Orlik za szkołę? Burmistrz Makowa Podhalańskiego próbuje przekonać mieszkańców, że zamknięcie szkoły w dolnej części miasta jest opłacalne nie tylko dla budżetu.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"13520"}
- Na pewno szkoły nie oddamy, najważniejsze jest dobro dziecka, a nie oszczędności - irytuje się Joanna Sałapatek, przewodnicząca rady rodziców podstawówki w dolnym Makowie.
- Proponujemy oszczędności, ale bez straty na jakości nauczania, przeciwnie w nowej szkole dzieci będą miały nowego orlika - przekonuje burmistrz Paweł Sala.
Spór o niewielką szkołę, w której uczy się mniej niż setka dzieci, nie milknie. Wcześniejsze plany miasta, by zamknąć placówkę, zostały storpedowane przez rodziców, którzy pikietowali nawet przed domem burmistrza. Szkoła została uratowana, jednak nie wiadomo, czy nie zaledwie na 2 lata. Kolejny termin jej planowego zamknięcia to 1 września 2013.
Burmistrz - choć sam z zawodu nauczyciel - wylicza, że utrzymanie placówki jest nieopłacalne. - Niestety, rocznie gmina dopłaca 4,5 mln zł do wszystkich szkół, przy 10 mln zł otrzymywanej subwencji. Musimy zacząć \"schodzić\" z kosztów i nie chodzi mi o oszczędności, ale zahamowanie tempa wzrostu wydatków - przekonuje.
Jak wylicza, rocznie do szkoły w dolnym Makowie gmina dopłaca 760 tys. zł i jest to więcej, niż wynosi subwencja oświatowa. Tymczasem po przeniesieniu uczniów do oddalonej o blisko 3 km sąsiedniej podstawówki kwota ta zmniejszy się do 70 tys. zł - tyle ma kosztować transport dzieci.
Plusem dla uczniów ma być to, że obie szkoły leżą w pobliżu drogi krajowej, gdzie jest dobrze rozwinięta komunikacja. Inaczej jednak do tego argumentu podchodzą rodzice, którzy nie chcą słyszeć, by ich dzieci codziennie musiały w droze do szkoły pokonywać ruchliwą drogę. Obawiają się przy tym, że \"marchewka\" w postaci orlika i tak nie będzie służyła ich dzieciom. - Przecież jeżdżąc do szkoły busem, i tak nie będą mogły zostać na boisku, bo przecież trzeba będzie busem wracać po lekcjach. Przecież nie ma możliwości, by pozostawić przy szkole 8-letniego malucha, bo jak on wróci? Zresztą mamy opinię policji, że taka droga zagraża bezpieczeństwu dzieci - przekonuje Iwona Sałapatek. Rodzice kwestionują też wyliczenia oszczędności, jakie przedstawia burmistrz. - Jak wyliczył jeden ze znajomych, który zna się na finansach, burmistrz po likwidacji będzie jeszcze dopłacał 50 tys. zł, zamiast zaoszczędzić - dodaje pani Iwona.
Burmistrz przekonuje, że będzie chciał rodziców przekonać, by sami zaakceptowali zmiany i zapowiada spotkania. Chce, by radni podjęli decyzję do lutego 2012, co umożliwi zamknięcie szkoły od 1 września 2013.
Problemem są jednak też miejsca pracy nauczycieli, choć dyrektorzy pozostałych szkół zadeklarowali, że w sumie są w stanie zagospodarować ich w swoich placówkach. To jednak może spowodować utratę nadgodzin i konieczność dopłat z budżetu gminy tak, by wypłacić im ustawową średnią. To jednak powoduje, iż spodziewane oszczędności nie będą takie, jak planowano. Będą one jeszcze bardziej iluzoryczne, jeśli rodzice przeforsują alternatywne rozwiązanie - przejęcie prowadzenia szkoły przez któreś ze stowarzyszeń oświatowych. Burmistrz, choć dopuszcza taką ewentualność, przypomina, że w takim przypadku gmina musi zapewnić dopłatę do ucznia nawet do 75% stawki, jaką dopłaca obecnie do każdego ucznia.
Likwidacja szkoły ma już swój precedens w gminie. W tym roku w jednej ze szkół w Żarnówce naukę rozpoczęli jedynie uczniowie młodszych klas, a ci z klas IV-VI dojeżdżają do drugiej placówki, położonej w górze wsi. W przyszłym roku także młodsi uczniowie będą dojeżdżać do większej szkoły, o ile sprawdzi się system transportu, zorganizowany przez samorząd. Tym właśnie rodzice dali się przekonać do przenosin. W nowej szkole można będzie też przestać łączyć klasy, jak to było praktykowane dotychczas. - Rodzice sami zauważyli, że utrzymywanie 2 budynków w wiosce powoduje, iż żaden z nich nie jest doinwestowany. Jak chcemy zapewnić warunki, to musimy schodzić z kosztów - podkreśla burmistrz.
fig
0 0
Najprościej schodzić z kosztów zamknięciem najlepszej szkoły w gminie . Koszty spadły o połowę ale tępy upór burmistrza trwa. Zdeptać dorobek pokoleń, nie zostawić po sobie nic. To nowa moda na sukces
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz