O łączeniu póki co nie ma mowy. Na razie radni miasta Jordanów zapraszają radnych gminy Jordanów na wspólną debatę.
Urząd miasta i urząd gminy dzieli od siebie kilkadziesiąt metrów. Obydwa znajdują się przy Rynku. Jeden obsługuje 5-tysięczne miasto, drugi otaczające go niczym obwarzanek wsie.
Po tym, jak burmistrz Zbigniew Kolecki zaczął mówić o pożytkach z ewentualnego połączenia rozdzielonych przed 20 laty samorządów - w obu zawrzało. Pisaliśmy o tym przed tygodniem. W poniedziałek okazało się, że sprawa będzie miała ciąg dalszy.
Na obradach miejskiej sesji po raz pierwszy pojawił się wójt Stanisław Pudo. - Wiele można się tu nauczyć - zwraca się z przekąsem do gospodarzy. - To może się przydać w momencie, jak po połączeniu będę kandydować na burmistrza!
Jednak zaraz wójt przyznaje, że połączenie samorządów to temat nośny. Interesują się nim media, podobnie jak mieszkańcy i radni. Ale do tanga trzeba dwojga i zawsze przed wstąpieniem do związku powinno się zapytać kandydatkę o rękę. Tu - jego zdaniem - sytuacja się odwróciła. Najpierw wysłane zostało zaproszenie na wesele, a potem zapytano o oświadczyny.
Wójt podkreśla, że ewentualne łączenie to temat ważny i wymagający delikatnego postępowania. Ostateczną decyzję musi podjąć całe społeczeństwo w referendum. Tymczasem radni gminy o pomyśle dowiedzieli się z gazet. - Jeśli jest taki temat, to proszę o oficjalne zwrócenia się do rady ze swoją propozycją, bo na pewno niczemu dobremu nie będzie służyć stawianie sprawy na ostrzu noża - przekonuje Pudo.
Z kolei Zbigniew Kolecki, burmistrz Jordanowa, podkreśla, że nie ma żadnych decyzji w tej sprawie. - Jako urzędujący burmistrz mam obowiązek dowiedzieć się jak najwięcej, a niczego nie przesądzać - zarzeka się. - Tak jak 20 lat temu doszło do podziału, tak dziś wiem, że przyszłość należy do większych i mocniejszych. To może przynieść korzyści, a nie doprowadzić do upadku. Trzeba zebrać jak największą wiedzę, sporządzić bilans zysków i strat, a mieszkańcy niech zdecydują. Nikt nikogo do tego nie zmusza.
Maria Pudo, przewodnicząca rady miejskiej, zauważa, że połączenie urzędów ma jeszcze inny aspekt - utratę miejsc pracy urzędników. - W obu urzędach zatrudnionych jest 75 osób. Czynnik ludzki też trzeba brać pod uwagę. Zaczęliśmy od tyłu! - zaznacza.
Radny Andrzej Malczewski przyznaje, że sam zauważa korzyści z połączenia, a nawet mobilizował burmistrza do podjęcia działań w tym kierunku. Jednak przyznaje, że działania zostały źle odebrane przez radnych gminnych i to trzeba naprawić. Zaproponował więc zaproszenie radnych gminnych do ratusza na wspólną debatę.
Pomysł spodobał się nawet wójtowi. - Wiele tematów jest wspólnych i musimy współpracować. Byliśmy razem, było źle, podzieliliśmy się i też nie jest dobrze. Nigdy nie wiadomo, jak będzie dalej. Jest jednak wiele spraw, które przed połączeniem trzeba by uregulować - różne stawki podatku, sprawa wynagrodzeń w szkołach czy odpłatności za posiłki - zauważa Stanisław Pudo.
Dyskusję zakończyło głosowanie nad wnioskiem Malczewskiego o zaproszenie radnych gminy na debatę. Ostatecznie radni niewielką większością przystali na tę propozycję. Jak radni gminy odpowiedzą na zaproszenie - okaże się dopiero, gdy je otrzymają.
Józef Figura
0 0
ABW, powinno uruchomić dochodzenie, skąd się wzięło tyle urzędów samorządowych na tak małych przestrzeniach.Dublowanie władzy i przerost biurokracji z tym związanej jest przerażający.
0 0
"Stopniowe odchudzanie biurokracji było jednym z głównych haseł wyborczych Platformy Obywatelskiej w 2007 roku. Już jako premier Donald Tusk, kłamliwie, jak się okazało sprecyzował jej ograniczenie o 10 proc. – To musi być wynik zaufania do ludzi. Że oni lepiej od biurokraty, od urzędu, od kolejnej ustawy, kolejnych przepisów, poradzą sobie z wyzwaniami – mówił w expose w 2007 roku. Jeszcze w 1990 roku administracja publiczna liczył 159 tys. urzędników. W kolejnych latach ich liczba systematycznie rosła, a w 2007 roku, kiedy Platforma Obywatelska przejmowała władzę, nasza biurokracja liczyła, wraz z obroną narodową i ZUS-em, około 500 tys. urzędników. Ostatnie 4 lata przyniosły zdecydowanie najszybszy jej rozrost, bo pod koniec 2011 roku urzędników było już pona 650 tys. Tylko w ciągu ostatnich 3 lat, w trakcie których premier na okrągło obiecywał poskromić biurokrację, ich liczba wzrosła aż o 9 proc. W pewnym momencie Tusk przyznał w końcu, że nic z jego obietnic nie wyjdzie. – Urzędnicy to ocean, to dżungla. Byłem za słaby. Nie dałem rady – mówił na antenie TVN24. Powstaje pytanie – czy Tusk jest tak słabym premierem (jak mawia Kaczyński “Donald nic nie mogę Tusk”) czy może przestraszył się utraty poparcia rodzin zwalnianych urzędników. Faktem jest, że biurokratyczny moloch skutecznie broni się przed reformami."
0 0
a co nos łobchodzi Jordanow ! do Podhala jus nie nolezom tylko suskigo
0 0
podhale g........-Jordanow miasteczko na podhalu jedno z niewielu dojace opor Niemieckiemu najezdzcy ,za to zreszta byla spalona niemal calkowicie wies Wysoka z ktorej pochodzil ks Stolarczyk ,tam tez dzialala aktywnie partyzantka
0 0
Do podhale glicarow- ciekaw jestem jaką ocenę miałeś z geografii twierdząc że Jordanów i okoliczne wioski nie leżą na podhalu. Coś mi się zdaje że ''orłem ''to nie byłeś.
0 0
bonzo a Maków Podhalański też leży na Podhalu?
0 0
Do Baca Laluś-zobacz sobie na mape i będziesz wiedział że Maków Podh. leży w Beskidzie Makowskim a Jordanów w Beskidzie Wyspowym. Zdaje się że nie byłeś na tej lekcji jak cię o tym uczyli.Pewno ''terminowałeś'' na bace i musiałeś owce doić i oscypki robić
0 0
Z tego co wiem to Jordanów jest terenem spornym, ponieważ rzeka Skawa wyznacza granicę między góralami podhalańskimi, Babiogórcami i Kliszczakami i różnie się go zalicza, w zależności od opracowania, przydziela się go do róznych grup etnicznych. Najprawdopodobniej właściwą grupą są Babiogórcy, bo Jordanów należy do gmin babiogórskich, z drugiej znów strony kobiety noszą stroje podhalańskie, więc trudno to rozstrzygnąć, trzeba by zapytać kogoś, kto zna się na tym, albo poszukać w dobrych opracowaniach. Sama mieszkam w Jordanowie i od długiego czasu szukam góralskich korzeni Jordanowa, ale to nie takie łatwe...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz