Artyści tatrzańskiego Chóru „Szumny” odwiedzili Stryj, Drohobycz, Truskawiec i Lwów. Przez pięć dni śpiewali dla ukraińskiej Polonii.
Z występami dla polonusów zbiega się jubileusz działalności zespołu. W tym roku Tatrzański Chór „Szumny” obchodzi bowiem swe piąte urodziny. Z tej okazji Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej we Lwowie zaprosiło podhalańskich artystów na występy za wschodnią granicą.
– Planowaliśmy wyjazd na połowę kwietnia. Jednak ze względu na tragedię narodową i późniejszą żałobę przesunęliśmy nasze plany wyjazdowo-koncertowe – mówi Mirosława Lubowicz, dyrygent i kierownik artystyczny chóru. W sumie w wyjeździe wzięły udział 42 osoby. Grupa wyruszyła autokarem spod szkoły muzycznej w Zakopanem. Po przekroczeniu granicy w Medyce chórzyści dotarli do seminarium greckokatolickiego w Truskawcu. – Tu mieliśmy nocleg. Następnego dnia zwiedziliśmy to urokliwe miasteczko uzdrowiskowe, oprowadzeni przez polskiego przewodnika. Rozśpiewaliśmy się w katolickim kościółku i następnie w strojach koncertowych pojechaliśmy do Stryja – mówi Mirosława Lubowicz.
W Stryju zakopiańscy artyści spotkali się z uczniami i dyrekcją polskiej szkoły oraz władzami miasta. Dali krótki koncert i przekazali upominki dla dzieci i polskiej placówki. Po występie wyruszyli do Drohobycza, gdzie czekali na nich gospodarze cerkwii greko-katolickiej. – To było duże przeżycie – podkreśla Mirosława Lubowicz – Pierwszy raz uczestniczyliśmy we Mszy św., w czasie której śpiewał chór. A po mszy daliśmy długi koncert w pełnej publiczności świątyni. W cerkwi nie używa się organów, nabożeństwa oparte są wyłącznie na śpiewie kilkugłosowym. Zostaliśmy niezwykle dobrze i ciepło przyjęci z naszą muzyką i śpiewem.
Po koncercie artyści wrócili do Truskawca, gdzie spotkali się z przedstawicielami Kościoła greko-katolickiego. Kolejny dzień chórzyści poświęcili na zwiedzanie Lwowa. Polski przewodnik oprowadzał ich po Cmentarzu Łyczakowskim. Artyści zaśpiewali przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Wieczorem odwiedzili operę lwowską i obejrzeli „Nabucco” Giuseppe Verdiego. – Nocowaliśmy pod Lwowem, w hoteliku w Brzuchowicach. Stąd w niedzielę w strojach koncertowych ruszyliśmy na kolejny dzień do Lwowa, gdzie nawiedziliśmy kościoły innych wyznań. Na koniec zawitaliśmy do bazyliki archikatedralnej. W czasie Mszy św. śpiewaliśmy przy organach. Potem zeszliśmy na dół i wystąpiliśmy z ostatnim już koncertem. Było pięknie, cóż za przeżycie, modlić się i śpiewać w takim miejscu – dodaje Mirosława Lubowicz – Było bardzo dużo ludzi, ksiądz przedstawił Chór z Zakopanego, a my zaśpiewaliśmy m.in. uroczystą, piękną, siedmioczęściową Mszę Góralską Tadeusza Maklakiewicza z elementami folkloru podhalańskiego.
Msza Góralska napisana jest na chór i organy. Na organach dla chóru od początku gra Andrzej Guziak. W Drohobyczu zagrał na organach, które zespół przywiózł ze sobą. We Lwowie natomiast zadebiutował z chórem na organach znajdujących się w bazylice. Muzykę artyści podbarwili oryginalnymi góralskimi dzwonkami – zbyrcokami. Nic dziwnego, że nie obyło się bez bisów.
Artyści składają podziękowania za pomoc w realizacji koncertowego projektu sponsorom. – Bardzo dopomogli nam: Andrzej Kawecki, dyrektor Biura Promocji Zakopanego, burmistrz miasta Janusz Majcher oraz starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski – podsumowuje Mirosława Lubowicz.
Rafał Gratkowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz