Andrzej Laszczka, emerytowany profesor z Krakowa, własnym sumptem odnowił nagrobek zasłużonego dla Tatr i Zakopanego Michała Kirkora.
W sobotnie południe w Starym Kościółku na Pęksowym Brzyzku ks. dziekan Stanisław Olszówka odprawił Mszę świętą. Po niej skromna grupa wiernych wraz z kapelą góralską zebrała się na zakopiańskiej nekropolii.
„Spoczywaj cicho, druhu nasz!
Na szczyty szedłeś dumnie,
Więc dzisiaj one pełnią straż
Rycerską przy Twej trumnie.
Jako sokoła skalnych Tatr
Żegnamy pieśnią Ciebie,
Niechaj Cię słodkim górski wiatr
Poszumem ukolebie”Te słowa inskrypcji na cmentarnej mogile nr 27 znów świecą dawnym blaskiem. Mogiła Michała Kirkora została odnowiona dzięki dwuletnim staraniom profesora dra hab. Andrzeja Laszczki. – Pomimo swojego ceperstwa czułem się zobowiązany do renowacji tego grobu. A to przez powinowactwo w trzecim pokoleniu ze zmarłym Michałem Kirkorem – podkreśla prof. Andrzej Laszczka. – Michał był bratem męża siostry mojej babci (matki mojej matki), Zofii Kirkor Kiedroniowej, która pochodziła z rodziny Grabskich. Zresztą obie były siostrami znamienitych polityków II Rzeczpospolitej – Władysława i Stanisława Grabskich.
Gruźlica zmogła sokoła
Michał Kirkor (ur. 17 października 1871 w Suwałkach, zm. 25 stycznia 1907 w Zakopanem) – doktor medycyny, taternik. W 1891 roku rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Po powrocie z zesłania ukończył medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. W latach 1898-1904 był asystentem profesorów Napoleona Cybulskiego i Bronisława Kadera (katedra fizjologii). Jako zamiłowany taternik w 1899 został członkiem Towarzystwa Tatrzańskiego, w którym w latach 1902-1906 pełnił funkcję członka zarządu. A w 1905 r. zamieszkał w Zakopanem. W 1902 w towarzystwie pierwszego zdobywcy Kazimierza Brzozowskiego dokonał drugiego wejścia żlebem pomiędzy Giewontem a Małym Giewontem od strony Doliny Strążyskiej, zwanym obecnie Żlebem Kirkora. Zmarł na gruźlicę w Zakopanem.
Zofia z Grabskich Kirkor-Kiedroniowa (bratowa Michała Kirkora) tak opisała go w swoich „Wspomnieniach”: „Ładny blondynek o cerze i rumieńcach, jakich pozazdrościć mu mogły panny, o ślicznych, dużych, niebieskich oczach, niższy od Dymitra (brat Michała), lecz zgrabniejszy od niego; dużo i głośno mówiący, energiczny, zaradny, mniej zdolny od brata i mniej interesujący, ale o wiele bardziej życiowy. Po powrocie z zesłania wyjechał do Krakowa na dalsze studia medyczne, w najkrótszym możliwie czasie uzyskał doktorat (mimo że jednocześnie pracować musiał zarobkowo), otrzymał asystenturę u prof. Cybulskiego, później także u prof. Kadera, słynnego chirurga, i wtedy, gdy zdawało się, że drogi życiowe stoją przed nim otworem, zdobyte niezwykłym wysiłkiem, gdy żona ukochana Ryta (Małgorzata, Margerita z Pytonów Kirkorowa, w 1898 wyszła za mąż za Kirkora, mieli dwóch synów – Michała (1899-1913) i Józefa (1901-1955)) i dwaj synkowie niezmąconym darzyli go szczęściem, dosięgnął go wróg nieubłagany, grożący mu od lat młodzieńczych – gruźlica płuc. Nic nie pomogła wyrobiona gimnastyką i ćwiczeniami atletycznymi siła mięśni. Pozostała po Michale Kirkorze pamięć prawego i dzielnego człowieka, zasłużonego sokoła i znakomitego taternika. Leży na starym zakopiańskim cmentarzu w obliczu ulubionych gór, wśród których na próżno szukał uzdrowienia. Zmarł w sanatorium Dłuskiego w 1907 r.”.
Dwuletnie staraniaProfesor przez blisko rok szukał odpowiednich fachowców, którzy potrafiliby odnowić zaniedbany i zniszczony zębem czasu nagrobek. Drugie tyle zabrały prace renowacyjne. – Dlatego śmiało mogę powiedzieć, że dziś udało się nam spotkać przy odnowionym na stulecie śmierci grobie Michała Kirkora. Tyle mogłem zrobić dla mojego ukochanego Zakopanego – podkreśla prof. Andrzej Laszczka. Profesor przypomniał, że Michał Kirkor i historia jego rodziny należą do fascynujących kart związanych mocno z losami Polski. – To Litwa w jego osobie przyszła pod Tatry i dała Zakopanemu znamienitego taternika. O tym, jak to się stało, można się dowiedzieć śledząc bujną historię rodu Kirkorów litewskich. Ród ma powiązania z Adamem Honorym. Ojciec Michała był synem stryja Adama Honorego, dziennikarza, archeologa, którego niesłusznie posądzano o rusofilię. A on tylko starał się u zaborcy, by wydawać polskojęzyczną gazetę. Rodzina opisana jest w książce „Kirkorowie litewscy” – podsumowuje prof. Andrzej Laszczka. Przyznaje, że fascynował się postacią Michała Kirkora od dawna, sam wędrował po Tatrach Polskich i Słowackich, zachwycił się także wierszem wykutym w nagrobnej płycie. Podkreśla, że zamiłowanie do tatrzańskiej przyrody przekazali mu rodzice i dziadek Konstanty Laszczka, którzy jeszcze przed II wojną światową uprawiali czynnie tatrzańską turystykę. – Dzięki nim od 1948 roku działałem czynnie we wszystkich organizacjach turystycznych – w PTT, TTN, a w PTTK od założenia w 1951 roku aż do dziś – dodaje Andrzej Laszczka. Podziękowania za pomoc w restauracji monumentu składa Stanisławowi Łukaszczykowi, gaździe z Cyrhli, i liternikowi Danielowi Gąsienicy. Podkreśla, że razem ocalili nagrobek Kirkora od zapomnienia przynajmniej na kolejnych sto lat.
Rafał Gratkowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz