Koło Łowieckie im. Sabały w Zakopanem ma swój sztandar, który został poświęcony 3 października. Uroczystości rozpoczęły się od otwarcia wystawy w podworskim lamusie w Kuźnicach.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6052"}
Na terenie Zakopanego i Podhala zawsze było wielu polowacy. Tuż po drugiej wojnie światowej myśliwi mogli indywidualnie dzierżawić tereny łowieckie i na nich polować, np. Stanisławowi Karpielowi przypadło Kościelisko, Ciche i Nowe Bystre. Z czasem utworzyli jednolitą organizację. W 1950 roku pod Tatrami powstało koło łowieckie. Po zarejestrowaniu otrzymało nazwę Koło Łowieckie im. Sabały. Dzisiaj myśliwi w nim zrzeszeni gospodarują na ponad 15 tys. ha lasów, torfowisk i puścizny na Orawie i Podhalu, a nadzór sprawuje Nadleśnictwo Nowy Targ. Obecnie prezesem zarządu Koła Łowieckiego im. Sabały jest Janusz Osmola, a łowczym Roman Głowacz.
Teren łowiecki pod względem przyrodniczym jest bardzo zróżnicowany. Bytuje tu głównie zwierzyna płowa, ale zamieszkują go również dziki, można nawet spotkać łosia. Jest też dużo małych zwierząt (lisy, zające, borsuki, kuny leśne) i dzikie ptactwo. Występują również gatunki chronione: wilki, rysie, niedźwiedzie, bobry, wydry, a także liczna populacja cietrzewia i głuszca.
W podworskim lamusie na terenie dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego w Kuźnicach została otwarta wystawa, złożona głównie z trofeów myśliwskich członków Koła Łowieckiego im. Sabały. Można też obejrzeć kunsztowną biżuterię z rogów. Szczególne zainteresowanie wzbudzają meble wykonane z tyk jelenich i łopat danieli, które składają się na gabinet myśliwego, a ich ozdobą są płaskorzeźby o tematyce łowieckiej. Ekspozycję uzupełniają fotografie dzikich zwierząt autorstwa Ludwika Krzeczkowskiego i Kazimierza Pańszczyka, członków koła.
– Ten budynek w Kuźnicach pamięta czasy Sabały, który był tu nieraz. Poza tym Homolacsowie byli właścicielami dóbr zakopiańskich. Niedaleko stąd stworzyli zwierzyniec, gdzie hodowali dziką zwierzynę – przypomniał w czasie wernisażu Stanisław Czubernat, zastępca dyrektora TPN. – W Tatrzańskim Parku Narodowym chroni się zwierzynę, ale łowiectwem zajmowano się tu od zarania dziejów. Kiedyś było gwarancją bytu, później stało się elementem kulturowym – przekonywał i tłumaczył, że gospodarka łowiecka gwarantuje równowagę poszczególnych gatunków. – Kiedyś na terenie parku była nadmierna liczba roślinożerców kopytnych, około 500 sztuk, dlatego odbywały się odstrzały redukcyjne. Teraz duże drapieżniki – wilki i niedźwiedzie – zastąpiły człowieka i mamy do 200 sztuk zwierzyny płowej – mówił dyrektor. – Mamy dużą watahę wilków i to one głównie pilnują populacji kopytnych – dodał.
Polowace stworzyli swoisty język łowiecki, istnieje też bogata literatura tematycznie związana z myślistwem.
Wiesław A. Wójcik, dyrektor Centralnej Biblioteki Górskiej i redaktor naczelny rocznika „Wierchy”, autor książki biograficznej o Janie Krzeptowskim Sabale, która ukaże się w przyszłym miesiącu, opowiadał o patronie koła łowieckiego. W tym roku przypada 200. rocznica urodzin i 115. rocznica śmierci Sabały. – Kazimierz Przerwa-Tetmajer nazwał Sabałę Homerem Tatr. Jego postać wzbudzała duże zainteresowanie. Sam nie potrafił czytać ani pisać, ale inni m.in. Henryk Sienkiewicz, zapisywali jego opowieści. Jego „Sabałowa bajka” została przetłumaczona na kilka języków. Najwięcej czasu spędzał z nim Tytus Chałubiński. Andrzej Stopka Nazimek zebrał sabałowe nuty – przypomniał Wiesław Wójcik i wyjaśniał, że opracowanie biografii Sabały jest trudnym przedsięwzięciem, ponieważ niewiele faktów z życia Jana Krzeptowskiego można ustalić. – Sabała legalnie i nielegalnie oddawał się polowactwu. Na swoim koncie miał wiele ubitych niedźwiedzi. Stanisław Witkiewicz podaje, że upolował 13 sztuk. Ostatniego – gdy miał 68 lat i kiepski wzrok. Miał to być olbrzymi niedźwiedź, a za jego skórę Sabała zażyczył sobie 33 reńskie. Bywał też na polowaniach u Homolacsów – mówił. – W młodości był uważany przez ochroniarzy przyrody za największego kłusownika i szkodnika. Jego życie się zmieniło, gdy pod Tatry zaczął przyjeżdżać Tytus Chałubiński i Sabała zaczął chodzić z nim w góry, na słynne „wyprawy bez programu”. Sabała stał się ozdobą tego regionu – podkreślił Weiesław Wójcik.
W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele władz łowieckich. Tadeusz Kubacki z Okręgowej Rady Łowieckiej w Nowym Sączu wyjaśniał, że myśliwi uratowali wiele zagrożonych wyginięciem gatunków zwierząt, m.in. bobra. – Myśliwy nie liczy czasu, godzin spędzonych w lesie, aby ratować przyrodę – wyjaśniał Kubacki. – Myślistwo ma również aspekt wychowawczy. Myśliwi najpierw chronią i hodują, a dopiero później polują. Nawet Jan Paweł II zmienił zasady kanoniczne i w naszych kołach są też zakonnicy, duchowni.
Po uroczystościach w Kuźnicach, podczas Mszy św. w Starym Kościółku został poświęcony sztandar koła. Myśliwi złożyli też kwiaty na mogile Sabały na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku.
Jolanta Flach***
Jan Krzeptowski Sabała (1809-1894) – słynny podhalański gawędziarz ludowy, muzykant i myśliwy. Dorywczo zajmował się przewodnictwem. Brał udział w wielu tatrzańskich wycieczkach, prowadzonych przez Tytusa Chałubińskiego, który zabierał go ze sobą jako ulubionego gawędziarza i muzykanta. Sabała opowiadał o swoich przygodach myśliwskich, zbójnikach. W swoim repertuarze miał też bajdy i legendy tatrzańskie. Przyjaźnił się też ze Stanisławem Witkiewiczem oraz Marią i Bronisławem Dembowskimi.
0 0
hmmm, lubie Pana Janusza, alke hobby nie podzielam ...;-))
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz