"Choćbyś Wojtuś 100 dekretów wyrychtował" - to pierwsze słowa Góralskiego Hymnu Solidarności. Jego autorem był Staszek Kaleciak, który swą twórczość odpokutował niemal najdłuższym internowaniem. Przypominamy archiwalny tekst, który ukazał się kilka lat temu na łamach Tygodnika Podhalańskiego. (Na końcu tekstu wideo)
Gdy żona Staszka Kaleciaka po praz pierwszy czekała w poczekalni więzienia w Załężu na widzenie, do jej uszu dochodziło walenie dziesiątków blaszanych misek w kraty. Słyszała chóralne pieśni patriotyczne i religijne z setek gardeł. Oni tam, na górze, w celach wiedzieli, że ktoś przyszedł na widzenie. Nie wiedzieli, do kogo. I nie przypuszczali, że po kilku godzinach czekania wyjedzie z niczym. W Boże Narodzenie 1981 roku prawdopodobnie góralskiego Hymnu Solidarności jeszcze nie było. Staszek Kaleciak napisze go później, by jeszcze bardziej irytował pilnujących go milicjantów i esbeków. Może za to właśnie Staszek, szczupły, drobny góral z Bielanki, siedział najdłużej z górali w pace? Choć zachowane papiery pokazują, że i bez tego krnąbrny był i na współpracę żadną iść nie chciał. Odmawiał jakichkolwiek rozmów z esbekami. Nie podpisał żadnego papieru. Zwolnili go dopiero razem z Ryszardem Postawką z Krościenka w listopadzie 1982. Prawie rok od internowania.
Kochany tato, Dorota umiera
Staszek Kaleciak nie żyje od 9 lat. Zmarł na raka w nowotarskim szpitalu. Miał 56 lat. Pewnie opozycyjna przeszłość, internowanie, wyrzucenie z pracy też miały swój udział w przedwczesnej śmierci. A i w nowej Polsce też jakoś nie umiał się znaleźć. Wójt Raby Wyżnej pierwszej kadencji, sekretarz gminy i radny powiatowy. A zawodowo palacz. Mimo dyplomu inżyniera Wyższej Szkoły Inżynierskiej robił dodatkowy kurs, by móc palić w szkolnej kotłowni. Jednak notatka w Encyklopedii Solidarności pod hasłem Stanisław Kaleciak umieszcza przede wszystkim jego życiorys z czasów opozycyjnych. Od 1973 roku pracuje w Nowotarskich Zakładach Przemysłu Skórzanego „Podhale”. Jest konstruktorem na wydziale rozwoju. Choć 3 lata później jest już zastępcą kierownika, to za odmowę wstąpienia do PZPR zostaje zdegradowany. We wrześniu 1980 roku współtworzy w zakładzie struktury Solidarności. 13 grudnia internowany - trafia do Załęża, a potem Nowego Łupkowa i Uherców. Pani Zofia wyciąga domowe archiwum. Kilka teczek z IPN, jakieś zdjęcia z Załęża, listy do żony i te od dzieci do niego. - Wszystkie takie bezpłciowe były. Bo jak tu pisać, jak się ma świadomość, że list zostanie ocenzurowany? - tłumaczy Zofia Kaleciak. „Kochany tato, mam kłopoty z rowerem, nie mogę napompować. Mama mi kupiła nową łamigłówkę na początku marca. Mi w szkole idzie dobrze. Mama kupi mi sweter. Dorocie też, ale ona jak zawsze wybrzydza. Dorota nam umierała, miała 39 st. gorączki. Wciąż wspominała o bańkach. A ja miałem 2 razy stawiane bańki. U mnie będzie już miesiąc tej choroby. Od wujka Władka mam narty, tamte dałem Pawłowi. Pisze Mirek” Co czuł twardy facet za kratami, czytając list od 7-letniego syna?
Uczeń z dekretem Jaruzelskiego
Pani Zofia przyznaje, że choć wiedziała o działalności związkowej męża, sama w nią się nie angażowała. Może to i lepiej, bo podczas przesłuchań, gdy esbecy dopytywali się o szczegóły, nazwiska, kontakty - mogła powiedzieć jedynie: „nie wiem”. Zresztą na opozycję zwyczajnie nie miała czasu - wystarczyło, że męża nie było całymi dniami w domu, a przecież pracowała jako nauczycielka w szkole i wychowywała wówczas dwójkę dzieci - oprócz Mirka także 3 lata od niego starszą Dorotę. O stanie wojennym dowiedzieli się dopiero o dziesiątej od sąsiada. Dwie godziny później potwierdzenie mieli oficjalne - z ust milicjanta, który na mocy dekretu Jaruzelskiego przyszedł po Staszka. Wtedy Kaleciakowie mieszkali w szkole. Milicjant okazał się uczniem pani Zofii i po zapowiedzeniu po kogo przyszedł, wrócił na boisko i czekał w nysce na aresztanta. - Staszek ociągał się, pakował potrzebne rzeczy powoli, w pewnym momencie nawet sama zaczęłam go ponaglać - wspomina żona. Potem radiowóz pojechał do Raby Wyżnej, skąd zabrali też przyjaciela Staszka. Na komisariacie w Nowym Targu esbecy kazali podpisywać lojalki wobec władzy. Staszek nie podpisał, więc został za kratkami. Przyjaciela pani Zofia spotkała, gdy wychodził z komendy. Nigdy nie mieli do niego o to żalu. Też miał małe dzieci. O tym, że Staszek Kaleciak został gdzieś wywieziony, jego żona dowiedziała się tydzień później z listu, jaki potajemnie przyniosła mama milicjanta, który go zatrzymywał. Sam też ryzykował, podając taką informację swej byłej nauczycielce. Po niedzieli poszła do Rabki, do siedziby Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, by po kilku godzinach czekania w kolejce od 3 panów w mundurach usłyszeć, jakiego to w domu wywrotowca miała. - Powiedzieli jeszcze, by nie słuchać radia Wolna Europa, bo oni nie siedzą otoczeni drutem kolczastym na mrozie, tylko mają warunki jak na wczasach - dodaje. Kilka dni po internowaniu do drzwi zapukała kobieta z Nowego Targu mówiąc, że jest z komitetu organizującego pomoc rodzinom internowanych. Nie znała jej, ale uwierzyła. To dzięki nim razem z kilkoma innymi żonami internowanych wyjechała w Boże Narodzenie do Załęża. Nie wpuścili ich. Jedyne, co słyszały, to śpiew swoich mężów dochodzący od strony więziennych pawilonów. - To wszystko zrobiło na nas straszne wrażenie - wspomina. Miesiąc później, jakoś pod koniec stycznia, mogła zobaczyć się z mężem. Dzieciaki ojca zobaczyły dopiero w marcu, gdy udało się je zabrać ze sobą. We wsi ludzie dawali Kaleciakom odczuć więź solidarności. Ktoś przyniósł kartki na papierosy dla Staszka, starsza pani podrzuciła paczkę gruzińskiej herbaty. Nawet kierownik szkoły na święta przyniósł jajka, by im nie zabrakło. Cały czas pomagali ludzie z komitetu Solidarności. Odmówili tylko raz, gdy do szkoły przyszły paczki z PCK. - Nie chciałam nic od władzy. Mimo że namawiali, dzieci nie wzięły żadnej rzeczy! - podkreśla Zofia Kaleciak.
Skrytka pod materacykiem
Gdy Staszek wrócił do domu, okazało się, że już nie pracuje w NZPS-ie. Odwołał się do sądu pracy, a ten przyznał mu rację, ale zakład pracy zaproponował jeszcze gorsze warunki zatrudnienia. Gdy Kaleciakom urodziło się kolejne dziecko, nie było wyjścia - to Staszek poszedł na 3-letni urlop wychowawczy. Jak przystało na dom wywrotowca, nieraz przychodzili smutni panowie z SB zrobić rewizję. Poza kilkoma nieistotnymi ulotkami nie znajdowali nic. Jeszcze gdy siedział w Załężu, całą bibułę wywiózł do babci na swym rowerku 7-letni Mirek. Nie na darmo ojciec napisał mu z więzienia, że upoważnia go do pełnienia roli głowy rodziny. Potem rodzice znaleźli dobrą skrytkę na niewygodne papiery. - Przychodzili o różnych porach - raz o 6. rano, to w samo południe - wspomina pani Zofia. - Szukali wszędzie - w mieszkaniu, piwnicy. Nawet piec rozkręcili. Przeszukali też moją klasę w szkole. Poza drobiazgami, które specjalnie zostawiliśmy, żeby nie wzbudzać podejrzeń - nie znaleźli nic. A wszystkie papiery były w łóżeczku, pod materacykiem Karolinki. Tylko tam nie zajrzeli. Potem Staszka jeszcze raz zamknęli - tym razem na 48 godzin. Proponowali mu też wyjazd na Zachód - oczywiście bez możliwości powrotu. Też się nie zgodził. Wolał siedzieć w Bielance i pracować w gospodarstwie rolnym, a potem w stolarni. Mimo że był współautorem kilku patentów, projektów racjonalizatorskich i wzorów użytkowych, do kombinatu już nigdy nie wrócił.
Choćbyś Wojtuś sto dekretów wyrychtowoł
choćbyś syćkich śwarnych chłopców internowoł,
Solidarność nie zginie w góralskiej dziedzinie
nie ty bedzies nam górolom harnasiowoł
Giewontowe obudzone wstajom wojska
Na chorongwiach Paniynecka Cynstochowsko
Poruseństwa wiater duje juz od Tater
Ślebodno sie z niewole budzi Polska.
Z ziemi włoskiej wróć do Polski nas hetmanie
Dobrom radom daj Ojcyźnie zratowanie
Za twoim przewodem ziści nom ślebode
zgodne Pani Jasnogórskiej królowanie.
Zofia Kaleciak kolejny raz przegląda papiery. Oryginału nie ma. Spośród licznych wersji góralskiego hymnu Solidarności, które pojawiały się w nielegalnym obiegu, wybiera tę najbardziej prawdopodobną, bo napisaną w miarę poprawną gwarą. Bo Staszek, góral z krwi i kości, nie zrobiłby błędu.
Józef Figura
Tygodnik Podhalański 50/2012
Posłuchajcie jak on brzmi, gdy w 1989 roku śpiewa go góralsk8i zespół Harenda.
[YT]_MM6kzJBnHU[/YT]

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Kogo to teraz interesuje?, towarzystwo wzajemnej adoracji.
0 0
Do"ech". Każdego inteligentnego, prawego, myślącego patriotę to interesuje. To jest część naszej pięknej historii, to jest wspomnienie człowieka niezłomnego, który nie żył dewizą "tam mój dom gdzie mój zadek", tylko tą wypisaną na murze Starego Cmentarza w Zakopanem " narody tracąc pamięć tracą życie". Ignorancja i pustka wewnętrzna, porażka, smutek ten twój komentarzyk.
Tygodnikowi podziękowania za to wspomnienie.
0 0
@Gośka , generał prawym , myślącym , niezłomnym patriotą? To interesujące , ten twój komentarzyk
0 0
Przeminęło z wiatrem jak solone masło z poprzedniego artykułu. Mam 20 lat, jestem bez pracy i gdzieś piękną historię. Uciekam za granicę a tu świętujcie wszystkie upadki.
0 0
No i coście golasy wywalczyli? Afera goni aferę a złodziej złodzieja. Gangrena toczy społeczeństwo. Nie należało księdza słuchać. Z dorobku pokolenia PRL nie zostało nic, po kiego były elektryfikacje jak przyjdzie po ciemku siedzieć bo prąd drogi.
0 0
Do coming: nie zdziwi mni już żaden komentarz jeżeli tu piszą ludzie nie posiadający umiejętności czytania ze zrozumieniem. Wracaj do podstawówki i poćwiczyć na prostych tekstch. Chyba, że piszesz komentarze bez zapoznania się z treścią tego co komentujesz.
0 0
Szkoda, że nie ma już tych Bohaterów... Kto nas wyzwoli z drugiej komuny ?! ehh... Pamiętacie to hasło: "Jeszcze jedna podwyżka, a Warszawa spłonie jak szyszka !" ?
0 0
@Gośka , to może następnym razem zamieszczaj instrukcje obsługi Twoich komentarzy , żeby ludzie nie posiadający umiejętności czytania ze zrozumieniem wiedzieli , jak mają poprawnie zapoznać się z Twoją czołobitnością i wychwalaniem gazety , która jest spokrewniona , i to bardzo , z Gazetą , której red naczelny uważa że.... to... co napisałem wcześniej. I w ogóle kazał się nam wszystkim odpieprzyć od geggegeggge nerała.
@Aria , mam grubo ponad 20 lat i mam pracę. Trzeba się było uczyć , albo... jesteś po prostu leser , obibok i leń. Skoro tak już ten zachód cie ciągnie , polecam Hiszpanię. Tam na wszystkich młodych praca czeka ha ha ha
@ty od koni , po ciemku siedzieliśmy właśnie wtedy , kiedy nie było prądu ani niczego w sklepach.
0 0
#coming out
niech zgadnę jaką masz pracę - posadka finansowana z budżetu, bo się nudzisz i piszesz duperele darmozjadzie. Jesteś klasycznym komunistą broniącym swojej uprzywilejowanej pozycji
0 0
Tak!!! @PO datnik. Jestem komuchem , starym aparatczykiem i bronię swojej posadki (pałkownik) dlatego z platfusami i lewakami będę bronił g g ggeggegegnerała do upadłego. Bo to był prawdziwy patriota , Polak , mąż stanu i odpdpdppdppdpddddpppppierzcie ssisisisie odododd g gg g gg eeeggeggenarała i spróbuj twierdzić inaczej tttottoto nienawidzisz gggagaggagagzete
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz