Niezwykłą osobowość Marusi Kasprowiczowej oraz urok i klimat domu na Harendzie wspominały 15 maja Barbara Wachowicz i Wiesława Piotrowska-Sowadska.
Spotkanie w Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie rozpoczęło zakopiańską Noc Muzeów. O życiu i twórczości Jana Kasprowicza oraz Marusi Kasprowiczowej opowiadały Barbara Wachowicz, autorka książki „Czas nasturcji – ścieżkami Kasprowicza” i Wiesława Piotrowska-Sowadska, wieloletnia kustoszka i kierownik muzeum. Obie panie obdarzone zostały przez Marię Kasprowiczową zaszczytnym tytułem „Córki Harendy”.
– Jesteśmy w domu, który był marzeniem Jana Kasprowicza, ostatnim portem i przystanią – rozpoczęła spotkanie Barbara Wachowicz. – Miał za sobą biedę, więzienie i tragedię osobistą. Wyszedł z kujawskiej chaty, aby trafić na szczyty Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie. Stefan Żeromski mówił, że dzieciństwo spędzone na wsi, wpływa na całe życie. Matka była w jego życiu najważniejsza. Uczyła go miłości do przyrody i pieśni. Znała jego serce, rozumiała jego rozterki – przekonywała. Przez 10 lat Jan Kasprowicz tkwił w ławach pruskich gimnazjów, w których nawet na przerwach nie można było rozmawiać po polsku. Potem studiował filozofię i literaturoznawstwo na niemieckich uniwersytetach w Lipsku i we Wrocławiu, gdzie poznał swoją pierwszą żonę – starszą od siebie Teodozję Szymańską. Jednak po kilku miesiącach małżeństwo się rozpadło. Jan Kasprowicz uprawiał publicystykę i poezję, współpracując z różnymi polskimi czasopismami. Debiut literacki przypadł na rok 1889. Za działalność w kółkach socjalistycznych był dwukrotnie aresztowany przez pruską policję i osadzony na pół roku w więzieniu. – Później w jego życiu pojawiło się niezwykłe miasto – Leopolis, czyli Lwów. To tutaj ukazał się pierwszy tomik wierszy – przypomniała Barbara Wachowicz.
Barbara Wachowicz i Wiesława Piotrowska-Sowadska opowiadały o trzech kolejnych małżeństwach, które znacząco wpłynęły na życie i twórczość poety. We Lwowie ożenił się z Jadwigą z Gąsowskich. – To była tryumfująca miłość. Ślub odbył się z krakowską pompą, ale później przyszła szara rzeczywistość. W domu u Kasprowiczów pojawił się Stanisław Przybyszewski i to dla niego Jadwiga opuściła dom, pozostawiając dwie córki. Kasprowicz wtedy był już profesorem Uniwersytetu Lwowskiego. Rana zadana odejściem żony była bardzo głęboka. Rozpacz poety wyrażona została w dwóch tomach hymnów: „Ginący świat” i „Salve Regina” – opowiadała Barbara Wachowicz. Będąc we Włoszech, Jan Kasprowicz spotkał znacznie od siebie młodszą, dwudziestoletnią Marię Bunin, rosyjską arystokratkę, córkę carskiego generała, pieszczotliwie nazywaną Marusią. Jej literacki wizerunek utrwalił w trzech wierszach oraz kilku innych fragmentach „Księgi ubogich”. – Ślub brali w maju, w słoneczny dzień. W podróż poślubną pojechali do Poronina. Później Marusia w swoich dziennikach napisała, że „Życie z nim jest odpoczynkiem” – dodała pani Barbara.
Jan Kasprowicz był mocno związany z Tatrami i Podhalem. Początkowo w latach osiemdziesiątych XIX wieku przyjeżdżał do Kościeliska, a później, ze względu na utrudniony dojazd z Zakopanego, zatrzymywał się w Poroninie. – Zaprzyjaźnił się z dwoma rodami góralskimi – Gutami Mostowymi i Mardułami. Tutaj przyjeżdżał z córkami, a później z Marią. W 1906 roku na stałe osiadł w Poroninie. Zamieszkał u Stanisława Marduły Pawlicy. Był to okres wielkiej sławy. W tym czasie Kasprowicza odwiedzali w Poroninie Leopold Staff i Wacław Berent – opowiadała Wiesława Piotrowska-Sowadska. – W 1923 roku Kasprowiczowie kupili dom na Harendzie od angielskiej malarki Winifrid Cooper. Z werandy tego domu roztaczał się widok na Tatry, w dole szumiał potok. Kasprowicz rozbudowywał Harendę, sadził jesiony, które jeszcze do niedawna rosły koło domu. Zawsze tu kwitły nasturcje, ulubione kwiaty Kasprowicza, które do dziś zakwitają na Harendzie – przypominała. Mimo choroby poety, Kasprowiczowie spędzili w nim trzy szczęśliwe lata. Tutaj powstał ostatni tomik wierszy „Mój świat”. Jan Kasprowicz odszedł 1 sierpnia 1926 roku. W 1933 roku ze Starego Cmentarza w Zakopanem trumnę ze szczątkami Kasprowicza przeniesiono do mauzoleum na Harendzie. – Na Harendzie pozostała Marusia Kasprowiczowa. Przyjechały do niej z Petersburga matka i siostra Nieta. Dom był otwarty dla wszystkich. W okresie międzywojennym przebywali tu Choromański, Worcell, ale też prości ludzie. Był to dom bez konwenansów i barier. Dla Marusi był ważny przede wszystkim człowiek. Kiedy Marusi zabrakło, dom stracił towarzyską atmosferę – przekonywała Barbara Wachowicz. Marusia zmarła 12 grudnia 1968 roku, w dniu urodzin Jana Kasprowicza.
W 1950 roku z inicjatywy Marii Kasprowiczowej na Harendzie powstało Muzeum Jana Kasprowicza. Wystrój wnętrza pozostawiono mniej więcej taki, jak za życia poety. Pierwszym kustoszem była Maria Kasprowiczowa, a po jej śmierci funkcję tę sprawowała jej siostra.
Podczas wieczoru na Harendzie Barbara Wachowicz podarowała do muzealnej biblioteki książkę wydaną w 1907 roku „Poeci angielscy”. Przekładu dokonał Jan Kasprowicz.
Po opowieściach Barbary Wachowicz i Wiesławy Piotrowskiej-Sowadskiej przyszedł czas na poezję Jana Kasprowicza, która rozbrzmiewała do późnych godzin nocnych. Przygotowano 150 wierszy na 150-lecie urodzin poety.
Jolanta Flach
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz