Pod koniec 2006 r. przed gmachem Urzędu Miasta Zakopane odsłonięto pomnik dra Andrzeja Chramca. Wcześniej jego dokonania uhonorowały pamiątkowe tablice, ufundowane przez Wielkopolan z Międzychodu i Wrześni. Tylko w kresowych Brodach, na terenie dzisiejszej Ukrainy, i w Katowicach nie ma jeszcze żadnej tablicy, przypominającej o działalności zasłużonego dla Polski lekarza i społecznika!
Zakopiański cmentarzyk na Pęksowym Brzyzku jest jednym z najbardziej znanych panteonów narodowej pamięci. Górale nazywają go Cmentarzem Zasłużonych Polaków. Chramcowie mają okazałą kwaterę przy głównej alejce, w pobliżu bramy wejściowej. Nadano jej formę kopca, usypanego z tatrzańskiego granitu. Porasta go zielony mech i górskie krzewinki, a wierzchołek wieńczy spękany głaz, przypominający złamany pień dębu, powalonego wichrem. Na pochyłości usypiska, wzdłuż przekątnej, leży krzyż katolicki – alegoria wiary, przez chrześcijan przyniesionej na Podhale. Ze wszystkich stron otaczają go spiżowe tabliczki z inskrypcjami poświęconymi Chramcom, z których najstarszy – Józef urodził się w roku 1834. Był ojcem dra Andrzeja Chramca – prekursora hydroterapii na polskim Podtatrzu. W krypcie grobowej pod skalnym kopcem, obok dziadka i ojca, spoczywa także inż. Witold Chramiec, konstruktor i budowniczy największych polskich wodociągów i najstarszy syn Andrzeja, natomiast najmłodszy z chłopców doktora – inż. Józef Chramiec, ma tylko symboliczny zapis, przypominający, że w 940 r., jako jeniec wojenny Starobielska, został zamordowany w Charkowie.
Od nagrobka do pomnika
Na poczesnym miejscu znalazło się epitafium, przywiezione tu przez członków Związku Podhalan znad nizinnej Warty i Wrześnicy. Po przeszło pół wieku trwającej rezerwie, z jaką mówiono i pisano o dokonaniach dra Chramca, oni jako pierwsi przypomnieli obywatelskie zasługi znakomitego lekarza, społecznika i patrioty.
\"Za ofiarną pracę na terenie Wielkopolski w latach 1924-1936, w dowód wdzięczności, mieszkańcy powiatów międzychodzkiego i wrzesińskiego. Zakopane 1994 r.\"
Dopiero w 10 lat później w hallu głównym starostwa zakopiańskiego przy Chramcówkach 15, tam, gdzie dawniej mieścił się słynny Zakład Wodoleczniczy dra Chramca, zakopiańczycy umieścili miedzioryt z popiersiem doktora, w góralskim kapeluszu i pelerynie, a pod nim wymowną inskrypcję: \"Założycielowi największego i najbardziej renomowanego zakładu leczniczego w Zakopanem, wójtowi Zakopanego w latach 1901-1906, reformatorowi i orędownikowi naszej ziemi, w 65. rocznicę śmierci w dowód wdzięczności mieszkańcy powiatu tatrzańskiego.\" Musiało upłynąć jeszcze 12 lat, aby dr Chramiec mógł znaleźć się na cokole pomnika przed gmachem zakopiańskiego magistratu.
Szukać wytchnienia w polskich zdrojowiskach
Był pierwszym rodowitym góralem, który ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Z dyplomem doktora wszechnauk lekarskich powrócił między swoich w 1887 r. Miał wtedy 28 lat. Jeszcze tego samego roku stanął na ślubnym kobiercu. Jego żoną została lwowianka, urodzona w Kamieńcu Podolskim – Jadwiga z Bieczyńskich, córka Stanisława i Elżbiety z Domańskich. Z tej okazji jego ojciec, krewniacy i znajomkowie góralskim sposobem wybudowali zakład wodoleczniczy z kilkunastoma pokojami dla kuracjuszy. Całą inwestycj, młody medyk wsparł pieniędzmi osobiście pożyczonymi z Kasy Zaliczkowej w Nowym Targu.
Praktyki specjalizacyjne, odbyte w austriackich uzdrowiskach (m.in. w: u dra Jana Czerwińskiego w podalpejskim Fürstenhof) zachęciły młodego balneologa do stosowania nowoczesnych zabiegów hydropatycznych Prischnitza, Schrotta i ks. Kneippa. Swoim kuracjuszom zalecał: natryski, masaże, kąpiele, diety, gimnastykę i spacery wśród zakopiańskich jodeł. Do jego lecznicy coraz liczniej przyjeżdżali ludzie chorzy na gruźlicę. Znawcy przedmiotu zauważają, że w tamtym okresie: \"Dr Chramiec staje się z roku na rok osią lecznictwa w Zakopanem i powagą w swym zawodzie.\"
Działalność tego sanatorium firmował przez ponad ćwierć wieku. Z roku na rok zwiększał liczbę pokojów gościnnych i pawilonów zabiegowych. Zainstalował centralne ogrzewanie i prąd elektryczny, który w Europie na przełomie stuleci był atrybutem nowoczesności i ozdobą mieszkań najbogatszych obywateli kontynentu. Obok gości z Austrii, Rosji i Niemiec bywali tu Polacy ze wszystkich trzech zaborów, a także polscy emigranci z tak odległych zakątków globu jak Egipt, Australia, Władywostok czy USA. U Chramca leczyło się lub wypoczywało ponad 20 tys. kuracjuszy. Byli to przeważnie ziemianie, przemysłowcy, kupcy, literaci i artyści – jednym słowem elita ówczesnego społeczeństwa. Prof. Jan Rostafiński trafnie zauważył, że: \"Dr Chramiec nauczył Polaków szukać wytchnienia i leczenia się w polskich zdrojowiskach, a nie wyjeżdżania za granicę.\"
Ćwierćwiecze sukcesów
Chramcowie byli szczęśliwym małżeństwem. Mieli siedmioro dzieci: Witolda (1889), Jadwigę (1891), Andrzeja (1892) Janinę (1893), Zofię (1895), Marię (1895) oraz Józefa (1904). Swemu potomstwu zapewnili najlepsze, jak na owe czasy, szkoły i wykształcenie. Trzej synowie dra Chramca uzyskali dyplomy wyższych uczelni, a ich siostry, po złożeniu matury w najlepszych krakowskich gimnazjach, studiowały również za granicą. Jadwiga i Janina spędziły kilka lat nad Tamizą, w londyńskiej szkole dla dziewcząt, gdzie doskonaliły znajomość języka angielskiego. Poza nim posługiwały się swobodnie niemieckim i francuskim. Wszystkim swoim dzieciom dr Chramiec zaszczepił zamiłowanie do sprawności fizycznej i rekreacji sportowej. W tym względzie wyróżniały się Janina i najmłodsza – Maria. Od wczesnej młodości uprawiały jazdę konno, łyżwiarstwo, narciarstwo i tenis ziemny.
Z życzliwości i dobroci serca doktorostwo Chramcowie znani byli nie tylko wśród zakopiańskich gazdów i podhalańskiej biedoty, wśród której eskulap uchodził za: góralskiego dochtora. Po ojcowsku zaopiekowali się drem Tomaszem Janiszewskim, który do Zakopanego przybył \"jako młody, bezrobotny, biedny lekarz\". Dr Chramiec przygarnął go do swego zakładu i zapewnił posadę asystenta, a potem rekomendował na stanowisko lekarza klimatycznego. Nawet wtedy, gdy Stanisław Witkiewicz publikował wrogie i krzywdzące opinie na temat właściciela zakładu wodoleczniczego, pp. Chramcowie zatrudniali jego żonę w charakterze nauczycielki muzyki, wiedzieli bowiem, że ona i jej mąż żyją w niedostatku. Potrzebowali wsparcia, a więc, zgodnie z podszeptami sumienia i zasadami katolickiego katechizmu, dr Chramiec zatrudnił p. Witkiewiczową jako nauczycielkę gry na fortepianie. Jej uczennicami były młode Chramcówne oraz ich bracia.
Energiczny i życzliwy ludziom \"góralski dochtor\" cieszył się popularnością wśród mieszkańców Zakopanego i Podhala. Najpierw wybrali go na posła do zakopiańskiej gminnej rady, w latach 1902-1906 sprawował urząd wójta, a w kadencji 1912-1916 Podhalanie powierzyli mu godność marszałka całego powiatu nowotarskiego.
Chramiec skrachowany
Pierwszą życiową katastrofę dr Chramiec przeżył późną wiosną 1910 r. Spłonęły wszystkie zabudowania zakładu i jego prywatne mieszkanie. Nie miał dachu nad głową ani depozytów w bankach. Mając zaufanie i wsparcie przyjaciół, zainicjował powołanie Towarzystwa Akcyjnego z kapitałem zakładowym: 1 milion koron. Nie wszyscy jednak byli tak uczciwi, jak im z oczu patrzało; adwokat sprzedający akcje okazał się malwersantem i sprzeniewierzył pieniądze uzyskane z transakcji.
Mimo dotkliwego krachu, dr Chramiec odrestaurował swoją lecznicę. Już w 1913 r. otworzył murowany pensjonat o czterech kondygnacjach. Jego wnętrza zdobiły modne malowidła, zaprojektowane przez Władysława Skoczylasa. Dziś w tym budynku przy Chramcówkach 15 mieści się starostwo zakopiańskie i dom wczasowy. Z prawdziwie góralską stanowczością Chramiec przystąpił do spłaty pożyczek, ale po upływie kilku kwartałów w monarchii Franciszka Józefa ogłoszono stan wojenny. Sztabowcy austro-węgierskiej armii zarekwirowali zakład wodoleczniczy i zamienili na szpital frontowy. Ostatnim aktem zakopiańskiego dramatu dra Chramca była licytacja upadłości; w lutym 1918 r. – za cenę niewspółmierną do rzeczywistej wartości gruntu, budynków i wyposażenia – cała realność przeszła na własność galicyjskiego Czerwonego Krzyża.
W 1918 dr Chramiec ostatecznie opuścił Zakopane. Szlak jego tułaczki prowadził przez Podbeskidzie, Ukrainę, Kujawy, Pomorze i Wielkopolskę aż do Katowic, gdzie zmarł kilkanaście godzin przed sylwestrową nocą 1939 r.
Henryk Szczepański
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz