Nowy właściciel domu odciął niechcianemu lokatorowi wodę, a potem prąd. Teraz prowadzi rozbiórkę obiektu. Los niepełnosprawnej osoby zamienił w piekło.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"5146"}
Andrzej Żegleń jest niemy. Warunki, w jakich mieszka, urągają wszystkiemu: jedno pomieszczenie jest sypialnią, kuchnią i łazienką. Kompletnie zagracone. Kuchnia z paleniskiem odcięta od komina ze względu na zagrożenie zaprószenia ognia Andrzej nie może z niej korzystać. Swoje lokum dzieli z wiernym psem. Wodę wozi do domu w butelkach – od przyjaciół, którzy pozwalają mu skorzystać z kranu. Nieużywana wanna w styczniu zamieniła swe przeznaczenie. Parę dni temu skromne lokum zaległy egipskie ciemności. Odcięto prąd.
Potrzeba tłumaczaAndrzej mówi niewyraźnie. Bardzo trudno go zrozumieć. Do domu przy ul. Zamoyskiego trafiłem wezwany przez Jerzego Zająca, prezesa terenowego koła Polskiego Związku Niewidomych w Zakopanem. – Bez naszej pomocy Andrzej zginie. W zimie nowy właściciel domu, w którym Andrzej mieszka od lat, powyjmował okna, rury z wodą zamarzły. Od tego czasu Andrzej żyje tu bez wody. Musi ją sobie przywozić w butelkach – razem z niechcianym lokatorem oprowadza mnie po ruderze, w której dzień wcześniej zapadły ciemności. – Teraz elektrownia odcięła Andrzejowi prąd. Bo rzekomo była jakaś awaria. Wezwałem ich dzisiaj. Zobaczymy, co to za awaria? – Jerzy Zając robi za tłumacza. Andrzej nie należy do komunikatywnych. Wzywany do sądu, też sobie nie radził. – On by beze mnie przepadł. To skandal, że sądy nie zatrudniają osób znających język migowy. Gdybym go nie tłumaczył przed sądem, to sędzia niczego by nie zrozumiał. A przecież Andrzej działa w Związku Głuchoniemych.
Andrzej Żegleń jest prezesem związkowego oddziału na powiat tatrzański. – Tu się urodziłem. Tu mama moja żyła. Ja tu mieszkam 54 lata. Dlaczego mnie chcą wyrzucić? – cały czas powtarza retoryczne pytanie. Pies na nas nie szczeka, wita swego pana, potem chowa się za stertą ubrań.
Nastała światłośćPo dwudziestu minutach zajechała ekipa z elektrowni. Kilka ruchów przy skrzynce na parterze i jest prąd. Potem jeszcze sprawdzenie korków na pierwszym piętrze. Wokół gołe, drewniane ściany. Slumsowate pomieszczenie zalewa strumień światła. – Korki były źle założone, dlatego się nie świeciło – tłumaczą elektrycy. Po ich odjeździe okazuje się, że piła, którą robotnicy tną drewno z rozbieranego domu, nie pracuje. – Dla mnie to jasne: podpięli urządzenia tak, żeby Andrzej nie miał w rozbieranym domu prądu. Bez wody sobie radzi, to chcieli go całkiem odciąć od wiadomości, od świata. Żeby nie miał radia i telewizji. Żeby nic nie widział w ciemności – denerwuje się Jerzy Zając. Ma żal do urzędu miasta, do zakopiańskiego sądu. Tłumaczy, że gdyby nie pomoc przyjaciół, Andrzej pewnie wylądowałby na ulicy. – Nowy właściciel chciał go eksmitować. W domu było jeszcze trzech lokatorów. Polecieli na ulicę. W przypadku Andrzeja, jako że jest niepełnosprawny, sąd orzekł, że właściciel domu może go eksmitować, ale dopiero, gdy urząd miasta da niepełnosprawnemu lokal socjalny – wyjaśnia Jerzy Zając.
Sosręb 1913
Świetlówka daje słabe światło. Ale dobrze widać sosręb z góralską rozetą. Pomalowany grubo olejną farbą, która kiedyś była biała. Jej ciemnokremowe odcienie nie przysłaniają napisu: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Jest i data: 1913 rok. – Dom kupiliśmy pięć lat temu. Dwa lata temu przeprowadzana była sądowa eksmisja. Ten człowiek od dwóch lat nie płaci czynszu – wylicza Władysława Dziedzic, pełnomocnik właściciela. Tłumaczy, że prowadzącego inwestycję męża akurat nie ma w domu. Bo pojechał do USA. Wyjaśnia, że obiekt jest ruderą, a niesforny lokator grzeje swoje pomieszczenie prądem, choć ze względów bezpieczeństwa nie powinien tego robić. – Światło miał, ale wysiadło. Nie wiem, co tam się porobiło. Na wiosnę musieliśmy wywieźć stertę śmieci, trzeba robić kanalizację, tam przecież nic nie ma – podsumowuje Władysława Dziedzic.
Jerzy Zając nie przyjmuje takich wyjaśnień. Podkreśla, że Andrzej przestał płacić czynsz na wyraźne polecenie nowego właściciela domu. Obie strony sporu wskazują na urzędników, którzy powinni zapewnić niepełnosprawnemu mieszkanie. – Urząd Miasta miał mu dać lokal, ale jest cisza w tej sprawie – dodaje Władysława Dziedzic.
Drzewo nie do przesadzenia
Ośrodek Pomocy Społecznej w Zakopanem zna sprawę Andrzeja Żeglenia. – Jest naszym klientem. Pomagamy mu w sprawach opału na zimę, a także, gdy ma zbyt duże rachunki, których nie może zapłacić. Kłopot w tym, że właściciel utrudnia mu życie. Kazał wyłączyć bojler. Potem woda zamarzła w rurach. Zaczęło zalewać mieszkanie poniżej. Wodę odcięto – mówi Anna Baca-Hoc, inspektor OPS w Zakopanem. Przypomina jednak, że podopieczny OPS jest też na liście oczekujących na mieszkanie socjalne. Co więcej, że dostał już propozycję ze wskazaniem lokalu zastępczego, ale z niej nie skorzystał. – On po prostu nie dopuszcza do siebie myśli o przeprowadzce. Mówi, że się nie ruszy, że tam się urodził i choćby go wołami ciągnęli, nie zostawi swojego mieszkania – dodają w OPS.
– To nieprawda. Wielokrotnie chodziłem z jego sprawą do burmistrzów, przedstawiałem trudną sytuację na komisjach rodziny. Teraz tak mówią, że mu dali lokal, bo co mają powiedzieć? – przekonuje Jerzy Zając.
Choć eksmitowany jest jak stare drzewo, którego się nie przesadza, wszystko wskazuje na to, że będzie się musiał wynieść z domu. Zrębowa willa z 1913 roku niebawem zniknie z ul. Zamoyskiego. Robotnicy uwijają się wokół i wewnątrz przez cały czas. Demontowane są drewniane podłogi, rozbierane ściany działowe. – Mieszkałem tu 54 lata. Tu mieszkała moja mama. Tu się urodziłem – jak mantrę powtarza Andrzej Żegleń. Nie rozumie, dlaczego ma się wynieść spod sosrębu z napisem „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.
Rafał Gratkowski
0 0
Przenieść go do DPS Zakopiańskiego. Chyba nie powinno być problemów...A pielęgniarki przestaną się nudzić.
0 0
Ad wpisu koko, to rzeczy się przenosi nie ludzi i to niepełnosprawnych, nie sądzę żeby pielęgniarki się nudziły DPS, maja dość pracy, to co jest napisaneprzdez \"koko\" to żenujące
0 0
Kim jest właściciel budynku ??? tajemnica ???
Reszta to dobre i sprawdzone metody Fedyka :-(
0 0
Mieszkalem przez 40 lat przy ul. Zamoyskiego, ale zupelnie nie kojarze tego domu ze zdjecia:) Czy moge Was prosic o zlokalizowanie tej \"budowli\"?
0 0
tak to już jest w Polsce, właściciel nie ma żadnych praw. Zazwyczaj lokatorzy trzymają się na siłę w przydzielonym przed laty lokalu. Zazwyczaj mają rodziny z mieszkaniami, domami itd. ale najlepiej mieszkać za darmo i narzekać. Że TP zajmuje się takimi sprawami, nie zawsze znając racje obu stron. Najlepiej aby jeszcze właściciel wyremontował mieszkanie, w zimie ogrzał itd. a lokator jest biedny i płacić nie musi, (nie koniecznie w tym przypadku). Każdy jest mądry i współczujący do czasu kiedy sam nie stanie się właścicielem takiego domu. Bo wtedy już będzie gadać inaczej.
Wtedy własność staje się święta i nie rozumie że ktoś nie chce się wyprowadzić z \"mojego domu\". A jeszcze ma pretensje że \"dach cieknie\".
Podwyżki czynszu nie przyjmuje, mówi cze kasy nie ma, zaległych rat ot groma - i co - do sądu - zaledwie parę lat i wyrok - lokator dalej nie ma kasy - i kółko. Jak już wygrasz że ma oddać co zalega - to on cię poda do sądu, że licznika do wody mu nie założyłeś, a ryczałt na który sam się zgodził przed laty jest nie uczciwy, że prąd za wysoki płacił - i ty na pewno masz z tym coś wspólnego. (wiele wiele lat latania po sądach) TAK TO WYGLĄDA. A ty jako właściciel nie możesz nic zrobić, bo lokator zawoła media.
0 0
a właściciel tego budynku jest wg mnie nader spokojnym człowiekiem, mi nerwy wy już dawno puściły. Wielkie hallo, prądu nie było godzinę czy dwie. Przyjechała elektrownia i naprawiła - ale najlepiej zwalić to na właściciela, Gazety lubią takie historie. Mi w domu czasem też prąd wywali - ale nie dzwonie do TP.
0 0
do ja_ja
a przeżyłeś kiedyś zimę w chaupie z zamurowanym kominem ???
0 0
i nie wiem czy to ja liczyć nie umiem ale ten dom nie ma jeszcze 100 lat, rzetelność dziennikarska w zaokrągleniu.
0 0
do \".\" czasem komin się zamurowuje, zwłaszcza gdy lokatorzy nie rozumieją aby w piecu nie palić bo jest to niebezpieczne (dot. starych domów - a takie zazwyczaj mają lokatorów). Bo jak się dom zapali to zaraz telewizja, oskarżenia właściciela że nie dbał o dom i nie zabezpieczył, i t d. A za co ma dbać, czy on jest unicef, czy co. Właściciel choćby być nadzwyczaj ludzi i bardzo moralny to w mediach zawsze robi się z niego szmatę. A ludzie bardzo lubią oskarżać innych, nie do końca znając prawdę. A oskarżenie łatwo rzucić, a prawdę mieć głęboko gdzieś. (bo przecież nie dotyczy to ich.)
0 0
oczywiście przepraszam ludzi którzy doświadczyli złych rzeczy od strony losu lub złych właścicieli. Oczywistą rzeczą jest że są właściciele pozbawieni ludzkich i ogólnospołecznych zachowań, w których brak jakichkolwiek śladów moralności i oznak etyki i człowieczeństwa. I zapewne jest ich wiele. Ale nie można patrzyć zawsze przez pryzmat takich ludzi. Nie można \"normalnych\" wkładać do jednego wora z tymi złymi. Wiadomo że tak najłatwiej. Ale czasem życie jest inne niż się wydaje a zupełnie inne niż czasami piszą gazety (sensacja zawsze jest w cenie). A ludzie zaraz podchwycą temat, i zapominają o racjonalnym myśleniu i nie jest istotne gdzie jest prawda. Właściciel z założenia jest zły - a lokator zawsze jest poszkodowany. Tego uczą nas media. LUDZIE CZY WY WE WSZYSTKO WIERZYCIE CO NAPISZE GAZETA, CZY POWIE TV. CZY PROSZKI DO PRANIA ZAWSZE CUDOWNIE WYWABIAJĄ PLAMY.
0 0
to, prawda pan redaktor Rafał chciał chyba stworzyć opowieść SF, bo z prawdą nie ma ta historia nic wspólnego. Szkoda bo myślałem że TP jest jeszcze jedną z nielicznych \"w miarę\" rzetelnych gazet. I może tak jest, ale ten artykuł jest 100% brukowym poszukiwaniem sensacji. A sprawa jest prosta : człowiek chce utrudnić ludziom życie, nie chce się wyprowadzić, nie przyjmuje żadnych uczciwych propozycji, ani domu nie można remontować ani nic, a jest to ruina (do takiego stanu doprowadzili sami lokatorzy).
Od moderatora: autor zmieniony na \"ja_ja\"
0 0
W Zakopanem jest masę domów w sprzedaży i to wolnych bez lokatorów...więc właściciel dokładnie wiedział co robi i jak ma się pozbyć lokatorów.Metody Fedyka od lat są znane w tym mieście.
0 0
żyjemy w wolnym kraju, i każdy ma prawo robić co chce jeżeli jest to zgodne z prawem. Zwłaszcza u siebie w domu. Jeżeli lokatorzy tak bardzo się na prawie opierają, to czemu właściciele mają postępować inaczej. Metody Fedyka może nie są bardzo moralne - ale skuteczne - a czasami inaczej się nie da. Czy złamał prawo ?, a czy lokator ma prawo nie płacić czynszu i nadal mieszkać ?
Sam znam lokatora, który synowi kupił mieszkanie, samochodem eleganckim jeździ, ma sklep, ale z płatnością czynszu to kiepsko, co rok sprawa w sądzie, bo nie ma za co, wszystko zapisane na inne osoby. A on sam prywatnie bezczelnie śmieje się właścicielowi w twarz. i co nerwy ci nie puszczą ? Jest u Ciebie w domu i robi sobie co chce a ty jeszcze musisz mu zapewnić różne rzeczy bo to on Ciebie poda do sądu. To jest obraz z drugiej strony. Prawnie jesteś praktycznie bezradny.
0 0
cwany lokatorek, no no
0 0
Pewnie, jo chyba znom tego nowego właściciela. Metody walki z lokatorami mo takie same jak z inksymi. Miasto mo w rzyci ludzi starsyk, inwalidów i sieroty. Śicka sie ino pasom na społecnym, abo na państwowym, dziolki, kwatery mieszkania idom bokiem do ceprów abo do rodzimyk bogocy a ludziom, wtorzy nobardziyj potrzebujom ni mo fto pomóc. Ehh Janosika by nom tutok zaś trza. Sakramućkie, skaranie z tymi ludziami.!!!
0 0
Jędruś nie doj sie im!!
0 0
ja znam p.zeglenia ale on ma całkiem inaczej na imię to bardzo spokojny człowiek ostatkiem jedzenia podzieli się z własnym psem bardzo mi go zal dlaczego rodzina się nim nie zajmie ma przecież rodzeństwo jego brat mieszka prawdopodobnie na os.kasprusie a jeśli jego tam nie ma to ktoś z rodziny zawsze go mieli gdzieś zadufani w sobie znam osobiście jego siostrę
0 0
to sie nazywa zabytek, nie slums
0 0
Pan Żeglen to krzykacz jakos mi go nie żal, pozdrawiam Pana.
0 0
moze nie dosłyszy?
0 0
Aga a ty nie wiesz że rodzina jest tylko wtedy kiedy kasę masz a i wtedy ci jeszcze zazdroszczą a nie żeby ci mieli pomóc. Pamietasz powiedzenie o zdjęciu z rodziną? A tym panem powinny się zaopiekować właściwe służby, w końcu za coś im płacimy !
0 0
moj koment odnosil sie do przypadki opisanego przez ja_ja
0 0
A ja uważam,że miasto powinno mieć lokale zastepcze dla takich ludzi, bo nie zapominajmy że kiedyś ktoś dał mu tam mieszkanie i to nie jego wina,że dostał je w domu w którym jest właściciel inni mieli więcej szczęścia i dostali mieszkania w blokach,które potem wykupili za psi grosz i teraz są wielkimi panami-właścicielami, władza go tam wsadziła i władza powinna zająć sie jego losem,a szczególnie zapewnieniem mu dachu nad głową.Co z tego,że ma rodzinę? Oni nie mają obowiązku się nim zajmować bo jest pełnoletni,może jedynie obowiązek moralny,ale to już jest sprawa sumienia (jesli ktoś je oczywiście ma). Pozdrawiam i trzymam kciuki za pana Żeglenia
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz