Podczas gdy samorządowcy zrzeszeni w Związku Gmin Dorzecza Górnej Skawy - Świnna Poręba apelują do parlamentarzystów o ratowanie wybudowanego za 13 mln zł wysypiska - wojewódzki inspektor ochrony środowiska alarmuje, że jest ono źle zarządzane.
Ryszard Listwan, zastępca wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska, przypomina wyniki ekspertyzy opracowanej na suskim wysypisku. Z analizy wynika, że składowisko, które miało służyć gminom przez 25 lat, zapełnia się w szybkim tempie. I to nie dlatego, że rośnie liczba odpadów, ale przez to, że \"do dołu\" wrzucane są odpady nieposegregowane. W minionym roku na składowisko trafiło ogólnie 11 tys. ton odpadów. Z tego - mimo działalności sortowni - aż 82% trafiło na składowisko.
\"Niepokoić musi skład deponowanych na składowisku odpadów - czytamy w analizie WIOŚ. - Dominują lekkie, zajmujące dużą objętość odpady z tworzyw sztucznych, które winny być wysortowane. Dużo jest też odpadów biodegradowalnych (...), za brak redukcji których na związki gmin będą niebawem nakładane kary. Taki sposób zarządzania instalacją jest karygodny.\"
Zdaniem autorów opracowania, jeżeli nie przerwie się złej gospodarki odpadami, to nie będzie gdzie składować odpadów nawet po tym, jak uda się zmodernizować suską sortownię. Do końca 2011 roku wysypisko było wypełnione w 54%. A to dopiero 8. spośród założonych 25 lat jego działalności. Przy obecnym systemie składowisko będzie pełne już za 6 lat.
Zdaniem Ryszarda Listwana wszystkiemu winne jest złe zarządzanie zakładem utylizacji odpadów w Suchej Beskidzkiej. - Nie było sygnałów, że jest problem, a to przecież kierownik sortowni powinien zwrócić się do wójtów i burmistrzów, by wprowadzili u siebie system sortowania śmieci. Istniejąca linia była w stanie sortować maksymalnie 40% trafiających tu odpadów. Oni więc bezkrytycznie pakowali wszystko na składowisko - podkreśla wiceszef WIOŚ.
Tymczasem Marek Listwan, przewodniczący zarządu związku, dziwi się zarzutom. - Instalacje są eksploatowane zgodnie z wszystkimi pozwoleniami wydawanymi przez marszałka wojewódzka - przekonuje. - Są również poddawane cyklicznej kontroli przez WIOŚ. W protokołach pokontrolnych nie ma nic o złym funkcjonowaniu składowiska, które teraz podaje pan Listwan. Badania składowiska nie wykazują jego uciążliwości dla środowiska. Kontrola w roku 2010 nie wykazała uchybień w funkcjonowaniu zakładu. Co ciekawe, w tym roku zakład został ukarany mandatem 200 zł za wysegregowanie większej ilości szkła, niż pozwala na to pozwolenie! To świadczy raczej o wzmożonej segregacji, a nie o jej braku. O czystości i porządku na składowisku odpadów świadczy też znikoma liczba skarg mieszkańców na jego funkcjonowanie. Na tle innych składowisk odpadów suskie instalacje można uznać za jedne z lepiej zarządzanych.
Walka o przetrwanieGłównym problemem składowiska są jednak niekorzystne zmiany ustawy o odpadach. Małe gminne składowiska - nawet jeśli są dobrze eksploatowane - mają być zamykane. Promowane są duże instalacje o możliwościach technicznych przystosowanych do obsługi obszaru zamieszkanego przez co najmniej 150 tys. mieszkańców. Tymczasem suskie składowisko było budowane na potrzeby 60-70 tys. osób. Podobny problem dotyczy sortowni, która wymaga modernizacji instalacji i doposażenia w urządzenia niezbędne do przerobu odpadów.
Związek gmin chce zmodernizować sortownię. W najbliższych dniach okaże się, czy jego wniosek otrzyma środki na kosztującą przeszło 10 mln zł inwestycję. Pozwoli ona odzyskiwać nawet 60% surowców wtórnych, przyczyniając się do wydłużenia żywotności składowiska.
- Walczymy o to, by składowisko funkcjonowało - podkreśla Marek Listwan. - Skierowaliśmy pisma do wszystkich parlamentarzystów z prośbą o ochronę publicznych środków wydanych na budowę składowiska. Chcemy funkcjonować, modernizować się, dostosować do nowych wymogów ustawy. Wykorzystujemy wszelkie możliwe środki, by jednym zapisem ustawowym nie zmarnować kilkunastu lat pracy samorządów zrzeszonych w związku. Wnieśliśmy poprawki do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami. Zaproponowaliśmy poprawki do samej ustawy o odpadach. Uzyskaliśmy możliwość rozbudowy sortowni odpadów. Teraz oczekujemy na rozstrzygniecie konkursu mającego dofinansować inwestycję. Złożyliśmy wniosek aplikacyjny, który w pierwszym etapie został wysoko oceniony - znalazł się na 3. miejscu podstawowej listy krajowej.
Pękający związekTymczasem zdaniem Ryszarda Listwana największym nieszczęściem związku był brak partnerskiej współpracy między gminami. Rzeczywiście, w tym roku związek opuściły Zembrzyce. Jak przekonywał wójt Eugeniusz Stypuła, wiąże się to nie tylko z korzyściami wynikającymi z braku konieczności wpłacania obowiązkowych składek, ale i z obniżką kosztów. Po wprowadzeniu własnego systemu już udaje się osiągnąć 15% segregacji odpadów. Choć do możliwego poziomu jeszcze daleko, to gmina liczy, że mieszkańcy sami zrozumieją, że segregacja się po prostu opłaca.
Nad wystąpieniem ze związku zastanawia się też Tadeusz Chowaniak, wójt Zawoi. - Zarząd zapowiedział horrendalne podwyżki cen nawet za posegregowane odpady, co uważam za skandaliczne - irytuje się wójt Zawoi. - Z przedstawionych propozycji wynika, że za tonę posegregowanych odpadów chcą 100 zł, a w Myślenicach - 1 zł. Niby walczą o składowisko, ale chcą doprowadzić do tego, by je takimi kalkulacjami cenowymi zabić.
Jak dodaje, to praktycznie oznaczałoby rozpad związku, którego zakład utylizacji odpadów przestałby mieć ekonomiczne uzasadnienie.
- Ceny za przyjmowanie odpadów ustala walne zgromadzenie związku, a więc wszyscy wójtowie i burmistrzowie zrzeszonych gmin - zauważa Alicja Bura, główny księgowy RS i SOK Sucha Beskidzka. - Gminy zrzeszone w związku obowiązuje jednakowa cena za odpady. Dwa razy wyższe ceny mają tylko te gminy, które nie należą do związku, bo one nie partycypowały w kosztach budowy składowiska. Gminy te, oprócz tego, że płacą wyższe ceny, są też pozbawione możliwości decydowania o ich wysokości. Pracujemy nad ustaleniem cen za przyjęcie odpadów do sortowni. Głównym czynnikiem wpływającym na wysokość stawek będzie stopień ich segregacji. Przykładowo za odpady przyjmowane w Myślenicach za 1 zł suska sortownia będzie jeszcze płacić gminom. W przypadku szkła będzie to nawet 30-40 zł za tonę. Projekty przewidują, że za odpady w workach kolorowych od 50 do 80% nieposegregowanych gminy będą płacić 100 zł. Za odpady w workach kolorowych w 80-100% nieposegregowanych koszt ten pozostanie na poziomie cen z lat 2010-1012. Chcę podkreślić, że w porównaniu do lat ubiegłych związek nie będzie podwyższał cen za odpady - dodaje główna księgowa.
Pomysłom obecnego wójta Zawoi o wystąpieniu ze związku dziwi się Marek Listwan. - Gmina Zawoja wraz z pozostałymi członkami związku przystąpiła do modernizacji sortowni, by mogła ona uzyskać statut instalacji regionalnej - przekonuje. - Nie mnie oceniać, czy bardziej będzie się opłacało gminie wozić odpady do odległych Myślenic, jednocześnie ponosząc koszty modernizacji zakładu, zgodnie z zapisami statutu Związku. Jednakże jest to decyzja autonomiczna władz gminy, które najlepiej wiedzą, co jest korzystne dla ich mieszkańców - kwituje przewodniczący związku.
Józef Figura
0 0
Czy były burmistrz Suchej Beskidzkiej po trupach do celu rozpoczyna kampanię kosztem składowiska?.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz