Dlaczego w Kapsztadzie, na kongresie FIS, Zakopane będzie reprezentował kucharz ze Śląska? Kucharze z Podhala są oburzeni.
– Czy tu, na Podhalu, nie ma nikogo, kto by godnie zaprezentował kuchnię regionalną? Dlaczego władze zakopiańskie – zamiast promować swoich – wysyłają na taką imprezę obcych? To skandal, żeby regionalną kuchnię przygotowywał kucharz z Bielska – w głosach zakopiańskich kucharzy słychać oburzenie i żal.
20-osobowa delegacja Zakopanego będzie podczas majowego Kongresu FIS w Kapsztadzie (RPA) ubiegać się o organizację mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w 2013 roku. Zakopane będzie jednym z 5 kandydatów. Na jednej ze stron internetowych (www.gastrona.pl) w kalendarzu klubu szefów kuchni pojawiła się informacja, że Zbigniew Kurleto i Mirosław Drewniak, kucharze – z Krakowa i Śląska – będą reprezentować Zakopane w Kapsztadzie. Andrzej Kozak, prezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego (współorganizator wyjazdu razem z zakopiańskim urzędem miasta), prostuje, że do Kapsztadu wyjedzie jedynie Mirosław Drewniak, któremu na miejscu w RPA będą pomagać dwie osoby z restauracji polskiego hotelu Gromada.
Zdaniem zakopiańskich kucharzy to skandal, że w reprezentacji Zakopanego, zamiast miejscowego kucharza, jest ktoś z innego regionu Polski. – To wszystko układy, jest grupka kucharzy, która jeździ po takich imprezach, reszta nie ma szans, żeby się przebić – twierdzi Darek Siciarz, szef kuchni Litwor w Zakopanem. – My o takich rzeczach dowiadujemy się z Internetu. To przykre, ale przyzwyczailiśmy się, że i na Pucharze, i podczas Gotowania pod Krokwią, zamiast naszych kucharzy, dania regionalne gotują osoby z zewnątrz. Może i nauczyli się gotować góralskie dania, ale z książek. W Zakopanem jest grupa dobrych kucharzy, nagradzanych na konkursach krajowych i zagranicznych, którzy w dodatku znają się na kuchni podhalańskiej, bo robią to na co dzień. Ich jednak się pomija – uważa Siciarz. – To nieporozumienie, żeby naszą kuchnię promował ktoś z Polski – dodaje.
– Dla mnie to dziwne, że władze miasta nie wykorzystują własnych kucharzy, tylko promują obcych. Na takich imprezach, jak w Kapsztadzie, powinny być rodzime receptury, potrawy, jakich nie ma gdzie indziej, prawdziwe, a nie podbarwione – uważa Sebastian Krauzowicz, szef kuchni Crocus. – Powinno się promować tutejszą kuchnię, używać produktów, które są wizytówką Zakopanego – twierdzi Sylwester Lis, szef Grand Hotel Stamary. – A poza tym wychodzi na to, że tu, w Zakopanem, nie ma nikogo, kto potrafiłby gotować. To krzywdzące – dodaje.
– Zdecydowanie w Zakopanem jest kilku chłopaków, którzy poradziliby sobie z takim zadaniem – uważa Stanisław Adamczyk, kucharz z willi Marillor, zdziwiony pomysłem organizatorów, by reprezentanta Zakopanego szukać wśród kucharzy z Polski.
– Pewnie będzie tam serwował kwaśnicę na kiełbasie, tak jak podczas pucharu skoków w tym roku – żartuje Rafał Dorociuk, nauczyciel przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Hotelarsko-Turystycznych w Zakopanem. – Mirosław Drewniak i Zbigniew Kurleto przygotowywali catering dla VIP-ów podczas ostatniego pucharu w Zakopanem, kierowali kuchnią. Mnie poprosili o pomoc. Przez czas imprezy razem z grupą ok. 20 uczniów pomagałem w kuchni. Zgodnie z umową telefoniczną, uczniowie mieli dostać po 10 zł za godzinę, ja za dzień – 250 zł. Mimo że moi uczniowie pracowali po kilkanaście godzin, dostali po 100 zł na dzień, a ja – ponieważ powiedziałem, że nie po to kończyłem studia, żeby myć gary, nie dostałem ani złotówki, podobnie jak Marek Galica – opowiada nauczyciel. – Nie dostaliśmy żadnej umowy, wszystko było na czarno. Wcześniej, kiedy catering podczas Pucharu robił Sokołów, były podpisane oficjalne umowy z każdym, wszystko legalnie. I był porządek, było rozpisane menu, każdy wiedział, co ma robić, tutaj był totalny chaos. Poza tym menu było nieporozumieniem. Oprócz nieszczęsnej kwaśnicy na kiełbasie serwowane były raki, krewetki, makarony. To zupełny bezsens o tej porze roku, podczas takiej plenerowej imprezy. Poza tym to była świetna okazja, by zaprezentować smaczne dania regionalne – twierdzi Rafał Dorociuk. – Szkoda, że ci sami panowie będą prezentować kuchnię zakopiańską w Kapsztadzie – dodaje.
Mirosław Drewniak zdziwiony jest atakami zakopiańskich kucharzy. – Gotuję prawie 30 lat, jestem autorem 9 przewodników kulinarnych. Mam duże doświadczenie, także jeśli chodzi o potrawy regionalne. Gotowałem już dwukrotnie podczas Pucharu Skoków w Zakopanem i podczas letniej edycji skoków. Twierdzą, że nie potrafię ugotować kwaśnicy? – śmieje się. – Jestem z Bielska-Białej, a kwaśnica beskidzka jest o wiele lepsza od podhalańskiej – dodaje. Potwierdza, że do Kapsztadu jedzie bez Zbigniewa Kurleto. Jak będzie wyglądać menu, jeszcze nie wie. – Wiem, że mam przygotować bufet dla 200 osób. Co konkretnie będę gotował, dowiem się pod koniec tygodnia – zapowiada Mirosław Drewniak.
Twierdzi, że atakami Rafała Dorociuka nie jest zdziwiony. – Podczas Pucharu ten człowiek z grupą uczniów opuścił stanowisko pracy w połowie imprezy. Dlatego nie dostał pieniędzy. Uczniowie, którzy zostali i pracowali, dostali wynagrodzenie zgodnie z umową. To była umowa słowna, bo tak jest zazwyczaj, ale zawsze rozliczam się uczciwie. Co do jego krytyki, to ja nie gotują pod Rafała, ale pod ludzi, a ci zazwyczaj są zachwyceni moją kuchnią – podkreśla.
– Mirosław Drewniak jest w dziesiątce najlepszych polskich kucharzy. Zna kilka języków. Wielokrotnie sprawdził się na tego typu imprezach, dlatego nie zamierzam eksperymentować w Kapsztadzie z ludźmi, których nie znam – tłumaczy Andrzej Kozak, szef TZN, współorganizator wyjazdu zakopiańskiej delegacji do RPA. – To będzie kuchnia polska z elementami regionalnej, na pewno sobie dobrze poradzi – dodaje.
– Nie miałem zupełnie wpływu na to, którzy kucharze pojadą do Kapsztadu. Ja wyznaczyłem tylko cztery osoby, które wejdą w skład zakopiańskiej delegacji i pojadą na koszt miasta. Oprócz mnie to wiceburmistrz Wojciech Solik, Zofia Kiełpińska – szefowa Komitetu Organizacyjnego i jej prawa ręka – Stefan Rogalski. Pozostały skład delegacji i sprawy organizacyjne, związane z wyjazdem, to działka Tatrzańskiego Związku Narciarskiego i Polskiego Związku Narciarskiego – wyjaśnia Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. – Gdyby to ode mnie zależało, wziąłbym wszystkich kucharzy zakopiańskich, bo wiem, że są najlepsi na świecie, ale na to nie mam żadnego wpływu – dodaje.
Beata Zalot
0 0
Gdzie sa ojcowie miasta,patrza gdzie mozna w Zakopanym kase zrobic a nie promowac region !
0 0
a co to bedzie za impeza w tym kapsztadzie - gotowanie na zawolanie czy jakies jaja ! a babki klozetowej nie biorą? to bedzie awantura
0 0
Nepotyzm pełną gębą! Czemu o tym tak cicho! Jednego ręka drugiemu rękę myję! To takie towarzystwo koleżków gejusiów!
0 0
Pytam się co na to przyznanie się do przestępstwa zatrudnianie ludzi na czarno ) ma do powiedzenia KONTROLA SKARBOWA
0 0
śmiem twierdzić, że kontrola skarbowa ma to gdzieś...
0 0
No teraz już wiem ,że DOBRY KUCHARZ ZNA KILKA JĘZYKÓW,pewnie przez to ma bardziej wyostrzony smak .
0 0
Ale grajdół.Nawet o kucharzy się kłócą.Zróbcie może prawdziwego \"unijnego\"oscypka to wtedy możemy porozmawiać o uczciwym gotowaniu.,
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz