Miasto Zakopane

Zamknij

Dziś zmieniają się Kuźnice. A jakie były dawniej, przed wojną. (Zdjęcia)

Jurek Jurecki 17:25, 29.07.2022
Treść artykułu pod wideo ↓
2  Dziś zmieniają się Kuźnice. A jakie były dawniej, przed wojną.

Lody grylażowe własnej roboty. Dziewczęta grające w krykieta. Wizyty Hansa Franka. Świat przedwojennych Kuźnic we wspomnieniach Teresy Gronczak.

::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"97392"}

Tata miał prawdopodobnie 3 lata, kiedy hrabia Władysław Zamoyski przywiózł go do Kuźnic - tak zaczyna swoją opowieść pani Teresa Gronczak z Kuźnic. - Do końca życia nie wiedział, kim był, skąd pochodził, jakich miał rodziców - kontynuuje. Dopiero kilkanaście lat po jego śmierci rodzina zaczęła szukać śladów, miejsc i dokumentów, które mogłyby w jakikolwiek sposób naprowadzić ich na pochodzenie ojca. - Udało nam się ustalić, że urodził się 3 stycznia 1893 r., tydzień przebywał w szpitalu przy ul. św. Łazarza w Krakowie, ochrzczony został jako Feliks, nieopodal, w kościele św. Mikołaja. Ze szpitala został zabrany na zamek księżnej Ogińskiej do Bobrka koło Oświęcimia. Tam był wychowywany i prawdopodobnie stamtąd zabrał go hrabia - opowiada pani Teresa. Do Kuźnic przywiózł go z dwoma innymi przysposobionymi chłopcami: Janem Hubertem i Władysławem Więckowskim. - Z dokumentów wynika, że hrabia zameldował tatę w Kuźnicach 10 maja 1900 r., czyli gdy tata miał 7 lat. Po przyjeździe do Kuźnic chłopcy mieszkali w budynku Szkoły Domowej Pracy Kobiet założonej przez Marię Zamoyską - matkę hrabiego, zwaną przez wszystkich Jenerałową - mówi córka. Szkołę określano też jako Zakłady Kórnickie. Początkowo do chłopców przychodził nauczyciel. Potem hrabia wysłał ojca pani Teresy do Pełkiń koło Jarosławia, żeby uczył się na weterynarza. Tatą opiekowali się Czartoryscy, którzy mieli tam pałac. - Moja mama - Wiktoria pochodziła z Dobczyc - opowiada dalej pani Teresa. - Była bardzo zdolna, lecz będąc w V klasie straciła rodziców i musiała szukać środków do życia. Trafiła do Lwowa, gdzie służyła w rodzinie leśniczego, z którą do Kuźnic przyjechała na wakacje. Tata poznał mamę na weselu swojego kolegi Jana Szeligi. Po 6 tygodniach znajomości wzięli ślub - opowiada.


Nasz dom w Kuźnicach

W 1921 r. hrabia wyprawił rodzicom wspaniałe wesele. Przygotował dla nich mieszkanie wyposażone we wszystko, co było potrzebne do życia. Do dyspozycji mieli m.in. ogródek z jarzynami, porzeczkami i małą piwniczkę, która istnieje do dziś. - Po roku urodziła się moja siostra Maria, potem Ala, Elunia, Józia i Hania (zmarła po urodzeniu). Ja byłam czwarta z kolei. Wszystkie urodziłyśmy się w Kuźnicach, w tym samym domu - opowiada pani Teresa. - Rodzice opowiadali, że hrabia lubił wieczorami przychodzić do nas, często przynosił desery dla moich sióstr. Tata był bardzo szanowany w okolicy. Pomagał w leczeniu zwierząt gospodarskich. Chodził też pomagać siostrom albertynkom na Kalatówkach. Później zajmował się głównie ogrodem w Zakładach - dodaje. Ogród ciągnął się od krzyża w górę. Po prawej stronie drogi biegnącej ku szkole były zagony różnych gatunków truskawek, przedzielone rzędami krzaków czerwonej porzeczki, zaś po lewej stronie znajdowały się inspekty oraz szklana oranżeria. Z porzeczek wyrabiało się wspaniałe galaretki i dżemy. W gospodarstwie były konie, świnie, kilkanaście krów i kury. Ponadto wytwarzało się sery, masło, piekło chleb, pierniczki na miodzie. Ciasto na pierniki przechowywało się w dużych beczkach i dobierało w zależności od potrzeb. Torty wypiekane w Zakładach nie miały sobie równych. Dekorowano je m.in. kandyzowanymi kiśćmi porzeczek - niczym nieróżniącymi się od świeżych. - Mistrzynią od przetworów była Maria Kunc. Potrafiła w celach cukierniczych kandyzować liście dzięgielu. W ogrodzie nie uprawiało się zbyt wielu jarzyn, przywoziło się je najczęściej z Rabki, np. kapustę i ogórki, które potem kisiło się w dębowych, ogromnych beczkach. Na kapustę przeznaczone były beczki mniejsze. Latem wyrabiane były lody. Najlepsze były grylażowe, wytwarzane z cukru, mielonych orzechów, żółtek i mleka - uśmiecha się pani Teresa. - Maszyna do lodów była drewniana i trzeba było sporo się namęczyć przy kręceniu. Lód wytwarzano z wody Bystrej, doprowadzonej od tamy drewnianą rynną z kilkoma rozgałęzieniami. Czasami brało się też lód z fontanny. Przechowywany był w piwnicy, obok schodów przy fontannie. Tam także trzymano mięso. Przy szkole istniała piekarnia, mydlarnia, pralnia, a także drukarnia, w której wydawano m.in. kwartalnik „Kuźniczanka” oraz wiele okazjonalnych wydawnictw (np. obrazki upamiętniające uroczystości pogrzebowe). Część produktów wytwarzanych w gospodarstwie pokrywała zapotrzebowanie Zakładów, a reszta była sprzedawana w Bazarze Polskim na Krupówkach. Był też punkt sprzedaży na Nowotarskiej, w budynku należącym do hrabiego, obecnie nieistniejącym. - Tata zmarł nagle na zawał 3 listopada 1957 r. - upadł w kuchni na podłogę. Sporo o tacie opowiadała mi Jadwiga Theifert, dawna uczennica szkoły, która potem nadzorowała w szkole porządki. To ona mówiła: „Wiesz, Teresa, jak się ten Felek - twój tata tu znalazł? Hrabia przywiózł go, gdy był malutkim dzieckiem. Powiedziała mi to jednak dopiero po śmierci taty i wtedy zrozumiałam, dlaczego często powtarzał, że jest niczyj - wspomina pani Teresa.


Panny grywały w krykieta

Szkoła w Kuźnicach cieszyła się popularnością. Program nauczania obejmował przede wszystkim wychowanie religijno-patriotyczne i zajęcia praktyczne z szycia, haftu i gotowania. Ponadto prowadzono zajęcia z rysunków, literatury, geografii, historii Polski oraz naukę śpiewu. Wokół szkoły panował gwar. Pannom nie wolno było oddalać się od szkoły. Wyjścia - np. do Jaworzynki - były zorganizowane. Przy szkole były korty tenisowe, dziewczęta grywały też w krykieta. Co roku 26 kwietnia uroczyście obchodzono odpust Matki Bożej Dobrej Rady. Jeśli pogoda dopisywała, organizowany był festyn, w którym brały udział wychowanki szkoły oraz mieszkańcy Kuźnic - w większości pracownicy gospodarstwa. Każda rodzina dostawała wtedy kawał drożdżowego ciasta z kruszonką i dzban kakao. - Było wesoło. A smak drożdżowego z kakao pamiętam do dziś - wspomina pani Teresa. - Tata dużo opowiadał o Jenerałowej - ciągnie swoją opowieść starsza pani. - Jenerałowa zmarła w Kórniku w 1923 r. Szkoda, że nie zdążyłam jej poznać. Już kilka lat po jej śmierci zaczęto podejmować starania o beatyfikację i drukowano wizerunki służebnicy Bożej Jadwigi z modlitwą, dzięki której można było zyskać 100 dni odpustu. Proces beatyfikacyjny został wznowiony w 2012 r. Jenerałowa była nad wyraz szlachetną osobą. Dawała świadectwo patriotyzmu i głębokiej wiary. Uważała, że świętość polega na cnotach dla każdego przystępnych, potrzeba tylko dobrej woli. Matka hrabiego mieszkała w budynku szkoły, w północnym skrzydle. Hrabia zajmował skromne mieszkanie w budynku, który stał obok pralni. Na dole znajdowała się ochronka dla dzieci, zaś na górze tzw. kancelaria, czyli mieszkanie hrabiego z oknami wychodzącymi na pralnię. Budynek ten rozebrali za okupacji Niemcy. - Tata dużo przebywał z hrabią, mówił, że hrabia to dziwny człowiek. Ponoć był zakochany w Julii Zaleskiej. Znałam wszystkie Zaleskie: Julię, Teklę, Justynę i Henrykę. Julia - najstarsza, była wysoka, urodziwa, pełniła w szkole funkcję przełożonej. Tekla była farmaceutką i prowadziła aptekę w budynku szkoły, w tzw. angielskim korytarzu (północne skrzydło budynku - przyp red.). Justyna opiekowała się hrabianką Marią, a Henryka była magazynierką. W tamtych czasach bardzo popularne były utwory Mniszkówny i mawiano, że coś mogło być na rzeczy, bo ponoć przy hrabim nie można było nawet wspominać o „Trędowatej”. Wydaje się, że życie emocjonalne hrabiego było bardzo skomplikowane - uważa nasza rozmówczyni. Rok po śmierci swojej matki hrabia postanowił wyjechać do Kórnika. - Tata wspominał, że przed wyjazdem hrabia powiedział: „Felek, musimy załatwić sprawy, kiedy wrócę. Lecz hrabia do Kuźnic już nie wrócił. Zmarł w Kórniku w październiku 1924 r. i tam został pochowany - zamyśla się pani Teresa.


Sztalugi hrabianki Marii

- Ja urodziłam się dwa lata po wyjeździe hrabiego. Moją matką chrzestną była Małgorzata Hube, pełniąca funkcję dyrektora szkoły. Była to wyjątkowa osoba - jak zresztą większość przełożonych w szkole. Jej dewizą życiową było m.in.: „głód duszy i serca zaspokaja więcej się tem, co się daje, niż tem, co się bierze”. Zmarła 29 maja 1930 r., kiedy miałam 4 lata. Mam jeszcze w oczach trumnę z jej ciałem i pamiętam, że do niej zaglądałam. To moje najdawniejsze wspomnienie z dzieciństwa. Osoba Małgorzaty była mi bardzo droga, gdyż dzięki jej trosce zostałam wyleczona z ciężkiej choroby. Mogę wręcz powiedzieć, że jej zawdzięczam życie - nie kryje wzruszenia pani Teresa. - Lubiłam przebywać z hrabianką Marią, siostrą hrabiego. Gdy miałam 11 lat, często nosiłam jej sztalugi. Mieszkała na przemian w Kuźnicach i Kórniku. Pięknie malowała. Namalowany przez nią obraz Matki Bożej z nietypowym, stojącym na kolanach Matki małym Jezusem do dziś zdobi boczną ścianę kaplicy Zamoyskich. Na ścianie centralnej kaplicy wisi niezmiennie od lat obraz Matki Bożej Dobrej Rady, otoczony oryginalnymi, drewnianymi zdobieniami. Dzięki oranżerii w kaplicy były zawsze świeże kwiaty. Początkowo kaplica znajdowała się w pomieszczeniu po przeciwległej stronie korytarza - tam, gdzie obecnie mieści się księgowość TPN. Msza św. odprawiana była codzienne rano. Tata wspominał lata 1914-1916, gdy kapelanem Zakładów był ks. Władysław Korniłowicz - ten sam, który był współtwórcą Dzieła Lasek. Służył wtedy do Mszy św. brat Albert, który bywał w Kuźnicach. Gdy przed II wojną światową rozpoczęto remont szkoły, kaplicę przeniesiono do budynku, w którym mieszkał hrabia, zaś podczas okupacji Niemcy ulokowali ją w budynku restauracji - nieopodal kolejki. Po wojnie kaplica nie wróciła na stare miejsce, lecz została umieszczona w południowej części szkoły, w miejscu, w którym znajduje się obecnie.


Wizyty Hansa Franka

W czasie wojny częstym gościem Kuźnic był gubernator Hans Frank, który miał apartament zarówno w Kuźnicach, jak i na Kalatówkach. Do Kalatówek dojeżdżało się porządną drogą zrobioną w `38 roku przez Hucułów. Jeździły tamtędy nawet autobusy. - Pracowałam wtedy w hotelowej kuchni, zaś moje dwie siostry - jako pokojowe. To była bardzo ciężka praca, ale dzięki niej uniknęłam wywózki na roboty do Niemiec. W szkole Niemcy zarządzili remont, toteż posiłki dla robotników trzeba było przygotowywać na Kalatówkach, potem zwożono je na dół, do Kuźnic. Niemcy dostarczali m.in. w puszkach paprykę i pomidory, my dodawaliśmy ziemniaki z  mięsem i robiło się tzw. eintopf -wspomina. Na Kalatówkach pracowała tylko młodzież. Na dół mogli schodzić tylko raz w tygodniu do kościoła. Ponieważ Niemcy usunęli braci albertynów, więc chodziło się do kościoła do sióstr albertynek. Gdy Frank miał przyjechać do Kuźnic, nawet mysz się nie prześliznęła. - Pamiętam fotografię, na której stoję obok Franka, lecz już dawno ją podarłam. Miałam wtedy kilkanaście lat i byłam wychowanką Zakładów - mówi. Na czas wojny szkołę pod nazwą Państwowa Szkoła Gospodarcza przeniesiono do Okszy i tam pani Teresa uczyła się przez rok. W tamtych czasach w Kuźnicach zdarzały się przyjęcia, na które Niemcy zwozili nawet raki. Hodowali gęsi, które tuczyli makaronem. - Po wojnie podjęłam pracę w szkole, która wróciła do Kuźnic jako Państwowe Liceum Gospodarcze, a potem jako Państwowe Liceum Rolniczo-Gospodarcze, zamknięte przez władze komunistyczne w 1952 r. Jakiś czas pracowałam w sanatorium - ciągnie swoją opowieść nasza rozmówczyni. Co jakiś czas pani Teresa zerka przez okno na budynek dawnej szkoły żywymi, migotliwymi oczami, a potem wraca znowu do wspomnień: - W Jaworzynce pachniało sianem, zbocza nie były tak zielone, jak teraz, ale w dnie doliny płynął potok. W upalne dni chodziło się do wytwórni wody sodowej, którą hrabia urządził przy „zdroju”, czyli budynku z doprowadzoną wodą z ujęcia źródła powyżej Kuźnic - z jej ust padają nazwiska i imiona ludzi znanych tylko z historycznych opracowań. Podaje daty, opisy zdarzeń i miejsc - tak, jakby wszystko działo się wczoraj. A przecież minęło prawie 90 lat! Ten okres żyje w sercu pani Teresy. Świadkami tamtych czasów są - oprócz pani Teresy - jesiony szumiące nad Kuźnicami. W takim miejscu łatwo zanurzyć się w przeszłość...

Wspomnienia Teresy Gronczak spisała Joanna Pociask-Karteczka

Tygodnik Podhalański 47/2015

(Jurek Jurecki)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

czopekczopek

0 0

Kuźnice są położone na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego i docelowo powinien tam rosnąć bukowy las. Sołtys coś z tego rozumie? A Szymon?

10:23, 01.08.2022
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

chłopekchłopek

0 0

sołtys na pewno nie bo to ze stodoły a szymon podchodzi biznesowo i wszystko jasne

18:10, 02.08.2022
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%