Polskie Koleje Linowe blokują projekt doprowadzenia wody na Gubałówkę.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6461"}
Problem ten dotyka kilka tysięcy mieszkańców tych okolic. PKL nie chce się zgodzić na przebieg wodociągu z centrum Zakopanego na górę Gubałówki. Przedstawiciele PKL twierdzą, że jego poprowadzenie w proponowany przez lokalne władze sposób jest niezgodne z prawem. Jakub Dzioboń, prezes spółki wodno-kanalizacyjnej SEWiK, odpowiada, że ta blokada może o rok opóźnić doprowadzenie wody na Gubałówkę. Część mieszkańców Gubałówki, która godzi się na ułożenie rur na swoich działkach, komentuje postępowanie PKL jednym słowem – szantaż.
Tymczasem na wodę w kranach na Gubałówce nie doczekało się już kilka pokoleń góralskich rodzin. Jeszcze w latach 60. po stromym zboczu, z centrum Zakopanego, poprowadzono rury. Powstały też zbiorniki. Wtedy woda nie popłynęła ze względu na problemy technologiczne. Budowano nowe domy, pensjonaty, karczmy. Po wodę trzeba było jeździć na dół.
Nadzieja pojawiła się dziesięć lat temu. Wtedy Andrzej Stoch, zakopiański biznesmen mający tam restaurację, na głębokości kilkudziesięciu metrów dowiercił się do wody. Zaczęły powstawać studnie, ale tylko w małej części rozwiązały one problem. Na wodociąg z prawdziwego zdarzenia czeka cały grzbiet Gubałówki, od Szymoszkowej po przekaźnik telewizyjny i dalej, aż po Furmanową.
Ostatnio władze Zakopanego zdecydowały się na realizację drogiego projektu doprowadzenia na górę wody z Gładkiego. – Na inwestycję początkowo uzyskaliśmy zgodę wszystkich właścicieli terenu, w sumie przeszło stu osób – mówi Jakub Dzioboń, prezes wodno-kanalizacyjnej spółki SEWiK. – Problemy rozpoczęły się niedawno, gdy inwestycję nagle zaczęły blokować Polskie Koleje Linowe. Spółka jest właścicielem szeregu działek, przez które mają przebiegać rury.
Jak dodaje prezes Dzioboń, przygotowanie oprotestowanego projektu zajęło prawie dwa lata. Jego realizacja ma kosztować 12 mln zł, połowę sfinansuje Unia Europejska. – PKL brak zgody tłumaczy względami technicznymi. To dziwne, że zgodzili się wszyscy oprócz kolei, a na wodę czeka cała Gubałówka. Istnieje możliwość ominięcia działek PKL, ale cały projekt musiałby powstać od nowa. To opóźni jego realizację o rok – dodaje prezes Jakub Dzioboń.
Przedstawiciele PKL tłumaczą, że nie mogą się zgodzić na realizację projektu niezgodnego z prawem. Jego ostatnia wersja zawiera bowiem istotne zmiany. Rury są poprowadzone pod trasą narciarską, w kilku miejscach na prywatnych działkach pojawiły się boczne przyłącza. Tymczasem w tych miejscach plan zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje żadnej zabudowy.
– Nie godzimy się na takie niezgodne z prawem rozwiązania – twierdzi Paweł Murzyn, dyrektor ds. technicznych PKL. – Poprowadzenie wodociągu w ten sposób doprowadzi do ostatecznego końca zamkniętej czasowo trasy narciarskiej na Gubałówce. Przyłącza to miejsca, w których często dochodzi do awarii. Mogą one mieć wpływ na stok narciarski. Nie możemy się na to zgodzić. Paweł Murzyn dodaje, że PKL zgadza się na poprowadzenie rur według pierwszego projektu, wzdłuż istniejących już starych rur z lat 60. ub. stulecia.
Burmistrz Zakopanego Janusz Majcher chce doprowadzić do kompromisu między SEWiK-iem a PKL-em. – Za kilka dni ma dojść do rozmów w tej kwestii, ale woda na Gubałówce musi popłynąć. Nie znam szczegółów sprawy, nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, skąd w projekcie pojawiły się te przyłącza na prywatnych działkach. Na tym terenie nie można niczego wybudować, niewykluczona jest jednak budowa w okolicy jakiegoś szałasu – dodaje burmistrz Janusz Majcher.
Niektórzy mieszkańcy Gubałówki określają postępowanie PKL słowem szantaż. Rodzina Gąsieniców Byrcynów nie kryje oburzenia blokadą zgłoszoną przez spółkę.
– Na poprowadzenie wodociągu przez swoje działki zgodziło się przeszło stu właścicieli terenów na zboczach Gubałówki - tłumaczy Bożena Gąsienica Byrcyn. – Jeżeli Polskie Koleje Linowe blokują doprowadzenie wody do setek domów, to czy ta firma chce jeszcze bardziej popsuć swoje relacje z mieszkańcami?
Pani Bożena dodaje, że PKL nie mają prawa decydować w sprawie wodociągowych przyłączy na należących do prywatnych właścicieli działek.
– To nasza własność, my nie domagamy się decydowania o przyłączach na działkach PKL, więc dlaczego mieszkańcy mają być nierówno traktowani ? – podsumowuje Bożena Gąsienica Byrcyn.
Mieszkańcy Gubałówki, którzy nie mogą doczekać się na wodociąg, mają już dość ciągłych informacji o sporach. – Władze przypominają sobie o nas tylko przed wyborami, dużo obiecują i nic z tego nie wynika. Mamy studnie, ale wodociąg bardzo by się nam przydał. Sami go jednak nie doprowadzimy. Nie mamy nawet radnego, który upominałby się o nas. Najpierw zamknięto trasę, teraz znowu nie ma zgody na doprowadzenie wody, wszyscy o nas zapomnieli – podsumowuje spór Aniela Stoch, jedna z mieszkanek Gubałówki.
Paweł Pełka
0 0
Czy to znaczy że pan Byrcyn też z wiadrem po wodę lata?
0 0
on siedzi niżej, to pewnie ma...
0 0
Stare przysłowie pszczół mówi: \"Jak Wojtek Laszczykowi, tak Laszczyk Wojtkowi.\" Niech się nie zgadza PKL. Popieram w tym przypadku. Zapomniał Byrcyn jak sam zablokował trasę? Niech Byrcyny oddadzą działki, a wtedy będzie wiadomo, którędy poprowadzić wodociąg. Że zacytuję panią Bożenkę: \"PKL nie będzie się bezprawnie panoszył na naszym gruncie.\"
0 0
masz racje, tam tez chodziło o interes spoleczny...zapomnial wół jak cieleciem beł...
0 0
Po przeczytaniu artykułu faktycznie trzeba stwierdzić ,że Waterworld to nie jest...Ile to problemów na Podhalu przez te nadmierne rozczłonkowanie działek...No ale cóż to tradycja z dziada pradziada i trzeba z rozsądkiem do takich spraw podchodzić.Tym bardziej rozsądnie powinni podchodzić ludzie,którzy sami uważają się za światłych,a decydują w takich sprawach lub co najmniej mają na nie wpływ...
0 0
Po prostu:\"Jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie\"...
0 0
fatalnie
nic dodac nic ujac a lepiej nie bedzie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz