Działki budowlane i asfaltowe drogi. I wizja ciężarówek, przejeżdżających pod oknami do strefy przemysłowej. W Toporzysku zawrzało.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"18277"}
Niewielki zjazd z głównej drogi w Toporzysku w stronę osiedli Rola Kowalowa i Chudowa w opracowywanym właśnie nowym planie zagospodarowania przestrzennego nie istnieje. Ale od innej strony sieć dróg jest rozbudowana, a mieszkańcy boją się, że obok ich domów będzie się odbywał ruch ciężkich samochodów do jednej z największych firm gminy. Choć producent artykułów drewnianych przekształcił się niewielkiej rodzinnej firmy w spore przedsiębiorstwo, nadal musi funkcjonować wśród sąsiadów. Na jego potrzeby planiści postanowili zmienić zajmowany teren w strefę przemysłową. Kilka domów znalazło się w jej obrębie. Sąsiedzi boją się, że skoro będzie strefa, to zmienią się też wymogi, które dopuszczą i większy hałas, i zanieczyszczenie.
- Absolutnie nie jesteśmy przeciw Drewalowi. Sam tam zresztą pracowałem, ale kto wie, co się tu stanie, jak będzie strefa? A jeśli będą chcieli pracować 24 godziny na dobę? A co będzie, jeśli właściciel sprzeda swój zakład drzewny, a nowy zechce postawić garbarnię? - wymienia potencjalne uciążliwości Stanisław Koper.
- Jak powstanie ta strefa, to właściciele firmy powiedzą: chwileczkę, my nie sąsiadujemy, bo droga nas dzieli i to urząd jest naszym sąsiadem. A w strefie przemysłowej przecież można więcej - zastanawia się jedna z mieszkanek osiedla.
Jak zauważają mieszkańcy, wiele obecnych dróg przechodzi niemal pod oknami domów. Nie ma miejsca, by je poszerzyć, gdzie indziej pod budowę zarezerwowano pas 10-metrowej szerokości. Jak zapowiedział wójt Stanisław Pudo podczas spotkania z mieszkańcami, nie ma mowy o tym, by którykolwiek z istniejących domów miał stąd zniknąć. Plan nie obowiązuje wstecz. W czym więc problem? Wąskie działki, które przebiegają wzdłuż poszerzanej drogi, stracą na wartości. Na niektórych, jak obawiają się właściciele, już nic się nie zmieści.
- Nic się nikomu nie zabiera i nie będzie na siłę budować dróg - przekonuje wójt. - Ten plan powstaje na prośbę mieszkańców, którzy chcą przekształcać swe działki na budowlane. A można to zrobić tylko tam, gdzie jest dojazd, stąd nowe drogi.
Mieszkańcy przekonują jednak, że na planie nowe drogi mają aż 10 m szerokości. Zdaniem wójta - to nie szerokość asfaltu, ale całego pasa drogowego, tak by wzdłuż można było pociągnąć kanalizację czy wodociąg albo wybudować chodnik.
Ludzie, rozkładając proponowany plan zagospodarowania przestrzennego, pokazują konkretne drogi - jedne potrzebne, drugie mniej. Niedawno przygotowanej, utwardzonej i odwodnionej drogi na planie nie ma, za to są inne - tam, gdzie dziś jest szczere pole. Mają żal, że o wszystkim dowiedzieli się niemal przypadkiem. O wyłożeniu planu można było usłyszeć w kościele, ale na stronie internetowej ogłoszenie o tym ginęło gdzieś pomiędzy newsami o nowym samochodzie strażackim czy szkolnych programach nauczania.
- Mam nowy dom, ogrodzenie. Wysokotonażowa droga, która biegnie pod moimi oknami, jest bez sensu. Mamy małe dzieci, nie wiadomo co będzie dalej - mówi Stanisław Koper.
Pani Zofia która mieszka niedaleko obecnego zjazdu, martwi się, że na nowym planie drogi do jej domu nie ma.
- Plan pokazuje planowane drogi, to nie znaczy, że znikną te, które są teraz! - irytuje się wójt.
Planistów, którzy przygotowali plan zagospodarowania, nikt w Toporzysku nie widział. - Pytaliśmy geodetkę, czy była tu, bo podbierając ziemię pod drogę zrobi się kolejne osuwisko. Powiedziała, że nie była, przygotowała wszystko na podstawie udostępnionych przez gminę materiałów. Wygląda na to, że wzięli mapy i wyrysowali sobie, jak im się podobało - irytuje się Grzegorz Gacek.
Mieszkańcy przypominają, że Toporzysko leży w parku krajobrazowym i nie wolno tu przekształcać rzeźby terenu. - Jeśli 80% właścicieli nie zgadza się na drogę, to po co ją tworzyć! - podkreśla Koper.
Wójt przypomina, że plan wyłożony będzie do 20 marca - do tego czasu można składać do niego uwagi, które planiści będą mogli wziąć pod uwagę. - Nie chcemy nic narzucać. Jeśli będą jeszcze sprawy sporne, zorganizujemy kolejne spotkania. Lecz jeśli większość mieszkańców nie chce planu, możemy go nie uchwalać i wszystko zostanie po staremu - zaznacza wójt.
Jóżef Figura
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz