Inne

Zamknij

Między Annapurną a Dhaulagiri

Paweł Pełka 17:36, 03.04.2016
Treść artykułu pod wideo ↓
1 Między Annapurną a Dhaulagiri

Słyszymy: Nepal, myślimy: Himalaje, ośnieżone szczyty ośmiotysięczników, w niekończących się dolinach rozrzucone wioski z górującymi nad nimi świątyniami. Malownicza egzotyka. Chwilę później pojawiają się inne skojarzenia: zacofanie, bieda, świat tak inny od naszego. Który z tych obrazów jest prawdziwy?

Drzwi prowadzące do klasztoru były lekko rozchylone. Nasz wzrok już z daleka przyciągał charakterystyczny ceglany kolor świątynnej elewacji, misterne zdobienia drewnianych okiennic i balustrad, barwne malowidła bóstw strzegących od kilku stuleci głównego wejścia do gompy. Ich urok kontrastował z glinianym klepiskiem dziedzińca i bylejakością otaczających go przybudówek. Biegało po nim kilkanaścioro dzieci. Oczywiście zasmarkanych i oczywiście biednie ubranych. A jednak – i to nie było już tak oczywiste – bardzo radosnych.


Himalajska wioska Jharkot leży na uboczu turystycznego szlaku biegnącego wokół Annapurny, u stóp przełęczy Thorong-la. Trekkerzy trafiają do niej rzadziej niż do położonego wyżej Muktinath ze słynnym kompleksem świątyń i równie chętnie odwiedzanym „Bob Marley Pub”. Nas jednak zachwycił widok tonących w popołudniowym październikowym słońcu glinianych zabudowań Jharkot z górującymi nad nimi klasztorem i ruinami starego fortu. Bez większego żalu zrezygnowaliśmy z atrakcji Muktinath i po godzinie stanęliśmy u wrót pięciusetletniej gompy. Napis przy drzwiach informował, że znajduje się centrum medycyny tybetańskiej i szkoła z internatem dla tybetańskich dzieci z Górnego i Dolnego Mustangu. Stojący na dziedzińcu nauczyciel zaprosił nas do środka.


W podróży wiele rzeczy zdarza się przypadkiem. Możemy znaleźć się w miejscach, których piękno na zawsze pozostanie w naszej pamięci, przeżyć przygodę, dzięki której dowiemy się o sobie czegoś zupełnie nowego, albo spotkać osoby, o których nie sposób później zapomnieć. My także nie planowaliśmy, że ósme urodziny podróżującej z nami córki przyjdzie nam świętować w tej właśnie szkole.


Janka narzekała, że przez tę podróż nie będzie miała przyjęcia, takiego z koleżankami, balonami, żelkami i innymi kinderbalowymi atrakcjami. Żale i pretensje pod adresem rodziców okazały się jednak przedwczesne. Urodziny odbyły się. I to z całą pompą! Na wieść o tym, że dziewczynka z odległej Europy i jeszcze bardziej odległej Polski ma swoje święto, dzieciaki z Jharkot natychmiast postanowili je uczcić. W szkolnej sali modlitewnej zebrali się wszyscy, od najmłodszej, pięcioletniej Tsering Lamo po najstarszą Pemę Dachen. Jubilatka została obdarowana białymi khatami na szczęście, po czym wysłuchała płynnie odśpiewanego „Happy Birthday”. Dzień później dzieci, jak to dzieci, były już tak zaprzyjaźnione, że nie pozostało nam nic innego, jak zmienić plany podróży.


Zamiast kontynuować coca – cola trekking wokół Annapurny uznaliśmy, że nie możemy odrzucić zaproszenia na szkolny mecz piłkarski rozgrywany co tydzień na wielkiej łące – pastwisku, nad którą w oddali góruje Dhaulagiri, czy też zrezygnować z wycieczki na przełęcz Jhong-la pod opieką wyjątkowych przewodników: siedmioletniego Ngawanga Gyatso i trzynastoletniego Sonama Wangdu. Chłopcy wędrują tamtędy kilkanaście razy w roku, idąc do domów w trakcie szkolnych przerw. Stromą górską ścieżką wychodzili bez żadnego wysiłku, przy niektórych czortenach (przydrożne kapliczki) szepcząc pod nosem niezrozumiałe dla nas mantry. Dopiero na przełęczy zobaczyłam, że Sonam ma na nogach rozerwane sandały, a Ngawang doszczętnie przetarte trampki. Nie przeszkadzało im to zupełnie. Z dumą patrzyli w kierunku rozpościerającego się przed nimi krajobrazu Wyżyny Tybetańskiej. W oddali znajdowały się ukryte wśród gór wioski, w których mieszkali ich krewni, a jeszcze dalej, poza zasięgiem naszego wzroku, na dawnym szlaku handlowym z Tybetu do Indii, leżał Lo Mantang (zwany równiną dążeń ducha), pełna tajemnic stolica królestwa Lo, nazywanego dziś Mustangiem.


W starych buddyjskich manuskryptach można podobno przeczytać, że ten niewielki skrawek ziemi, stanowiący niegdyś część Wielkiego Tybetu, ciągnący się wzdłuż rzeki Kali Gandaki, to „kraj doskonałej szczęśliwości, gdzie wszystko, co upragnione, jest na wyciągnięcie ręki, gdzie poddani jaśnieją jak gwiazdy, a duch rozkoszuje się kontemplacją władcy”. Opis ten musiał zapewne dotyczyć okresu największej świetności królestwa, czyli czasu rządów założyciela dynastii panującej tam nieprzerwanie od XIV wieku aż do zwycięstwa wyborczego nepalskich maoistów w 2008 roku. Dzięki zdolnościom przywódczym Ame Pala Mustang stał się niezależnym królestwem, sprawującym kontrolę nad strategicznym odcinkiem szlaku solnego, a Lo Mantang drugim po Lhasie centrum tybetańskich praktyk religijnych. Przez stulecia odcięci od świata Lobowie wykształcili własny, oparty na samowystarczalności system przetrwania, a przywiązanie do tradycji umożliwiało im zachowanie kulturowej tożsamości. Położenie geograficzne chroniło ich przed postępem, nowoczesnością oraz skutkami eksploracji podróżników i badaczy.


Kiedy w 1951 roku Chińska Armia Ludowo – Wyzwoleńcza wkroczyła do sąsiedniego Tybetu, maleńkie królestwo zamknęło swe granice i stało się formalnie częścią Nepalu, zachowując jednak duży margines autonomii. Po stłumieniu powstania antychińskiego osiem lat później to tam schronili się tybetańscy partyzanci i to stamtąd oddziały Kampów prowadziły aż do połowy lat 70. akcje przeciwko wielkiemu sąsiadowi. Chińskie wojsko nigdy jednak nie wkroczyło na teren prowincji. Kilkusetletnie dziedzictwo buddyjskiej kultury nie zostało więc zniszczone. W zamkniętym do 1992 roku dla obcokrajowców Mustangu przetrwały klasztory, biblioteki i tradycje Tybetańczyków. Krążące o nim i o jego skarbach legendy sprawiły, że przez wielu nazywany był ostatnim Shangri-la, ziemskim rajem, miejscem z przedwojennej powieści Jamesa Hamiltona „Nowy Horyzont”, gdzie czas nie istnieje, ludzie nie starzejąc się żyją setki lat, a w klasztorach przechowywana jest cała modrość świata.


Dwa lata później znowu stanęliśmy na przełęczy Jhong – la. Tam zaczęła się nasza droga do Lo Mantangu. Mijane po drodze wioski z glinianymi stupami, czortenami, murkami modlitewnymi sprawiają wrażenie żywego skansenu. Urzeka piękno surowego krajobrazu Wyżyny Tybetańskiej z jej niepowtarzalnymi formami skalnymi, głębokimi wąwozami, wielobarwnymi klifami i wysokimi przełęczami, nad którymi trzepoczą miotane zawsze wiejącym wiatrem flagi modlitewne. Nie sposób również nie poddać się mistycyzmowi starych świątyń, o których mówią, że to „Kaplice Sykstyńskie buddyzmu”. Symbolika malowideł, majestat posągów mogą zachwycać.


A jednak, ze średniowiecznej wyłaniał się coraz jaskrawiej inny obraz. Już nie tak idealistyczny, jak na turystycznych fotografiach. Wielowiekowa tradycja coraz bardziej poddaje się nowoczesności wkraczającej do Mustangu wraz z bezwzględnym impetem globalizacji, rozwojem turystyki i gospodarczej ekspansji sąsiadujących z Nepalem Indii i Chin. Zacofany Mustang z trudem potrafi przyjąć i zasymilować jej przejawy bez uszczerbku dla swojej niematerialnej kultury skupionej wokół duchowych wartości i wierzeń religijnych.


Dyrektor szkoły w Jharkot, Mohan Gurung Lama, wykształcony w Indiach Tybetańczyk, ma świadomość tych zmian. Już w jednej z naszych pierwszych rozmów zwrócił uwagę na ich dziejowy wymiar. – Nie chodzi o to, by Mustang pozostał skansenem. To dobrze, że dociera do nas nowoczesność, że budowane są drogi, a do wiosek leżących przy nich doprowadzany jest prąd, działają telefony komórkowe, internet. Rzecz jednak w tym, aby pokolenie moich uczniów potrafiło świadomie z tej nowoczesności korzystać i odnaleźć swoje miejsce we współczesnym świecie. Jeśli nie będą umieli czytać i pisać, liczyć, jeśli nie zdobędą zawodu czeka ich albo ciężka niskopłatna praca najemnych robotników w państwach sąsiednich, albo bezradna wegetacja na uboczu przemian, z których nie będą umieli skorzystać. A wtedy nasza stara, bezcenna kultura po prostu przestanie istnieć.


Siedząc na tarasie rodzinnego domu Dolmy Gurung, wówczas jedenastoletniej uczennicy „naszej” szkoły, zrozumiałam znaczenie tych słów. W Nepalu, jednym z najbiedniejszych krajów Azji, ponad połowa dorosłych jest analfabetami, nie ma obowiązku edukacji, a liczba szkół publicznych, choć od niedawna rośnie, wciąż jest zbyt mała. Mniejszości etniczne, a szczególnie Tybetańczycy, praktycznie nie mają do niej dostępu. Nie tylko dlatego, że w górskich prowincjach kraju trudno jest „chodzić do szkoły”. Funkcjonują prywatne szkoły z internatem, ale bardzo niewielu rodziców może sobie pozwolić na to, by posłać tam dzieci. I nie tylko dlatego, że czesne to duży wydatek. Dziecko w szkole to także jedna para rąk do pracy w polu mniej. Dla tych dzieci jedyną szansą na naukę i poznanie własnej kultury są szkoły zakładane przez mnichów bądź miejscowych nauczycieli i utrzymywane przez zachodnich donatorów. Takie jak szkoła w Jharkot.


Dolma pochodzi z Tangbe, wioski w Górnym Mustangu, oddalonej od Jharkot o dwa dni drogi pieszo. Jest jedynym dzieckiem z pięciorga rodzeństwa, które rodzice zdecydowali się posłać do szkoły. Podobnie jest w innych rodzinach. Nie chcę zadawać sobie pytania, co stanie się w przyszłości z jej braćmi i siostrami, z ich tradycją, językiem, ze światem, do którego przynależą i który tak bardzo nas zachwyca.



Od naszej pierwszej podróży do Jharkot minęło prawie sześć lat. Powstała fundacja „Szkoły na Końcu Świata” i program „Stypendia na lepszą przyszłość”. Dolma Gurung i czworo innych absolwentów szkoły w Jharkot są studentami w Instytucie Medycyny Tybetańskiej w Katmandu. Przewodnik z pierwszej wycieczki na Jhong-la, Sonam Wangdu, za kilka miesięcy skończy czwarty rok nauki w uznanej szkole malarstwa Senchen Baudha. W tej samej szkole studiuje też uzdolniony Ngawang Tsering. Dziś już czternastoletni Ngawang Gyatso wraz z Tsering Penpa kończą drugą klasę tybetańskiego gimnazjum w Pokarze. Powoli dojrzewają ambicje młodszych uczniów szkoły w Jharkot. Z pewnością mają prawo, by móc je realizować.


Magda Gołębiowska - Śmiałek


[WIDEO]10787[/WIDEO]


(Paweł Pełka)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

Beata SłamaBeata Słama

0 0

Rozchylone drzwi???

23:18, 03.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%