Nadzór Budowlany twierdzi, że jedno z mieszkań przy ul. Kamieniec nie nadaje się do użytku, zagraża życiu lokatorki. Starsza pani, która zajmuje mieszkanie, nie ma gdzie się podziać, bo zainteresowane strony przerzucają się odpowiedzialnością.
Pani Stanisława C. w budynku przy ul. Kamieniec mieszka od 50 lat. Dostała wtedy kwaterunek z gminnego przydziału. Od kilkunastu lat kamienica znajduje się w prywatnych rękach. Jak twierdzi pani Magdalena, córka lokatorki, właściciele budynku nie przeprowadzali w nim nawet drobnych remontów.
- Kiedy zgłaszaliśmy, że w pokoju przecieka dach, wystarczyło wymienić rynnę, aby nie doprowadzić do dewastacji. Do remontu nadaje się dach, kominy, instalacja elektryczna – mówi pani Magdalena.
Właściciele budynku w 2005 roku – zgodnie z prawem – z trzyletnim okresem wypowiedzieli umowę pani Stanisławie. Po tym okresie złożyli do sądu pozew o eksmisję. Sąd nakazał właścicielom jej przeprowadzenie, zawieszając jednak wykonanie wyroku do momentu, gdy mieszkanie socjalne dla lokatorki znajdzie gmina. Nie mogąc doczekać się na przeprowadzenie przez właścicieli remontu, rodzina pani C. zwróciła się do nadzoru budowlanego, aby sprawdził, jaki jest stan techniczny budynku.
- Werdykt nadzoru brzmi: „zakazuje się użytkowania mieszkania, ponieważ jego stan techniczny zagraża zdrowiu i życiu”. Nie przeprowadzano kontroli przewodów kominowych, instalacji i budynek nie posiada książki kontroli budowlanych. Inspektorat nakazał właścicielowi przeprowadzania remontu w trybie przyspieszonym do sierpnia 2010. Jest on zmuszony taki remont przeprowadzić, ale nie wolno mu – powinien zabezpieczyć mieszkanie zastępcze na czas remontu – dodaje pani Magdalena.
Właściciele budynku tłumaczą, że takiego zastępczego lokalu po prostu nie posiadają.
– Oprócz własności tego budynku nie jesteśmy ludźmi majętnymi, nie mamy lokalu zastępczego dla tej pani – tłumaczy współwłaścicielka kamienicy. – Po wyroku sądu powinna go zapewnić gmina. To się jak dotąd nie stało. To sytuacja patowa. Co stanie się, gdy dojdzie do jakiegoś nieszczęścia? Kto będzie za to odpowiadać – pyta współwłaścicielka nieruchomości. O sprawie powiadomiła kilka urzędów, w tym prokuraturę.
Miejscy urzędnicy odpowiadają, że w tej chwili gmina nie ma ani jednego lokalu socjalnego. – Znam sprawę pani C; rzeczywiście wymaga ona szybkiego rozwiązania, ale nie posiadamy nawet jednego wolnego mieszkania – tłumaczy Jan Gąsienica Walczak, wiceburmistrz Zakopanego. – Gdy tylko takie się znajdzie, powinno ono przypaść tej pani. Rozpoczęliśmy mieszkaniowe inwestycje przy ul. Nowotarskiej, po pięciu przetargach ruszyło projektowanie mieszkań w budynku skarbówki na Jagiellońskiej, powstają kolejne projekty na Małaszyńskiego, Kasprowicza, ale pierwsze mieszkania zostaną oddane dopiero w przyszłym roku.
Pani Magdalena pyta, dlaczego gmina nie może na przykład kupić na wolnym rynku mieszkań? – Na to potrzebne są pieniądze, musi to przegłosować rada, być może jest to pomysł na wyjście z tej sytuacji – dodaje wiceburmistrz.
Michał Halaczek, naczelnik wydziału mieszkaniowego w urzędzie, dodaje, że w tej chwili, zgodnie z prawem, obowiązek zapewnienia lokalu zastępczego na czas remontu – nie dłuższego niż rok – spoczywa na właścicielach. Sądy wydały już w Zakopanem kilkanaście podobnych wyroków eksmisyjnych.
Współwłaścicielka kamienicy zastanawia się natomiast, czy takiego lokalu nie mogą zapewnić pani Stanisławie jej dzieci? – Córka tej pani na internetowym portalu nasza-klasa oferuje do sprzedania mieszkanie w Zakopanem, widać, że są to ludzie majętni – twierdzi współwłaścicielka.
Pani Magdalena odpowiada, że dzieci nie są w stanie zapewnić mamie mieszkania. - Staramy się pomagać, jak tylko możemy, mieszkanie z powodu nie remontowanych kominów musi być ogrzewane piecami elektrycznym, co przynosi ogromne koszty energii elektrycznej. Od 6 lat wydeptuję ścieżki do burmistrzów z prośbą o pomoc przeszło 83-letniej mamie, emerytowanemu pracownikowi Urzędu Miasta. Mama przepracowała tak ponad 25 lat. Otrzymała odznaczenia, zasłużony dla Miasta Zakopane. Czy tak traktuje się zasłużonych pracowników administracji, którzy znaleźli się w krytycznej sytuacji mieszkaniowej. Jest nie do pomyślenia, aby miasto nie miało ani jednego mieszkania! Gdy tymczasem zezwala się na budowanie mieszkań przez deweloperów! – podsumowuje pani Magdalena i dodaje, że nie może przyjąć matki do swojego trzypokojowego mieszkania, które zajmują cztery osoby. Mieszkanie zaś chce sprzedać, aby kiedyś w przyszłości kupić dom.
Paweł Pełka
0 0
miasto powinno miec pule mieszkan \"rotacyjnych\" dla osob bedacych w potrzebie
0 0
skoro tyle apartaentowcow powstaje, tio moze by moglo kupic takie pare mieszkań na wolnym rynku ...
0 0
Kolejny przyklad dlaczego nie ma lokali socjalnych:
Biedna pani Stanislawa. Cale zycie przepracowala i nie ma gdzie sie podziac... A moze dzieci zle wychowala?! No coz, \"Jak sobie poscielisz tak sie wyspisz\". Lzy same plyna do oczyu... jak czyta sie wypowiedz corki tej pani, ktora nie moze przyjac matki do trzypokojowego mieszkania zajmowanego przez cztery osoby...
Z calym szacunkiem do Wladz Miasta: pierwszy dostepny lokal socjalny powinien przypasc tym naprawde potrzebujacym!
0 0
Świetny pomysł--gmina kupi na wolnym rynku mieszkania dla potrzebujących!!!
Taniej będzie wprowadzić stary,wypróbowany sposób-- k w a t e r u n e k.
Jak się miało w tym kraju przez dwadzieścia lat coś zmienić,jak mentalność ludzi się nie zmieniła
0 0
Tak mi się wydaje ,że córka powinna się zaopiekować matką.Ta Pani ma 83 lata
Córka ma mieszkanie trzy pokojowe to przecież może w tym jednym pokoju
ulokować matkę ,która jest sama ,przecież ona na pewno wymaga opieki.No ale mieszkanie by się przydało....
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz