Ożenki z 12-letnimi pannami i sfingowane pogrzeby. Najpotężniejszy góralski ród z przodkami sprzed pięciu wieków dziś ma swych przedstawicieli w książęcych familiach Meksyku. Genealogiczny program komputerowy, opracowany przez Mormonów, pozwala wykryć wiele podhalańskich ciekawostek.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"753"}
Odwiedzali Archiwum Królewskie na Wawelu, badali księgi parafialne we włocławskiej katedrze, pytali o przodków we wszystkich domach w Kościelisku. Maria i Józef Krzeptowscy Jasinek, od czterdziestu lat na tropach Gąsieniców, zawędrowali nawet na inne kontynenty. A gdyby nie wsparcie mormońskiego programu komputerowego, nie byliby w stanie ogarnąć wszystkich odgałęzień rodowego pnia.
– Proszę, mamy alfabetyczny spis nazwisk z przydomkami. Wchodzimy w jedno z nich i widzimy datę urodzin, śmierci, imiona rodziców i całe potomstwo. Gdzie kto się urodził, podstawowe udostępnione dane – wodzi myszką po ekranie pani Maria – Możemy dowiedzieć się, jak rozwija się historia danego rodu.
Najstarsza data – 1530 rok – należy do Piotra Kistka Kostki z Czarnego Dunajca, który z Zofią Czerwińską z Podczerwonego miał syna Piotra Gąsienicę Walczaka. Ten poślubił w lutym 1605 roku Urszulę Kalatę Sołtysiankę. Mieli szóstkę dzieci. Tak można \"klikać\" w każde nazwisko i otwierać kolejne rodowe gniazda, śledzić, jak łączą się rody, jak jedne wymierają bezpotomnie, a inne rozwijają się do dziś.
Gdyby teraz wydać nagromadzoną w komputerowych trzewiach góralskiego domu na Nędzówce genealogię w formie książkowej, byłoby to 12 potężnych tomów. Dlatego na jesieni Józef i Maria Krzeptowscy chcą opublikować efekty swej wieloletniej pracy w formie krążków CD i DVD. Kompaktowe wydanie zawierać ma 1,5 tysiąca opisanych historycznych i współczesnych zdjęć.
Księga rodzaju po góralskuPoczątki potężnej genealogii były takie: Józef Krzeptowski Jasinek, praprawnuk Sabały po mieczu, a prawnuk Józefa Krzeptowskiego Jasinka, który był najstarszym synem Sabały, postanowił w latach 50. poznać swój rodowód. – Wtedy żył jeszcze mój dziadek Jan Krzeptowski Jasinek. Wiele mi opowiadał i chciałem to jakoś utrwalić. Mój dziadek był najstarszym wnukiem Sabały i też ożeniony w rodzie Gąsieniców, z Anną Gąsienicą Cycoń. Była to bliska rodzina dziadka, bo jedna z jego kuzynek. To się później fatalnie odbiło na pokoleniu – snuje swój rodowód twórca gąsienicowej genealogii.
Jak postanowił, tak zrobił. Przygotował genealogię Sabałowego rodu, którą wydano z okazji 400-lecia Zakopanego. Jednak badając historię odkrył, że Jan Krzeptowski Sabała urodził się jako Gąsienica. Dopiero w latach 30. XIX wieku Krzeptowscy porzucili przydomek Gąsienica. Wraz z Mracielnikami wszyscy wywodzili się od jednego przodka – Wawrzyńca Gąsienicy Krzeptowskiego. – Jego syn, też Wawrzyniec, wyprowadził Wawrytków, Maciej wyprowadził Mracielników. Jan Krzeptowski to ojciec Sabały i Józefa Krzeptowskiego Białego, który wyprowadził całą masę tych Białych spod młyna. Dla niego w 1846 roku ojciec, jako wójt Zakopanego, utworzył gminę w Kościelisku – tłumaczy zawiłości swego pochodzenia praprawnuk Sabały. Dodaje, że rodowe antagonizmy brały się z walki o ziemię. Gdy jedne rody kolonizowały Zakopane od strony wschodniej, od Szaflar, to od Czarnego Dunajca szli drudzy. Granicą był potok Bystra. Daje za przykład Bachledów. Siedzieli na Bachledówkach i na Równi Krupowej. – Jako spadkobiercy rodu Krupowego albo Hrepkowskich, Hrepki – stąd Krzeptówki. Bachledowie na Równi to będą Walowie, Galiany, Tadziaki czy Curusie. Z tymi ostatnimi była inna sprawa. Dziś ich przedstawiciel jest możny, ale oni też nie próżnowali. Procesowali się z Gąsienicami, Stopków wygnali, a część Polany Krupowej nazywała się Stopkówka. Dziś ani nazwa nie przetrwała. Jak nie pomogły sądy, to pomogły inne metody. I to z dawna tak było – meandry góralskiej księgi rodzaju są dla mnie niczym jakaś biblijna historia. A im głębiej wchodzimy, docieramy do przodków, mnożą się poszczególne losy, sieć narasta, rozgałęzienia idą w setki.
Potęga układów scalonychNic dziwnego, bo ród Gąsieniców jest niepowtarzalnie duży. Badając przeróżne archiwa, twórca największej polskiej genealogii nie napotkał drugiego takiego w kraju. Jako że z wykształcenia jest inżynierem, do drzewa genealogicznego rodu Gąsieniców podszedł w ścisły sposób. – Wziąłem płachtę papieru milimetrowego i zacząłem wykreślać ród Sabały. Jego dzieci, wnuki. Powstała struktura rodowa, dziewczęta, córki. Jak odkryłem, że Sabała się urodził jako Gąsienica, to już z Krzeptowskich wpadłem w Gąsieniców. To już nie było wyjścia, to był wir. Wciągnął mnie jak zaraza – śmieje się Józef Krzeptowski Jasinek. Przypomina, że gdy płachty papieru milimetrowego rozwinął przed profesorskim sztabem Uniwersytetu Jagiellońskiego – byli zszokowani. Potęgą rodu i benedyktyńską pracą, wykonaną w Kościelisku. – Wtedy okrzyknęli to wielkim schematem układu scalonego rodu Gąsieniców – dodają na Nędzówce. A to był dopiero początek, solidna budowa pnia drzewa genealogicznego, który obecnie wraz z odgałęzieniami liczy osiem tysięcy sześćset dusz. Miesiąc, góra dwa i dojdą do dziesięciu tysięcy. To będzie pierwszy etap. Potem będzie drugie dziesięć tysięcy ludzi budujących rody kościeliskie, olczyskie, zakopiańskie. Z Kościeliska 90 proc. tego materiału jest już gotowego. Trzeci etap to kolejne płyty CD i DVD, ale już z rodami nowotarskimi i z miejscowości wzdłuż drogi na Czarny Dunajec. – Potrzebuję tylko czasu. Żeby pożyć te sto albo więcej roków, to będę mógł wszystko doprowadzić do końca – uśmiecha się pan Józef.
W pracy dzielnie sekunduje mu żona, która podkreśla, że z samych metryk, uzyskiwanych np. po parafiach, nie da się niczego zbudować. – Potrzebne są różne badania. Metryki pozwolą na uzyskanie wiadomości o dwóch pokoleniach. Dawne metryki, szczególnie szaflarskie, w ogóle nie wpisywały panieńskich nazwisk żon, tylko imiona. Dlatego musimy przeglądać testamenty, wypisy z hipotek, prowadzić badania w archiwach – podkreśla Maria Krzeptowska Jasinek. Denerwują ją różnice w datach pomiędzy metrykami chrztów, ślubów i pogrzebów, dotyczące tych samych osób. Do tego dowolność w określaniu jednej i tej samej osoby. – Nie można przyłożyć żadnej reguły. Komputer znajdzie mi wszystkich Kasprusiów, ale nie pomyśli, że może się nazywać raz Kaspruś, Kaspruś Zuzaniok, Nowieś czy Nawieś? A to ta sama osoba. Gdy program przyporządkowuje tę samą osobę w kilka miejsc, to trzeba oczyszczać. Nasz wiceburmistrz powinien w pełnym brzmieniu nazywać się Jan Gąsienica Walczak Sobuś Nowieś. Ojciec nazywa się Sobuś, dziadek Sobuś Nowieś, a Jasiek używa Sobuś, ale nie wiem teraz – Nawieś czy Nowieś? – sama łapie się za głowę.
Wraz z mężem czerpią jednak wielkie zadowolenie z poznawania rodowych historii. Tych zamierzchłych i tych dzisiejszych. – Dzięki temu poznaliśmy Krzeptowskich z Meksyku, z książęcego rodu, a także nasze dalekie rodziny z Alabamy. A ja natrafiłem na swych bliskich w Maciaszowicach Liptowskich na Słowacji. Ale to zupełnie odrębne historie – podsumowuje Józef Krzeptowski Jasinek.
Rafał Gratkowski
Bohaterowie naszej opowieści proszą wszystkich, kto choćby nie był\"czystej krwi\" góralem, ale wżenił się w góralską familię o zgłoszenia.Wtedy będzie mógł znaleźć się w budowanej przez nich rodowej dżungli.
Chętnimogą zgłaszać się pod nr tel. (018) 20 707 85, osobiście lubkorespondencyjnie pod adres: ul. Strzelców Podhalańskich 23,Kościelisko.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz