W zakopiańskich klubach narciarskich wrze. Proceder podrabiania podpisów na listach uczestnictwa w obozach kondycyjnych trwa od lat.
Wśród rodziców zawodników i trenerów narciarskich klubów Zakopanego krążą listy ze sfałszowanymi podpisami młodzików i juniorów. Za „martwe dusze”, które nigdy nie były na zgrupowaniach, ktoś składał podpisy. Ktoś otrzymywał refundacje ich pobytów.
W Tatrzański Związek Narciarski uderzyła pierwsza fala tsunami, które pogrążyć może wiceprezesa Andrzeja Karpiela. W poniedziałek do władz związku wpłynęło pismo od oburzonych trenerów i rodziców młodych narciarzy. Domagają się wyjaśnienia nieprawidłowości organizacyjnych. Chodzi o rozliczenia zgrupowań w Łazach i Wałczu.
– Adresat pisma jest nieprawidłowy – twierdzi Andrzej Kozak, prezes TZN. – Oprócz transferu pewnych kosztów, nie mamy z tymi obozami nic wspólnego. Nasza komisja zjazdów zatwierdzała jedynie składy kadry, a Małopolski Związek Stowarzyszeń Kultury Fizycznej był ich organizatorem, on prowadził rozliczenia i rachunki – podkreśla.
Zastępca prezesa Lech Nadarkiewicz przejrzał teczkę komisji zjazdów. Stwierdził, że w organizacji posiedzeń są poważne uchybienia: nie ma śladów po zebraniach, które odbywały się bez protokołów, bez przewodniczącego i bez koordynatora. – Jest tylko jeden rachunek dotyczący zgrupowania młodzików i juniorów w Wałczu, dopłata wysokości 11 tys. 480 zł – zaznacza Nadarkiewicz.
Zdaniem kadry trenerskiej problem w tym, że TZN nie potrafi się z tych pieniędzy rozliczyć. – Mam rachunek z TZN, dopłatę za transport na zgrupowanie, ponad 8 tys. zł, które zapłaciłam panu Karpielowi na rękę. Według stawek, dopłaty do juniorów wynoszą 75 zł, a do młodzików 55 zł. Jakbym nie liczyła – za naszych zawodników i liczbę dni – wyliczenia nie zgadzają się – twierdzi Bożena Niklińska z klubu „FIRN”. Podkreśla, że jej podpis za udział w zgrupowaniu w Łazach ktoś podrobił, bo jej tam nie było. – Jest wielu takich jak ja. Co się stało z tymi pieniędzmi? – pyta. – Urodziłem się w Kuźnicach, poświęciłem całe życie narciarstwu. Jeśli TZN nie wyjaśni sprawy fałszywych podpisów, to na najbliższym walnym zgromadzeniu składam mandat – zapowiada Jacek Nikliński, jej mąż.
Niewiarygodne dokumentyAndrzej Kozak podczas poniedziałkowego spotkania z rodzicami i trenerami podkreślił, że TZN nie może wystąpić do prokuratury. Przyznał, że wcześniej wprawdzie obiecał takie działanie, ale nie posiada żadnych wiarygodnych dokumentów odnośnie zgrupowań. – Proszę mi dać takie dokumenty, a zgłoszę rzecz do prokuratury – stwierdził.
Rodziców to tylko rozjuszyło. – Mamy listę z Łazów koło Mielna. Opieczętowana, fotokopia oryginału. Kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt podpisów jest sfałszowanych. Na liście z Wałcza też kilkanaście nazwisk osób i podpisów osób, które tam nigdy nie były – denerwuje się Maciej Kolasa reprezentujący rodziców. Jest wściekły, że ktoś podrobił podpis jego córki.
– Skoro to nie są wiarygodne dokumenty, to przecież my oryginałów nie dostarczymy do TZN. Bo żadna księgowa w małopolskim stowarzyszeniu nam ich nie wyda – podkreśla jeden z rodziców.
Dotacje na juniorów i młodzików płyną dwutorowo z ministerstwa sportu i urzędu marszałkowskiego. To potężna pula środków, bo tylko w Małopolsce trenuje ponad 16 tys. młodych zawodników. Pieniędzmi dysponuje Małopolski Związek Stowarzyszeń Kultury Fizycznej.
Wieloletni proceder– Pewne sprawy się naciąga, bo to jest chory system. Chodzi o to, żebyście mogli za swoich zawodników dostać pieniądze – tłumaczył w poniedziałek Andrzej Karpiel.
– Jestem wstrząśnięty – nie ukrywa Leszek Oremus z Siepraw Ski. – Naszych chłopców nie było na zgrupowaniu w Wałczu, a dostałem pieniądze za dwóch chłopaków, dwa razy po ponad 1200 zł.
Maciej Kolasa pytał, dlaczego 1,6 tys. zł jeden z rodziców otrzymał za swoją córkę, choć jej nie było na zgrupowaniu? Wiceprezes mętnie tłumaczył, że były to kwoty za obozy na śniegu. – Ale oni nie byli na żadnym obozie na śniegu – usłyszał krzyki z sali.
Obóz w Wałczu zorganizowany był na przełomie lipca i sierpnia, a w Łazach k. Mielna w sierpniu 2008 roku. – Sprawa nieprawidłowości finansowych ciągnie się od dwóch lat. I wciąż nie możemy tego wyjaśnić – tłumaczy Bożena Niklińska.
Prezes TZN przyparty przez rodziców i trenerów do muru broni swego zastępcy. – Nie wiadomo, kto zrobił listy uczestnictwa. Andrzej Karpiel stwierdził, że nie pisał tych list – podkreślił w poniedziałek Andrzej Kozak. To stwierdzenie ma się nijak do wyjaśnień, które oburzonym trenerom i rodzicom złożył wcześniej jego zastępca. – Tydzień wcześniej przyznał nam pan, że zrobił te listy, powiedział pan, że podpisał się za moją córkę. Nawet obiecał zwrócić pieniądze. To jest żenujące – stwierdził w trakcie konfrontacji w siedzibie TZN Maciej Kolasa.
Nagraniami z pierwszego spotkania dysponuje Stanisław Matląg, który stwierdza, że tak sprawy nie zostawi. – Jestem po rozmowie z naszym kolegą. Pan Stanisław jest zdesperowany. Skoro władze TZN nie są skłonne nam pomóc, rozmywają całą sprawę i odbijają piłeczkę do Krakowa, to on złoży zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – zapowiada Bożena Niklińska.
Czarne pieniądzeW obronie TZN-u wystąpiła przedstawicielka Uczniowskiego Klubu Sportowego „Regle” z Kościeliska. Okazuje się, że biegaczki z tego klubu pojechały na zgrupowanie, ale dla odmiany żadnej listy nie podpisywały. – Żeby gdziekolwiek wyjechać, musimy kombinować – podkreśla Zofia Leśnik z UKS „Regle” – Nasze zawodniczki śpią na pryczach w Załężu, w warunkach urągających człowiekowi. Dlatego z radością wykorzystaliśmy możliwość wyjazdu na to zgrupowanie. Pojechało siedem naszych zawodników i dwóch trenerów.
Takie tłumaczenia nie usatysfakcjonowały wzburzonych rodziców, a tylko dolały oliwy do ognia. – To i tak się nie zgadza, bo my dotarliśmy do 13 sfałszowanych podpisów. A może ich być więcej. Poza tym, dlaczego za alpejczyków pojechali biegacze? – dopytywali.
Lech Nadarkiewicz wyraził zdumienie pobieraniem pieniędzy przez rodziców. Podkreślił, że tak sprawa fałszowania podpisów, jak i kwestia wypłat pieniędzy za zgrupowania należą do spraw karnych. – Ten co dawał i brał, będzie odpowiadać. Bo to są czarne pieniądze – podsumował dyskusję.
Dodał, że sprawą postępowania Andrzeja Karpiela zajmie się zarząd. – Wkrótce organizujemy zebranie w trybie natychmiastowym. Odbędzie się też walne zebranie delegatów TZN. Sugerować będę panu Karpielowi rezygnację. Bo to są zarzuty kryminalne. Za podrabianie podpisów na dokumentach grożą trzy lata więzienia – stwierdził Lech Nadarkiewicz. Dodaje też, że w zarządzie małopolskiego stowarzyszenia pracuje Marek Malczewski, a jego syn Jakub Malczewski opłacany jest jako trener koordynator. I to właśnie jego pracę wykonywał społecznie Andrzej Karpiel.
– Może i działał w dobrej wierze, bo teraz nie ma innej możliwości by wyciągnąć pieniądze na zgrupowania. Brak przejrzystości zasad, a przecież i tak narciarstwo alpejskie finansują rodzice i fanatycy tego sportu – słychać było głosy z sali.
Bzdura i wstydNie udało nam się porozmawiać z Jakubem Malczewskim. Przebywa obecnie za granicą. Za to jego ojciec Marek Malczewski bagatelizuje zarzuty wysuwane pod adresem organizatorów zgrupowań. – Syn dostawał gotowe listy uczestników od trenerów. Poza tym to, co teraz wyrabiają trenerki, to wielki wstyd. W narciarstwie i tak jest wielka bieda, a robią teraz wielką aferę. Zapomnieli, jak sami brali pieniądze za zgrupowania z innych terminów? – pyta Marek Malczewski. Bzdurą i pomówieniem nazywa zarzuty o fałszowaniu podpisów. Twierdzi, że sytuacje podpisywania list za nieobecnych następuje za wiedzą i zgodą zawodników. Wyjaśnia, że Małopolski Związek Stowarzyszeń Kultury Fizycznej płaci określone stawki uczestnikom zgrupowań. Zdarza się, że ktoś rezygnuje z udziału w wyjeździe. Na jego miejsce trzeba wziąć innych chętnych, czasem z innych klubów. – Związek Stowarzyszeń płaci za liczbę zawodników. Nie interesuje ich, kto jest z jakiego klubu. Dlatego potem kluby dostają pieniądze. Tak, żeby wszystko się zgadzało w rachunkach. Jak kogoś nie ma na zgrupowaniu, to na gotowej już liście podpisuje się, żeby pieniądze mogły być wypłacone – wyjaśnia mechanizm tworzenia list i podpisów za nieobecnych sportowców. Dodaje, że szczegółowe wyjaśnienia przedstawi podczas spotkania.
Rafał Gratkowski
0 0
No proszę gdzie się człowiek nie obejrzy to afery,
0 0
to zapewne trwa latami , tyle ze zastanawia mnei jak ujrzalo swiatło dzienne? kogos pomineli??
0 0
Aaaaaa, to nie mamy wynikow nie dlatego, ze nie ma gdzie trenowac (Gubalowka zamknieta, Nosal zamkniety) ale dlatego, ze nie ma KOMU trenowac! Gratulacje!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz