Szkoła na Skibówkach w trakcie zapowiadanego remontu drogi zostanie odcięta od świata. A w miejscu, gdzie miał powstać nowy dojazd, wybudowano sklep.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"9572"}
– Pierwszego września rodzice będą protestować. Tak gorąco zacznie się rok szkolny, bo będziemy jedyną szkołą w Zakopanem pozbawioną dojazdu – denerwuje się Anna Chrobak-Popławska z Rady Rodziców SP nr 2 w Zakopanem. Wtóruje jej nauczycielka Anna Gąsienica Józkowy, pokazując wąską, zniszczoną drogę dojazdową do placówki. Prowadzi wzdłuż potoku, na drzewach rozciągnięto biało-czerwoną taśmę, która przypominać ma o niebezpieczeństwie. Zarówno nauczyciele, jak i rodzice nie chcą, by doszło do tragedii. – Tu rano nie ma praktycznie dojazdu. Busy przywożą dzieci z Gubałówki, nie można się wyminąć, zaczyna się cofanie. Wtedy nadjeżdżają inne auta, wycofujemy się, powodując korki na ul. Kościeliskiej – tłumaczą zatroskane mamy. W zimie, gdy droga jest zasypana, idącym pieszo do szkoły uczniom grozi wpadnięcie do potoku. Rodzice są przerażeni, gdy mówią o planowanym remoncie drogi, która jest w fatalnym stanie. – Będziemy już całkiem pozbawieni dojazdu przez kilka miesięcy. A remont nie poszerzy drogi, bo zyskamy jedynie około 20 centymetrów – podkreśla Anna Chrobak-Popławska.
Stanisław Brzęk, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 na Skibówkach, od trzech lat forsuje w urzędzie miasta pomysł budowy wjazdu do placówki od strony zatoki przystankowej. Rankiem i po południu dziesiątki rodziców notorycznie łamie przepisy, zatrzymując się na przystanku, wysadzając i odbierając dzieci ze szkoły. – Wiatę przystankową można byłoby przesunąć, uzyskamy miejsce na budowę drogi – tłumaczy Stanisław Brzęk. To nie jego pomysł. Poprzednia dyrektorka przez kilkanaście lat bezskutecznie starała się o budowę alternatywnego dojazdu do szkoły. Dwa lata temu kosztorys prac opiewał w tym przypadku na 250 tys. zł. Remont i tak za wąskiej drogi już istniejącej to wydatek 2 mln zł. Tym większe oburzenie wśród rodziców i nauczycieli wywołało postawienie przy przystanku autobusowym sklepu. – Wyrósł dokładnie w miejscu, gdzie przebiegać miała nasza nowa droga. To skandal – mówią.
W poniedziałek w SP 2 odbyło się kolejne spotkanie z władzami miasta poświęcone problemowi dojazdu do placówki. – Nie my wydawaliśmy warunki zabudowy na ten sklep, tylko poprzednie władze – tłumaczy Jan Gąsienica Walczak. – Obiektu nie rozbierzemy, bo nie mamy do tego prawa. Postawiony jest legalnie. Natomiast możemy rozmawiać z Zarządem Dróg Wojewódzkich, do którego należy ul. Kościeliska, o przesunięciu wiaty przystankowej i budowie drogi obok sklepu.
Przypomina jednocześnie, że już raz zarządca drogi wydał negatywną opinię w kwestii budowy zjazdu do szkoły w tym miejscu. Argumentował swą odmowę faktem, że w tym miejscu są dwa zakręty i taki zjazd zwiększałby zagrożenie. – Właśnie dobrze, że są zakręty, nie da rady się rozpędzić. Zresztą tu wszędzie jest ograniczenie prędkości do 40 km na godzinę. Można postawić lustra i problemu z wyjazdem nie będzie – przekonują rodzice.
Wiceburmistrz Wojciech Solik zobowiązał się, że niebawem wiata przystankowa zostanie rozebrana i przeniesiona na Krzeptówki. – Zadaszenie przy sklepie pełnić będzie rolę wiaty przystankowej. A my zwrócimy się do Dróg Wojewódzkich o wizję w terenie, spróbujemy zorganizować spotkanie z mieszkańcami, by pokazać możliwości budowy nowej drogi.
Władze miasta obiecały w szkole na Skibówkach, że spotkanie takie postarają się zorganizować jeszcze w okresie wakacyjnym, by pierwszego września można było rodzicom i nauczycielom przekazać wstępne ustalenia dotyczące budowy alternatywnego dojazdu do szkoły. – Ten dojazd będzie nam bardzo potrzebny w trakcie remontu starej drogi. A miejsca mamy tyle, że nie będzie problemu nawet z wygospodarowaniem niedużego parkingu przy szkolnym boisku – podsumowuje Anna Chrobak-Popławska.
Rafał GratkowskiW poniedziałek wiceburmistrzowie stwierdzili, że budowa drogi obok sklepiku jest możliwa, pod warunkiem uzyskania zgody w Zarządzie Dróg Wojewódzkich.
0 0
Dawniej dzieciska chodziły do szkół na nogach, nawet jak pod góre było, a teraz to trzeba je koniecznie pod same drzwi odwozic?
0 0
eminencjo zajmij sie czym naprawde konkretnym a nie pisaniem bzdur no chyba zes z czasow kiedy samochodow nie bylo .te twoje komentarze sa zalosne wszytskim bbys dogryzl zeby byc najlepszym zalosne . kazdy dzis zyje na biegu tacy sa pracodawcy i jak trzeba a jest mozliwosc to sie zawozi . jka dla mnie guzik sie znasz na zyciu a dobrze buzia szczela po komentarzach to tak jak z tymi licznymi atrakcjami w poroninie hahahahahaha
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz