D&H - import, eksport samochodów. Na nazwisko H. założono też konta: złotówkowe i walutowe. Wszystko legalnie w Urzędzie Gminy w Czernichowie, w odpowiednim urzędzie statystycznym i skarbowym. Firma miała to, co każde przedsiębiorstwo mieć powinno numery: REGON, NIP.
Zanim pan Dominik H. zniknął za kratkami, zdążył jeszcze koledze Zbyszkowi P. udzielić pełnomocnictwa. Spisano je w kolejnej małej miejscowości - Liszkach - 7 stycznia 2008 roku za potwierdzeniem tamtejszego notariusza.
Pełnomocnictwo brzmiało: \"Ja niżej podpisany Dominik H., prowadzący działalność gospodarczą pod firmą FIRMA HANDLOWO-USŁUGOWA \"D&H\" (...), oświadczam, że udzielam pełnomocnictwa Zbigniewowi P. do występowania w moim imieniu przed wszelkimi sądami, urzędami, w tym urzędem skarbowym, organami administracji państwowej, organami samorządowymi, zakładem energetycznym, Telekomunikacją Polską S.A., gazownią, wodociągami, odwoływania się od orzeczeń tych organów, osobami prawnymi, składania oświadczeń odbioru pism, korespondencji zwykłej i poleconej, wystawiania i odbioru faktur VAT, jak i do wszelkich czynności, jakie okażą się konieczne\".
Firma D&H razem z pełnomocnikiem panem Zbyszkiem P. mogła zacząć działać. W styczniu P. swoim roverem na krakowskich numerach rejestracyjnych przyjechał do Zakopanego. Na siedzibę firmy upatrzył sobie stary biurowiec na Szymonach 17 b, siedzibę likwidowanej Cepelii, którą kupił rok temu były burmistrz Adam Bachleda Curuś. Pierwszymi pracownikami były osoby związane z Cepelią.
Początek koszmaru
- Wśród tych pracowników była moja mama razem z koleżanką - opowiada Maciek z Zakopanego. - Po paru dniach mama poprosiła mnie o pomoc, bo nie znała się na komputerach, i tak znalazłem pierwszą w życiu pracę w firmie D&H. Gdy zwolniło się drugie miejsce, poleciłem mojego kolegę, Jacka - razem chodzimy do szkoły. Zostaliśmy zatrudnieni na okres próbny. I tak zaczęła się historia naszej pracy, która skończyła się koszmarem.
Pan P., przedstawiciel właściciela i dyrektor, robił świetne wrażenie - był miły, spokojny, wygadany. - Sprawiał wrażenie fachowca w branży samochodowej - twierdzi Maciek.
- Znał się prawie na wszystkim, na wszystko miał odpowiedź. Mówił, że wcześniej na własną rękę sprowadzał samochody. Teraz został szefem firmy, której właścicielem jest pan H.
Interes rozwijał się powoli. Firma dała ogłoszenia w Internecie. Po kilku dniach pojawili się pierwsi klienci. Ogłoszeń było więcej, przybywało klientów, zachęconych atrakcyjnymi cenami. Niektórzy przyjeżdżali z drugiego końca Polski.
Do wyboru było kilkaset modeli wszystkich najważniejszych marek po okazyjnych cenach. Klienci musieli wpłacać zaliczki, najczęściej po 6 tys. złotych.
- Wszystko wyglądało profesjonalnie. Dostaliśmy pierwszą niezłą wypłatę za styczeń. Gdy tylko czegoś brakowało, pan P. kupował: kserokopiarkę, krzesła, wodę mineralną. Był ujmujący, przyjechał raz z dziewczyną. Zapraszał nas na bilard, kupował ciasteczka, przeszliśmy na ty.
Dopiero później policjanci wytłumaczyli nam, że chodziło mu o wejście w nasze łaski, wyrobienie sobie zaufania, że takie jest działanie oszustów - opowiada drugi z pracowników - Jacek (syn jednego z wyższych rangą zakopiańskich policjantów). Odkąd afera ujrzała światło dzienne, Jacek boi się wyjść z domu, bierze środki uspokajające.
Gdy do biura przychodzili klienci, dostawali pakiet dokumentów rejestrowych firmy, podpisywano umowę. - Pan P. mówił klientom, że jak mają wątpliwości, żeby szli na policję, sprawdzili, czy wszystko jest legalne.Kilka osób rzeczywiście poszło na policję, do zakopiańskiego urzędu miasta, urzędu skarbowego. Tam dowiadywali się, że firma działa legalnie, jest zarejestrowana. Niestety, policjanci nie wpadli na \"genialny\" pomysł - nie sprawdzili jej właściciela. Gdyby to zrobili, okazałoby się, że pan H. siedzi w areszcie, więc raczej nie może sprowadzać w tym czasie samochodów z Niemiec. Klientów przybywało z każdym dniem.
- Zamówiłem w firmie D&H seata ibizę z 2006 roku - relacjonuje jeden z oszukanych. - Wpłaciłem 6000 zł zaliczki. Właściciel telefonicznie obiecywał, że auto pojawi się pod moim domem 12 marca, między godz. 13 a 14. Oczywiście, nie pojawiło się. Telefony tego pana milczały.
- Wszystko wydawało się legalne - biuro, pracownicy, dokumenty. To była okazyjna cena, wpłaciłem 6 tysięcy, przyjechałem z Podkarpacia do Zakopanego razem z dziadkiem.
Później dzwonił do mnie ten pan H. i mówił, że są kłopoty ze sprowadzeniem auta, ale że da mi dodatkowy rabat, jak wpłacę jeszcze 6 tys. Zapłaciłem, teraz wiem, że dałem się nabrać - opowiada inny pokrzywdzony.
- Byłam się zorientować, jak wszystko wygląda i wydawało się, że moje zamówienie jest ok. Pozbierałam wszystkie dane tej firmy do sprawdzenia. 5 lutego byłam u nich w biurze podpisać umowę na kupno citroena c3, 2006 r. Dałam 6 tys. złotych zaliczki, dostałam pokwitowanie i wstępną umowę.
4 marca zadzwonił H., żeby umówić się na 14 marca do serwisu w celu sprawdzenia auta. Podał nawet godz. 11. Tego dnia próbowałam się kontaktować, ale telefony nie odpowiadały - to relacja kolejnej poszkodowanej.
- Jestem jednym z poszkodowanych z Kielc. Sprzedałem swoje stare auto po to, aby pokryć resztę należności za auto od pana H. Oczywiście, zostałem \"na lodzie\" - dodaje inna ofiara oszustów.
To relacje tylko kilku spośród wielu klientów firmy, do których dotarliśmy. Aby uwiarygodnić proceder, oszuści podpisali umowę o współpracy z dużą, ogólnopolską firma leasingową. - My też jesteśmy pośrednio pokrzywdzeni w tej sprawie - przyznaje przedstawiciel tej firmy.
Najciekawsze, że informacje, podające w wątpliwość wiarygodność przedsiębiorstwa D&H, już w lutym zaczęły się ukazywać na internetowym forum samochodowym.
Oto, co jedna z osób napisała pod koniec lutego, a więc prawie 3 tygodnie przed zniknięciem oszustów: \"Zastanawiam się nad tą firmą, czy jest wiarygodna, bo ceny aut rzeczywiście niskie, ale coś się za piękne to wszystko wydaje. Nigdzie w Internecie nie znalazłem żadnej opinii o niej\".
Firma w dziurze
Kto inny 2 marca napisał: \"Firma mieści się w okropnej dziurze, w starym magazynie, gdzie nic nie ma (oprócz biura tejże firmy). Choć może biuro to zbyt wiele powiedziane - 2 pokoje, w których stoją tylko biurka i komputer, no i dużo telefonów komórkowych. Najdziwniejsze jest to, że w tym biurze nie ma żadnych dokumentów, sam prowadzę małą firmę i u mnie może nie ma porządku, ale jest sporo różnych segregatorów z dokumentami, a tam NIC!
Od sąsiadów firmy Hebda dowiedziałem się, że istnieją jakieś 3 tygodnie, wcześniej nic tam nie było i obawiam się, że za 3 tygodnie też już nic nie będzie. Ja szukam samochodu za ok. 40 tys., a będąc w tej firmie, dostałem ofertę na samochód o świetnym wyposażeniu i niedużym przebiegu za 30 tys.! Ze wszystkimi opłatami! NIEWIARYGODNE, NIEPRAWDOPODOBNE! I chyba nieprawdziwe!\"
Niektórzy klienci próbowali być dociekliwi: - Gdy byłem w Zakopanym w celu podpisania umowy, dostałem do ręki ksero wszystkich dokumentów firmy i ruszyłem do miasta, aby znaleźć potwierdzenie - opowiada mieszkaniec Oświęcimia.
- Zacząłem od wizyty na policji. Chciałem uzyskać informację, czy pan, z którym miałam podpisać umowę, naprawdę istnieje. Niestety, policja nie mogła mi pomóc, ponieważ istnieje ochrona danych osobowych.
Po długich prośbach policjant powiedział tylko, że owszem, jest taki pan w rejestrze i polecił udać się do urzędu miasta, co też uczyniłam. Niestety, tu nikt mi nie pomógł, ponieważ właściciel, pan H., mieszka pod Krakowem i wszystkie papiery są w tamtejszych urzędach.
Zadzwoniłem do urzędu statystycznego w celu potwierdzenia REGONU i usłyszałem, że jest aktualny. Po tych sprawdzeniach podpisałem umowę.
Mam teraz żal do policji, wiem, że nie byłem pierwszym, który pytał się o tą firmę. Pani w zakopiańskim urzędzie miasta mówiła mi, że jestem którąś z rzędu osobą. Dlaczego policjanci nie zareagowali na takie wątpliwości? Wystarczyło sprawdzić właściciela pana H., wyszłoby, że siedzi w areszcie.
Na internetowe forum wchodzili też pracownicy firmy.
- Widziałem te wpisy - opowiada Maciek. - Później pojawiły się nawet takie, że właściciel siedzi. Sam pytałem o to pana P. Odpowiedział, że nie ma się, czym przejmować, że zawsze znajdą się jacyś krytycy - na wszystko miał gotową odpowiedź.
Na forum pojawiały się też uspokajające wypowiedzi. Prawdopodobnie tworzyli je sami oszuści. W całym procederze tajemniczą osobą jest ta, która przedstawiała się telefonicznie jako właściciel - Dominik H. (prawdziwy pan H. siedział w więzieniu).
- Mieliśmy z nim tylko telefoniczny kontakt. Też sprawiał wrażenia spokojnego fachowca. Gdy dzwoniło się do niego, zawsze słychać było w tle warkot samochodów, silników, mówił, że jest w Niemczech i szuka nowych samochodów - twierdzi Maciej.
Okazuje się, że policja na chwilę zamknęła nawet jednego z oszustów - pana dyrektora P. - Jechaliśmy do Nowego Targu, zatrzymał nas patrol i wyszło na jaw, że nasz szef ma zatrzymane prawo jazdy. Nowotarska policja capnęła go na noc i rano wypuściła. Szef posługiwał się też starym książeczkowym dowodem. Jeden z klientów pytał, czemu nie zmieni dowodu, że firma może działa dobrze, ale ten dokument będzie zaraz nieaktualny.
Problemy zaczęły się dwa tygodnie temu. Pan P. nagle wyjechał i zabrał ze sobą segregatory z umowami. - Prosił, żebym przywiózł mu do Nowego Targu komputer z biura, zawiozłem go, odebrał i pojechał - mówi Maciej.
- Trzy dni później, 10 marca, trudno było się już do niego dodzwonić. Jak się udało, to zapewniał, że właśnie z panem H. ładują samochody na lawetę. Potem dzwonił, że laweta jest w Polsce, ale zepsuła się, żebym szukał warsztatu.
Zapowiedział, że o godz. 22 będzie w Zakopanem. Na tym kontakt się urwał, nie przyjechał i już więcej go nie zobaczyliśmy.
W tym czasie do firmy zaczęli wydzwaniać zdenerwowani klienci, którym kończył się 35-dniowy okres oczekiwania na samochody. Jedna z kobiet przyszła i powiedziała, że nie wyjdzie, póki nie dostanie swoich pieniędzy.
- Wtedy zrozumieliśmy, że to oszustwo, poszliśmy na policję i oddaliśmy klucze. Też zostaliśmy oszukani. Proszę zrozumieć - to była nasz pierwsza prawdziwa praca, dobrze płatna. Już nigdy chyba nie będę pracować dla prywaciarza. Strasznie nam żal tych klientów, teraz marzymy, aby pana P. i jego wspólników złapali - mówi Jacek, kolega Macieja.
Mechanik cham
Dziennikarzowi Tygodnika udało się dotrzeć do sołtyski wsi Słomiróg. Zna ona osobiście pana P., zresztą o aferze mówi cała wieś.
- To wstyd dla naszej wioski - martwi się sołtys Teresa Pieprzyca. - Ten P. to taki wygadany cham, mechanik. Miał już na koncie oszustwa, źle traktował swoja matkę, mieszka z konkubiną w innej wsi. Jak go poznała, to jej mąż zmarł w dziwnych okolicznościach. Wiem, że policja robiła już przeszukanie u jego brata. Nasza wieś jest tym wstrząśnięta.
Pokrzywdzeni w całej sprawie zbierają siły. Założyli specjalną pocztę mailową. Na adres [email protected] zgłaszają się pokrzywdzeni.
Na razie maile przesłało kilkadziesiąt osób, zostali oszukani na mniej więcej 300 tys. złotych. Pokrzywdzonych jest więcej, także na Słowacji. W biurze pracowała dziewczyna z Jabłonki, która znała słowacki.
Nie zdążyła przepracować dwóch tygodni, nie dostała pensji.
W Koninie komisariat nie przyjął zawiadomienia o przestępstwie, bo jak powiedział policjant, termin realizacji umowy jeszcze się nie skończył. Pokrzywdzeni sami chcą odnaleźć pana P., a długi oddać firmie windykacyjnej.
- Nie wiem, co bym zrobił, jakbym złapał tego P., na pewno do kieszeni schowałbym 10 przykazań. Niech drania złapią - podsumowuje jeden z pokrzywdzonych. Do momentu, gdy składaliśmy nasz numer gazety, pan P. wciąż cieszył się wolnością i pokaźnym workiem pieniędzy.
Imiona pracowników firmy na ich prośbę zostały zmienione.
Paweł Pełka

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
na początek powiem ci tak: jesteś zwykłym sępem,pismakiem od 7 boleści!!! Sam straciłem kase, sam pluje sobie w brode do dzis!!! ale wiesz na czym polega problem??? nie wiesz!!! Bo jestes za tepy do tego dziadu!!! Jakbys popatrzył się na to od kobiecej strony i strony delikatnej, to zobaczylbys różnice między swoim artykułem, a prawdą!!!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz