Śmieci zalegające od tygodni, brak dojazdu do posesji, samochody zostawiane u przyjaciół. Zamiast z końcem czerwca, remont ul. Do Samków zakończy się jesienią.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"9022"}
– Żyjemy z wynajmu. Prace ruszyły z końcem kwietnia, tydzień przed majowym weekendem. A od zeszłego poniedziałku, czyli od 10 maja nie ma na budowie nikogo – mówi mieszkaniec spod dwójki. Pokazuje stojące w bezruchu koparki. Ani jednego robotnika. Jest czwartek, godzina 10. Nic dziwnego, że rozwścieczeni mieszkańcy poszli z awanturą do urzędu miasta. Wiceburmistrz Wojciech Solik przyznaje, że to była ciężka przeprawa. Ale tłumaczy, że dwutygodniowy poślizg w pracach to efekt powodzi, pogody i niespodzianek, jakie kryła droga. Np. kabel telekomunikacji pojawił się w miejscu, w którym nie powinno go być. – W teren musi wejść SEWiK, ponieważ odkryliśmy, że przyłącza wodne są sprzed pięćdziesięciu lat – tłumaczy Wojciech Solik. – Musimy je wymienić, żeby potem nie zrywać drogi. Poza tym inwestor musi wykonać badania stabilności gruntu, ponieważ tu rosły kiedyś drzewa. Na pierwszym odcinku odkryto zmurszałe warstwy. A pod tą drogą trzeba zrobić porządną podbudowę, idzie tędy ciężki transport do składów budowlanych.
Wiceburmistrz wraz z przedstawicielami inwestora zjawił się na spotkaniu z mieszkańcami ul. Do Samków. Ludzie krzyczą, że nie dojedzie do nich ani pogotowie, ani straż pożarna. – Mam śmieci niewybierane od trzech tygodni. Auto trzymamy przy Chramcówkach u znajomych – denerwuje się jedna z kobiet. Gdy burmistrz obiecuje interwencję w Tesko, macha tylko ręką. – Nikt ode mnie ich nie wyniesie ręcznie, tak jak to obiecuje burmistrz. Bo mam duże kontenery na 240 litrów. A żaden samochód tu nie podjedzie. Mieszkańcy czują się oszukani. Remont ulicy miał zakończyć się 20 czerwca. A wszystko wskazuje na to, że będzie wykonywany etapami. Aż do jesieni. – Najprawdopodobniej przerwiemy prace na czas letniego sezonu, tak żeby ludzie mogli wynajmować kwatery – wyjaśnia burmistrz. Tylko czy turyści zechcą spędzać urlop na placu budowy? W dodatku bez możliwości dojazdu do posesji. – Na dzień przed spotkaniem z burmistrzem zjawili się robotnicy. Postawili płotek zabezpieczający budowę, żeby nikt nie spadł do wykopu, i usypali podjazdy do posesji. Ale jak do tych podjazdów podjechać? – dopytują mieszkańcy. Podkreślają, że płacą wysokie podatki, 19 zł za metr kwadratowy, bo żyją z wynajmu kwater. – Za miesiąc będziemy mieć tu jedną z najładniejszych ulic. Tylko nam pomóżcie – apelował Bronisław Bublik, naczelnik Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta Zakopanego.
Władze miasta tłumaczą, że firma remontująca drogę ma określone terminy, też zależy jej na szybkim zamknięciu remontu. – To dlaczego nie pracują od 8 do 20, kiedy jest jasno? Mamy nagrane, jak to wszystko się ślimaczy. Robotę w słoneczne dni prowadzili od 9 do 14. To jest tu norma. Dlatego rozkopali tylko pół ulicy i wszystko zostawili – jeden z mieszkańców pokazuje mi obrazy z kamer. Od 10 maja na budowie panuje faktycznie totalny bezruch. – Proszę mnie nie pouczać, jak mam prowadzić prace. Jeśli będą dobre warunki, to będziemy pracować dłużej – obiecywał Wojciech Gacoń z firmy POLDiM, która prowadzi pechową inwestycję na ul. Do Samków. Mieszkańcy podkreślają, że opóźnienia to wina ślamazarnie prowadzonych prac. – Musimy wykonać laboratoryjne badania gruntu. A do tego potrzeba, by ziemia wyschła. Niestety, ciągle pada – tłumaczył Wojciech Solik. I prosił, żeby mieszkańcy uzbroili się w cierpliwość. – Zamkniemy ten etap prac przed sezonem letnim. I wrócimy z budową po wakacjach. Utwardzimy nawierzchnię tak, by dało się po niej jeździć. Bo wylanie masy bitumicznej zajmie tylko jeden dzień. Ale wcześniej swoje roboty wykonać musi laboratorium oraz SEWiK – podsumował wiceburmistrz.
Ludzie, którzy żyją przy ul. Do Samków podkreślają, że na remont zdewastowanej drogi czekali dziesiątki lat. Ich zdaniem badania gruntu należało robić przed rozpoczęciem prac, a nie w ich trakcie. – To, że na początku ulicy była wysepka z trzema drzewami, to też wszyscy wiedzieli. Jak i o tym, że mamy przyłącza robione pół wieku temu. Nie dało się tego zaplanować przed rozkopaniem połowy ulicy? – zadają retoryczne pytanie.
Rafał Gratkowski
0 0
najlepeij niech burmistrz rokopie wszystkie ulice turystom karze latac a nas doprowadzi do ruiny .on chyba celowo niszczy to zakopane bo najlepiej sie bierze pdo wlasny tylek
0 0
było nie zrywac kostki brukowej, ona stabilizowala podloze; a poza wszystkim, to trzeba bylo rozkopywac wszystko, zeby odkryc ze przylacza maja po 50 lat? przeciez wystarczylo zajrzec do planow...a Sewik to nmoze w parew dni nowe rury pociagnac; jak ksiedzu Olszowce rury wodociagowe na cmentarzu zgnily to w jeden dzien doprowadzili nowe...
misato jesr rozgrzebane , mysleli ze churmem zdobeda głosy , jak wyremontuja wszystko; trzeba bylo malymi etapami a suteczniej a nie tak ja jest...
0 0
na szczescie , powodz zrobila swoje i wycieczek szkolnych jest mniej niz zwykle, bo inaczej miasto byloby totalnie zakorkowane;a czy tak drogowcy remontujacy Balzera nie mogliby zasypad dziur na wjazdzie na mostek, co to go wlasnei odremontowali, bo chryslerem szkoda do BPO jechac na tankowanie ...
0 0
Trzeba było sezamkowej nie robić, taka piekna kostka tam była, wystarczyło ją tylko poprawić.
0 0
ja tym ludziom współczuje ...
0 0
ja tu mieszkam . i moge sie wypowiedziec.
teraz , czyli no w listopadzie , jest piekna droga na ulicy do Samkow .
dwukierunkowa .
bardzo sie ciesze . w koncu zrobili :)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz