Z Januszem Tarnowskim, nowym prezesem spółki „Polskie Tatry” rozmawia Paweł Pełka.
– Kto jest winien złej sytuacji finansowej, jaką zastał pan w spółce?– Jestem prezesem półtora miesiąca. Nie mam zamiaru na wstępie oceniać pracy poprzednich zarządów. Chciałbym postawić grubą kreskę i prosić, aby dziennikarze dali nam szansę. Potrzebujemy trochę czasu, aby spółka była inaczej postrzegana.
– Czy aquapark to rzeczywiście kotwica ciągnąca spółkę w kierunku dna?– Gdyby spółka nie została obciążona dokończeniem inwestycji budowy aquaparku, a 40 milionów złotych kredytów zaciągniętych na jego dokończenie zainwestowała w swoją bazę turystyczną, byłaby na innej pozycji w stosunku do konkurencji. Zaciągnięty kredyt powoduje rocznie wypływ ze spółki 3,6 miliona zł – to zdecydowanie za dużo jak na możliwości tej spółki. Tymczasem do miasteczka wodnego trzeba dopłacać. Samodzielnie ten obiekt nie jest w stanie funkcjonować. Był zaprojektowany jako inwestycja Geotermii, która miałaby tańsze medium grzewcze. Aqupark to potężne koszty, wielka kubatura, zimą trzeba ją ogrzać, latem zapewniać klimatyzację. Już ograniczamy koszty związane z zakupem ciepła od Geotermii.
– Czy to oznacza, że będziemy w aquaparku marzli?
– Nie, nie możemy mówić o działaniach, które pogorszą sytuację, ale zapewnią ten sam lub lepszy standard. W przypadku dostarczania energii mieliśmy przeszacowaną moc zamówioną. Już poprzedni zarząd powołał komisję, która ocenia koszty zużycia energii.
– Mamy więc aquapark obciążony dużym kredytem, który przynosi straty. Nic tylko usiąść i chwycić się za głowę.– Nie możemy tak myśleć. Musimy dostosować spółkę do realiów rynkowych i to w bardzo trudnym ekonomicznie roku. Pierwsza sprawa to hasło zwolnienia. Nie będą to jednak zwolnienia grupowe, a optymalizacja zatrudnienia. Nie przedłużamy części umów na czas określony. Chcemy lepiej wykorzystać personel. Przykład? Połączenie organizacyjne pensjonatu „Antałówka” i aquparku. Zmniejszamy w ten sposób zatrudnienie w służbach technicznych. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zespół techniczny z miasteczka wodnego obsługiwał dwa obiekty, to samo tyczy się służb sprzątających. Pewne jest, że chcemy utrzymać jak najwięcej wartościowych ludzi.
– Czy zatrudnienie w sezonie i poza nim musi być takie samo?– Zatrudnienie poza sezonem jest zbyt duże, w sezonie zbyt małe, ale nie można tego zmienić. Chcemy natomiast wprowadzić zmianę sposobu wynagradzenia. W pensjach pojawią się stałe i ruchome elementy zależne od wyników finansowych spółki oraz zaangażowania pracowników. Nie możemy też oszczędzać na wszystkim, na przykład na czystości, bo klient zacznie narzekać, że „stół się klei”.
– Jak duże będą więc redukcje zatrudnienia?– Pod koniec marca pracowało w spółce około 250 osób. Teraz 241. Do końca roku chcemy osiągnąć zatrudnienie na poziomie 220 osób. Czyli redukcja wyniesie 12 proc. W niektórych przypadkach będą konieczne zwolnienia, tak jak ma to już miejsce w stosunku do brygady remontowej. Dwóm osobom podziękowaliśmy, wiąże się to oczywiście z należnymi odprawami i koniecznością zastosowania obowiązujących okresów wypowiedzenia.
– Pensjonaty „Polskich Tatr” muszą tymczasem konkurować z prywatnymi hotelami.– Mamy siedem obiektów o łącznej liczbie 409 miejsc noclegowych. Znajdujące się na terenie Zakopanego pojedyncze hotele często dysponują około 300 miejscami jak choćby sąsiadujący z naszymi czterema obiektami w Białym Potoku hotel „Belvedere”. Jak konkurować zatem z takim hotelem, który ma znacznie niższe koszty stałe i często wyższy standard? Nie jesteśmy w stanie wygrać tej walki nic nie robiąc. Ceny pobytu w naszych obiektach nie możemy warunkować tylko standardem i liczbą gwiazdek, musimy bardziej niż inni kontrolować koszty a cenę pobytu kalkulować w każdym obiekcie indywidualnie.
– Czy oznacza to, że cena będzie jak w hotelu czterogwiazdkowym, a standard trzygwiazdkowy?– Chciałbym, aby cena odpowiadała standardowi i wpisywała się w logikę konstrukcji kosztów, ale była też elastyczna. Konkurencja na przykład obniża ceny poza sezonem. Oprócz cięcia kosztów stawiam na szeroko rozumiany aktywny marketing i prezentację naszych obiektów. Ten rok jest wyjątkowo trudny, zmniejsza się popyt. Firmy tną koszty, rezygnują ze szkoleń lub szukają niższych cen.
– Często mówi się o sprzedaży majątku „Polskich Tatr”.
– Mamy rzeczywiście plan sprzedaży części majątku. Nie można mówić jednak o wyprzedaży majątku. Jeżeli sprzedamy jedną z nieruchomości, która obecnie nie przynosi spółce przychodów, to wypełnimy przede wszystkim zobowiązanie wynikające z zawartej z bankiem umowy restrukturyzacyjnej i należy dobrze się zastanowić, co zrobić z tymi pieniędzmi. Jeżeli przejemy je, to będzie oznaczać drogę donikąd. Jeżeli spłacimy pozyskanymi ze sprzedaży środkami część kredytu, to poprawimy bardzo trudną obecnie sytuację finansową spółki, a to przecież nie spowoduje zmniejszenia jej ogólnej wartości rynkowej, tym bardziej, że obciążona jest tak dużym kredytem. Część pieniędzy chcielibyśmy przeznaczyć na remonty choćby pensjonatu „Biały Potok”, czy willi „Pan Tadeusz”, podniesiemy tym samym standard świadczonych usług oraz wartość majątku spółki.
– A co z płaceniem podatku od nieruchomości na rzecz jednego z właścicieli spółki, czyli zakopiańskiej gminy?– Zobowiązanie w stosunku do budżetu Zakopanego dotyczy zeszłego i obecnego roku. Zwróciłem się z prośbą o przesunięcie terminu zapłaty. Burmistrz stwierdził, że istnieje taka możliwość. Chodzi o przesunięcie, a nie umorzenie tych kwot. Liczę na to, że właściciel, jakim jest miasto będzie wspierać spółkę. Trzeba też pamiętać, że aquapark jest dla Zakopanego wartością, której nie można wyrazić w złotówkach, to przecież turystyczna atrakcja miasta i z której też wiele razy korzystał zakopiański magistrat w celach promocyjnych. Jestem przekonany, że z końcem roku spółka ureguluje zaległy podatek, ale teraz potrzebujemy czasu na przeprowadzenie reorganizacji i zrewidowanie wszystkich miejsc powstawania kosztów.
0 0
ciekawe jak termy bukowiańskie w takim rozie sonie poradzą bo zakopane jest i tak o niebo lepsze....A bańska to młaka .....dobro jak kto mo małe dzieci...
0 0
a co woli tesciowa?
0 0
Nie wiem ...czy tam była .Choć po odessaniu tłuszczy to sie mogła wybrać....
0 0
przecie ona zawsze z tobą:)
0 0
Gruba kreska? to już było i nie przyniosło nic dobrego. Jeżeli ktoś źle zarządza firmą to powinien ponieść choćby pewne koszty złych decyzji. Wizje jak zawsze są piękne i obiecujące a na końcu p. prezes zwija żagle, bierze dużą odprawę, mówi sorry Winetou (albo nie mówi) rozkręca własny biznes i odchodzi a my płacimy za kolejną grubą kreskę. Może trzeba rozliczyć poprzedników?!
0 0
Kto to jest P. J. Tarnowski?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz