Zjazd z nowej drogi w Bystrej do ról Krzywicówka i Wiertalowa to bubel, który trudno będzie naprawić.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"16509"}
Obiekt M-3 w Bystrej, a konkretnie zjazd z nowego mostu spędza sen z oczu mieszkańców Wiertelowej i Krzywicówki. Mieszkańcy 20 domów, w tym 5 firm dysponujących ciężkimi samochodami, mogą jedynie zastanawiać się, jak skręcić w lewo na nowo wybudowanej drodze. Stary, drewniany most, który jeszcze stoi, nadal jest jedyną alternatywą - to na niego kierują się ciężarówki. Dochodząca do nowej drogi pod ostrym kątem uliczka skazuje kierowców praktycznie wyłącznie na jazdę w prawo. Jeśli ktoś, szczególnie jadąc dużym samochodem, chce jechać w przeciwnym kierunku, musi wykonywać manewr na kilka razy lub wjechać w kierunku Sidziny, by po 2 kilometrach zawrócić na skrzyżowaniu.
Mieszkańcy pokazują najpierw działkę na przeciwległym brzegu rzeki, którą gmina kupiła, by postawić na niej przyczółek mostu. Ale projektanci doszli do wniosku, że tak posadowiony most będzie 7 m dłuższy od obecnego, a tym samym znacznie droższy. Wytyczyli więc własny wariant, a mieszkańcy dwóch przysiółków Bystrej zorientowali się, jaką będą mieli drogę, dopiero gdy most był gotowy. Pisma do urzędu gminy i starostwa skutkują zapewnieniami, że zjazd zostanie poprawiony. Ale patrząc na przygotowania, mieszkańcom trudno wyobrazić sobie, jak ten podjazd będzie mógł rozwiązać problem. Firma buduje mur oporowy wzdłuż działki sąsiada, by podnieść najazd, jednak to, zdaniem mieszkańców, niewiele zmieni. Można by skrócić drogę, ale na przeszkodzie stoi studzienka telekomunikacyjna, a Telekomunikacja Polska nie chce się zgodzić na wzmocnienie pokrywy i poprowadzenie drogi przez nią.
- Przyjdzie zima, nie cofnie się na tym - przekonuje, pokazując stromy podjazd, Andrzej Ptaś, mieszkaniec i właściciel firmy.
- My stąd nie wyjedziemy, bo jak przyjdzie śnieg zgarnąć - wszystko pójdzie na naszą drogę - wtóruje jego żona Małgorzata.
Miejscowy radny Adam Gałka przyznaje, że na jego interwencje w powiecie słyszy, że jak będzie odbiór, to będą interwencje u wykonawcy, by poprawił błędy. - A to powinno być teraz zrobione. Przecież można było przesunąć studzienkę albo przesunąć drogę o półtora metra w działkę sąsiada i byłaby sprawa załatwiona - podkreśla.
Adam Jaskółka, właściciel działki, przekonuje, że nikt z nim nie rozmawiał o sprzedaży kawałka działki. Tymczasem sąsiedzi już mają do niego pretensje, że przez niego nie będą mieli odpowiedniego wyjazdu.
- Gdyby projektant był w terenie, to by widział, jak sprawa wygląda, i rozwiązałby problem. Ale czy w ogóle tu był? Wątpię - przyznaje radny Stanisław Jaromin.
Starosta Tadeusz Gancarz doskonale orientuje się w sprawie \"zjazdu z M-3\". - Niestety, obejmując stanowisko, zastałem to tak zaprojektowane, a potem zaakceptowane przez mojego poprzednika. Ale już trwają prace, by poprawić sytuację - powstał mur oporowy, będzie nadsypane kruszywo - zapewnia starosta. Dodaje też, że mimo negocjacji nie udało się skłonić pracowników telekomunikacji, by zgodzili się na położenie na studzience umocnionej, zbrojonej pokrywy i poprowadzenie przez nią zjazdu. - Oni nie chcą współpracować, wykorzystują swą pozycję monopolisty. Podobną studzienkę mamy jeszcze obok jednego przepustu i na nasze pisma otrzymujemy tylko jedną odpowiedź: Nie wyrażamy zgody\" - nie ukrywa.
Starosta podkreśla też, że sprawa feralnego zjazdu nie jest definitywnie zakończona. - Nawet po zakończeniu i odbiorze drogi można będzie przebudować ten zjazd - przekonuje.
fig
0 0
Bubel? Nic noewgo.To u nas normalne.Żeby coś dobrze zrobić trzeba najpierw spieprzyć i jeszcze raz poprawić.A może by tak rondo zrobić?Myśle że by sie dobrze kręciło.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz