Bez niego nie byłoby złotego medalu Wojciecha Fortuny na Igrzyskach Olimpijskich w Sapporo, mimo że Marian Matzenauer nie był ani trenerem, ani działaczem sportowym.
Tę sytuację sprzed ponad 50 lat Wojciech Fortuna wspomina w wielu rozmowach na temat zdobycia olimpijskiego złota. - Pamiętam jak dziś. Bez redaktora Mariana Matzenauera nie pojechałbym do Sapporo. To ówczesny działacz partyjny Lech Bafia powiedział mi, że mimo iż wygrałem kwalifikacje, to na Igrzyska nie pojadę, bo się nie nadaję - wspomina Wojciech Fortuna. Dopiero artykuły Mariana Matzenauera w Przeglądzie Sportowym i Wojciecha Jarzębowskiego w Dzienniku Polskim sprawiły, że działacze zmienili zdanie i wysłali młodego skoczka do Japonii. - Nigdy tego nie zapomnę. Bez tekstów i wsparcia Mariana Matzenauera tego złota by nie było. To był jeden z najbardziej rzetelnych dziennikarzy, jacy w ogóle pisali o sporcie. Był po prostu profesjonalistą w każdym calu, znał się na tym, o czym pisał i nie bał się pisać prawdy, co w tamtych czasach było bardzo trudne - dodaje Fortuna.
Takich dziennikarzy już nie ma
Marian Matzenauer urodził się w 1921 roku w Tarnopolu, mieście znajdującym się na terenie obecnej Ukrainy. W czasie II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej we Lwowie. Został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi. Tuż po wojnie zdał maturę w jednej z najstarszych i działających nieprzerwanie do tej pory szkół średnich w Polsce - w I Liceum im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. Sześć lat później skończył studia w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Krakowie. Właśnie w 1951 roku zamieszkał w Zakopanem, gdzie całkowicie pochłonęła go praca dziennikarska. Najpierw pracował w Przeglądzie Sportowym, a od 1959 roku do śmierci był również korespondentem w zakopiańskim oddziale Polskiej Agencji Prasowej.
- Dziś takich dziennikarzy jak Marian Matzenauer, może z małymi wyjątkami, już nie ma. Śledził niemal każde zawody. Był chodzącą encyklopedią wiedzy o tym, co działo się na trasach, stokach i skoczniach - wspomina Edward Budny, słynny trener Józefa Łuszczka, polskiego mistrza świata w biegach narciarskich.
Matzenauer był korespondentem PAP i Przeglądu Sportowego na czterech zimowych i dwóch letnich olimpiadach. Trudno zliczyć natomiast mistrzostwa świata w zimowych konkurencjach, na które pojechał. Jego profesjonalizm i zaangażowanie docenili także zagraniczni dziennikarze. Został chyba jedynym w historii Polakiem, który na zimowych igrzyskach pełnił funkcję szefa biura prasowego.
- To było w czasie Igrzysk Olimpijskich w Insbrucku w 1964 roku. To dla Polaków, dla naszych dziennikarzy był nieprawdopodobny zaszczyt. Sponsorem każdej olimpiady jest koncern samochodowy. Wtedy Igrzyska sponsorował volkswagen i Maniek przyjechał do Zakopanego volkswagenem garbusem. Proszę sobie wyobrazić, co to było mieć w tamtych czasach garbusa! - wspomina Edward Budny. Trener podkreśla, że Matzenauer nie tylko wiedział wszystko o sportach zimowych, bywał na wszystkich zawodach, ale po prostu kochał to, co robił.
Wielki i skromny
- Był po prostu entuzjastą sportu i pisania o nim. Stał się osobą nieprawdopodobnie lubianą w środowisku dziennikarskim, ale także sportowym. Potwierdzam słowa mistrza olimpijskiego w skokach, gdyby nie Matzenauer, Fortuna nigdy nie zdobyłby złotego medalu. Można powiedzieć, że to Marian wysłał Fortunę na igrzyska - potwierdza Edward Budny. Dodaje, że w Zakopanem Marian Matzenauer prowadził "otwarty dom". Każdy dziennikarz, który przyjeżdżał pod Tatry, od razu kierował się do Mańka. Zawsze dostawał od niego pomoc, radę. - Nie było dla niego spraw nie do załatwienia. Walczył o zawodników, walczył o polski sport. Nigdy nad nikim się nie pastwił. Gdy ktoś miał gorsze wyniki, starał się podtrzymywać go na duchu. Nigdy też nie poddał się politycznej koniunkturze, a do tego był nieprawdopodobnie skromny - podsumowuje trener Budny.
Prof. Szymon Krasicki, w przeszłości trener kadry polskich biegaczek, wychowawca wielu pokoleń trenerów, w bardzo ciepłych słowach wspomina Mariana Matzenauera. - W swoich tekstach i w życiu Matzenauer zawsze starał się wyszukiwać pozytywy. Swoim entuzjazmem do narciarstwa, do sportu zarażał innych. Był też chodzącą encyklopedią sportową, miał w małym palcu wszystkie wyniki zawodów - wspomina prof. Szymon Krasicki. Jego zdaniem ostateczną decyzję w kwestii startu Fortuny na Igrzyskach w Sapporo podjęli działacze, ale artykuły Jarzębowskiego, a przede wszystkim Matzenauera, który pisał w ogólnopolskim Przeglądzie Sportowym, w dużej mierze przyczyniły się do podjęcia tej decyzji. - Można powiedzieć, że te teksty stworzyły atmosferę dla działaczy, którzy podjęli decyzję o wysłaniu Fortuny do Sapporo. Poza swoją zawodową działalnością był to bardzo lubiany, otwarty człowiek, który łatwo zjednywał sobie swoich rozmówców - dodaje prof. Krasicki.
Dziennikarskie żywe srebro
Stanisław Momot, fotograf, twierdzi, że Marian Matzenauer wyprzedzał swoją epokę. - Gdy się z nim rozmawiało, w jego oczach widać było sportową i dziennikarską pasję. To był człowiek "żywe srebro", niezwykle operatywny, który tak układał swój czas, aby być na wszystkich zawodach - wspomina Stanisław Momot. Dodaje, że warsztat dziennikarski Matzenauer miał na najwyższym poziomie, był do tego bardzo koleżeński i uczynny. - Do jego domu przy ul. Piłsudskiego zawsze zjeżdżali się dziennikarze z Polski. Bywali tam naczelni Przeglądu Sportowego. Pamiętam audycję, w której Marian wystąpił w radiu, sypał datami, wynikami jak z karabinu maszynowego. Miał też wielką przewagę nad innymi dziennikarzami, doskonale mówił po niemiecku i często tłumaczył artykuły z tamtejszej prasy - dodaje Stanisław Momot.
Mariana Matzenauera dobrze pamięta też Jerzy Zakrzewski, dziennikarz, rzecznik prasowy Polskiego Związku Narciarskiego. - To był cichy, skromny człowiek o wielkiej wiedzy. Był niezwykle szanowany w środowisku sportowym i dziennikarskim. Skupiał się na pisaniu informacji, krótkich depesz z zawodów, i był w tym mistrzem. Nie stronił również od wywiadów - wspomina Jerzy Zakrzewski.
Marian Matzenauer pewnie przez wiele lat pisałby jeszcze o sporcie. Zginął 40 lat temu - schodząc do piwnicy, potknął się na schodach. W tak burzliwy sposób zakończył swoje życie, w czasie którego opisał wiele wzlotów i upadków polskich sportowców.
Paweł Pełka

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz