Miasto Zakopane

Zamknij

Sybirski, okrutny los

Rafał Gratkowski 22:12, 30.09.2009
Treść artykułu pod wideo ↓

Pamięć o Polsce, nadzieja na powrót do ojczyzny i łamanie siódmego przykazania ratowało im życie. Wywiezieni po sowieckiej agresji w kazachskie stepy, na Syberię, przetrwali piekło głodu i poniżenia. Dziś nie ma kto trzymać ich sztandaru.

17 września stają pod Krzyżem Katyńskim na Pęksowym Brzyzku, by oddać hołd ofiarom sowieckiej agresji na Polskę. Kostucha każdego roku uszczupla grono Sybiraków.

– Gdy przed dwudziestu laty zaczynaliśmy swą działalność, było nas 163 osoby – podkreśla Małgorzata Albrzykowska, wiceprezes zakopiańskiego oddziału Związku Sybiraków. – Dziś jest nas pięćdziesięcioro. Z tego większość osób schorowanych i niedołężnych. To problem Związku Sybiraków w całym kraju.
Bagnety ciemnej nocy

Tyśmienica pod Stanisławowem. Wrzesień 1939. Małgosia ma 4 lata. Jest oczkiem w głowie swojego dziadka, przemysłowca i społecznika. Mieczysław Bachorz jest prekursorem rodzimego przemysłu na Kresach. Jako inżynier chemik buduje fabrykę białoskórniczą. Zatrudnia w niej 350 osób. Dla pracowników buduje żłobki. Rosjanie mają go na swej liście. Jest jednym z pierwszych aresztowanych. – Po wejściu Rosjan od razu tworzone były Komitety Robotnicze, to przewodniczący naszego komitetu poszedł uprosić żołnierzy, by wypuścili dziadka – wspomina Małgorzata Albrzykowska. – Tłumaczył im, że to jest społecznik, że bardzo dużo dobrego zrobił dla robotników. Enkawudzista z miejsca go zastrzelił. A dziadka wywieźli już dwudziestego września, fabrykę i dom zajęli. My znaleźliśmy schronienie u proboszcza na plebanii.

Każdej nocy przeżywali stres, bo NKWD aresztowało ludzi gdy tylko zapadał zmierzch. W końcu 10 kwietnia 1940 roku przyszli i po nich. Walili w drzwi kolbami, na karabinach mieli bagnety. – Trzy minuty na spakowanie i powieźli nas do bydlęcych wagonów. Jako dziecko niewiele pamiętam. W głowie mam jednak ten moment, gdy zasuwali potężne drzwi i szczęk zasuwy – mówi Małgorzata Albrzykowska. I wylicza swą siedmioosobową rodzinę, którą powieziono w kazachski step: babcia Helena Bachorz, ciocia Krystyna, wujek Jan, mama Jadwiga, ojciec Zbigniew, ona jako czteroletnia dziewczynka i jej jednoroczny braciszek Tomasz.

Udręka

W wagonie spędzili dwa tygodnie. Małgosia pamięta tylko smród resztek zwierzęcych odchodów i przepełnione prycze. Dwa niemowlęta, które zmarły w drodze, zostały wyrzucone z wagonu przez sołdatów. W końcu pociąg się zatrzymał. – Wyrzucono nas w stepie. Był czterdziestostopniowy mróz. Zostaliśmy przydzieleni do rodziny w lepiance. Przyjęli nas czym mieli. A nie mieli prawie nic. To byli potomkowie dawnych zesłańców. I zaczęło się sześć lat udręki.

Mama Małgorzaty, Jadwiga, miała 24 lata. Dzięki jej energii, pracy w kołchozie, zaradności, całej rodzinie udało się przetrwać. – Mama była bohaterką – z przekonaniem podkreśla Małgorzata Albrzykowska.

Takich bohaterskich kobiet było wiele. Najpierw wartościowe przedmioty, ubrania, które udało się zabrać w podróż wymieniały na jedzenie. Dla dzieci. Za kawałek chleba, za zgniłego ziemniaka. Z czarnej otrębowej mąki robiło się tzw. lepioszki. Panował taki głód, że Małgorzata Albrzykowska trzykrotnie była w agonii. Do tego wszy i choroby. Czerwonka, zapalenie płuc. – Każdy musiał pracować. Na roli, przy wypasaniu krów. Najgorzej mieli ci, którzy trafili w lasy. Tam była katorżnicza robota, tzw. liesoróbka. Podczas syberyjskiego lata dzieci ganiały po stepie, zbierały tzw. kiziaki. To było wyschnięte krowie łajno. Jedyny rodzaj dostępnego opału na zimę. Układało się je w pryzmy. Zimą śniegi były takie, że pomiędzy naszymi lepiankami drążyć trzeba było tunele. Chodziliśmy tunelami, a nad nami jeździły sanie. Matka zawsze przyniosła z kołchozu garść owsa, kawałek chleba. Trzeba było kraść. Łamało się siódme przykazanie. Jak nadzorca nie widział – Małgorzata Albrzykowska podkreśla, że bez tego nie byłoby szans przeżyć. Nocami na ludzi wracających z kołchozu napadały wilki. Taką przygodę przeżyła jej matka, Jadwiga. – Usłyszała tylko wycie wilków. Biegła ile sił, ale były coraz bliżej. Modliła się cały czas. W ostatniej chwili nadjechał jeździec. Widział co się dzieje. Ryzykując, że sfora go dopadnie, w biegu chwycił moją matkę i wciągnął na konia. Uratował ją od śmierci – wspomina Małgorzata Albrzykowska. Rodzice mówili, że największe mrozy jakie przeżyli, to minus sześćdziesiąt stopni.

Wyzwoleńczy wyrok

Po dwóch latach od wywózki z rodziną skontaktował się dziadek. Dostali od niego list. Dwa zdania. „Jestem w Chiwie. Czekajcie na mnie na stacji Pieszkowka”. To była stacja oddalona o sto kilometrów od miejsca ich zesłania. – Rodzice pojechali na wyznaczony dzień. Czekali dwa dni. Nie dojechał. Nie wiedzieliśmy, czy miał jakiś wypadek. Po latach okazało się, że to było ukartowane. Że NKWD go zabiło – tłumaczy Małgorzata Albrzykowska. Po wojnie skontaktował się z nimi majster z łagru w Chiwie. Pracował razem z inżynierem Bachorzem. Zdał relację z tego dnia. Z obozowej fabryki wyszedł Mieczysław Bachorz, przeszedł przez bramę, a za nim wyszło dwóch enkawudzistów. Padł strzał. Sołdaci wrócili sami.

– Ale my o tym nie wiedzieliśmy. Cały czas czekaliśmy na dziadka. Dlatego nie wyszliśmy z Armią Andersa. Dopiero jak zaczęli tworzyć armię kościuszkowską, ojciec się zaciągnął. Szli wszyscy mężczyźni, bez względu na to, że to wojsko Berlinga i Wasilewskiej, to był jedyny ratunek. Kobiety i dzieci zostały – wspomina Małgorzata Albrzykowska. Po zakończeniu wojny okazało się, że mieli szczęście. W 1946 roku przed ich kołchozem zjawiła się komisja. Rozciągnięto linę. Zaczęło się wyczytywanie nazwisk. Jednych ustawiano po lewej, innych po prawej stronie. Każdy był przerażony, bo nikt nie wiedział, o co chodzi, która strona jest dobra. – Jak skończyli, to powiedzieli, że po prawej stoją ci, którzy mogą wrócić do Polski. Dla tych, którzy stali po lewej stronie, to było jak wyrok śmierci. Tam były żony oficerów z Katynia, rodziny tych, co wyszli z Andersem. Zaczął się lament. Wszyscy płakali – dodaje Małgorzata Albrzykowska. Jej rodzina jako jedyna w całości przetrwała wywózkę i pracę w kołchozie. Dzięki temu, że ojciec walczył w armii Berlinga, mogli wrócić do kraju.

Bezpański sztandar

– Wracaliśmy tak, jak byliśmy wywożeni. W tych samych, bydlęcych wagonach. Był w nich dawany tylko tzw. kipiatok. Wrzątek w wiadrze. I do tego solona ryba. Ludzie po niej chorowali, bo była zepsuta. Nasz wagon został odłączony w Skarżysku Kamiennej. Wychodziliśmy w łachmanach, jak kościotrupy. Ja z powrotu pamiętam tylko tzw. koptiłki. Ludzie stali z palącymi się knotami i modlili się. Za mnie, bo był luty, a ja umierałam na zapalenie płuc. Ale jak dojechaliśmy do Skarżyska, pomógł nam Czerwony Krzyż. Dotarliśmy do Krakowa, gdzie była rodzina.

Losy wielu wywiezionych we wrześniu 1939 r. były podobne. Każdy, kto przeżył i wrócił do Polski, zostawił cząstkę siebie na Wschodzie. Zesłańcy nie mieli praktycznie żadnych praw. O upominaniu się o zagrabione mienie nie było co marzyć. Dopiero w wolnej Polsce, po 1989 roku, zaczęli się organizować. Założyli Związek Sybiraków, którego prezesem został Marian Jonkajtis (1931–2004), poeta, twórca „Hymnu Sybiraków” i wielu wierszy, w których zawarł wojenne losy i przeżycia swego pokolenia.

W Zakopanem stowarzyszenie powstało w kwietniu 1989 r. Pierwszym prezesem oddziału Związku Sybiraków był Józef Kulon. Po nim stery objął Bronisław Kłosowski, a następnie Krystyna Wilczyńska. Zmarła po krótkiej chorobie w czerwcu tego roku. – W pierwszym okresie działalności, gdy było nas wielu, udało się zrobić najwięcej. Wtedy wznieśliśmy pomnik katyński na Pęksowym Brzyzku, wmurowaliśmy tablicę pamiątkową w kościele św. Rodziny, a w ówczesnym Biurze Wystaw Artystycznym zorganizowaliśmy wspólnie z Sybirakami z Krakowa wielką wystawę fotografii i pamiątek z wywózki.

Poza tym Sybiracy musieli walczyć o to, by uznano ich uprawnienia kombatanckie. By zaczęto ich traktować, jako osoby represjonowane. – Zawsze mogliśmy liczyć na wsparcie władz miasta. Wielką pomocą służy nam też zawsze ks. proboszcz Stanisław Olszówka z kościoła św. Rodziny – Małgorzata Albrzykowska dziękuje w imieniu Sybiraków za wszelką pomoc. Od razu dodaje jednak, że młodzieży nie interesuje dziś historia sprzed lat. Że bardzo trudno zachęcić do współpracy z Sybirakami szkoły. A w tym roku, nawet harcerze nie pomogli w obchodach tragicznej rocznicy. Nie miał kto trzymać sztandaru tych, dla których słowa „Bóg, Honor i Ojczyzna” są wciąż pełne prawdziwych treści. – To nie są puste słowa. Dzięki nim przetrwaliśmy gehennę wywózki, a potem lata w zniewolonej Ojczyźnie. Ale obawiamy się, że gdy nas zabraknie, te wszystkie katyńskie pomniki popadną w zapomnienie – podsumowują zakopiańscy Sybiracy. Spotykają się w poniedziałki w budynku dawnej szkoły muzycznej przy Placu Niepodległości. Czy ich sztandar za parę lat zostanie bezpański? Chcą temu zapobiec, zmienić statut stowarzyszenia, by można było włączać w działania sympatyków i przyjaciół, którym bliski jest los polskich tułaczy z Kresów.

Rafał Gratkowski
(Rafał Gratkowski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • domy

    14.05.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • LAS

    21.05.2026

    Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

  • praca

    14.05.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • budowy

    14.05.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • biznes

    14.05.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%