Piotr Bąk jako burmistrz Zakopanego walczył o przejęcie Foluszowego Potoku na rzecz gminy. Teraz, jako biegły sądowy, wydaje negatywne dla miasta opinie w tej sprawie.
Wygląda na to, że Potok Foluszowy to główna karta przetargowa w rozpoczynającej się kampanii w wyborach na burmistrza Zakopanego. Czy, jak twierdzą obecne władze miasta, były burmistrz Piotr Bąk, obecnie biegły sądowy, wydaje negatywne dla gminy opinie dotyczące potoku?
Foluszowy Potok przepływa wzdłuż Krupówek. Jego częściowo ukryty nurt widać tylko chwilami, na przykład w Oczku Wodnym, czy też w okolicach mostu prowadzącego do Muzeum Tatrzańskiego. Już kilka razy ten bystry strumień zamieszał w lokalnej polityce.
Do wyborów samorządowych coraz bliżej, a Foluszowy Potok powraca na polityczną arenę. W czasie obrad miejskiej Komisji Gospodarki Komunalnej Halina Dyka, naczelnik Wydziału Geodezji w zakopiańskim Urzędzie Miasta, stwierdziła, że były burmistrz Zakopanego Piotr Bąk, obecnie geodeta i biegły sądowy, działa teraz na niekorzyść gminy. Miał on wydać opinię dotyczącą własności jednej z działek, pod którą przebiega Potok Foluszowy. Taka opinia miałaby otworzyć furtkę do przejęcia przez prywatną osobę nieruchomości, o której własność ubiega się gmina. – Jeśli te informacje okażą się zgodne z prawdą, byłoby to co najmniej zastanawiające. Wyszłoby na to, że pan Piotr Bąk jest jednym z większych mącicieli w tym mieście. Najpierw jako burmistrz występuje o skomunalizowanie potoku na rzecz gminy, a później wydaje opinie przeciwko gminie – komentuje sprawę burmistrz Janusz Majcher.
Były burmistrz Piotr Bąk w telefonicznej rozmowie z Tygodnikiem przyznaje, że jako biegły sądowy wydał opinię w sprawie jednej z nieruchomości w rejonie Foluszowego Potoku. Zaprzecza jednak, aby kierował się czyimkolwiek interesem. – Jako geodeta, biegły sądowy, uczestniczyłem w jednym procesie dotyczącym działki, przez którą przepływa Foluszowy Potok. Jest on w tym miejscu przykryty betonowymi płytami i przebiega w rurach – mówi Piotr Bąk.
Właściciel nieruchomości, kierując się tym, że potok jest w tym miejscu niewidoczny, wystąpił do sądu o zasiedzenie terenu. – W procesie tym stwierdziłem, że teren jest własnością skarbu państwa, ponieważ nigdy nie został skomunalizowany na rzecz gminy. Była to więc opinia na niekorzyść tej osoby prywatnej, ale także na niekorzyść gminy. Przedstawiciele gminy pewnie oczekiwali, że stwierdzę, iż cały Potok Foluszowy jest gminny, ale wydając opinię, mogę się opierać tylko na dokumentach i stanie faktycznym – przekonuje. Były burmistrz dodaje, że gdy zarządzał gminą, przystąpił do uregulowania stanu potoku poprzez jego komunalizację. Była ona możliwa tam, gdzie skarb państwa unormował swoje prawa do działek. W innych miejscach prywatni właściciele teraz starają się o przejęcie na własność nieruchomości nad potokiem. – Gdy jest się biegłym, żadna polityka nie wchodzi w grę. Składa się przysięgę, a opinię jednego biegłego może zweryfikować inny. Bada się stan prawny. Abstrahując od tego tematu, może się zdarzyć, iż jako bezstronny biegłym wydam opinię na niekorzyść gminy. Może istnieć tu pewna kolizja, ponieważ gdy byłem burmistrzem, działałem tak, aby przysporzyć gminie majątku, wiedząc nawet, że w danej sprawie są wątpliwości – przekonuje Bąk.
Przypomnijmy, że na czołówkach gazet Foluszowy Potok pojawiał się kilka razy. Najpierw chodziło o budynek dawnej rzeźni, należący obecnie do rodziny burmistrza Janusza Majchra. Okazało się, że ówczesny radny Janusz Majcher stara się o przejęcie działki położonej na przepływającym pod jego nieruchomością potoku.
Sprawa otarła się nawet o wydział prawny wojewody. – Zostałem wtedy zobligowany przez radnych do starania się o własność tego terenu – twierdzi Janusz Majcher. Ostatecznie teren ten pozostał w gestii skarbu państwa.
Potok płynął sobie spokojnie dalej, aż do kolejnej politycznej burzy. Po ulewnych deszczach latem ub. roku na tarasie pizzerii położonej przy nieruchomości należącej do rodziny burmistrza Majchra powstała duża dziura. Niewiele brakowało, aby do płynącego pod tarasem strumienia wpadli klienci restauracji.
Naprawa wyłomu i uregulowanie Foluszowego Potoku w tym miejscu okazało się bardzo drogie. Władze wpisały je na listę popowodziowych szkód. Z publicznych pieniędzy na ich naprawę wydano około miliona złotych. Takie postępowanie wielokrotnie, głośno krytykowała opozycja, nazywając całą operację inwestowaniem publicznych pieniędzy w majątek obecnego burmistrza.
Paweł Pełka
0 0
ciekawe kto zainspirowal powstanie tego artykułu? moim zdnaiem ekipa Majchra...
0 0
Nie myślałem że to kiedyś powiem, ale tęsknie za Curusiem. Moze pojawi się jakiś kandydat na którego da się zagłosować?
0 0
prze-biegły :)
0 0
albo cwany, jak kto woli ...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz