Pracownicy zakopiańskiego PKS-u od kilku miesięcy nie otrzymują pensji. Żyją z kredytów, pożyczek u znajomych.
– Wiadomo było, że to tak się skończy. Prywatyzacja PKS-u postawiła wszystko na głowie. Kupiła nas prywatna firma dla terenów pod developerkę. Na transporcie im nie zależy – twierdzi jeden z kierowców. Gdy rozmawialiśmy z nim dwa tygodnie temu, nie miał wypłaty od lutego Podobnie jak inni, nie chce upubliczniać swojego nazwiska. Boi się o reperkusje ze strony szefostwa. – To chyba jedyne przedsiębiorstwo tego typu w Polsce, sprzedane w całości. Teraz to prywatny folwark. Jak nas spółka kupiła, nikt tego nie konsultował z nami, związki zawodowe to fikcja, przewodniczący trzyma z prezesem – twierdzi. Twierdzi, że ugoda podpisana w imieniu pracowników, o której nie mieli pojęcia, pozbawiła ich dodatków stażowych, delegacji.
Brak wypłat to nie jedyny problem spędzający załodze sen z oczu. – Nagminnie przekraczamy czas pracy – mówi inny z kierowców. – Na dłuższych trasach powinno być 2 kierowców na podmianę, a tak jest tylko na trasie do Kołobrzegu. Musimy brać fikcyjne urlopy – mówi. – Dziś rano wróciłem z trasy, a po południu znowu jadę – dodaje. – Autobusy są niesprawne, mechanicy zostali pozwalniani, szefostwo chyba ma układy z policją, że nas nie kontrolują – dodaje.
Kierowcy mówią, że czują się zastraszeni przez prezesa. Boją się upominać o pieniądze. Twierdzą, że łamią przepisy, bo boją się przeciwstawić. – Tych, co donoszą, siedzą cicho – prezes faworyzuje. Mają lepsze autobusy, lepsze trasy, premie – twierdzi jeden z pracowników.
Twierdzą, że podchodziliby inaczej do problemów spółki, gdyby nie lekceważący stosunek prezesa do załogi. – Praktycznie prezes nie ma z nami kontaktu, Jest dla nas nieuchwytny, nie odbiera telefonów, nie ma go dla nas w biurze – mówi jeden z kierowców.
– Od marca nie dostałam pensji – gdy zaczęłam się upominać o pieniądze, zostałam zwolniona. Na kredyt nie mogę liczyć, znajomi ratują mnie pożyczkami – opowiada jedna ze zwolnionych kobiet. – Po ponad 20 latach zarabiałam 1300 zł.
Nieregularne wypłaty zaczęły się już we wrześniu ubiegłego roku. Najpierw były to kilkudniowe opóźnienia, potem coraz dłuższe. Od kilku miesięcy ludzie zostali zupełnie bez wypłat. – Nie miałem z czego zrobić świąt, wstydziłem się już pożyczać, bo nie miałem z czego spłacić poprzednich długów – opowiada jeden z kierowców. – Ludzie mieli komunie, chcieliby wysłać dzieci na wakacje. Nie ma za co – wtrąca inny.
Dawniej w firmie działały dwa związki – „Solidarność” i związki branżowe kierowców. W listopadzie zeszłego roku zostały zlikwidowane, a w ich miejsce powstał oddział warszawskiego Niezależnego Związku Zawodowego Kierowców. Przewodniczącym w Zakopanem został Andrzej Karpiel. Na rozmowę z Tygodnikiem Podhalańskim nie dał się namówić.
Pracownicy zarzucają mu, że trzyma stronę prezesa. Twierdzą, że warszawska centrala tych związków nic nie wiedziała o ich problemach.
Pracownicy PKS-u oddają sprawy do sądu pracy. Pierwsi już wygrali.
2 lipca była w firmie Państwowa Inspekcja Pracy, która stwierdziła, że 62 pracowników nie otrzymało wynagrodzenia od lutego do kwietnia. Pracodawca otrzymał nakaz wypłaty z rygorem natychmiastowej wykonalności.
1 lipca zakopiański PKS przeszedł kolejną reorganizację. Dworzec został oddzielony od transportu. Dworcem zarządza nowa spółka – RDA Zakopane, kierowcy nadal podlegają pod spółkę PKS Zakopane. Z początkiem miesiąca wszystkie linie lokalne z wyjątkiem Nowego Targu zostały zawieszone, zostało tylko kilka dalekobieżnych linii – Kraków, Kołobrzeg, Jelenia Góra, Łeba, Łódź.
Sylwester Morańda, prezes spółki PKS Zakopane, twierdzi, że to kłopoty czasowe. Twierdzi, że zaległości są już spłacane, że pracownicy otrzymali ostatnio wynagrodzenia za kwiecień. 13 lipca ma być rekontrola PIP – jak zapewnia prezes – do tego czasu będą spełnione wszystkie nakazy inspekcji i nie będzie już zaległości wobec pracowników.
– Ograniczam działalność do tego, co mi się opłaca – tak tłumaczy reorganizację w PKS-ie. – Jest dzika konkurencja, nieuregulowane prawo, nie ma przetargów na linie. I dlatego nasza sytuacja jest taka ciężka – twierdzi. Zapewnia jednak, że nie dąży do likwidacji PKS-u w Zakopanem. – Nie mogę jednak dopłacać do biznesu. Stąd redukcja kosztów. Linie lokalne były nierentowne, dlatego zostały zlikwidowane. W ostatnich 4 miesiącach zwolniłem ok. 30 osób, zostało ok. 50. Kolejnych zwolnień nie planuję – mówi.
Zapytany, co mówi pracownikom, którzy przez kilka miesięcy nie otrzymywali pensji, odpowiada: – Na ogół wysłuchuję, niewiele mam do powiedzenia. To cena tych zmian. Też mam rodzinę – dodaje. Przyznaje, że nie zorganizował spotkania z pracownikami, podczas którego usłyszeliby o sytuacji spółki i jej planach. – Ale odbyłem wiele indywidualnych rozmów – twierdzi.
Oskarżeniom o zastraszanie pracowników czy zmuszanie ich do łamania przepisów stanowczo zaprzecza. – Niech dadzą mi nagranie, świadków – że kogokolwiek zastraszałem – mówi.
– A czy panią zmusiłby ktoś do łamania prawa? – odpowiada pytaniem na pytanie.
Beata Zalot
0 0
Świetny argument dla dalszego lansowania i wychwalania przez \"biegłego przybysza\" prywatyzacji zakopiańskiego szpitala.. Wcześniej jednak jeszcze tylko trochę go zmodernizujemy, podremontujemy, doposażymy ( jako społeczeństwo) potem niech bierze prywaciarz, ( najlepiej ten sam, co PKS )
Następne do prywatyzacji : policja zakopiańska ( choć tę lepiej może w ogóle zlikwidować ),, no i oczywiście szkolnictwo,, Oczywiście wszystko dla dobra zacofanego ciemnogrodu !!!
0 0
A podobno prywatyzacja to takie piękne ,nowoczesne słowo...
0 0
Normalnie krew mnie zalewa. Ludzie odpowiedzialni za ten mega-przekręt z prywatyzacją PKS powinni siedzieć.
0 0
PKS bardzo dawno to była dobra firma. Potem, kiedy ja sam już w niej parcowałem, bylo tragicznie z częściami, brakowalo wszystkiego, ale wciąż byly tam godziwe zarobki. To co czytam teraz woła o pomstę do nieba. Kto wpadł na taki pomysł aby to przedsiębiorstwo sprywatyzować. Komunikacja to nie tylko biznes ale także część życia społecznego. Majątek PKS-u byŁ i jest majątkiem narodowym, którego nikt nie ma prawa nikomu odsprzedawać. To skandal. Poza tym nie płacenie za pracę jest PRZESTĘPSTWEM! Drogi panie prokuratorze rejonowy w Zakopanem. Czekam kiedy przeczytam, że w tej sprawie toczy się śledztwo z urzędu.
0 0
Przy tak zorganizowanym transporcie zbiorowym jak w Z. żaden PKS nie ma żadnych szans, czy to prywatny, czy państwowy... trudno mi sobie wyobrazić zorganizowany transport z wieloosobową załogą i dużą flotą autobusów, która jest rentowna na trasach po których pomyka chorda dzikich busów. Aż dziw bierze, że to do tej pory przetrwało.
0 0
Pks do momentu prywatyzacji trzymał się dobrze. Jak został sprzedany to zaczeły się zwolnienia - ludzie sami odchodzili - wieszanie kursów itd. Firmy MK Projekt nigdy nie interesował PKS - tylko deweloperka. A Działajace tam związki to jedna wielka ściema - dwóch przewodniczących zaraz po przejęciu w niewiadomych okolicznościach odeszło z pracy. Jak spółka nowa to tzn kolejny przekręt - jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. A NIE właściwym czasem pracy kierowców to z urzędu powinno się zająć ITD, -
0 0
Edi znów jesteś nie w temacie.No można pisać,żeby pisać ale czy to ma sens?Zapytaj Kolegów z forum mają dużo więcej do powiedzenia na ten temat,zapewniam Cię.
0 0
A jesteście tacy pewni że trzymał się dobrze?.... Może wcale nie trzymał się dobrze? I właśnie dlatego został sprzedany?... To że była kasa na wypłaty, bo np. ktoś dopłacał do firmy wcale nie oznacza, że wszystko było okey... Transport zbiorowy w Z. to kuriozum na skalę krajową i dobrze o tym wiecie. Inna sprawa, że PKS mógłby bardziej rozwinąć transport dalekobieżny, czego nie robi.
0 0
ale pracodawca , ktory nie wyplaca pensji powinien trafic do sadu, grozba komornika zabezpieczajacego Alkatraz mysle ze szybko spowodowałaby wziecie kredytu na zaplate pensji ..tyle w temacie ...
0 0
A jak by tak sprywatyzować nasz kochany Urząd Miasta? Może znajdzie się taki głupi,co to kupi? Ale by był ubaw,jakby nasi włodarze przez kilka miesięcy pościli!!!
0 0
Dziadek lepiej nie kombinuj bo jak władze już całkiem by była w rękach prywatnych to będzie bałagan jak w reszcie \"sprywatyzowanego\" kraju...;) ;) ;)
0 0
Kasiu, ależ oczywiście, nie bronię pracodawcy, który powinien sprawę postawić jasno i uczciwie od samego początku... takie sprawy da się wbrew pozorom rozwiązywać, o ile jest dobra wola i zrozumienie ze wszystkich stron. Nie można od nikogo domagać się świadczenia pracy wiedząc, że nie stać mnie na zapłatę za to świadczenie - to oszustwo, słusznie zakwalifikowane jako przestępstwo.
0 0
no, ale to miasto sprzedalo PKS i to jeszcze z taka euforia, ze inwestro za przeproszeniem sr...kasą; a on nie tyle ja mial, co mial chrapke na teren po bazie PKS przy Nowotarskiej , gdzie teraz straszy Alcatraz :-)
0 0
Edi,zauważ,ze nie żyjesz w idealnym świecie.Komuniści też niby mieli niby dobre założenia,a wykonanie do d...;) ;) ;)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz