Józef S. z Kościeliska zmarł trzy dni po przepisaniu całego majątku wartego kilka milionów swojej opiekunce. Z powodu tajemniczego zgonu prokuratura przeprowadziła we wtorek ekshumację zwłok.
Jest wiosna 2009 r. niespełna 70-letni Józef S. mieszka w Kościelisku. Cały swój majątek, nieruchomości, zapisuje opiekunce – Jadwidze K. 24 marca 2009 r. u notariusza sporządza testament. Ledwie trzy dni później, 27 marca, Józef S. umiera. Lekarz w akcie zgonu stwierdza zatrzymanie krążenia. Zmarły dzień później spoczywa na cmentarzu parafialnym w Kościelisku. – To była dla nas zaskakująca informacja. O śmierci brata dowiedziałyśmy się z klepsydr – mówi pani Bronisława, jedna z dwóch sióstr zmarłego. – Byłyśmy zaskoczone, jeszcze dzień przed jego śmiercią sąsiedzi widzieli go, jak pracował w ogrodzie. Brat został pochowany już dzień po śmierci, a na klepsydrach omyłkowo wpisano identyczną datę zgonu i pogrzebu.
Po pogrzebie opiekunka występuje do sądu cywilnego z wnioskiem o nabycie spadku zapisanego jej przez Józefa S na trzy dni przed śmiercią. Siostry zmarłego wynajmują jednak adwokata, który sprawę okoliczności śmierci kieruje do zakopiańskiej prokuratury. Ta rozpoczyna śledztwo. Na początku czerwca ub. roku sąd cywilny zawiesza postępowanie w sprawie spadku po Józefie S., aż do wyjaśnienia przez prokuraturę okoliczności jego śmierci. Do dziś nie wiadomo, komu przypadnie spadek.
We wtorek 23 lutego na cmentarzu w Kościelisku odbywa się ekshumacja szczątków zmarłego. Na kilka godzin są one przewiezione do Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, a wieczorem wracają na cmentarz. Biegli sądowi mają określić, jaka była dokładna przyczyna zgonu Józefa S. Widać, że sprawa jest poważna, bo ekshumacja zwłok w prokuratorskich śledztwach odbywa się bardzo rzadko. W okolicach Zakopanego to pierwszy taki przypadek od lat. – Sprawę bada prokuratura, ale nawet na pierwszy rzut oka widać, że okoliczności tak nagłej śmierci brata są bardzo dziwne. Teraz czekamy, co wykaże prokuratorskie śledztwo – dodaje pani Bronisława, siostra zmarłego.
Pani Jadwiga K. twierdzi, że opiekunką zmarłego była przez dwa lata. Zajęła się nim przez przypadek, prosili o to znajomi z pracy. Jest masażystką, zajmowała się też innymi starszymi osobami. – Przez dwa lata jedną z sióstr pana Józefa widziałam tylko raz, gdy odwiedziła go w domu. Poza tym nikt z rodziny się z nim nie kontaktował, zainteresowanie przyszło dopiero po śmierci – opowiada Jadwiga K., opiekunka zmarłego. Przyznaje, że kilka razy była już przesłuchiwana przez prokuraturę. Twierdzi, że zmarły był schorowany, wymagał codziennej opieki. Dobrze pamięta datę 27 marca 2009, gdy jak co rano przyjechała do Kościeliska. – Myślałam, że pan Józef śpi, poszłam do lodówki po mleko, nie odzywał się do mnie i po chwili zobaczyłam, że coś się mu stało, że chyba nie żyje. Zadzwoniłam do jego lekarza, który pracował w pogotowiu. Przyjechał i stwierdził zgon pana Józefa. Byłam w ogromnym szoku. Organizowałam pogrzeb, ale nie miałam nawet adresu czy telefonu do sióstr. Jadwiga K. dodaje, że zaskoczeniem było również przepisanie na nią na trzy dni przed śmiercią majątku. – Wcześnie rano kazał się zawieźć do notariusza. Tłumaczyłam, że jest chory, powinien odpoczywać w łóżku. Nalegał. Już u notariusza nagle oświadczył, że wszystko zapisuje właśnie mnie. Mówiłam, że ma przecież rodzinę, siostry, ale on jak sobie coś postanowił, to tak musiało być.
Opiekunka dodaje, że do tej pory czeka na propozycję spotkania, która wyszłaby od sióstr, i – ze łzami w oczach – że chciałaby, żeby pan Józef żył.
Prokurator rejonowy w Zakopanem Zbigniew Lis potwierdza, że prokuratura prowadzi śledztwo zmierzające do wyjaśnienia okoliczności śmierci Józefa K. – Były co do tego na tyle duże wątpliwości, że zarządziliśmy ekshumację zwłok, która została przeprowadzona we wtorek. To skomplikowany przypadek, bo zgon miał miejsce niemal rok temu, więc badanie w Instytucie Medycyny Sądowej może potrwać dłużej, niż zwykle w takich przypadkach. Prawdopodobnie przeszło cztery tygodnie. Wyniki sekcji będą koronnym i decydującym dowodem w tej sprawie.
Prokurator Lis dodaje, że w swojej kilkunastoletniej praktyce zawodowej drugi raz spotyka się z koniecznością przeprowadzenia ekshumacji zwłok.
Paweł Pełka
0 0
A nie mogła rodzina od razu ekshumacji zażądać tylko po pogrzebie?
No to w końcu prokuratura ma jakies konkretne zajęcie.
0 0
przed pogrzebem to raczej trudno ekshumowac, co najwyzej ekskomunika obłożyc ...
0 0
a ja slyszalem ostatnio od znajomych ze ta pani opiekunka zaraz po smierci tego pana byla na wczasach w turcji albo cos takiego z jej kumpela ,zasponsorowala ja, kumpela pracuje w gminie jakies powiazanie???
0 0
no chwilka, jakby mnei ktos uczynił spadkobierca znacznego majątku , to tez bym to jakos chciala \"oblać\"
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz