Poważnym błędem założeń ustawy Prawo szlaku jest wrzucenie do jednego worka darmowych i ogólnie dostępnych tras pieszych i wodnych z komercyjnymi trasami narciarskimi. Na takie rozwiązanie nie zgadzają się zarówno mieszkańcy północnej, jak i południowej Polski.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7906"}
Według szacunkowych danych, pochodzących z różnych źródeł, mamy w kraju około 60 tys. km szlaków turystycznych. Znaczna większość z tego to szlaki piesze, ok. 10 tys. km – szlaki górskie. Ponad 13 tys. km liczą szlaki rowerowe. Zdecydowana większość szlaków, zwłaszcza pieszych, jest zaprojektowana i oznakowana przez PTTK. W ostatnich latach pojawiają się jednak szlaki wytyczane przez gminy, stowarzyszenia, osoby fizyczne i prawne. Tworzone są szlaki samochodowe, konne itp.
Przeciwstawne wartościPotrzeba właściwych regulacji prawnych sprawiła, że rozpoczęto prace nad kontrowersyjną ustawą Prawo szlaku. – Pojawiła się bowiem potrzeba rozstrzygnięcia szeregu zagadnień, jak kwestia odpowiedzialności za szkody, kwestia praw autorskich do szlaku, problematyka finansowania, wytyczania i konserwacji szlaków – mówi Elżbieta Wyrwicz, zastępca dyrektora departamentu turystyki Ministerstwa Turystyki i Sportu. – Przede wszystkim pojawił się problem prawnej dostępności terenów, na których urządzane są szlaki turystyczne. Zdaniem przygotowujących ustawę zagadnienie wymaga uwzględnienia dwóch wartości, które w praktyce są sprzeczne – z jednej strony prawa obywateli do korzystania w szerokim zakresie z dóbr przyrodniczych i kulturalnych, zaś z drugiej – prawa do dysponowania przez właścicieli nieruchomości przysługującym im, chronionym konstytucyjnie prawem własności.
Prawna regulacja szlaków turystycznych budzi najwięcej emocji w odniesieniu do szlaków i terenów narciarskich. Spory między właścicielami gruntów a podmiotami zainteresowanymi rozwojem ruchu narciarskiego ograniczają rozwój ruchu turystycznego w terenach górskich. Z drugiej strony właściciele gruntów chcą decydować o sposobie wykorzystania własnych ziem i o czerpaniu z nich korzyści na równych prawach z inwestorem.
Zgodna krytykaPod koniec lutego w Ministerstwie Sportu i Turystyki przedstawiono założenia ustawy Prawo szlaku. Górale spod znaku Federacji Obrony Podhala, przedstawiciele rabczańskiego samorządu, przedsiębiorcy prowadzący ośrodek narciarski w Szczyrku, pracownicy PTTK, samorządowcy z Warmii i Mazur zgodnie skrytykowali ustawowe założenia. Górale przestrzegali przed nowymi wywłaszczeniami, do jakich dochodzić będzie na mocy orzeczeń sądowych. – Inwestor dogada się z gminą i nie patrząc na interes właścicieli gruntów, przeforsuje budowę stacji narciarskiej na mocy tej ustawy – denerwowała się Bożena Gąsienica Byrcyn. Przestrzegała, że tak jak odebrano góralom tereny na stworzenie parków narodowych, tak teraz dochodzić będzie do zawłaszczeń na mocy
Prawa szlaku.
– Chcemy się zastanowić, jak osiągnąć kompromis pomiędzy sprawami własnościowymi a rozwojem turystyki. Bez żadnych wywłaszczeń, ochraniając prawa właścicieli gruntów – tłumaczyła Elżbieta Wyrwicz. Zaznaczyła, że robocze spotkania służą przygotowaniu dobrego projektu, który zadowoli wszystkie strony, a co najważniejsze rozwiąże kwestie tworzenia, prowadzenia, troski o bezpieczeństwo na szlakach. – Założenia to nie ustawa. Wypracujemy ją w międzyresortowych zespołach przez najbliższe dwa-trzy lata – dodała Elżbieta Wyrwicz.
Gminna adrenalinaJerzy Kapłon z PTTK zwrócił uwagę na niefortunne łączenie komercji, czyli tras narciarskich, z innymi szlakami, dostępnymi gratis dla społeczeństwa. – To łączenie wody z ogniem. Zajmujemy się znakowaniem szlaków od stu lat. Nigdzie nie było sporów. Co więcej, parę lat temu na mocy ustnych oświadczeń właścicieli gruntów z 1933 roku udało nam się uporządkować kwestie szlaku na Hali Krupowej w Beskidach. Natomiast trasy narciarskie to nie są żadne szlaki. Gdy zapoznałem się z założeniami, poziom adrenaliny mi się podniósł. Ustawa ta próbuje zawłaszczyć sferę działalności społecznej, prowadzonej dawniej przez Towarzystwo Turystyczne, teraz przez PTTK, i oddać ją aparatowi administracyjnemu, czyli gminie. Nie możemy nacjonalizować szlaków! – apelował Jerzy Kapłon. Dodał, że kwestia przejęcia odpowiedzialności i prawa decydowania o szlakach przez gminy rodzi szereg problemów natury prawnej, bo wiele szlaków poprowadzonych jest po terenach kilku gmin, a przede wszystkim natury finansowej. Borykające się z problemami rozbudowy i remontu własnej infrastruktury gminy będą traktować kwestie utrzymania szlaków jako problem piątej kategorii. – Jeśli szlaki przejdą do budżetów gmin, to ulegną zniszczeniu – dodał Jerzy Kapłon.
Potok łez
Zebrani na roboczym spotkaniu w ministerstwie dyskutowali też nad bezpieczeństwem, a raczej jego brakiem wobec śmigających po stokach i szlakach turystycznych skuterów śnieżnych i quadów. Zwracano uwagę, że policja nie jest wyposażona w odpowiedni do ścigania piratów sprzęt. – W Szczyrku pięknie wyratrakowaliśmy wieczorem trasę, by była gotowa na rano dla narciarzy. Po zamknięciu stacji na stok wjechali quadowcy. Rano nie można było uruchomić wyciągów, narciarze dwie godziny czekali, aż ratraki przygotują zniszczone trasy – mówi Stanisław Richter, reprezentujący 54 właścicieli gruntów pod stacją narciarską w Szczyrku.
Przybyli na prezentację założeń podkreślali, że pożytkiem dla lokalnej społeczności nie są trasy i urządzenia narciarskie. – To grunt jest źródłem pożytku, a nie wyciąg. Nigdy nie będzie celem publicznym udostępnienie terenu firmie, która nie mogła dogadać się z rolnikami i załatwi sobie przebieg trasy narciarskiej w gminie – dodała Bożena Gąsienica Byrcyn. Andrzej Gąsior z Rabki, bohater naszego artykułu „Odczarowana góra”, podkreślił, że choć ustawa jest dopiero na etapie tworzenia założeń, to już robi furorę. – Już powstają projekty tras zjazdowych, już działa potężne lobby, straszy się właścicieli, że albo oddadzą ziemię za bezcen, albo za chwilę wejdzie ustawa Prawo szlaku i nie będą mieli nic do gadania. Już teraz płynie do Warszawy potok łez. Ustawa, choć jej nie ma, działa w najlepsze – podsumował Andrzj Gąsior. Nazwał obłudą pomawianie górali o to, że nie chcą na swoich terenach inwestycji. Chcą, ale wnosząc rzecz najcenniejszą, jaką jest ziemia, chcą być traktowani przez inwestorów po partnersku, występować w spółkach na równych prawach.
Rafał Gratkowski
0 0
Z panem z PTTK zgadzam się w 100%. Zgadzam się, że w świetle Konstytucji i zwykłego poczucia przyzwoitości wywłaszczanie ziemi jest niedopuszczalne. Nie zgadzam się z argumentacją, że to grunt jest źródłem pożytku a nie wyciąg. Grunt, który leży odłogiem i nic się na nim nie dzieje dla społeczeństwa jest nic nie wart, nie przynosi mu żadnego pożytku. I teraz mam takie pytanie, czy aby na pewno właściciele gruntów chcą mieć w spółkach równe prawa? Odpowiedzialność też równą? Skutki ponoszonego ryzyka inwestycyjnego też chcą wziąć w połowie na swoje barki? Czy tylko chodzi o to, że chcą połowę kasy z zysków (plus stała kwota, gdyby zysków nie było), w praktyce niczym nie ryzykując i w zasadzie nic nie robiąc? A co stoi na przeszkodzie założyć własną spółkę, dogadać się między sobą, wziąć kredyty w banku pod zastaw gruntów i wybudować wyciągi bez oglądania się na inwestorów? Może ryzyko? Szczyrk - można? 54 właścicieli potrafiło się dogadać i jedyny problem jaki mają, to problem z quadowcami. Nie wiem, może się mylę... ale coś mi tu nie gra w tej argumentacji.
0 0
Oczywistą oczywistośćią jest to że ustawa \"prawo szlaku\" jest napisana pod cwaniaczków. Chcą zrobić z ludzi frajerów.Ostatnio głośno jest o wyciagu który ma powstać na Olczy. Pan który chce tam inwestować ostatnio skarżył się na łamach TP że \"górale blokują inwestycje\" jednak w tym samym wywiadzie zastrzegł że nie ma mowy o spółóce z włascicielami.
A nie każdy chce sprzedawać ziemie ojców,bądź wydzierzawiać ją takim \"przedsiębiorcą\".Wiecie czemu błyszczy teraz Białka, Jurgów,Czarna Góra i Bukowina; bo tam do tych wszystkich spółek należą właściciele gruntów. A wszystko jest oparte na przejrzystych zasadach.
0 0
a mnie smieszy, ze Byrcynka gada, ze zabrano góralom pod park narodowy ziemie...a zapomina, ze chlebus co rano kupuje za dyrektorska, parkową pensje swojego męża :-))
0 0
Edid: Przeciez to logiczne, że gdyby nie grunt polozony w odpowiednim miejscu to wyciag by nie mial prawa istniec ani zarabiac na siebie. Poza tym dlaczego grunt mialby byc wart cos dla spoleczenstwa skoro jest prywatny???Przeciez to ze lezy odlogiem to nieraz wina urzedow bo bez lapowki nie zmienia ci przeznaczenia terenow mimo ze masz swietne pomysly biznesowe. Masz rację, że powinniśmy iśc przykładem 54 właścicieli Szczyrku bądź Białki czy Harnedy bo ludzie sie umia dogadac. Tak więc ustawa ta powinna iść do kosza.
0 0
kasia: myśle, że Byrcynka ma inne źródła dochodów niż państwowa i wiadomo że słabo płatna państwowa posadka jej meża :)
0 0
taaa. zapomnialam, jest znaną ukrainistką, a jak wiadomo tacy jezykoznawcy sa na wage złota...a zapomnialabym o jej tworczosci artystycznej...musi widac duzo kasy za landszafcik brać.... a pensja dyrektrorska to tak z dodatkami ze 6 tysiakow na miesiac bedzie, prawda? tyle co nic...
0 0
Byrcyn nie jest dyrektorem już od jakoś 2001 roku o ile sobie przypominam...
0 0
ale w randrze dyrektora go przeniesiono na posade w dziale biblioteki TPN czy costam; pensji mu nie zmniejszyli :-)
0 0
Kwiatek, pewnie, że ustawa jest zła pod wieloma względami (jak większość ustaw pisana przez polityków), co wykazał między innymi pan z PTTK, ale nie masz racji, że prywatna ziemia nie musi służyć społeczeństwu, właśnie to nie powinno stanowić różnicy, czy prywatna, czy państwowa, każda powinna w taki czy inny sposób służyć wszystkim, tylko kto inny decyduje jak ma służyć, bo jeśli służy tylko właścicielowi, to to jest prywata i nic więcej. Powinniśmy sobie zdawać sprawę, że oprócz nabijania własnej kabzy mamy do spełnienia także pewną misję... wiem, że to idealizm, ale tak powinno być.
0 0
No bo wiecie, jak tak czytam, to wszyscy się w miarę dogadują - między sobą, z inwestorami, spółki rożne tworzą, tylko z zakopiańskich górali chcą zrobić frajerów, czego się wszyscy uprali akurat na nich?... A może cała reszta to frajerzy, oprócz Zakopiańczyków, którzy frajerami nie są?... No gdzieś musi być ten pies pogrzebany (sorry Kaśka za niefortunną przenośnię :))
O ustawie już nie dyskutujmy, bo się wszyscy zgadzamy, że propozycję są do bani.
0 0
Edi, a Ty mieszkasz w bloku, czy we własnym domu? A czy masz ogródek tam, gdzie mieszkasz? Bo jeśli nie masz - to nie bądź taki hurra optymistyczny za tym, żeby wszyscy dzielili się własnym placem. To tak jak z tym bacą przyjętym do partii - krowę by partii oddał, kozę by oddał, owcy nie, a dlaczego - bo owcę ma.
Łatwo się wypowiadać w temacie jak nic Ci do tego.
A jeśli masz ten domek z ogrodem - jutro przyjeżdżam do Ciebie pod dom swoim kamperem, uważam, że powinieneś się podzielić placem, skoro go masz.
A co do ideałów - najlepszymi idealistami byli komuniści - kazywali się wszystkim ze wszystkimi dzielić, a dlaczego? Bo sami g*wno mieli. Ciekawe, czemu każde grabie grabią do siebie, co?
0 0
Cargo, źle mnie zrozumiałeś, albo ja mało precyzyjnie się wyraziłem, nie chodziło mi o dzielenie się własnym domem, albo ogródkiem, tylko o działalność gospodarczą, która oprócz tego, że ma właścicielowi nabijać kieszenie, to służy przecież społeczeństwu i nie ma znaczenia, czy prowadzi ją Państwo, czy osoba prywatna. Rolnictwo to też działalność gospodarcza, jak ziemia leży ugorem to dla nikogo nie ma z niej pożytku.
Po prostu kwiatek wyraził zdziwienie dlaczego grunt miałby mieć jakąś wartość dla społeczeństwa skoro jest prywatny, otóż może mieć, np. wtedy kiedy stoi na nim wyciąg, mimo, że społeczeństwo nie jest właścicielem ani gruntu, ani wyciągu.
0 0
Edid: twoja wypowiedź na temat tego \"społecznego\" to nie idealizm tylko komunizm a ja z miłą chęcią powiem precz z nim bo charowałam na to, żeby sobie kupić ziemie i na niej zrobić własny biznes a nie oddać go społeczeństwu dla idei! Te czasy już minęły... !
0 0
Kwiatek: pełna zgoda, przecz z komunizmem, ale jak na tej swojej ziemi założysz swój biznes, to właśnie w ten sposób będziesz służył społeczeństwu, chyba, że ten Twój biznes będzie służył tylko do oszukiwania społeczeństwa, to wtedy nie.
0 0
Edid: Ale przede wszystkim bede sluzyla sobie bo dam sobie miejsce pracy a z wynajmem pod wyciag i jeszcze jak wejdzie ta ustawa to bede musiala oddac czy mis ie to podoba czy nie zeby inny- inwestor zarobił krocie. Nie czarujmy sie w tej chwili za dzierzawe gruntow pod wyciagi placi sie cos w granicach 35 gr za m2 w momencie gdy inwestor zarabia conajmniej 100 000 zl na dzień. Jesli chodzi o twoje agumenty mowiace, ze co ta ziemia jest warta odlogiem to szczerze mowiac wole poczekac pare lat na przekwalifikowanie i potem zarabiac krocie (i stworzyc sobie miejsce pracy) niz oddac je za 35gr po czym te dzialki wpisywane sa w miejscowych planach pod usulgi sportowe i juz nigdy wiecej za nie nie dostane ani nic z nimi nie zorbie...
0 0
Kwiatek, no właśnie o tym pisze w postach poniżej, to kwestia wyboru pomiędzy zarabianiem kroci i podjęciem ryzyka związanego z inwestycją (piszesz, że Ty wybierasz ten wariant i fajnie), a zarabianiem mało bez ryzyka. Mnie się po prostu wydaje, że wiele osób chce zarabiać krocie bez podejmowania ryzyka, bo przecież masz rację, że 35 gr to mało i ja osobiście też podjąłbym to ryzyko i dogadał się z innymi właścicielami samemu budując inwestycję. Problem w tym, że przy tym rozdrobnieniu ziemi zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie kombinował jak Ty, a co się będę wysilał, poczekam, zdrożeje no i mamy bryndzę. Zobacz jeszcze raz ten Szczyrk - 54 osoby się dogadały, wyobrażasz to sobie na terenie Zakopanego?! Bo ja mimo szczerej chęci i bujnej wyobraźni nie. Efekt jest taki, że całe społeczeństwo Zakopanego traci, bo turyści zaczynają odpływać i w końcu także ta Twoja ziemia, która leży odłogiem zacznie tracić - inaczej mówiąc wszyscy stracą.
0 0
Edid: Nie wiem o co chodzi z ta propaganda, ze turysci odplywaja z Zako bo nie moga sie tu ludzie dogadac w sprawie wyciagow? Mam znajomych, ktorzy pracuja na Harendzie, Szymaszkowej czy Nosalu i wszyscy zgodnie powiedzieli, ze w tym roku pobili rekordy ilosci narciarzy na ich stokach. A w mediach dudnia, ze ludzie nie przyjezdzaja. Przeicez ludzie nie rpzyjezdzaja tutaj jezdzic tylko na nartach. Sezon narciarski trwa zaledwie 3 miesiace. Wiekszosc ludzi rpzyjezdza tu przede wszytskim dla dziedzictwa przyrodniczego, kultury giralskiej i koimatu. Przestanmy gadac, ze bez narciarstwa zakopane zginie. To jest klamstwo.
0 0
Kwiatek: Widocznie odpowiedź zależy od tego kto pyta... :) w takim razie nie ma co się przejmować i czekać na lepsze czasy dla inwestycji. Ja kiedy nie zapytam, to mi mówią, że tragedia :) A nie mam na plecach napisane US.
0 0
Tak czytam te posty i argumenty słowne -dochodzę do jednego wniosku,, Jacy Ci filantropi hojni,, wtedy, kiedy nie swoim dzielą,, Ciekaw jestem,, ilu tych zamiejscowych,, co pokupowali tu grunty, zrobili to po to,, aby pootwierać je szeroko dla idei i działalności charytatywnej, Gdzie jutro robimy wyciąg ?,, Na posesji Olechowskiego w Kościelisku ? Czy lądowisko dla helikopterów prywaciarzy-bogaczy na parceli Niemczyckiego pod Bystrem,, a może WP23 użyczy swojej ,, np. pod parking,, Chętnie zrobię biznes na jego nieruchomości (oczywiście ,, jeśli ją ma ) z którego odpalę mu jakieś grosze ,,,,
0 0
A tak btw. coś ten Pan Gładecki upodobał sobie mój rodzinny dom, co jakiś czas go uwiecznia,, na fotach...
0 0
a w temacie, dzialanie tej ustawy w praktyce to byłaby zapewne sprawa dla sadownictwa: tzn na ile sedziowie sa merytorycznei przygotowani do rozstrzygania takich kwestii w sumie, gospodarczych, bo jesli ilus partnerow jakiegokolwiek przedsiewziecia będzie tzn inwestor i wielu wlascicieli dzialek, to wszystko zalezaloby od sadu, na ile sprawiedliwie wyceniłby udzialy w biznesie wlascicieli gruntów...wiec zasadnym wydaje sie zapytac, czy nasze sady poradzily by sobie tzn udzwigneły temat, czy wyszly by z tego kurioza ???? w USA ghdzie nie ma kodekow karnych a sa precedensy, sedziowie ...mysslą i kieruja sie zdrowym rozsadkiem a u nas? trzymanei sie sztywne regułek prowadzi nierzadko na manowce ...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz