Ma na koncie trzy wyroki za oszustwa i dwa akty oskarżenia. W Zakopanem Katarzyna K. oszukała kilkanaście firm, w sumie na pół miliona złotych.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6933"}
Jej proces nie może się rozpocząć, bo choruje. Stan zdrowia nie przeszkadza jednak Katarzynie K. założyć kolejną spółkę i prowadzić hotel w Krakowie.
Spółka Niezależny Zespół Konsultantów (NZK spółka z o.o.) została zarejestrowana w listopadzie 2004 r. Jej prezesem stała się Katarzyna K., pomagał jej mąż Andrzej K. i Maria M. Prężnie rozwijająca się spółka wynajęła w Zakopanem dwa budynki. Od prywatnej osoby kamienicę „Royal” przy rondzie im. Chramca, od katowickiego PSS Społem pensjonat „Karolówka” na zakopiańskiej Chłabówce. Do końca nie wiadomo, skąd wzięła się taka dziwna nazwa spółki, komu i w jakich sprawach miał doradzać „Zespół Konsultantów”.
Wiadomo natomiast, jaka była kryminalna przeszłość małżeństwa K. Oboje byli karani. Ona w latach 2004-2005 została trzy razy skazana za oszustwa, m.in. przez sądy w Łodzi i Zgierzu. Wszystkie trzy wyroki to kary więzienia w zawieszeniu. Oszustka znana jest także w Kłodzku – tamtejsza prokuratura przygotowała przeciwko niej akt oskarżenia. Tam nie stawiała się na wezwania prokuratury do tego stopnia, że sąd w 2006 r. zastosował wobec niej tymczasowy areszt. Odsiedziała 3 miesiące i wyszła na wolność. W tym samym czasie prowadziła już w Zakopanem nową spółkę, właśnie NZK. Dodajmy, że zgodnie z polskim prawem, jako osoba karana za oszustwa nie mogła w ogóle zasiadać w jej władzach.
Mechanizm działania spółki był dziecinnie prosty. W kilkudziesięciu firmach na Podhalu, i nie tylko, pani prezes K. zamawiała różnego rodzaju towary – od spożywczych, przez artykuły AGD, po elementy wyposażenia mieszkań. Zamawiała, odbierała i nie płaciła. Gdy kontrahenci nalegali na zapłatę, Katarzyna K. prosiła o odroczenie terminów, bo zaraz w Zakopanem zacznie się sezon. Jednocześnie wynajmowała w dwóch dzierżawionych budynkach pokoje. Co stało się z pieniędzmi czerpanymi z wynajmu, nie wiadomo, bo na konto spółki nie było praktycznie regularnych wpłat.
– Reprezentuję firmę zajmującą się sprzedażą artykułów AGD. W moim przypadku niezapłacone faktury opiewają na przeszło 20 tys. zł. Część udało się odzyskać, na resztę być może nigdy się nie doczekam – mówi przedstawiciel jednej z pokrzywdzonych firm.
Akt oskarżenia w tej sprawie przygotowała Prokuratura Rejonowa w Zakopanem. Całe akta liczą kilkanaście tomów. – Oskarżeni mają postawione 47 zarzutów dotyczących oszustw oraz 1 dotyczący kodeksu spółek handlowych i niezgłoszenia wniosku o upadłość spółki – informuje Zbigniew Lis, prokurator rejonowy w Zakopanem.
Oszustwa na pół miliona
Wśród oszukanych są firmy, które straciły kilka tysięcy złotych, są jednak i takie, którym spółka NZK nie zapłaciła za faktury opiewające na przeszło 100 tys. zł.
Po pięciu latach od momentu założenia spółki NZK w zakopiańskim sądzie nie może rozpocząć się proces trójki osób z nią związanych: prezes Katarzyny K., jej męża Andrzeja K. i Marii M. Za pierwszym razem jedna z oskarżonych Maria M. poprosiła o adwokata z urzędu, który musiał zapoznać się ze sprawą. Przed kolejną rozprawą Katarzyna K. przedstawiła zaświadczenie lekarskie. Podobnie stało się na początku grudnia, gdy procesu nie udało się rozpocząć trzeci raz z rzędu. Pozostali oskarżeni – odpowiadający z wolnej stopy Andrzej K. i przywieziona z zakładu karnego Maria M. – zasiedli na ławie oskarżonych.
Według zwolnienia lekarskiego, wystawionego przez biegłego lekarza sądowego, Katarzyna K. nie była zdolna do stawienia się przed oblicze sądu przez 8 dni. W związku z tym sędzia zarządził przebadanie oskarżonej przez Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie.
Oprócz przedstawianych teraz zaświadczeń lekarskich pani Katarzyna i jej mąż Andrzej mają się chyba całkiem nieźle. Teraz założyli kolejną spółkę i w Krakowie, przy ul. Krowoderskiej 70 prowadzą hotel Ambasador.
W minioną niedzielę odwiedziliśmy hotel. Mieści się on w małej kamienicy, 10 minut spacerem od rynku. Nad zamkniętymi i zasłoniętymi drzwiami czerwony neon. Dzwonimy do drzwi. Otwiera młoda, sympatyczna blondynka. Nocleg kosztuje 220 zł, wszystkie pokoje są wolne. Gdy prosimy o kontakt z panem Andrzejem lub panią Katarzyną, kobieta z recepcji podaje nam numer telefonu komórkowego, twierdzi, że jest córką pani Katarzyny. Pytamy o sądowe i prokuratorskie sprawy. Odpowiada, że wie o nich, ale nic nam nie powie. Podanego numeru telefonu nikt nie odbiera.
Andrzej K. w czasie śledztwa zakopiańskiej prokuratury nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Katarzyna K. powiedziała tylko, że „nikogo nie chciała oszukać i chce zrobić wszystko, aby oddać te pieniądze”.
Będzie to bardzo trudne. Przed prokuratorem stwierdziła, że nie ma majątku, żadnych dochodów i jest na utrzymaniu córki. Jak na właścicielkę spółki prowadzącej w centrum Krakowa hotel to zadziwiająco mało.
Paweł Pełka
0 0
Nie ma to jak mieć taki prawdziwy, niczym nie skalany, czytej wody, i pierwszej jakości-TUPET
0 0
nazwa arthotel cos mi przypomina z naszel polskiej historii. Wszak nie tak dawno byla inna \"slawna \"spolka ktora w \"artystyczny \" sposob robila banki na szaro. Ci to do piet im nie dorastaja, no ale zawsze te pol banki za darmo mozna wyludzic. Dziwie sie ze wszyscy wiedza ze te zwolnienia naciagane a nikt nic nie moze w tej sprawie zrobic. A moze nie chca????
0 0
oj, daja Kasce zarobic, bi sie lubi dzielić kobitka z potrzebulskimi zapewne ;-))
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz