Mam szesnaście lat. Uciekłam z domu dziecka do burdelu, bo bałam się poprawczaka.
Tyle usłyszeli strażnicy graniczni od Agnieszki. Podopieczna domu dziecka uciekła z placówki, chciała poczuć się jak dorosła: być wolna i niezależna. Kilka miesięcy tułała się po różnych melinach. W końcu postanowiła rozpocząć pracę w agencji towarzyskiej. Żeby wprowadzić w błąd właściciela lokalu, podrobiła dokumenty. Dodała sobie trzy lata.
– U nas to pierwszy od wielu lat przypadek takiej ucieczki – podkreśla Krystyna Juraszek, dyrektor Centrum Wsparcia Dziecka i Rodziny w Zakopanem, któremu podlega dom dziecka.
Nalot 28 września 2009 strażnicy graniczni z Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Zakopanem zrobili nalot na jedną z agencji towarzyskich pod Giewontem. Sprawdzali, czy zatrudnione dziewczyny przebywają w Zakopanem legalnie. Czy nie ma wśród nich pań zza wschodniej granicy. Ku swojemu zdziwieniu odkryli nastoletnią pracownicę.
– W trakcie kontroli lokalu okazało się, że przebywa w nim niepełnoletnia, 16-letnia dziewczyna – wyjaśnia mjr SG Marek Jarosiński, rzecznik prasowy komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu. – Z wyjaśnień właściciela lokalu wynikało, że dziewczyna przebywała w agencji zaledwie około doby, a swoje dane osobowe, zwłaszcza wiek, zataiła przed właścicielem lokalu. W obecności strażników granicznych przepraszała go za wprowadzenie w błąd co do swojego rzekomo pełnoletniego wieku.
Mundurowi odstawili dziewczynę do domu dziecka. Wszystko się zgadzało: placówka wcześniej zgłosiła zaginięcie podopiecznej. Nikomu jednak do głowy nie przyszło, by szukać zguby w burdelu. – Mamy ucieczki naszych podopiecznych – po prostu wagarują, uciekają ze szkół. Zawsze jednak wracają do domu. Nasza placówka to nie więzienie. To ich dom – podkreśla Krystyna Juraszek.
Z Agnieszką od początku było inaczej.
PicieDo zakopiańskiego „Tatrogrodu” trafiła trzy lata temu. I – jak twierdzi pani dyrektor – jest klasycznym przykładem dziecka, które nie kwalifikuje się do takiej placówki. Wymaga specjalistycznego leczenia socjoterapeutycznego, resocjalizacji. Ma bowiem zaburzone emocje, problem z samooceną, jest nadpobudliwa. – Niestety. My od maja 2008 roku czekamy, aż znajdą dla niej miejsce z przydziału w centralnym rejestrze. Brakuje socjoterapeutycznych placówek z fachowcami – tłumaczy Krystyna Juraszek. I od razu dodaje, że ma już siedmioro takich dzieci w wieku 6-16 lat. To smutny plon alkoholizmu w rodzinach. Wystarczy, że matka, będąc w pierwszym trymestrze ciąży, solidnie się upiła. W mózgu płodu zachodzą nieodwracalne zmiany. A co dopiero, gdy rodzice piją nałogowo i praktycznie nie trzeźwieją od rana do wieczora. – Fachowo to się nazywa zespół FAS, czyli Zespół Alkoholowy Płodu. Dzieci w późniejszym wieku nie potrafią rozróżnić co dobre, co złe, są psychicznie okaleczone, a środowisko, np. rówieśnicy w szkole, nauczyciele, bardzo źle je przyjmują. A to nie są z gruntu złe dzieci – dodaje Krystyna Juraszek. Niedawno badanie EEG mózgu jednego z podopiecznych wykazało trwałe uszkodzenia płata czołowego, ciemieniowego i potylicznego w mózgu. Wychowawcy z domu dziecka zadają retoryczne pytania: jak takie dziecko ma się odnaleźć w szkole? Jak ma sobie poradzić z nauką? Jak opanować tabliczkę mnożenia? Wyliczają, że w polskich więzieniach co drugi skazany pochodzi z rodziny, w której nadużywano alkoholu.
WychowanieSzkoły nie przyjmują do wiadomości problemu z zespołem FAS. Nauczycielki dzwonią codziennie do domu dziecka, mówią, co złego zrobił podopieczny. Dlatego dzieci nie wytrzymują presji i stałej negatywnej oceny. – Nie ma pola, na którym mogą być chwalone. Nigdy nie są docenione. Mają kłopot z pamięcią krótkotrwałą. Zdarza się, że któreś z tych dzieci opanowuje przy mnie np. tabliczkę mnożenia. Uczę go i widzę, że umie. Ale po pół godzinie nic nie wie. Dostaje nagany i złe oceny. Dlatego wagarują. Uciekają z lekcji. A Agnieszka poszła dalej – tłumaczy Krystyna Juraszek.
Szesnastolatka uciekała z placówki już przed wakacjami. Zaczęło się na przełomie maja i czerwca. Ale to były tzw. jedno- dwudniówki. Docierała do matki, lądowała u koleżanki lub na melinie. Jej matka notorycznie pije. Policja odnajdywała dziewczynkę i odstawiała do „Tatrogrodu” kilkakrotnie. A Agnieszka brała kąpiel, przebierała się i uciekała. Na przykład po rynnie.
Wcześniej snuła barwne opowieści. Niestworzone historie. Imponowała dzieciom z placówki, że jest wolna, może robić, co chce. Aż wylądowała w agencji towarzyskiej. – To smutne, jaki los dzieciom z zespołem FAS zgotowali rodzice. W dodatku, skoro nie wychodzą z nałogu, to przy każdorazowej wizycie u matki, w Agnieszce rosło poczucie winy i krzywdy: „Pewnie matka pije przeze mnie”. Dziewczynka wymaga leczenia indywidualnego. Nasza terapia w placówce to za mało. Sądy od razu powinny tego typu dzieci kierować do wykwalifikowanych ośrodków – podsumowuje Krystyna Juraszek. I od razu zaprzecza obawom podopiecznej – w jej przypadku nie ma mowy o żadnym poprawczaku. Z domu dziecka droga wiedzie na socjoterapię, potem do ośrodka resocjalizacyjnego, a zakład poprawczy jest na samym końcu. – Tam trafiają dzieci, które już złamały prawo. Potem jest już tylko więzienie – dodaje Krystyna Juraszek.
LikwidacjaW „Tatrogrodzie” przypominają, że Zakopane nie dysponuje specjalistycznymi ośrodkami dla dzieci z zespołem FAS. Co więcej, likwidowane są klasy specjalne w Szkole Podstawowej nr 5. – Poza likwidacją nie ma żadnej alternatywy. Apelowałam do miasta niejednokrotnie, aby w szkołach tworzyć klasy integracyjne. Ze specjalistyczną opieką dla tych dzieci. Skoro przez lata Szkoła Podstawowa nr 5 miała kadrę, która zajmowała się dziećmi trudnymi, to po likwidacji klas specjalnych nasilą się nasze problemy – twierdzi Krystyna Juraszek. I pokazuje plik próśb z wielu powiatów w Polsce o przyjęcie do „Tatrogrodu” kolejnego dziecka, sprawiającego trudności wychowawcze.
Rafał GratkowskiPs. Imię uciekinierki z „Tatrogrodu” zostało zmienione.***
Co to jest FAS?Fetal Alkohol Syndrome (FAS) jest to zespół nieprawidłowości, stwierdzany u niektórych dzieci matek spożywających alkohol w okresie ciąży. Następuje on w wyniku picia alkoholu przez kobiety ciężarne. Wówczas alkohol przenika przez łożysko i jest wchłaniany w całości przez dziecko, uszkadzając płód nieodwracalnie, nawet wtedy kiedy matka tego nie odczuwa. Zespół alkoholowy płodu (FAS) wiąże się z fizycznymi, umysłowymi i behawioralnymi anormalnościami
– Skutki używania alkoholu przez kobiety ciężarne mogą być różne, dlatego nie wszystkie dzieci obarczone zespołem będą do siebie podobne. Niektóre z nich będą w większym stopniu obarczone niż pozostałe. Inne będą wykazywać mniej fizycznych aniżeli związanych z zachowaniem się opóźnień, charakteryzując się przy tym lekkim upośledzeniem umysłowym. Wiele spośród nich będzie miało trudności w nauce i w kontaktach społecznych – podkreśla Elżbieta Kopaczek na stronie www.biomedical.pl
Dzieci, które nie posiadają pełnoobjawowego FAS, ale w życiu płodowym były narażone na działanie alkoholu są diagnozowane jako osoby obarczone Fetal Alkohol Effects (FAE).
Mogą one charakteryzować się normalnym wzrostem, wyglądem, ich rozwój umysłowy może mieścić się w normie. Jednak tak samo jak dzieci z FAS mogą mieć problemy z zachowaniem, nauką i rozumowaniem.
opr.rav
0 0
no tak, problem z terapia, ale równiez...ciągnie wilka do lasu, no bo do tej pracy trzeba miec inne kwalifikacje ...niekoniecznei wyniesione ze szkoły...
0 0
spokojnie można dołożyć wartosci propagowane przez , (wam bliskie sercu) \"Uwagi\" \"Superwizjery\" ... jako jednyie słuszne..
0 0
biedne dziecko o dobrych kwalifikacjach:)
0 0
\"PODHALE\" trochę za dużo cynizmu w Twoim ostatnim wpisie.Zapewne nie chciał byś być na jej miejscu...
0 0
Fajna cizia
0 0
a to ekscelencji tak wolno...???
0 0
Jak czytam te bezsensowne komentarze niektórych osób ( w szczególności jednej z pań ) , to zastanawiam się nad jej wiekiem.... i jeszcze kilkoma aspektami ... wracając do tematu ... Znam tą dziewczynę osobiście... z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że przeżyła w życiu gehennę i przeżywa ją nadal ( jej rodzice a w szczególności matka - nie była trzeźwa chyba od kilku lat ) - wy sobie chociaż zdajecie sprawę z tego co ona musi przeżywać ? Przychodzisz do domu i widzisz zapitą leżącą na ziemi matkę, spitego ojca, który coś mamrota pod nosem, obcych spitych lumpów śpiących w Twoim własnym łóżku... osobiście żal mi jej i to bardzo, ... to wrażliwa i miła dziewczynka, tylko ją życie skrzywdziło. Ale niestety taką kpiącą postawą na tego typu zdarzenia nikt z was nie polepszy sytuacji takich dzieci - bo to przecież jeszcze dzieciak i to dzieciak patrzący z innego pryzmatu niż ci odchowani pod skrzydełkiem mamusi, którzy całe życie mieli to co w życiu najważniejsze .. ciepło i rodzinną atmosferę. Przemyślcie czasami zanim coś głupiego napiszecie, bo to świadczy tylko o waszym prostactwie i zobojętnieniu na cudze nieszczęście.
Oczywiście żebyśmy się dobrze zrozumieli .. nie piszę tego do wszystkich tylko do osób, które zakpiły z problemu
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz