Dąb w Naprawie przetrwał szwedzki potop, zabory, dwie wojny światowe. Niemcy go oszczędzili, Ruscy się zlitowali, ale z konfrontacji z Krajową Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad sędziwe drzewo może wyjść... korzeniami do przodu.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"1034"}
– Nie dam ściąć tego dębu. Jeszcze nie wiem, co zrobię. Będę własną piersią zasłaniał – pan Gabryś od pięćdziesięciu siedmiu lat widzi drzewo zawsze, gdy tylko wyjrzy przez kuchenne okno. Krajobrazu bez dębu sobie nie wyobraża. Traktuje go jak przyjaciela. Gospodarz niewielkiego domu przy szosie krajowej dobiega już dziewięćdziesiątki. Jest stateczny, obyty w świecie, elokwentny. Jednak, gdy mówi, jaki los \"jego\" drzewu chcą zgotować drogowcy – krew wrze w jego żyłach.
– W czasie okupacji Niemcy tu drogę utwardzali. Doszli do dębu i ominęli. Mieli szacunek. Nawet ruscy, co tu później czołgami wjechali – też drzewo oszczędzili. A teraz, żebyśmy sami topór przykładali... tak nie można – starszy pan nie kryje poruszenia. – Ja zniszczyć dęba nie pozwolę – powtarza.
Skąd się wziął dąb w Naprawie, na skraju szosy łączącej Nowy Sącz z Oświęcimiem i Bielskiem? Sprawa obrosła legendą. Jedna z historii mówi, że dąb kazał posadzić król Jan III Sobieski, idący ze swoimi wojskami na odsiecz Wiedniowi. Inna przypisuje posadzenie drzewa Janowi Kazimierzowi, powracającemu do kraju w czasach szwedzkiego potopu. Awaria powozu miała unieruchomić królewski orszak tuż przed Jordanowem. Zmyślni okoliczni kmiecie szybko naprawili zepsute koło karety. Wdzięczny Jan Kazimierz miał nadać miejscowości nazwę \"Naprawa\", a na skraju drogi zasadził dąb – ten sam, który widać z kuchni Gabriela Burmistrza. Niektórzy ludzie opowiadają, że drzewo jest jeszcze starsze. Tak czy siak wszyscy są zgodni – dąb musi mieć dobrze ponad trzysta lat.
– Ten dąb to naprawdę szczęśliwe drzewo. Stoi tak blisko drogi, a nikt się jeszcze na nim nie zabił – wtrąca żona pana Gabrysia, która od paru dziesiątków lat opiekuje się zawieszonymi na drzewie kapliczkami. Jeden z ołtarzyków upamiętnia tragiczną śmierć. – To nie miało z dębem nic wspólnego. Kierowca chciał zmienić koło w autobusie i jakoś tak nieszczęśliwie ten wóz go przygniótł. Wszystko działo się na przystanku po drugiej stronie ulicy – zaznacza skwapliwie starsza pani. Opowiada o nabożeństwach, które raz w roku się przy dębie odprawiają. W tym roku majówkę prowadził sam proboszcz z Jordanowa. Gdy usłyszał o planowanej wycince – zaniemówił.
Jerzy Miśkowiec, znany pogromca jordanowskich urzędników, gdy usłyszał o planach drogowców – pobiegł do wójta. Tydzień później do Bożeny Kotońskiej, Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody wpłynęło alarmujące pismo podpisane przez sekretarza gminy. \"Wnoszę stanowczy sprzeciw i proszę panią o pomoc i odmowę wydania decyzji o zdjęciu ochrony prawnej z ww. drzewa. Dąb jest integralną i charakterystyczną częścią zarówno samej Naprawy, jak i całej gminy Jordanów. Z drzewem tym wiążą się liczne legendy. Historia dębu sięga połowy XVI wieku. (...) Nie można pozwolić, aby względy ekonomiczne przegrały z tradycją i historią wsi.
Dyrekcja Dróg Krajowych, która od kilku miesięcy modernizuje trakt przebiegający przez Naprawę, nie rozumie stanowiska mieszkańców. – Drzewo wymaga wycinki, potwierdza to wykonana na nasze zlecenie ekspertyza dendrologiczna. Dąb stoi zbyt blisko drogi, przeszkadza w przebudowie, a poza tym jest już stary i spróchniały. W każdej chwili może runąć na samochód – tłumaczy Magdalena Chacaga, rzeczniczka krakowskiego oddziału GDDKiA.
– Wystąpiliśmy o zgodę na wycinkę. Teraz wszystko zależy od decyzji konserwatora przyrody. Jeśli uzna on, że drzewo może stać nadal i weźmie odpowiedzialność za skutki ewentualnej katastrofy – nie będziemy się upierać.
– Pani Kotońska zna sprawę i analizuje jej wszelkie aspekty. Temat nie jest łatwy, chodzi w końcu o pomnik przyrody. Ostateczna decyzja zapadnie przed końcem maja – zaznacza Małgorzata Woźniak, rzeczniczka wojewody małopolskiego.
Marek Kalinowski
0 0
Tak i teraz z powodu jakiegoś dębu znów modernizacja zakopianki stanie
0 0
Ale z Ciebie palant, nawet nie wiesz co piszesz.
0 0
Często przejeżdżałem obok tego dębu obwieszonego kapliczkami i zastanawiałem się czemu tam stoi skoro tyle nieszczęść było z jego powodu. Dopiero teraz dowiaduję się, że ten wiekowy dąb jest szczęśliwy dla kierowców, ale nie dla drogowców. Precz z ręcami od dębu!
0 0
Czlowieku tam gdzie stoi ten dab nie ma Zakopianki . To zupelnie inna trasa
0 0
W kazdym cywilizowanym kraju szanuje sie pomniki przyrody i ich ochrona nie podlega zadnej dyskusji. Tylko w Polsce dyskutuje sie sprawy oczywiste, a co gorsze zabieraja glos ludzie nie wiedzacy nawet o czym pisza (czytaj ponizej). Jezeli dab zostanie wyciety, to bedzie to tylko swiadectwem tego, ze zyjemy w dzikim kraju i jestesmy dzikusami choc skad inad europejskimi. Z Naprawa bedzie sie kojarzyc barbarzynskie traktowanie srodowiska. A o srodowisko trzeba dbac jezeli chce sie miec szacunek wsrod potomnych.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz