Miasto Zakopane

Zamknij

Barwny żywot Kowalskiego

Rafał Gratkowski 09:14, 30.12.2009
Treść artykułu pod wideo ↓
1 Barwny żywot Kowalskiego

Grafik epoki art-deco, żołnierz-tułacz II Korpusu Armii Andersa, Kazimierz Kowalski (1907-1990) z Zakopanego. Postać, na którą światło wspomnień rzuca jego syn, Jacek.

::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7037"}

Pierwszy rzut oka na rodzinną historię uświadamia, że jest ona godna hollywoodzkiej oprawy. Tylko niektóre wątki życia Kazimierza Kowalskiego w zupełności wystarczyłyby na oskarową produkcję. Dziś jego prace możemy oglądać na wystawie w „Domu Doktora”. A o tym, jak ciekawe wiódł życie, przekonuje Jacek Kowalski z Poronina.

Cesarsko-królewskie laury

Kazimierz Kowalski urodził się 1 lipca 1907 (zmarł 30.09.1990) w Zakopanem w rzemieślniczej rodzinie mistrzów krawieckich. Perfekcja zawodu była kultywowana tak po mieczu, jak i po kądzieli. Jego ojciec – Jan Kowalski zdobył złoty medal na wystawie „International Exhibition Arts Industry London 1910”. Zaszczytną nagrodę wręczył mu sam książę Walii Jerzy. Protoplasta rodu zdobył zaszczytne wyróżnienie za wykonanie kompletnego stroju narciarskiego. – Buty zrobił mój dziadek Andrzej z Kamieńca – wspomina Jacek Kowalski, który dziś mieszka w Poroninie i przy okazji ekspozycji prac Kazimierza Kowalskiego na podstawie rodzinnych przekazów i dokumentów przekazał garść wspomnień o ojcu.

Natomiast matka Kazimierza, Stefania Kowalska, na „Wystawie Rękodzieła C.K. Austro-Wiedeń 1912” otrzymała z rąk cesarzowej Sisi złoty medal za suknię ze stokrotek. – W czasie II wojny światowej dziadek trafił do obozu koncentracyjnego – wspomina Jacek Kowalski – W Obozowej Organizacji Oporu nosił ksywkę „Dziadek”.

Jan Kowalski był więźniem K.L. Austchwitz z nr 99 od 1939 do 1945 roku. W obozie wylądował za akcję przeprowadzenia przez Tatry żony i córki gen. Sosnkowskiego. W Państwowym Muzeum w Oświęcimiu znajduje się praca więźnia KL Auschwitz Tadeusza Myszkowskiego (obozowy nr 593). Jest to karykatura przedstawiająca Jana Kowalskiego. Myszkowski i Kowalski pochodzili z Zakopanego i byli ze sobą spokrewnieni. Jan Kowalski za wystawianie prac Myszkowskiego był aresztowany. W lokalu Empire w Zakopanym pokazał karykatury polityczne Hitlera i Mussoliniego, autorstwa swojego krewnego. Natomiast sam artysta za owe prace został także aresztowany i osadzony w obozie Auschwitz.

Z hrabiowskiego zaciągu

Rodzina Kowalskich to ludzie z „zaciągu fachowców” Władysława hr. Zamoyskiego. – To byli rzemieślnicy osadzani na Wilczniku i na Kamieńcu, urzędnicy i nauczyciele na Parcelach Urzędniczych, kupcy i restauratorzy przy Krupówkach, lekarze na Starej Polanie i u podnóża Gubałówki. Ściągnięci dla ucywilizowania Zakopanego, które było w owym czasie pastersko-rolniczą krainą – przypomina Jacek Kowalski.

Jego ojciec Kazimierz Kowalski pod Tatrami ukończył szkołę powszechną i Liceum „Liliana”. Następnie trafił do Bielska-Białej, gdzie ukończył Wyższą Szkołę Przemysłową z biegłą znajomością francuskiego i niemieckiego. – Nauka obu języków wówczas była oczywista, a później znajomość obu przydała mu się w Północnej Afryce, w wywiadzie polowym Royal Army – mówi Jacek Kowalski. Dodaje jednak, że ojca wcale nie ciągnęło do „bielskiej wełny” i przemysłu. – Miał duszę artysty, jak mówił dziadek.

Pewnie dlatego Kazimierz Kowalski ruszył w świat. Odwiedził Paryż, Gandawę, Liege i po tych rozpoznawczych podróżach rozpoczął studia artystyczne z grafiki użytkowej na Uniwersytecie w Liege i Leuven (Louvain). – Nie ukończył ich jednak, wezwany po 2 latach przez dziadka do pracy w „Bar Empire”– nowo otwartej restauracji – wspomina Jacek Kowalski. Lokal mieścił się przy Krupówkach i był czwartą po „Wnuku”, „Trzasce” i „Karpowiczu” znaną i cenioną zakopiańską restauracją.

Równolegle pracował dla magistratu. W „Kresach” wykonywał afisze i reklamy dla Biura Promocji Uzdrowiska. Pomagał też swemu ojcu organizować i budować park miejski w Zakopanem.

Kazimierę Zadęcką, piękną krakowiankę, poznał w Warszawie, gdzie wysłała go matka w konkury do innej studentki, córki zakopiańskich mistrzów krawieckich. – Pojechał w celu dynastycznego zlikwidowania konkurencji. Ale nic z tego nie wyszło, a moja mama miała do końca ciężkie życie z babcią – dodaje Jacek Kowalski.

Kazimierz z Kazimierą, mimo 9-letniej wojennej rozłąki, byli razem do końca.

Na dętkach przez Dunaj

W 1939 Kazimierz Kowalski jako podporucznik rezerwy wraz z plutonem 26 zakopiańczyków, Strzelców Podhalańskich, wyrusza na wojnę. Wszyscy chłopcy mieli wrócić po dwóch tygodniach wojenki. Wróciło ich dwóch po 9-letniej tułaczce. Czterech ożeniło się w słonecznej Italii, dwóch w mglistej Szkocji, a osiemnastu zginęło na szlaku bojowym II Korpusu gen. Andersa. – To był pluton zwiadu na polu walki, a więc zajmowali się likwidacją szpiegów bez sądu i mieli licencję na zabijanie od Króla Jerzego VI. Razem przeszli przez Palestynę, Irak, Egipt, El Alamei; Cyrenajkę, Tobruk, Brindisi, Monte Cassino, Bolonię i powtórnie Egipt w tajnej misji z gen. Sikorskim – wylicza Jacek Kowalski. I przypomina ciekawy epizod z historii Zakopiańskiego Plutonu. A było nim przedostanie się z Węgier do Palestyny. Po internowaniu w Siklos zakopiańczycy naturalnie spróbowali ucieczki. Zostali złapani i z obozu internowania trafili do Obozu Karnego w Balaton-Boglar. Stąd na linach zwiali z wieży zamkowej. – Wujek Franek Wyroba był w Zakopanem wulkanizatorem i miał na Węgrzech kolegę, także wulkanizatora. On zaopatrzył uciekinierów w dętki i na tych dętkach przeprawili się przez Dunaj, uciekając do Bułgarii i dalej do Turcji – dodaje Jacek Kowalski – a w Istambule, Konstantynopolu-Rumelia Hisar, mieszkał kolega ojca ze studiów w Liege – generał turecki z żoną – też byłą studentką z Belgii. Gdy dotarli do ich bakczysaraju okazało się, że kolega nie żyje, a piękna wdowa (Lewantynka pochodzenia francuskiego) z chęcią ich gościła przez miesiąc, przygotowując z ambasadą brytyjską przerzut plutonu z Istambułu do Adany. W tych sprzyjających okolicznościach poczęła się moja przyrodnia siostra Gizel (druga, Sara, w Egipcie, w greckiej rodzinie kolegi ojca z Leodium).

Po miesiącu wdowa „kupiła” wagon tytoniu bez tytoniu, ulokowała w nim cały pluton ze stosownym wyposażeniem. Wagon zaplombowano i wysłano przez stepy Anatolii i Wrota Cylicyjskie do portu w Adanie, gdzie umówiony czekał brytyjski statek. Żołnierze-tułacze zaokrętowali się na nim nocą, a rankiem odpłynęli do Hajfy. Tam już stacjonowało Wojsko Polskie po exodusie z Kazachstanu przez Teheran i Bagdad. – Zakopiańscy żołnierze zostali przywitani w świętej Galilei po polsku – podsumowuje Jacek Kowalski.

Za zasługi na polu walki Kazimierz Kowalski dostał wiele odznaczeń Wielkiej Brytanii, (m.in. medal „GEORGIUS VI REX” Imperium brytyjskiego”), PRL (medale pamiątkowe) i RP (brązowy Krzyż Zasługi i stopień kapitana).

Trudny powrót

Wyruszając na wojnę, zostawił w Polsce dwóch synów i żonę. – Mama na szczęście była dzielną i zaradną kobietą. Wychowała nas praktycznie sama na inżynierów, co nie było w tych czasach łatwe – podkreśla Jacek Kowalski. Gdy nastał pokój, nie było już Polski, za jaką ginęli żołnierze-tułacze. Dlatego Kazimierz Kowalski podjął próbę ściągnięcia swej rodziny do Szkocji. Opłacony przewodnik zjawił się nocą w willi „Capri” (dziś „Siklawa”) przy ul. Tetmajera. Miał dostarczyć Kazimierę z synami do Wiednia. – Ale mama się bała, brat miał osiem, a ja jedenaście lat. Dlatego odmówiła. Ojciec wrócił do kraju jako zdemobilizowany porucznik w 1948 roku. Na polach Cisowskich w Gdyni w obozie UB odbył kwarantannę polityczną. Nie nadawał się do ówczesnej rzeczywistości. Chodził w andersowskim mundurze z odprutymi naszywkami i zmienionymi guzikami. A UB za nim krok w krok. Uciekał w Tatry i w swoją grafikę na werandzie w „Capri”, gdzie godzinami rysował angielskimi kredkami. Mama traktowała go jak trzeciego syna – wspomina Jacek Kowalski.

W tym trudnym czasie Kazimierz Kowalski zajmował się też geodezją. Opracował dla magistratu mapę działek Gubałówki i innych widokowych terenów Zakopanego, z dokładnym wykazem i wskazaniem szczytów tatrzańskich, widocznych z każdej działki. Do tego studium wielkości działki zakopiańskiej, liczącej 1500 m kw. – Zostało ono później zmienione przez komunę na 1200 m kw. Ale przynajmniej było przestrzegane. A dzisiaj w kapitalizmie, i demokratycznym państwie prawa, wyznaczone minimum zmniejszono do 900 m kw. A i to nie jest przestrzegane. Na przykład w Poroninie, tuż na granicy Zakopanego, wystarczy 500 m kw., a nawet mniej, aby wybudować chałupę 6-kondygnacyjną „na jeden autobus” – zaznacza Jacek Kowalski.

Jego ojcu przy uzyskaniu zatrudnienia i zleconych prac pomagali w powojennym okresie Józef Marusarz i inni zakopiańscy architekci i urbaniści.

– Ojciec nauczył mnie i brata Jędrka angielskiego porządku w życiu i pracy oraz bezpiecznego chodzenia po górach. Nauczył nas Tatry kochać i rozsądnie szanować. Popierał moją jazdę na nartach w AZS ZAKOPANE pod okiem ówczesnych wychowawców i trenerów, jego kolegów, którzy starali się nas przez te czasy przeprowadzić bez prania mózgu, a z pożytkiem dla zdrowia.

Uczył nas i kazał pamiętać o Katyniu, Sikorskim, próbie utworzenia polskiego Kościoła narodowego wśród żołnierzy Armii Andersa – w reakcji na postawę i stosunek Piusa XII i ówczesnego Watykanu do aliantów, w tym Polaków. Często nam przypominał, że to Zachód – wiecznie pijany Churchill, sparaliżowany Roosvelt i de Gaulle, który się do nich nie wiadomo dlaczego załapał – sprzedał nas przebiegłym Sowietom i okrutnemu Stalinowi, „aby mieć spokój i drugi plasterek szynki do codziennego chleba, bo jeden im nie wystarczał”. Były to wówczas słowa obrazoburcze i niebezpieczne – matka kazała nam milczeć i zapomnieć – wspomina powojenny okres Jacek Kowalski. Dodaje jednak, że rzeczywistość Polski Ludowej nie przeszkodziła jego ojcu być w życiu codziennym człowiekiem nieprzeciętnie uczciwym, praworządnym oraz dowcipnym. – Umiał bawić całe towarzystwo, które często nas odwiedzało. Mama prowadziła otwarty dom, na parterze w „Capri” zawsze było wesoło. Tatę uwielbiały kobiety – dodaje Jacek Kowalski. I przypomina, że pomimo trudności, ojciec nigdy nie zapisał się do ZBOWiD-u. – Zapisałem go ja, fałszując podpis na prośbę matki. To było wtedy konieczne, żeby dostać drugą taryfę tańszych opłat za prąd. W domu była bieda – podsumowuje Jacek Kowalski.

Ekspozycja wspomnień


Od 12 grudnia w Galerii Magdy Kraszewskiej „Dom Doktora” przy ulicy Witkiewicza w Zakopanem można oglądać graficzne prace autorstwa Kazimierza Kowalskiego. Czas i miejsce ich powstania pokrywają się z czterema okresami jego życia. W pierwszej części wystawy prezentowane są prace z podróży i studiów w Zachodniej Europie lat 30., kolejny etap to Węgry, przełom lat 1939/1940, obóz internowanych w Siklos i po ucieczce, obóz karny w Balaton-Boglar, lata 1940-1945 – prace wykonane w Północnej Afryce, na szlaku bojowym II Korpusu, i w końcu lata 1946-1947 – grafiki z obozu demobilizacyjnego w Szkocji.

– Ciekawostką są druki, kwestionariusze polityczno-osobowe, przylepiane w okresie PRL obowiązkowo na odwrocie każdej pracy. Zawierają m.in. pochodzenie społeczne, przynależność do partii lub wrogich organizacji. Co i tak nie pomogło, bo ocena ówczesnych kustoszów brzmiała: „secesyjna zgnilizna i burżuazyjne ciągoty”. Ojciec bardzo to przeżywał i nie ponawiał prób wystawiania swoich prac. A pod koniec życia, już w wolnej Polsce, nie miał na to siły. Dlatego dzisiaj, w warunkach pełnej swobody myśli, postanowiłem podjąć próbę zorganizowania jego wystawy – podsumowuje Jacek Kowalski. Życiowe i artystyczne doświadczenia jego ojca są dowodem, jak wielka historia XX wieku silnie odciskała swe piętno na indywidualnych losach ludzi.

Rafał Gratkowski
(Rafał Gratkowski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

Konto usunięteKonto usunięte

0 0

Rzeeczywiście barwny ale smutny. Moim zdaniem niepotrzebnie wrócił do prl

14:22, 31.12.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%