Mieszkańcy bloku 10d na Kamieńcu, zamiast wewnętrznej, spokojnej uliczki między blokami, mają drogę dojazdową do uciążliwej budowy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"4580"}
– Spółdzielnia zrobiła naszym kosztem drogę dojazdową do działki, do której powinien być dojazd od ul. Nowotarskiej. Ale tam się ludzie nie zgodzili, to prezes puścił ruch pod naszymi oknami. Otaczają nas nielegalne budowy – twierdzi Magdalena Rebeś. Pokazuje garaż, który figuruje jako 10g, a który mieści sześć kwater do wynajęcia. Twierdzi, że takiego adresu nie ma. – A teraz jeszcze ten nowy blok. Wodę do niego puszczali rurą z naszego bloku! Nam licznik bił! To samo z prądem! Kto za to zapłaci? – wtórują jej sąsiedzi. Łącznie dziewiętnaście rodzin. Protestowali już przed rokiem, gdy tylko dowiedzieli się o planach postawienia na nieodległej działce bloku z trzynastką mieszkań. Podkreślają, że ludzie z nowego bloku będą musieli stawiać auta pod blokiem 10d. Boją się, że stracą ostatnie enklawy zieleni. – Już teraz mamy pod oknami śmietnik, w którym gromadzone są odpady z dwóch bloków, a który dodatkowo przepełnia właściciel garażu z lokalami. Było drzewo, które wycięto nielegalnie. Sąsiedzi z 10e przynajmniej mają kawałek zieleni wokół bloku. I sporo miejsc parkingowych przed ogrodzeniem. A dodatkowo zastawiają nasze miejsca – denerwują się pod 10d.
Przypominają, że gdy przed laty spółdzielnia proponowała wykup gruntów wokół bloku, nie każdego było stać na taką inwestycję. – Gdy chcieliśmy wykupić grunty wokół bloku, to zaszantażowano nas, że muszą to zrobić wszyscy. Chcieliśmy się złożyć za tych, którzy nie mieli pieniędzy. Nie pozwolono na to. W dodatku spółdzielnia bez naszej wiedzy wykupiła od miasta pas ziemi, tak żeby zrobić dojazd między blokami do działki, na której teraz stawiają nowy blok – podsumowuje Magdalena Rebeś. Mieszkańcy wymieniają szereg zaniedbań i złośliwości, jakie ich zdaniem popełniają władze spółdzielni: blok nie ma własnego trzepaka, trzykrotnie zburzono piaskownicę, którą spółdzielcy postawili własnym sumptem przed blokiem. Choć płacą za sprzątanie, to od pół roku nikt w bloku nie sprząta. A najważniejsze, że poprzednie władze zataiły przed nimi ogłoszenie o możliwości nabycia działek. – Za blokiem mamy teraz postój taksówek, a przed blokiem drogę dla budowniczych nowego bloku. Płacimy najwyższe czynsze w mieście: za 62 metry mieszkania 780 złotych! – złoszczą się w dziesiątce.
W styczniu rada osiedla: Magdalena Rebeś, Lidia Komocka-Lach i Jacek Kuś – rozmawiała z prezesem spółdzielni. Trzeciego marca odbyła się wizja lokalna na miejscu. – Choć na spotkaniu prezes przyznał nam rację, obiecał przesunąć śmietnik, to na wizji się z wszystkiego wycofał – podkreślają.
Odpowiadając na ich pisma, dotyczące dojazdu do nowego bloku, starosta tatrzański wyjaśnił, że inwestycja ma drogę dojazdową. Jest nią droga pomiędzy blokiem 10e i 10d. – To nieprawda z tym 2002 rokiem – mówi Agata Gąsienica Kotelnicka z bloku 10e. – Sama roznosiłam wtedy zawiadomienia o możliwości wykupu terenów wokół bloku. Chęć zgłosiły dwie z 19 rodzin. Nie wszyscy mnie wpuścili do mieszkań. Poza tym pismo wisiało na klatkach schodowych. Jej sąsiad dodaje, że mieszkańcom spod 10e też nie podoba się, że pod blokiem jeździ ciężki sprzęt. Ale na to nie ma rady, bo budowa jest już na ukończeniu.
Prezes spółdzielni Robert Kłak wyjaśnia, że tak prąd, jak i woda do budowanego bloku mają odrębne opomiarowanie. – Bez tego nie byłoby zgody na budowę. Blok będzie miał też 15 miejsc garażowych w podziemiu. Zarzuty nielegalności budowy to kompletna bzdura. Co więcej, ustalamy z mieszkańcami, by zwiększyć liczbę miejsc parkingowych przed bramą wjazdową. Śmietnik też zostanie przeniesiony. Robert Kłak dodaje, że jest poważny problem z podciekaniem piwnic w 10d, spowodowany regularnym myciem samochodów przez taksówkarza z 10g.
– Prezes od roku nie odpowiada na nasze pisma. Czujemy się zaszczuci i traktowani jak bydło. Dlatego zgłosimy sprawę do prokuratury – podsumowuje Magdalena Rebeś.
Rafał Gratkowski
0 0
ta pani ... to ...ech szkoda gadac...co ona potrafi...
0 0
Zakopiańska Spółdzielnia Mieszkaniowa to banda oszustów naciągaczy.
0 0
Że prezes Kłak to krętacz i oszust to wiadomo nie od dzisiaj, obiecuje, duzo gada, a nie robi sobie nic z nikogo, rzuca puste słowa na wiatr... I takich ludzi mamy w \"rządach tego miasta\'
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz